-
Życie Pawłowi daje w kość: bezrobocie, szarzyzna, zero perspektyw. "I w tym momencie słyszysz o rewolucji narodowej"
Ostatecznie jednak strój i muskulatura nie mają znaczenia - wszyscy chcą "białej Europy" i "Polski dla Polaków". Dogadują się z ekstremistami z zagranicy i do Dusznik-Zdroju na Dolnym Śląsku przyjeżdżają neonaziści z niemieckiej partii NPD (Nationaldemokratische Partei Deutschlands) - pisze w książce "Narodowcy. Z ulic na szczyty władzy" Mariusz Sepioło.
-
Uczą, czym jest dom. I dzieci, i rodziców
"Jeśli dziecko sprawia kłopoty w szkole, nie mówimy rodzicom: 'To przez was, bo jesteście nieudolni wychowawczo', tylko oferujemy pomoc. Mówimy, że 'zdajemy sobie sprawę, że musi być wam trudno, i chcemy pomóc, żeby było lżej'."
-
Walka o każdy metr własnego powietrza. "W ciasnocie trzeba nauczyć się żyć"
29 mkw. na głowę - taką przestrzenią dysponuje statystyczny Polak. Jak ułożyć sobie życie na małym metrażu i nie zwariować?
-
"Przekonanie o tym, że w Kościele można być blisko kasy, zaczyna się już w seminarium"
Biskup przyjeżdża na wizytację do księdza, a po kolacji, nie patrząc temu biednemu proboszczowi w oczy, wyciąga rękę i czeka, aż znajdzie się w niej gruba koperta. Bo pieniądze po prostu są. A jak ich nie ma, to mają być. Publikujemy fragment książki "Klerycy", której autorem jest Mariusz Sepioło.
-
Ojcowie po rozwodzie. "Zrozumiał, jakie miał szczęście, że nie odcięłam go od syna"
Przed rozwodem rodzina mogłaby dla nich nie istnieć. Po rozwodzie postanawiają nadrobić stracony czas. Stają się profesorami od rodzicielstwa albo po prostu ojcami, którzy zaczynają doceniać relację z własnymi dziećmi i czerpią z niej przyjemność.
-
W Końskich będzie nowy rynek. Drzewa już wycięte
Władze chcą zrobić w centrum "salon miasta". Pan Marek, który spaceruje tu dla zdrowia, przypomina, że w prawdziwym domu są jeszcze inne pomieszczenia.
-
Polska patrzy na Rzeszów. "Całe moje dorosłe życie to było miasto Tadeusza Ferenca"
Najpierw kandydat na prezydenta na ulicach Rzeszowa bez maseczki. Teraz szczepienia, które idą tu najszybciej w Polsce. A za chwilę wybory. Trudno znaleźć w historii miasta moment, w którym wzbudzałoby aż takie zainteresowanie.
-
"Mieszkanie było jak hotel. A teraz to się zmieniło"
W ubiegłym roku wiosną, czyli w czasie lockdownu, o ponad 80 procent zmniejszyła się liczba zamówień na mycie okien. Klienci, siedząc w domach, umyli je sami. Z nudów. Prawdopodobnie będzie tak też w tym roku, w trzeciej fali pandemii.
-
200 zwolnionych, 100 pozwów. Stoczniowcy ze Świnoujścia idą do sądu
Wypowiedzenie dostał Jacek, jego narzeczona, mama, teściowa, teść i dwóch szwagrów. Siedem osób z jednej rodziny straciło pracę w stoczni w Świnoujściu.
-
"Kiedy budujesz dom, cała reszta idzie w odstawkę"
Wydają oszczędności życia, użerają się z fachowcami, a po przeprowadzce bez końca wszystko poprawiają. Własny dom pochłania setki tysięcy złotych. Ale zabiera jeszcze więcej - nadszarpuje zdrowie i relacje z bliskimi.
-
"Klocki działają jak środek uspokajający". Ich fanów jest w Polsce coraz więcej
Zdobyli zawody, założyli rodziny, osiągnęli życiową stabilność. Wtedy zatęsknili za najprzyjemniejszym momentem z dzieciństwa - kiedy stos klocków zamieniał się w zamek, czołg albo domek dla lalek.
