-
Podejrzewam, że modny japoński senior ma takich akcesoriów kilka. Bardzo mi się to spodobało
- Zespoły międzypokoleniowe są bardziej zwinne, odporne na kryzysy, bardziej innowacyjne i wydajne - i przede wszystkim, panuje w nich mniejsza rotacja. Firmy, które rozumieją wiek, mają przewagę - mówi Marzena Rudnicka, prezes Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej.
-
"Wojna płci" to jest kolejny mit, który zafałszowuje rzeczywistość i odciąga naszą uwagę od prawdziwych problemów
Spotykaliśmy się z męskim jęczeniem: o, jacy jesteśmy biedni, zagubieni, oczekuje się od nas, żebyśmy byli twardzi i czuli jednocześnie". Jasne, to nie jest łatwe. Ale to nie znaczy, że nie można połączyć tych dwóch emocjonalnych biegunów. Kobiety często dobrze sobie z tym radzą - mówią Aga Kozak i Paweł Goźliński, autorzy książki "Jak nie być chu*em".
-
"Widzimy problem". Komisja antymobbingowa w prokuraturze powołana po tekście Gazeta.pl zakończyła pracę. Oto wnioski
Szef sekretariatu Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów na razie "nie powinien zarządzać zespołem". W pracy był wulgarny, jego reakcje - nieadekwatne. W nieformalnej grupie pracowniczej, do której należał, "używano obelżywych określeń wobec innych pracowników, stosowano poniżające przezwiska". Jest też zapowiedź zmian w organizacji pracy sekretariatu.
-
20 minut od centrum, a klimat wręcz sielski. Ani jednego miejsca, które "trzeba" zobaczyć
Moje ulubione miejsce w okolicy? Wielki napis na ścianie: "Natalio, wciąż czekam" - i numer telefonu. Czy posiadacz numeru pożałował umieszczenia go w tym miejscu? Czy historia miała szczęśliwy finał?
-
Kapitalizm nie jest wieczny i ostateczny. Nie wiemy, co go zastąpi, więc nie umiemy sobie wyobrazić jego końca
- Obecnie na świecie żyje około dwóch miliardów osób, dla których nie ma żadnej pracy. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia mogłoby ich nie być. Zachowujemy jakiś poziom moralności i wstydu... niezbyt wysoki, ale wystarczający, żeby nie pozwolić im umrzeć - twierdzi Martin Caparrós, argentyński pisarz i reporter.
-
Mateusz: nigdy nie miałem ambicji, żeby zostać chirurgiem. Spełniam się jako pielęgniarz
- Stereotypowe cele mężczyzny w życiu zawodowym są dwa: gromadzenie coraz większej władzy i zarabianie coraz większej ilości pieniędzy. Żaden ze sfeminizowanych zawodów nie daje takich możliwości - mówi prof. Anna Dudak. Co sprawia, że mężczyźni chcą być sprzątaczami, opiekunami, pielęgniarzami i bibliotekarzami?
-
"Kucała, trzymając się ściany, ja ją masowałem. Położna: 'Poszczyp ją po brodawkach'"
Wiedziałem, że próby wytłumaczenia, że "jeszcze godzinka i przejdziesz to", nie mają sensu. Że to ja chcę się czymś zająć, a to nie o mnie tu chodzi. Musiałem sobie przypominać: nie mogę nic, tylko być. Cieszyłem się, kiedy w końcu mogłem podać ręcznik - opowiada Daniel, który był z żoną podczas porodu ich syna.
-
Jeśli ktoś nie będzie mógł wytrzymać? "Jedyne, co możemy zrobić, to pomóc mu dotrwać do końca"
- Kiedyś zaginęły kalosze. Są podpisane, ale wszystkie są takie same, łatwo się pomylić. Kiedy mieszka się i pracuje na tak małej przestrzeni w tak niedużej grupie, nawet błahe konflikty mogą eskalować - opowiada Anna Jay, kierowniczka wyprawy na Polską Stację Antarktyczną.
-
Włochy: Kiedy kończy się sjesta? "To zależy". Od czego? Uśmiechnął się bezradnie "To zależy"
"Z badań CBOS-u wynika, że dla Polaków najważniejszą wartością jest nadal rodzina. Włosi i Hiszpanie również są bardzo rodzinni. Zbliżają nas nawet takie tematy jak "gniazdowanie", czyli późne wychodzenie z domów młodych dorosłych, szczególnie mężczyzn. Od lat piszemy o Włochach, że zostają z rodzicami, później zakładają rodziny, spędzają czas w najbliższym gronie. W Polsce dzieje się to samo" - mówi dr. Małgorzata Bulaszewska.
-
Pracownik Uniwersytetu Warszawskiego: dziekan mnie dotykał, łapał za tyłek, obnażył się przede mną
Dziekan wrzeszczał, dwuznacznie dotykał, obnażał się przed pracownikami. "Penisy były częstym tematem jego żartów". Zdecydowali się mówić, bo choć Uniwersytet wszczął w końcu postępowanie, to może ono trwać "dowolnie długo". Daniel Przastek, dziekan: "Jestem spokojny".
-
Czego naprawdę chcą młodzi mężczyźni? Wszyscy mówią o jednym
O czym marzysz? - O kochającej się rodzinie. Chcę być dobrym ojcem i mężem. Jeździć z dziećmi na wakacje czy ferie zimowe albo zabierać je na wycieczki na weekend. I chcę być takim mężczyzną, żeby moja żona nigdy nie pomyślała sobie po ślubie: "za jakiego dzbana wyszłam" - mówi Bartosz.
