Społeczeństwo
Praca przez cztery dni w tygodniu nie jest możliwa we wszystkich branżach (shutterstock)
Praca przez cztery dni w tygodniu nie jest możliwa we wszystkich branżach (shutterstock)

Wraca dyskusja o czterodniowym tygodniu pracy. W Europie słychać ją od lat. W Polsce skrócenie w ten sposób czasu pracy – na razie jako program pilotażowy Platformy Obywatelskiej – zapowiedział niedawno Donald Tusk. Z kolei pracę przez siedem godzin dziennie proponowała parę lat temu partia Razem. Wtedy komentowano, że nie jest to realne.

Teraz mówi się, że mielibyśmy pracować cztery dni w tygodniu zamiast pięciu za pełne wynagrodzenie, a dniówka trwałaby osiem godzin. To w wersji idealnej, bo może się okazać, że pełna pensja będzie przysługiwać tylko tym, którzy zgodzą się pracować przez cztery dni, ale po dziesięć godzin – takie pomysły również się pojawiają. A wtedy efektywność będzie dyskusyjna. Nie ma też pewności, czy zapał do krótszego tygodnia pracy z czasem nie osłabnie, gdy okaże się, że i tak trzeba będzie pracować po godzinach, aby wywiązać się ze wszystkich obowiązków. 

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje na wakacje

Wątpliwości jest sporo. Spójrzmy, jak sytuacja wygląda dziś.

– Ostatnie badania przeprowadzane wśród europejskich pracowników, ale też moje własne obserwacje wskazują, że Polacy mają tendencję do nadgodzin. Pracujemy dłużej i więcej - w przeliczeniu na godziny, niemalże przez 6 dni w tygodniu. A okazuje się, że dłużej wcale nie znaczy efektywniej, wręcz przeciwnie – uważa Sylwia Rozbicka, psycholożka i psychoterapeutka w Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego. Jak dodaje, jesteśmy w związku z tym przemęczeni, zestresowani i wypaleni. I trudno jest nam pogodzić życie zawodowe z prywatnym. – Krótszy tydzień pracy może sprawić, że lepiej będziemy sobie radzić ze stresem. Będziemy tym samym bardziej produktywni – mówi.

Beata Szafarowicz, właścicielka Studia Urody Metamorfoza w Warszawie, przez cztery dni w tygodniu pracuje od jakichś 15 lat. Wcześniej, jak sama przyznaje, była pracoholiczką i potrafiła spędzać w firmie nawet po 12 godzin.

Wreszcie powiedziałam: stop. Oczywiście mogłam sobie na to pozwolić, bo sama jestem swoją szefową – mówi. – Pracuję od wtorku do piątku i pilnuję, żeby nie spędzać w firmie więcej niż osiem godzin. Rzadko dłużej, zwykle nawet krócej. Bywa, że umawiam klientki na sobotę, na dwie–trzy godziny, albo czeszę na wesele. Ale robię tak sporadycznie, tylko wtedy, gdy mam ochotę – podkreśla. Nie ukrywa, że jej podwładne pracują więcej.

Beata Szafarowicz (arch. prywatne)

Porozmawiajmy merytorycznie

Z raportu ADP "People at Work 2022: A Global Workforce View" wynika, że nie ma czegoś takiego jak powszechny pęd Polaków do czterodniowego tygodnia pracy. Ponad 34 proc. ankietowanych woli zostać przy obecnym systemie. Tylko 25,71 proc. badanych stwierdziło, że chciałoby zredukować liczbę dni pracy, pod warunkiem jednak zachowania takiego samego wynagrodzenia i przy zwiększeniu liczby godzin spędzanych w firmie do 10 dziennie. 

Co ciekawe, jeszcze trzy lata temu za czterodniowym tygodniem pracy opowiadała się prawie jedna trzecia polskich pracowników. Najprawdopodobniej jednak ostudziły ich galopująca inflacja i wojna w Ukrainie – część ankietowanych mogła uznać, że nie czas na eksperymenty.

– Konieczność skumulowania obowiązków w cztery dni w tygodniu, zmiana dotychczasowych przyzwyczajeń i organizacji pracy mogą początkowo u niektórych osób generować stres, co też nie jest pożądane, ale też z drugiej strony naturalne w nowych sytuacjach. Ważne jest zadaniowe podejście do pracy, niekoniecznie wymiar godzinowy, co nie jest jednak możliwe w każdej branży – uważa Rozbicka.

Jacek Głowacz, dyrektor działu HR w Rohlig Suus Logistics, wobec pomysłu czterodniowego tygodnia pracy wydaje się sceptyczny. – Wiem, że z punktu widzenia pracownika ten projekt ma same zalety, ale porozmawiajmy merytorycznie – proponuje.

A rozmawiając merytorycznie, nie można jego zdaniem zapominać o dodatkowych kosztach, które wiążą się z takim rozwiązaniem. – To kwestia zasobów ludzkich, których trzeba będzie zdobyć o 20 proc. więcej. Firma nie wygasi nagle produkcji, dlatego że jest piątek – tłumaczy Głowacz. I dodaje: – Wydaje się, że wyjścia są dwa: można albo zwiększyć zasoby, albo zautomatyzować procesy produkcyjne. Oba rozwiązania wymagają czasu i inwestycji.  

