Społeczeństwo
Zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock)
Zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock)

Mają już ponad 300 lat, królowały na francuskim dworze, nosiły je gwiazdy rocka, bitnicy, punkowcy czy emo. Są jednak przedmiotem zainteresowania nie tylko osób biegłych w modowych trendach. Co jakiś czas na celownik biorą je politycy.

A to minister Przemysław Czarnek powie: "Na tle tych wszystkich rureczek pod kostki obciągniętych elegancko u panów, którzy nie wyglądają jak panowie (…) taki strój może nie być traktowany przez część społeczeństwa, czemu się nie dziwię, jako normalny strój". A to sędzia Krystyna Pawłowicz orzeknie, że prawdziwy mężczyzna "musi unieść dwie walizki i ubiera się w obszerne spodnie, a nie bierze udziału w programach adopcji pszczół i nie paraduje w rurkach".

Niedawno w spodniach rurkach (fakt ów komentowano na Twitterze) w Sejmie fotografował się poseł Łukasz Mejza. O tym polityku było głośno kilka miesięcy temu, kiedy dziennikarze WP pisali między innymi, że zanim wszedł do polityki, oferował "leczenie" nieuleczalnych chorób oraz że musi zwrócić dotacje z czasów, gdy był radnym sejmiku lubuskiego. Po tych publikacjach Mejza, wówczas wiceminister sportu, podał się do dymisji, ale znów się o nim mówi – być może w następnych wyborach wystartuje z listy PiS. Szybko wrócił na polityczne salony. I to właśnie w rurkach.

Francuski dwór i angielscy dandysi

Z historii mody wynika, że obcisłe spodnie to jak najbardziej strój męski. Noszono je już ponad trzy wieki temu, a praprzodkiem rurek były bryczesy, popularne na francuskim dworze w XVII wieku, kiedy to ów dwór był europejską wyrocznią stylu. Na ten czas przypada panowanie Ludwika XIV, w którego rządzie ważną rolę odegrał minister finansów Jean Baptiste Colbert. To on założył francuskie zakłady towarów luksusowych, między innymi koronek, jedwabiów, gobelinów i perfum.

Rozwój tkactwa i krawiectwa znalazł odbicie w wyrafinowanej modzie dworskiej. Męski strój składał się wówczas z trzech najważniejszych elementów: długiego żakietu, kamizelki i spodni sięgających do kolan, początkowo szerszych, a pod koniec XVII wieku wąskich i dopasowanych, wykonanych z różnych materiałów, w zależności od okazji, na które je szyto.

Hegemonii francuskiej mody położyli kres dopiero stulecie później przesadnie eleganccy angielscy dandysi, którzy swoją szczególną dbałością o strój wyrażali bunt wobec mieszczańskiej rzeczywistości. Przewodził im George Bryan "Beau" Brummell, bywalec salonów wyższych sfer i przyjaciel króla Jerzego IV. To on wyznaczał trendy w modzie męskiej. Ponoć szykowanie się do wyjścia zajmowało mu pięć godzin, ale efekt robił wrażenie.

George Bryan 'Beau' Brummell (fot. Domena publiczna) , To on wyznaczał trendy w modzie męskiej (fot. Domena publiczna)

Brummell spopularyzował nowy wizerunek mężczyzny, inspirowany greckimi posągami. Wybierał stroje, które podkreślały męskie kształty: szerokie ramiona, szczupły tors i długie nogi. Oprócz fraka i fularu, który wiązał wokół szyi, nosił ściśle dopasowane pantalony przypominające współczesne legginsy. Zazwyczaj miały beżowy kolor, który uwydatniał umięśnione nogi, a efekt potęgował wspomniany frak wycięty z przodu w taki sposób, aby odsłaniał spodnie w całej okazałości.

Kobiety w spodniach, bitnicy i Presley

Do repertuaru damskiej garderoby, spodnie weszły na stałe dopiero w latach 20. kolejnego stulecia. Pozostawały jednak luźne i szerokie, aż do połowy XX wieku, kiedy to pojawiły się wąskie spodnie podobne do dzisiejszych rurek. Na nowy trend niebagatelny wpływ miały młodzieżowe subkultury, które wypracowały własne style. Z jednej strony ubiór służył identyfikacji wizualnej członków grup, z drugiej był manifestem wyznawanych idei. 

