Rozmowa
Ewelina Negowetti (Fot. Archiwum prywatne)
Ewelina Negowetti (Fot. Archiwum prywatne)

Wielokrotnie słyszałam takie stwierdzenie: Nie chciałbym/nie chciałabym, żeby moje dziecko było LGBT, ponieważ byłoby w naszym społeczeństwie nieszczęśliwe.  

Ja też często słyszę takie pozbawione sensu słowa, które opierają się na założeniu, że na tym świecie wszystkim heteroseksualnym osobom żyje się wspaniale.  

Niekoniecznie świadomie, ale jest to podszyte fobią? 

Są dzieci trans, które nie tylko urodziły się w homo- i transfobicznych rodzinach, ale również same były transfobami. Część rodziców wspiera swoje dzieci z musu. Stanęli pod ścianą, na przykład znajdując pamiętnik, w którym dziecko pisze, że się powiesi. Wielu rodziców trafia do mnie, bo przysyłają ich trans dzieci, które nie boją się o swoją przyszłość, ale o to, że "mama tego nie wytrzyma". 

A jak to było z tobą? Twój syn wyautował się cztery lata temu. 

I to był najpiękniejszy dzień mojego życia. 

Ewelina Negowetti (Fot. Archiwum prywatne) , Negowetti wspiera rodziców transpłciowych dzieci (Fot. Archiwum prywatne)

Wiem, że tak mówisz. Rozwiń, proszę, tę myśl.

Miał wtedy 14 lat i od roku był w ciężkiej depresji. Pozostawał pod opieką psychiatry, był leczony farmakologicznie, ale to nie przynosiło efektów. Miałam tego wszystkiego serdecznie dosyć, a nasze kontakty były fatalne. Nie mogliśmy na siebie patrzeć. 

Miewałaś momenty, kiedy myślałaś: wygłupia się, cierpiętnik jeden, a raczej – cierpiętnica? 

Przyznaję, że tak. Ale najbardziej byłam wściekła na siebie. Ja, która ze wszystkim daję sobie radę, zderzyłam się ze ścianą. Nie potrafiłam pomóc swojemu dziecku. Aż przyszedł tamten dzień, kiedy usłyszałam: "Mamo, chcę ci coś powiedzieć. Jestem chłopakiem". Odpowiedziałam: "Aha, OK, luz". 

Kiedy kolega wyautował się przede mną i grupą znajomych, zareagowaliśmy identycznie. Wydawało nam się, że w ten sposób pokazujemy mu, że to niczego nie zmienia. Ale on był rozczarowany. 

No pewnie! Taka reakcja to jest porażka. Sasza poczuł się zignorowany. Na swoją obronę mam to, że dopiero po kilku godzinach do mnie dotarło, co on tak naprawdę powiedział. "Przepraszam. Nie zajarzyłam" – przyznałam. A więc on ze mną usiadł i przez osiem godzin mi tłumaczył, co to jest transpłciowość. Powiedział mi, że wie o tym, że jest trans, od dość dawna.

Zaskakuje mnie, że nie "od zawsze"? I że ty nie wiedziałaś "od zawsze".  

Od rodziców transpłciowych dziewczyn – czyli osób, które po urodzeniu zostały oznaczone jako chłopcy – często słyszę właśnie: "Wiedzieliśmy od zawsze". Doskonale pamiętają, jak chłopczyk w wieku lat trzech założył szpilki mamy, a jak miał cztery lata, to pomalował na czerwono paznokcie. Natomiast stereotypowo męskie zachowania dziewczynek nie rzucają się w oczy. Szczególnie jeśli dziecko wychowuje się w liberalnym domu, w którym nigdy nie słyszy "tak wypada, a tak nie wypada". Wtedy często dopiero w wieku nastoletnim przychodzi zderzenie z rzeczywistością. 