Czy zdaniem Jacka Głowacza pracownicy byliby gotowi na obniżenie pensji za cenę skrócenia czasu pracy? – Nie sądzę. Myślę, że w czasach wysokiej inflacji, pracownicy bardzo świadomie zarządzają swoimi budżetami. Zależy to również od wysokości wynagrodzenia. Osobom zarabiającym mniej, a pamiętajmy, że ok. 50 proc. polskiego społeczeństwa zarabia poniżej 4500 brutto, może być trudno zrezygnować z części wynagrodzenia, nawet mając w perspektywie dodatkowy czas spędzony z rodziną. Obawiam się, że część pracowników i tak zdecydowałaby się przeznaczyć dodatkowy dzień wolny na pracę w innym miejscu, żeby wyrównać finansową stratę – uważa.

Duża firma nagle nie ograniczy produkcji, by ogłosić krótszy tydzień pracy (shutterstock)

Obniżka wynagrodzenia to wypaczenie idei skróconego tygodnia pracy – w założeniu chodziło przecież o krótszy tydzień pracy za te same pieniądze. Choć, jak zauważa Rozbicka, młodsi Polacy wolą mniej zarabiać i mieć więcej czasu na życie prywatne. Bardzo ważny jest też dla nich komfort psychiczny. Potwierdzają to badania, z których wynika, że czterodniowy tydzień pracy ma najwięcej zwolenników wśród pracowników będących na początku kariery – 30 proc. osób w wieku od 18 do 24 lat twierdzi, że woleliby pracować w ten sposób. Stanowią oni jednocześnie grupę, która najchętniej zdecydowałaby się na obniżkę płac w zamian za mniejszą liczbę godzin pracy.

– Wśród pracowników młodszego pokolenia panuje przekonanie, że od pieniędzy ważniejsze jest ich życie prywatne oraz komfort psychiczny – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – Pracownicy z pokolenia Z oraz milenialsi są również coraz bardziej świadomi kwestii ekologicznych, jakie niesie ze sobą takie rozwiązanie. Skrócenie czasu pracy łączy się z mniejszą liczbą dni w firmie, czyli rzadszą potrzebą korzystania z samochodów czy innych środków komunikacji, co przekłada się na mniejsze zanieczyszczenie powietrza – dodaje.

Dzień bez spotkań, sport i warsztaty

W czerwcu Wielka Brytania wprowadziła pilotażowy projekt czterodniowego tygodnia pracy bez obniżki pensji. Dotyczy łącznie 3,3 tys. pracowników z 70 firm tworzących oprogramowanie, rekrutacyjnych, a także organizacji charytatywnych i lokalnych sklepów. W Islandii takie rozwiązanie odniosło sukces. Z analiz wynika, że pracownicy są po prostu wydajniejsi. Czterodniowy tydzień pracy testuje się również w Japonii, Hiszpanii czy Nowej Zelandii.

Projekt pod nazwą Work Life Choice Challenge 2019 Summer miał na celu zbadanie tego, jak zmiana modelu pracy wpłynie na balans pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym, a także na wydajność pracowników. Wyniki badania w Japonii pokazały, że wydajność pracowników wzrosła o 40 proc., a zużycie energii elektrycznej spadło o 23 proc. w porównaniu z sierpniem 2018 roku. Z kolei w Nowej Zelandii pracownicy firmy zajmującej się nieruchomościami, którzy eksperymentalnie pracowali przez cztery dni w tygodniu po osiem godzin, zauważyli poprawę równowagi między życiem osobistym a zawodowym. Dłuższa regeneracja sprawiła też, że mieli w pracy więcej energii. 

Pracując mniej, jesteśmy wydajniejsi (shutterstock)

Niektóre polskie firmy już teraz starają się, by piątek był luźniejszym dniem w pracy: dniem warsztatów, szkoleń, sportu czy wyjazdów. Można też tego dnia pracować z domu albo zaczynać później.

– Pracownicy proponują pracownikom na przykład raz w miesiącu dzień wolny, który określają jako czas na odpoczynek. Albo dzień bez spotkań, który można wykorzystać na działania koncepcyjne lub realizowanie pasji okołozawodowych – mówi Dominika Fiszer, kierowniczka działu Wellbeing & Employer Branding Lider w Roche Global IT Solution Centre.

Dodaje, że w wielu firmach europejskich prace nad wdrożeniem czterodniowego  modelu pozostały na etapie eksperymentu. – Tylko w przypadku kilku państw, jak na przykład Belgia, możemy mówić o pomyślnych podstawach wprowadzenia tego rozwiązania – mówi.

W Belgii pracownik sam wnioskuje o czterodniowy tydzień pracy. Pracodawca może odmówić, ale musi podać dokładne uzasadnienie. Gdy się zgodzi, pracownik będzie musiał pracować większą liczbę godzin w ciągu dnia, aby wyrobić cały etat – według Kodeksu pracy wynosi on obecnie 38 godzin tygodniowo. 