-
Wstaje, myje zęby, wymiotuje. Cicho, żeby nie obudzić narzeczonej
Robert któregoś dnia, jadąc samochodem, pomyślał: rozpędzę się, skręcę, uderzę w drzewo. Powstrzymała go myśl o dzieciach. O chorobie mówi: - To rak umysłu. Powoli strąca cię w niebyt.
-
"Ile to będzie na stare pieniądze?" 25 lat temu nadszedł koniec ery milionerów
Tuż przed denominacją i w czasie szalejącej inflacji władze zmieniały wzory banknotów - wspomina Marcin. - Było dużo fałszywek. Pamiętam, jak w sklepach ekspedienci mieli flamastry, którymi sprawdzali banknoty. Bywało i tak, że szło się na zakupy z nowym banknotem z banku, a tu pani sprawdza sobie flamastrem i mówi, że nie przyjmie, "bo fałszywy". Trzeba było gdzie indziej próbować szczęścia.
-
"Byli tacy zawodnicy, którzy miesięcznie jeździli po 350 godzin". Za kółkiem miejskiego autobusu
Kawa pobudza tylko do czasu - mówi Jacek, kierowca miejskiego autobusu z Warszawy. On i jego koledzy ostatnio, delikatnie mówiąc, nie mają dobrej prasy. Jeden był na amfetaminie - autobus spadł z mostu, zginął człowiek. Drugi "po użyciu narkotyków" - wjechał w zaparkowane auta i latarnię.
-
Polska w budowie, Polska w remoncie. "Kiedy przychodzę do pracy, to nie chcę, żeby ktoś mnie uczył fachu"
Grzegorz przyznaje, że fachowcy mają sposoby, by o pewnych rzeczach klient się nie dowiedział. - Podczas wyceny mówi się klientowi o 70 procentach kosztów, jakie musi ponieść. 30 procent to rezerwa, która "wychodzi nagle", w trakcie prac - zdradza.
-
Zaglądają do naszych mieszkań. Patrzą na miłość i nienawiść żyjące pod jednym dachem
Kurierzy, monterzy, dostawcy jedzenia, ankieterzy, handlowcy, serwisanci sprzętu AGD i RTV, korepetytorzy codziennie odwiedzają nasze domy. I widzą więcej, niż nam się wydaje.
-
Opłatek, wigilijna kolacja, pasterka. W święta nawet ateista nie chce mamie robić przykrości
Dla Szymona wyjazd na święta to "odwalanie pańszczyzny". Żeby kiedyś nie usłyszeć: "Do mamusi na święta nie przyjechałeś, a teraz nad trumną to chcesz chapnąć ten hektar pod lasem". Hania czuje motyle w brzuchu, kiedy pociąg, którym jedzie na rodzinną wigilię, zbliża się do stacji Zielona Góra Główna. - Moje koleżanki uciekały ze swoich domów do mojego - mówi.
-
Chłopak wsiadł do taksówki i oznajmił: "Proszę szybko na Pragę, moja dziewczyna umarła"
Takie sytuacje zmieniają człowieka - Krzysztof Pigulski, taksówkarz ratownik, opowiada o swoich interwencjach. - Jeśli pyta pan o śmierć, to tak: boję się jej panicznie. Nikt nie wie, co jest tam, po drugiej stronie.
-
Kurier: Nie mogę zrozumieć, że ludzie nie potrafią usiedzieć w domu przez dwie godziny
Sławek miał przygodę. Dostarczał paczkę do właściciela sklepu. "Wchodzę, witam się, a gościu wyrywa mi paczkę z rąk i nie zamierza oddać. Zadzwoniłem na policję".
-
Powódź tysiąclecia. Południe Polski ratuje ludzi i zwierzęta. Rybnik ratuje martwych
27 lat temu w Rybniku powódź spowodowała osunięcie się ziemi na cmentarzu komunalnym. Woda wymyła z grobów trumny i znajdujące się w nich ciała. Nikt w Rybniku nie umie o tym zapomnieć.