Negowetti tworzy infografiki oraz materiały informacyjne (Grafika Ewelina Negowetti) , To element jej działalności edukacyjnej (Grafika Ewelina Negowetti)

Mówisz o odbiorze społecznym, ale ja dopytuję, czy trans chłopiec od zawsze czuje się chłopcem? 

Saszka mówi, że tak. Ale nie czuł potrzeby, żeby się określać. Nienawidził sukienek, więc ich nie nosił. Nie znosił swojego deadname. 

Czyli imienia z aktu urodzenia.  

A więc jako małe dziecko mówił o sobie Kubuś. Od Kubusia Puchatka. A potem, w szkole podstawowej, trenował szermierkę i myślę, że to był jego sposób na schowanie się. Pod maską i kombinezonem. Pewne rzeczy rozumiem dopiero z perspektywy czasu. 

To wszystko widzisz dziś. Ty – wspierająca mama, aktywistka. Ale czy wtedy, cztery lata temu, w pierwszym odruchu nie byłaś załamana? 

Nie! Pierwsza myśl była taka, że świeżo co wykluczyliśmy u niego porfirię – genetyczną chorobę, którą mam ja – a więc będzie mógł przyjmować hormony. 

Czyli przeszłaś od razu w tryb zadaniowy. 

Tak! Zniknęło okropne poczucie bezradności! W życiu zdarzają się gorsze rzeczy niż transpłciowość dziecka. Dzisiaj, kiedy słyszę od rodzica, że przechodzi żałobę po dziecku, to się oburzam.  

Żałobę, którą ty też mogłabyś wtedy ogłosić, na zasadzie: nie mam już córki, tak?  

Taki to jest koncept. Żałoba po dziecku, którego tak naprawdę nigdy nie było. U nas po coming oucie działy się tylko dobre rzeczy! Moje dziecko po wielu miesiącach kulenia się pod kapturem, spod którego było widać tylko jego przestraszone oczy, wróciło do życia.

Zapytałam Saszkę, co robimy. To była końcówka gimnazjum, więc nie wiedziałam, czy jest sens poruszać temat w szkole. Ale on był stanowczy: "Mam prawo być tym, kim jestem". Zaimponował mi. 

Wyobrażam sobie, że trans nastolatek, zanim komukolwiek powie – nie: przyzna się, bo przyznać to się można do popełnienia przestępstwa – tyle się naczyta, tyle przemyśli, że bardzo dojrzewa. 

Zdecydowanie! Jesteśmy zaskoczeni – my, rodzice dzieci transpłciowych – jakie one są dojrzałe.  

A zatem poszłaś do szkoły, żeby porozmawiać o potrzebach swojego dziecka. To znaczy o czym? 

Poprosiłam o zwracanie się do syna wybranym imieniem oraz o to, by mógł korzystać z męskiej łazienki. Wszystko się zadziało od ręki. Na bal gimnazjalny poszedł w garniturku. I miało to dla niego ogromne znaczenie. 

Oczywiście znalazły się dzieciaki, które mu dokuczały. Również jedna nauczycielka oświadczyła, że ona tego nie akceptuje i że będzie się do Saszy zwracała tak, jak ma zapisane w dzienniku. 

Biorąc pod uwagę – jak sama powtarzasz – że 70 proc. dzieci i nastolatków trans ma myśli samobójcze, a połowa podjęła próbę odebrania sobie życia oraz że jest to grupa najbardziej narażona na prześladowania w szkole, mieliście dużo szczęścia. Z czym mierzą się dzieci trans? 

Hejt w szkole jest nagminny. Zarówno ze strony uczniów, jak i nauczycieli. Dzieci przychodzą na lekcje całe zestresowane, bo nie wiedzą, kto je zaraz popchnie, kopnie, nałoży na głowę kaptur. "Weź się schowaj, zboczeńcu". 

"Inny" ma zawsze pod górkę i jakkolwiek jest to okropne, nie zaskakuje mnie, że dzieciaki tak robią. Ale nauczyciele?  