Bitnicy byli jedną z subkultur, które zrodziły się w tym okresie. Ruch powstał w Stanach Zjednoczonych, a następnie dotarł do Europy, przede wszystkim do Francji i Anglii. Ważną postacią tego nurtu był Jack Kerouac, pisarz i autor powieści "On the road" ("W drodze"), która stała się przewodnikiem dla całej subkultury. Jej przedstawiciele noszą spodnie chinosy (bawełniane, o klasycznym kroju, lekko zwężane ku dołowi) i kurtki bomberki (krótka kurtka ze ściągaczami przy mankietach i talii, zazwyczaj zapinana na suwak). Przedstawicielki zaś – czarne spodnie rurki i luźne, wyciągnięte swetry.

Do popularności rurek przyczyniła się też muzyka, a konkretnie rockandrollowy look wylansowany przez Elvisa Presleya, który występował na scenie w obcisłych spodniach. Podobne zakładali również inni męscy idole tamtych lat, na przykład aktorzy James Dean i Marlon Brando, a nową modę popularyzowały filmy z ich udziałem – "Buntownik bez powodu" czy "Dziki". Nogawki spodni nie były tak wąskie jak w dzisiejszych rurkach, ale fason podkreślał sylwetkę. Jak na jeszcze mocno konserwatywne lata 50. była to prawdziwa rewolucja w modzie męskiej!

Złote lata wąskich spodni

Tymczasem kobiety zaczęły śledzić styl gwiazd kina, najpierw Marilyn Monroe, a następnie Audrey Hepburn. Obie nosiły dopasowane cygaretki – spodnie ze zwężanymi nogawkami sięgającymi nad kostkę. W latach 60. były najmodniejsze. W magazynach o modzie rządziły również zwężane jeansy z wysokim stanem. Zyskały popularność dzięki temu, że nosiła je znana aktorka Doris Day. Zwężane spodnie weszły do mainstreamu wraz z pojawieniem się ich w gazetach ze wzorami do odszycia – wiele kobiet samodzielnie szyło sobie wtedy ubrania.

Wyznacznikiem mody stały się też popularne grupy rockowe, takie jak The Beatles czy The Rolling Stones. Dopasowane spodnie ze zwężaną nogawką stanowiły ważny element wizerunku obu święcących tryumfy zespołów. Ale lata 60., także w modzie, to już przede wszystkim hipisi i słynne spodnie dzwony. Na ponowny zwrot ku obcisłym i wąskim rurkom trzeba było czekać do lat 80. Nastąpił on za sprawą kolejnej subkultury – punków.

Zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock)

Skóra, ćwieki i agrafki

Subkultura punk zrodziła się w drugiej połowie 1976 roku w Londynie. Początkowo zrzeszała głównie młodych bezrobotnych i studentów uczelni artystycznych. Punktem spotkań był butik Vivienne Westwood i Malcolma McLarena przy King’s Road, który kilkukrotnie zmieniał nazwę. Ostatnia brzmiała Sex. Sprzedawano w nim ubrania ze skóry, denimu i lateksu, a także T-shirty z napisami oraz ćwieki i agrafki, którymi można było przyozdobić ciuchy.

Członkowie subkultury sprzeciwiali się wszelkim instytucjom, a ich ubiór odzwierciedlał bunt wobec społecznych konwenansów. W przeciwieństwie do kolorowych hipisów, punkowcy ubierali się w większości na czarno, a spodnie rurki były częścią zarówno męskiego, jak i damskiego stroju. Popularne były również spodnie ze skóry. Punkowcy nosili do nich moherowe swetry i skórzane kurtki, do których przyczepiali metalowe elementy, robili w nich dziury i malowali na nich anarchistyczne symbole. Do tego ciężkie buty.

O ile początkowo punk uznawany był za margines społeczny, o tyle z czasem zaczął przedostawać się do mainstreamu, a nawet do mody z najwyższej półki. Punkowe akcenty można było znaleźć w kolekcjach wielu domów mody. Chanel czy Versace to tylko dwa przykłady. Spodnie rurki zaś stały się luksusowym elementem garderoby. Pomogły lata 80. – dekada mody ostentacyjnej, która uchodziła za szykowną.

