Rozmowa
Kornelia Wieczorek jest nie tylko naukowczynią. Trenuje również agility i zdobyła w tej dyscyplinie mistrzostwo świata. (Źródło: Materiały prywatne)
Kornelia Wieczorek jest nie tylko naukowczynią. Trenuje również agility i zdobyła w tej dyscyplinie mistrzostwo świata. (Źródło: Materiały prywatne)

*To prestiżowa inicjatywa, wyróżniająca  liderki i naukowczynie z całego świata, które nie ukończyły jeszcze 18 lat, ale już mogą poszczycić się wieloma osiągnięciami. Kornelia Wieczorek ma na koncie m.in. opracowanie biodegradowalnego nawozu i aplikację do diagnostyki zmian skórnych, a obecnie w Cambridge zajmuje się chorobami neurodegeneracyjnymi. W 2024 roku została jedną z najbardziej wpływowych Polek według magazynu "Forbes". Miała wtedy 16 lat. Przypominamy rozmowę z Kornelią, którą weekend.gazeta.pl przeprowadził przy tej okazji. 

Masz niecałe 17 lat, a już osiągnęłaś więcej niż niejedna dorosła osoba. Razem z koleżanką stworzyłaś innowacyjny biodegradowalny nawóz, pracujesz nad aplikacją, która pomoże wcześnie wykrywać nowotwory skóry u seniorów i osób z niepełnosprawnościami. Jaka jest twoja supermoc?

Nie wiem, czy mogę nazwać to supermocą – bo nie urodziłam się z tą cechą, ale wypracowałam ją latami ciężkiej i regularnej pracy – jestem dobrze zorganizowana. Wiele osób mówi mi też, że mam bardzo dobrą pamięć. Często jest tak, że przeczytam coś dosłownie raz i zapamiętuję. Bardzo dużo zostaje mi w głowie z lekcji szkolnych, bez trudu przypominam sobie nawet, w którym miejscu, na której stronie podręcznika znajdowała się dana informacja. Nie ukrywam, że przydaje się to na sprawdzianach w szkole, ale przede wszystkim w codziennym życiu.

Dzięki swoim osiągnięciom trafiłaś na listę stu najbardziej wpływowych kobiet 2024 roku magazynu "Forbes". Wystąpiłaś też na wydarzeniu TEDx, w którym mówiłaś o współczesnym człowieku renesansu. Kim dla ciebie jest taka osoba?

Wydaje mi się, że to osoba, która w sposób interdyscyplinarny podchodzi do wiedzy i stara się ją wykorzystywać w różnych dziedzinach życia. Jest otwarta na potrzeby innych, umie pracować w grupie, a jednocześnie robi dużo ciekawych rzeczy w przestrzeniach, które nie są w oczywisty sposób powiązane.

I ty taka właśnie jesteś?

Staram się taka być. Rozwijam się naukowo, ale też uprawiam sport – agility [dyscyplina polegająca na tym, że pies dzięki komendom przewodnika musi bezbłędnie pokonać różnego rodzaju przeszkody – przyp. red.], w którym wykorzystuję moją wiedzę z zakresu neurobiologii. I staram się działać społecznie na różnych płaszczyznach.

Ale szczerze mówiąc, obawiałam się tego porównania mnie do człowieka renesansu. Zdałam się tu na doświadczenie mojej mentorki – bo każda osoba występująca na TEDx Warsaw Women ma wyznaczoną osobę, która pomaga w długim procesie przygotowań.

Kornelia Wieczorek została wybrana jedną ze 100 najbardziej wpływowych kobiet przez Magazyn 'Forbes'. (Archiwum prywatne)

Czego się obawiałaś?

Oceny, krytyki. Już w szkole podstawowej była duża grupa nauczycieli i uczniów, którzy w sposób otwarty wyrażali przekonanie, że nic nie osiągnę, że na pewno nie dostanę się do wymarzonego liceum – czyli III Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni, do którego dziś chodzę – i że mogę mieć szóstki w podstawówce, ale gdy pójdę do jakiejkolwiek szkoły średniej, to spotkam mnóstwo osób, od których będę znacznie gorsza i mniej utalentowana.

Zastanawiałaś się, czemu tak w ciebie wątpiono?