-
"Nie mogłem zrozumieć, że moi koledzy nie wiedzą, jak się piecze chleb. Myślałem, że to wiedza podstawowa"
- Widziałem, że ojca wszyscy znają, pozdrawiają go na ulicy, że jest kimś ważnym. Kiedy miał imieniny, na św. Józefa, do piekarni przychodzili ludzie z kwiatami. Piekarz to był ktoś! - opowiada Ryszard Majchrowski, który od 42 lat piecze chleby w dziś już ponadstuletnim piecu.
-
Nie powiedziała córce, co ją czeka. Zostawiła ją samą z obcym mężczyzną
- Saharyjki tradycyjnie cieszą się niezależnością finansową. Nie finanse zapewniają więcej wolności w indywidualnym sensie, tylko wyjście spod bezpośredniej opieki rodziny, czyli wyjście za mąż, nawet jeśli związek szybko kończy się rozwodem - mówi Lena Khalid, Polka, która przez półtora roku mieszkała w Saharze Zachodniej.
-
"Tam twój status określa skończona szkoła, studia, akcent. Trudno wyrwać się z takiej szufladki"
- W Anglii od pokoleń lepiej sytuowani mają swoje szkoły, biedniejsi swoje. I ten podział powstaje już na etapie przedszkola. Twój status określa skończona szkoła, studia, akcent. Trudno wyrwać się z takiej szufladki - mówi Marta Dziok-Kaczyńska, mieszkająca w Anglii od 2006 roku autorka książki "Anglia. Czas na herbatę".
-
Potencjalnych partnerów wybieramy jak w sklepie. "Czy 85 proc. zgodności wystarczy?"
Teraz za pomocą aplikacji możemy codziennie zacząć rozmowę z kimś innym. To sprawia, że potencjalnych partnerów wybieramy jak w sklepie. Widzę cierpienie moich klientów, którzy nie wiedzą, jakie mają mieć kryteria, które powiedzą: "jest wystarczająco dobrze" albo "będzie wystarczająco dobrze". To nawet nie jest brak cierpliwości, to niepokój - o czekaniu na miłość opowiada Agata Wilska, psycholożka.
-
"Najmłodsi musieliby pracować 50 lat, żeby mieć godną emeryturę"
Jeśli chcemy utrzymać emerytury na tym samym poziomie co dotychczas, nie podwyższając wieku emerytalnego, musimy po prostu się zgodzić na to, że będziemy płacić wyższe podatki czy wyższe składki emerytalne - teraz wynoszą około 20 proc., musiałaby wzrosnąć do 30 proc., co też dla pracowników byłoby bardzo bolesne - mówi Marek Naczyk, profesor polityki społecznej porównawczej na Uniwersytecie Oksfordzkim.
-
Netanjahu i Putin przed sądem? Sędzia MTK: Sprawiedliwość międzynarodowa wymaga cierpliwości
Gdyby chciał pan postawić Hitlera przed sądem w 1943 roku, to zostałby pan wyśmiany. Dwa lata później - już nie! Sprawiedliwość międzynarodowa wymaga cierpliwości. I dlatego uważam, że sędziowie powinni robić swoje - mówi Piotr Hofmański, były prezes Międzynarodowego Trybunału Karnego.
-
"Czasem szczątki ofiar rzezi wołyńskiej leżą na polach, gdzie pasą się krowy i jeżdżą traktory"
- Dzięki ekshumacji poznamy prawdę o ostatnich chwilach ofiar masakry w Puźnikach. Człowiek został zatłuczony, zarąbany siekierą, zastrzelony? Bronił się czy nie? Jak zginął? Czynności części naszej ekipy będą w pewnym stopniu przypominać działania medyków sądowych czy fachowców kryminalistyki - opowiada o planowanych na kwiecień br. pracach Maciej Dancewicz, historyk i wiceprezes fundacji "Wolność i Demokracja", która przeprowadzi ekshumacje.
-
Nie chciał stracić pozwolenia na broń. "Czy nie wyjdzie, że jestem chory?"
Rozmawiałam na ten temat ze znajomym lekarzem, który opowiedział mi, że zdarzają mu się sytuacje, kiedy przychodzi do niego osoba z pozwoleniem na broń. "Czy to, że jestem chory, nigdzie nie wyjdzie?" - słyszał pytania. Nigdzie nie wyjdzie, ponieważ jego obowiązuje tajemnica lekarska. Może tylko odradzać korzystanie z broni. To anegdota, ale utwierdziła mnie w przekonaniu, że problem istnieje - mówi Ewa Szymanowska z Polski 2050.
-
Sąd: "Jakie szanse na przeżycie katastrofy mieli pasażerowie?" Marynarz: Żadne
- Na katastrofę składała się masa błędów. Na przykład tratwy miały włazy, które powinny zapobiec wlewaniu się wody do środka. Były zamykane na kołeczki o średnicy papierosa umocowane na sznurku. Osoby, które nie miały kombinezonów, były już zbyt przemarznięte, by zasznurować właz. Z kolei ubrani w kombinezony nie mogli tego zrobić, bo te skafandry miały trzy palce - grube, gumowe i śliskie, bo mokre. Nie sposób wtedy zamknąć włazów. Rozbitków zalewała więc lodowata, styczniowa woda, która wypełniła szybko tratwy. O katastrofie "Jana Heweliusza" opowiada Adam Zadworny.