Dwa miliony jeansów

W latach 80. logotypy marek znalazły się na pierwszym planie, a figura projektanta była gwarancją dobrego gustu. Również jeansy zyskały nowe znaczenie – dzięki temu, że wyeksponowane było na nich logo marki lub nazwisko designera. Calvin Klein zbudował na próżności klientów całe imperium. Jego jeansy były mocno dopasowane do sylwetki i miały znak CK na tylnej kieszeni. Na początku lat 80. amerykański projektant sprzedawał dwa miliony par spodni miesięcznie.

Modny w latach 80. look podkreślający kształt nóg to także konsekwencja ówczesnej fascynacji ćwiczeniami fizycznymi. Na siłownię zakładało się stroje, które były jak druga skóra. Podobnie było na ćwiczeniach aerobiku wylansowanego przez Jane Fondę. Wszystko za sprawą popularyzacji spandeksu, czyli elastycznego i syntetycznego włókna, lepiej znanego pod nazwą lycra. Legginsy z lycry przedostały się do mody codziennej i luksusowej, zamieniając się w dzisiejsze jegginsy – połączenie jeansów i legginsów. Noszono je do wszystkiego.

 

Jeszcze nigdy nie były tak wąskie

Po przerwie w latach 90. świat wrócił do rurek na początku XXI wieku. Nigdy wcześniej nie były tak wąskie i nigdy też nie eksperymentowano z nimi tak intensywnie. Rurki biodrówki, nisko osadzone zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, odsłaniały bieliznę. Były tak obcisłe, że już przeciśnięcie przez nie stopy sprawiało wielką trudność. Pojawiły się modele przecierane na jasno i na ciemno, z dziurami, strzępami albo dodatkowymi kieszeniami. Około 2010 roku wysoki stan wyparł biodrówki, ale wąska nogawka nadal była jedynym obowiązującym trendem.

Spodnie rurki znalazły najbardziej zagorzałych fanów wśród członków młodzieżowej kontrkultury emo. Oprócz ekstremalnie obcisłych spodni jej przedstawiciele nosili wąskie T-shirty, paski z ćwiekami, trampki i grzywkę ściętą na ukos. Oczy malowali czarną kredką. I tak jak w przypadku innych subkultur, moda emo również weszła do mainstreamu. 

Dużą rolę w wylansowaniu rurek odegrał Hedi Slimane. Do 2007 roku pracował jako dyrektor kreatywny męskiej linii Diora, następnie objął stery domu mody Yves Saint Laurent, gdzie pracował do 2018 roku. Dla obu marek wypracował look z wąskimi spodniami w roli głównej. U Saint Laurenta, dziś pod opieką Anthony’ego Vaccarello, ten wzorzec nadal obowiązuje.

Rurki i światopogląd

"Jest czas męskiej polityki. Dlatego PiS będzie miał wysokie poparcie. Czas facetów w rurkach na długi czas się skończył" – stanowczo stwierdziła jakiś czas temu na Twitterze Małgorzata Jacyna-Witt, działaczka PiS z województwa zachodniopomorskiego. Słowa, że "czas facetów w rurkach się skończył", są o tyle prawdziwe, że najnowsza moda od rurek powoli odchodzi, zastępując je szerszymi modelami.

W dobie body positive podkreślanie sylwetki przestało być najważniejszą funkcją ubrania. Dziś mamy się w nim czuć przede wszystkim wygodnie. A jeśli ktoś tak się czuje w rurkach, nikomu nic do tego. Historia pokazuje, że wąskie spodnie miały bardzo wielu wielbicieli w różnych epokach i z różnych środowisk. I mieć będą. 

Katarzyna Żechowicz. Dziennikarka i pasjonatka Włoch. Stypendystka rządu włoskiego, ukończyła z wyróżnieniem studia o modzie na najstarszym w Europie Uniwersytecie Bolońskim. Oprócz tego jest absolwentką dziennikarstwa i italianistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie pracuje w mediach i prowadzi własny portal o modzie oraz sklep internetowy Shop My Mood. Kolekcjonuje zagraniczne czasopisma, wśród których szczególne miejsce zajmuje włoska edycja "Vogue'a". Uwielbia kuchnię śródziemnomorską, a każde wakacje spędza w ukochanej Kalabrii.