Nikt tak jak szkoła nie broni się przed edukacją! Część pedagogów w życiu się nie przyzna, że czegoś nie wie. Co robią nauczyciele? Używają deadname’ów oraz zaimków związanych z płcią przypisaną przy urodzeniu. A zdarzają się też takie sytuacje jak ta, kiedy pani nauczycielka próbowała dziecku tłumaczyć: "Wszystkim dziewczynkom rosną piersi, tak samo jak tobie". Niczym ciocia, która biadoli: "Jesteś przecież taką ładną dziewczyną! Co ty sobie robisz?!".  

Naprawdę?! 

Tak! I wydawało jej się, że dobrze robi.

Infografika autorstwa Eweliny Negowetti (Grafika Ewelina Negowetii) , Używając ich można okazać wsparcie (Grafika Ewelina Negowetti)

W sumie nie ma się co dziwić, skoro rodzice też potrafią powiedzieć dziecku: "Opowiadasz głupoty, bo teraz jest taka dziwna moda. Seriali się naoglądałeś". 

"Jesteś w okresie dojrzewania. Przejdzie ci" – dzieciaki często takie rzeczy słyszą. Bywa też tak, że rodzic nalega: "Pójdziemy do jeszcze jednego psychiatry, żeby się upewnić". I jak już dziecko jest u szóstego z rzędu, to mówi: "Wydawało mi się". Bo ma dość. A potem już czeka tylko do osiemnastki, żeby uciec z domu. A rodzic się broni: "Robiłem, co w mojej mocy!". 

Wiedza o transpłciowości się zwiększa. Jeszcze kilka lat temu mówiło się "zmiana płci", a teraz: "tranzycja". Jednocześnie można przeczytać o detranzycji. Czy rodzice pytają: "A może mu się odwidzi"? 

Nagminnie! Podobnie jak o to: "Gdzie zrobiłam błąd?", "Czy dziecko jest trans z powodu leków, które brałam w ciąży" albo "dlatego, że się rozwiodłam?". 

"Jak mogłam nie zauważyć?" 

Oczywiście. Poczucie winy jest zawsze ogromne. Wracając do pytania "A co, jak mu się odwidzi?" – tranzycja to nie jest jasny i prosty temat.  

Jasno i prosto wydawałoby się, że trans kobieta będzie chciała się poddać operacji ginekologicznej, "zrobić sobie piersi", a potem epilację oraz przedłużyć włosy, żeby stać się piękną kobietą. 

Pragnienie stania się piękną kobietą to jest jeszcze inny temat. Rodzice często – w dobrej wierze – dziecku mówią: "Będziesz taka piękna, jak sobie wymarzysz". A to jest nieprawda. Przecież cispłciowe kobiety również nie wszystkie są piękne w popularnym tego słowa znaczeniu.

Ale zostańmy przy tranzycji: w przypadku jednej osoby konieczne jest przejście kompletu operacji. Drugiej wystarczy na przykład mastektomia. Czyli nie skończyła tranzycji, tak? Rozmyśliła się?  

No właśnie? 

Spójrz na to filozoficznie: gdyby osoba trans żyła na bezludnej wyspie, czy doświadczałaby dysforii płciowej?

To znaczy, czy odczuwałaby dyskomfort związany z różnymi aspektami ciała? Czy gdyby transpłciowy chłopak nie miał punktu odniesienia, to biust by mu przeszkadzał? Nie chodzi o to, czy się komuś odwidzi, ale o to, jakie są potrzeby tej konkretnej osoby. Czasem to może być tylko terapia hormonalna.  

Którą zaczyna się od blokerów hamujących proces dojrzewania płciowego? 

Blokery w Polsce stosuje się rzadko, dlatego że trzeba je zacząć przyjmować przed okresem dojrzewania. Na Zachodzie dziecko, które kwestionuje swoją płeć, trafia do endokrynologa, a on wdraża na kilka miesięcy blokery, żeby sprawdzić, czy dysforia jest spowodowana transpłciowością. W Polsce żaden lekarz nie będzie rozmawiał z dzieckiem, które nie jest pewne swojej tożsamości.  