Według eksperta, branża IT mogłaby przejść na czterodniowy tydzień pracy już dziś (shutterstock)

 "Wszyscy jesteśmy zmęczeni"

Eksperymentu nie boją się w firmie PR-owej Monday Group, gdzie od pierwszego kwartału przyszłego roku rusza próbny projekt czterodniowego tygodnia pracy. Jej właścicielka i prezeska Ewa Mittelstaedt nie pamięta już, kto podrzucił ten pomysł, ale zauważa, że nikt nie był mu przeciwny.

Zapytaliśmy pracowników – nie było osoby, która by nie chciała spróbować takiego systemu. Pracujemy za dużo i wszyscy jesteśmy zmęczeni – mówi Mittelstaedt.

W firmie zatrudnionych jest około stu osób. Mogą pracować zdalnie i w ogromnej większości z tej możliwości korzystają. – Wkładamy teraz duży wysiłek w to, by się przeorganizować. Sprawdzamy, na co poświęcamy najwięcej czasu i jakie usługi możemy zlecić na zewnątrz. Albo z jakich narzędzi możemy skorzystać, żeby wszystko uprościć, tak byśmy nagle nie musieli pracować po kilkanaście godzin dziennie. A zakładamy, że będzie to osiem godzin przez cztery dni w tygodniu – zapowiada.

Zobacz wideo "Tata polarnik". Tylko jeden Polak ma taką pracę

Jak miałoby to wyglądać w praktyce? – Jeśli nad projektem pracują dwie osoby, obie muszą mieć o nim taką samą wiedzę. Jedna będzie miała wolny poniedziałek, a druga piątek. Będą musiały być konsekwentne i systematyczne – na bieżąco wpisywać w systemie informacje o projekcie, tak by osoba, która pracuje, nie dzwoniła do tej, która akurat ma wolne – wyjaśnia właścicielka Monday Group. I zastrzega: – Musimy mieć pewność, że projekty, które prowadzimy, nadal będą rentowne, a klienci będą mieli obsługę przez pięć dni w tygodniu, bo w takim trybie pracują i nic nie wskazuje na to, żeby mieli to zmienić. Pierwszy kwartał przyszłego roku będzie testowy. Po nim sprawdzimy, czy zmieniony system dobrze działa. Czy klienci są zadowoleni, czy pracownicy nie siedzą po godzinach. Mamy świadomość, że jest to ryzyko, że może się okazać, że pojawią się na przykład finansowe konsekwencje. Jednak przede wszystkim nie stać nas na stracenie dobrych, mądrych ludzi, których mamy na pokładzie. Czterodniowy tydzień pracy ma być dla nich zachętą do pozostania z nami, do związania się z firmą na długie lata.

Do wdrożenia krótszego tygodnia pracy niezbędna jest automatyzacja (shutterstock)

"Mówimy nie o latach, ale o dziesięcioleciach"

Czterodniowy tydzień pracy oznacza dla firmy zmiany. Można je wprowadzać systematycznie, małymi krokami. Chociażby solidnie rozpisując grafiki pracy – jak proponuje Rozbicka. Ten aspekt jest szalenie istotny, bo jeśli firma będzie chciała funkcjonować przez pięć dni w tygodniu, dla części pracowników oznacza to wolne nie w piątek czy w poniedziałek, ale także w inne dni tygodnia. Co może generować konflikty. Początkowo pracowników może też stresować sam fakt zmiany schematu pracy. Na pewno minie co najmniej kilka tygodni, zanim się przyzwyczają. 

Zdaniem Głowacza i tak nie wszystkie branże będą mogły sobie na czterodniowy tydzień pracy pozwolić. Na przykład technologiczna czy IT mogłyby nowe rozwiązania wprowadzić od razu. W logistyce jednak trudno jest to sobie wyobrazić, przynajmniej w najbliższym czasie. – Magazyn pracuje często przez siedem dni w tygodniu. Nie wypełnimy szybko luki po pracownikach, którzy będą mieli wolne. Mam wrażenie, że mówimy nie o latach, ale o dziesięcioleciach na przystosowanie się do nowych rozwiązań – mówi Głowacz.

W magazynach pracuje się nawet przez siedem dni w tygodniu (shutterstock)

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

Beata Szafarowicz mówi, że minusów czterodniowego tygodnia pracy nie widzi. – Dla mnie taki system ma same zalety. Mogę poświęcić więcej czasu na gotowanie, które bardzo lubię, na wycieczki do lasu i podróże. Jednak bez wsparcia męża w utrzymaniu rodziny pewnie nie mogłabym sobie na to pozwolić – przyznaje.

Ewa Mittelstaedt jest pełna zapału. – W rozwój firmy włożyłam dużo czasu i energii, ale nie jestem robotem. Mam rodzinę, pasje, przyjaciół. Sama bardzo chcę korzystać z czterodniowego tygodnia pracy, więc proszę trzymać kciuki, żeby nam się udało – mówi.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Specjalizuje się w niebanalnych rozmowach z odważnymi ludźmi. Pasjonatka kawy, słoni i klasycznych samochodów.