Coming outu dokonują głównie nastolatki? 

Najczęściej. Ponieważ nie mogą już wytrzymać ze swoim ciałem. Potrzebują terapii hormonalnej, a jej wdrożenie to jest niesamowity moment! Rodzic widzi szczęśliwe dziecko! Zmienia się nie tylko wygląd, ale i samopoczucie. Rodzice często myślą, że pierwszą potrzebą jest wyleczenie depresji, a tymczasem ona często znika właśnie przy hormonoterapii. Jak u Saszki: męski organizm potrzebował testosteronu, a kiedy go otrzymał, mógł nareszcie prawidłowo funkcjonować. 

A może część osób nie bierze pod uwagę operacji, ponieważ nie są one refundowane, a kosztują potężne pieniądze? 

Oczywiście, że to jest jeden z powodów. Gdybyś widziała Saszę po mastektomii! Uśmiechał się od ucha do ucha. Taką operację, wbrew powszechnej opinii, w Polsce można przeprowadzić przed osiągnięciem pełnoletności. Tyle że jej koszt zaczyna się od 8 tys. i potrzebna jest zgoda obojga rodziców. 

Czy znasz rodziców, których transpłciowe dzieci odebrały sobie życie? 

W ciągu czterech ostatnich lat sześcioro nastolatków powiesiło się, rzuciło się pod nadjeżdżające auto, podcięło sobie żyły.

Czasem rodzic może zrobić wszystko, a to i tak będzie za mało. Najbardziej przerażające było, że do tych samobójstw dochodziło wtedy, kiedy wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.  

Często mówię rodzicom trans dzieci: nie zabierajcie ich na all inclusive do Egiptu, tylko do europejskiej stolicy: Kopenhagi, Berlina (Fot. Shutterstock.com) , 'One nie potrzebują safari, ale pochodzić po zwyczajnych ulicach i zobaczyć, że są miejsca, gdzie można być sobą' (Fot. Shutterstock.com) , Berlin (Fot. Shutterstock.com)

Kiedy nastolatki przyjmowały hormony? 

Ponieważ przemieszczenie z ciała do ciała nie załatwi tego, kim jesteś w środku. Mój transpłciowy syn – nawet jeśli zrobi wszystkie operacje – zawsze będzie osobą trans. To jest wielki temat do przepracowania. 

Bywa, że właśnie podczas hormonoterapii opadają różowe okulary. Młody człowiek widzi, że nigdy nie będzie przepiękną kobietą, o której wspomniałaś. I pojawia się poczucie, że to wszystko nie ma sensu. Że jedynym wyjściem jest ze sobą skończyć. 

To, co mówisz, jest absolutnie straszne. Opowiadasz przecież o dzieciach mających wsparcie najbliższych! 

Oczywiście. Z tym że my żyjemy w bańce. Wiele dzieci jest wyrzucanych z domu. Część rodziców wspierających przyjmuje je pod swój dach. 

Ale schronienie u znajomych czy hostel LGBT to jest rozwiązanie na chwilę. 

Dlatego te starsze dzieciaki mieszkają po kilkoro i pracują na przykład w sklepach osiedlowych. Latami funkcjonują zgodnie z płcią opisaną przy urodzeniu, żeby zarobić na tranzycję.  

A część wraca do domu i mówi: "Przemyślałem sprawę. Już będę normalny"? 

Część zagryza zęby i tak właśnie robi. A wracając do rodziców, którzy swoje dzieci wspierają: w tych domach też nie wszystko jest idealnie. Rodzice się czasem żalą, że atmosfera jest nie do wytrzymania. A przecież biegają za dzieckiem i tak ładnie do niego mówią: "Mój syneczku! Mój najukochańszy syneczku!". Tyle że wcześniej nigdy nie mówili: "Najukochańsza córeczko"… 

I dziecko czuje, że to jest nieszczere? Domowa poprawność polityczna? 

Często praktykowana w dobrej wierze! Wynikająca z lęku. Mnóstwo jest rodziców, którzy jak wychodzą z domu, to się boją. I jak wracają, to też się boją. 

Ty również? 

Sasza nie miał próby samobójczej i nie okaleczał się. Ja się boję, kiedy mój syn wychodzi z domu. Boję się, że ktoś mógłby mu zrobić krzywdę.  

Powiedz, proszę, o najmłodszych dzieciach. Słyszałam o czteroletnim, które usiłowało sobie wyrwać penisa. "Bo inne dziewczynki tego nie mają". 

A inne dziecko prosiło mamę: "Urodź mnie jeszcze raz, ale tym razem już bez siusiaka". Najmłodsze dzieci, które znam i które odczuwają dysforię płciową, mają właśnie około czterech lat. Na tym etapie transpłciowość jest nazywana rozwojową. Bywa, że dziecko chce być Kubusiem, ale po pół roku już nie chce. A u części transpłciowość się potwierdza. Co pozwala mu zaoszczędzić wielu niefajnych historii. Ludzie decydują się na coming out w różnym momencie życia. Czasem dopiero po sześćdziesiątce. 

Bo póki mama i tata żyli, to "nie chcieli ich niepokoić"? 

Bo całe życie się bali, że będąc sobą, skrzywdzą najbliższych: rodziców, współmałżonków, dzieci. Jest wiele osób, które mówią: "Przeżyłam życie jako mężczyzna, ale nie chcę tak umrzeć. Nie chcę, by na nagrobku były męskie dane". 

A czy nastolatki również się okaleczają w miejscach intymnych? 

Bindowanie klatki piersiowej bywa formą okaleczania. Jeśli nastolatek ma pieniądze, to nosi binder, czyli koszulkę spłaszczającą biust. I jest bezpieczne. Ale znam też takie sytuacje, kiedy dziecko przyszło i powiedziało, że jest chłopakiem, a matka: "I co, myślisz, że ci cycki upierdolę?". 

I takie dziecko potem się katuje bandażem? 

Dlatego już trzeci rok kontynuuję akcję "Binder dla transiątka". Kupujemy bindery dla dzieci, których na to nie stać, ale też takich, których rodzice się na nie nie zgadzają. Zdarzało się, że wysyłałam binder schowany do ćwiczeń z niemieckiego albo w opakowaniu płyty CD. "Bo rodzice przeglądają rzeczy i mogliby go wyrzucić". Mnóstwo dzieci później pisało, że ten prezent im uratował życie.  

Co jakiś czas cała Polska dowiaduje się o dzieciach, które odbierają sobie życie z powodu dyskryminacji. Jak ty i Sasza przeżywacie to, co prezes PiS Jarosław Kaczyński wygadywał o osobach trans

Mój syn, jak wielu młodych ludzi, mówi jasno: "Nie chcę żyć w tym kraju". To, co się dzieje, podważa fundament ich tożsamości i godności ludzkiej. 

Twoje dziecko naprawdę emigruje? 

Tak. Do Francji. Ale kiedy zapytałam, gdzie chciałby pojechać, odpowiedział: "Obojętnie. Byle nie żyć w tym kraju". On zwraca uwagę nawet na to, że w polskiej telewizji są sami ładni, zdrowi i biali ludzie.

Te dzieciaki mają zupełnie inny poziom wrażliwości niż my. 

Robisz tyle dobra, a jednak ci młodzi ludzie chcą uciekać.

Po prostu na takim jesteśmy etapie zmiany społecznej. Może następne pokolenie już nie będzie chciało wyjeżdżać? Kaczyński, Pawłowicz i ten cały hejt miną. A nasze dzieci może za 10 lat wrócą? Pamiętam, że kiedy trzy lata temu udzieliłam wywiadu "Replice" jako "mama transpłciowego dziecka", to ludzie się dopytywali, czy się nie boję chodzić po ulicach. Zobacz, ilu dziś rodziców udziela się publicznie! Zmiana się dzieje. 

To prawda. Jak się ma Sasza? Wyszedł z depresji? 

Już kiedy szedł na bal gimnazjalisty w garniturze, nie był w depresji. Ma się dobrze. Bardzo mu pomaga w życiu jego stoicki charakter. Wiele tematów w ogóle nie stanowi dla niego problemu. Ktoś mu powiedział: "Nie będziesz mógł zostać ojcem", a on na to: "Można adoptować dziecko". To zagadnienie podnosi też część rodziców. "Nie będę mieć wnuków" – lamentują. Tak jakby w każde dziecko było wpisane, że "da rodzicom wnuki".  

A w jakim ty jesteś momencie życia? 

Niedawno zrealizowałam swoje marzenie i otworzyłam firmę. Nie zrobiłabym tego, gdyby nie tamten zachwyt nad 14-letnim synkiem, który mi powiedział: "Mam prawo być sobą". Sasza mnie nauczył walczyć o siebie. Wiem też, że nie jestem odpowiedzialna ani za cały ten świat, ani za całe życie mojego dziecka. Na milion rzeczy nie mam wpływu. "Nie transuję" od rana do nocy! Najbardziej skupiam się na sobie.  

Nie jesteś matką Polką cierpiętnicą. 

O nie! Często wyjeżdżam za granicę, żeby pooddychać wolnością. Sasza też tam odżywa. Często mówię rodzicom trans dzieci: nie zabierajcie ich na all inclusive do Egiptu, tylko do europejskiej stolicy: Kopenhagi, Berlina. One nie potrzebują safari ani nurkować w rafie koralowej, ale pochodzić po zwyczajnych ulicach i zobaczyć, że są miejsca, gdzie można być sobą. I gdzie po prostu jest normalnie i fajnie.  

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje na wakacje >>

Ewelina Negowetti. Specjalistka od zarządzania organizacjami międzyrządowymi. Edukatorka. Mediatorka szkolna. Ilustratorka. Prowadzi największą w Polsce grupę samopomocową dla rodziców dzieci transpłciowych. Zajmuje się edukacją równościową w szkołach, fundacjach i firmach. Od 2021 r. prowadzi akcję „Binder dla transiątka", dzięki której bindery dostało ponad 180 dzieci. Mama dwóch synów.  

Anna Kalita. Absolwentka politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Dziennikarka. W 2016 r. otrzymała honorowe wyróżnienie Festiwalu Sztuki Faktu oraz została nominowana do Grand Press w kategorii dziennikarstwo śledcze za wyemitowany w programie TVN "UWAGA!" materiał "Tu nie ma sprawiedliwości", o krzywdzie chorych na alzheimera podopiecznych domu opieki, a w 2019 r. do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej za teksty o handlu noworodkami w PRL, które ukazały się w Weekend.gazeta.pl. Fascynują ją ludzie i ich historie oraz praca, która pozwala jej te historie opowiadać. Kontakt do autorki: anna.kalita@agora.pl. 

Tu osoby trans i ich rodziny znajdą wsparcie

Z moją rozmówczynią mogą się Państwo skontaktować m.in. za pośrednictwem jej profilu na Facebooku. Negowetti prowadzi również cotygodniowe stacjonarne, darmowe dyżury dla rodziców oraz bliskich transpłciowych dzieci w Ursynowskim Centrum Kultury ?Alternatywy?. Rodziny dzieci trans wspierają się, m.in. dzieląc się wiedzą o lekarzach czy terapeutach, którzy wspierają transpłciowe osoby. Wiedzę i wsparcie znajdą Państwo też na stronie tranzycja.pl (https://tranzycja.pl) oraz w Kampanii Przeciw Homofobii (https://kph.org.pl), stowarzyszeniu My, Rodzice (http://myrodzice.org) oraz Fundacji Trans-Fuzja (https://www.transfuzja.org).