Może chodziło o środowisko? To była bardzo mała szkoła. Może nie rozumiano mojego zainteresowania nauką? Bo ja całą podstawówkę miałam średnią 6,0, i to zupełnie bez żadnego wysiłku, byłam też finalistką olimpiady chemicznej, brałam udział w różnych zajęciach dodatkowych, m.in. na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi.

Nazywano cię kujonką?

Oczywiście, że tak. Wielokrotnie. Dużo osób się ze mnie śmiało. Czułam się ciągle oceniana. Ale miałam też wokół siebie parę miłych osób, którym wiele zawdzięczam. I była nauczycielka biologii, moja wychowawczni, która nigdy nie wyśmiała moich planów i marzeń. Jestem pewna, że gdybym jej nie spotkała, nie byłabym dziś w tym miejscu, w którym jestem.

Jak sobie radziłaś, mając 12–13 lat, z poczuciem wyobcowania w gronie rówieśników?

Jestem mocno związana ze sportem i chyba w tym znajdowałam wielokrotnie moją odskocznię. Mieszkałam też wtedy w pięknym miejscu, gdzie naokoło były lasy, więc dużo czasu spędzałam w naturze.

Zobacz wideo Dr Piotr Latocha - człowiek, który dał Polakom minikiwi. 'Długo patrzono na mnie z politowaniem'

Jak to doświadczenie bycia ocenianą przez innych na ciebie wpływało?

W pewnym momencie uwierzyłam w to, co mi mówią. Aplikowałam do szkoły w Gdyni bez przekonania, że się tam dostanę. A gdy to się stało, szłam do szkoły z założeniem, że wszyscy będą tam dużo lepsi ode mnie. Byłam dość zamknięta w sobie. Nadal nie wiem, czy mogę powiedzieć, że jestem pewna siebie. Na pewno nie jest tak, że wszystko przychodzi mi tak łatwo, jak się wielu osobom wydaje.

A dziś jak o sobie myślisz?

Nie uważam – i nigdy nie uważałam – że jestem najzdolniejsza, najmądrzejsza, najlepsza we wszystkim, co robię. Wręcz przeciwnie, im bardziej wchodzę w środowisko naukowe, tym bardziej się przekonuję, że w Polsce jest bardzo dużo młodych utalentowanych osób, które ciężko pracują i które też mają wspaniałe osiągnięcia. Ale wiem, że chcę być dobra w dziedzinach, które lubię.

Miałaś wsparcie?

Oprócz wspomnianej nauczycielki biologii osobami, które zawsze mnie wspierały – i robią to nadal – są moja mama i babcia. Zawsze mogłam i mogę na nie liczyć, nieważne, jak trudna była nasza prywatna sytuacja. A bywało różnie. Zwłaszcza mama zawsze mi pokazywała, że nieważne, jak trudno jest, kobieta zawsze może znaleźć w sobie siłę i wyjść z każdej sytuacji.

Mama uczyła cię, że jako dziewczynka możesz wszystko?

Na pewno kiedyś usłyszałam, że złość piękności szkodzi, ale nie był to na tyle silny czy częsty komunikat, żeby przekonanie o tym, że jako dziewczyna nie powinnam mieć swojego zdania, we mnie zostało. Za to mama nauczyła mnie, że wszystkiego warto spróbować. Czego bym nie chciała zrobić, w jakim sporcie się nie sprawdzić, pozwalała mi na to. Przez jakiś czas trenowałam sztuki walki i nigdy nie usłyszałam, że to sport tylko dla chłopców. Mówiła za to: "Chcesz? OK, spróbuj". W mojej głowie nie ma więc podziału na to, co wypada dziewczynkom, a co chłopcom.

A jednak w swoim wystąpieniu TEDx wspominasz o tym, że miałaś w sobie strach przed zadawaniem pytań i popełnianiem błędów.

Myślę, że to wynikało z tego, że mimo wszystko wiele osób we mnie wątpiło. I ja też w końcu zaczęłam w siebie wątpić.

I jak się przełamałaś?

Chyba sprawił to udział w konkursie REGENERON ISEF w Stanach Zjednoczonych. Wtedy po raz pierwszy poczułam, że naprawdę jestem w swoim środowisku. I tak, chodzę do wspaniałego liceum, w którym działa Pracownia Innowacji 3LAB, w którym jest niesamowita grupa ludzi i czuję się z nimi bardzo dobrze. Ale to ten konkurs pokazał mi, że inni młodzi ludzie, podobni do mnie, z podobnymi zainteresowaniami, też nie wiedzą wszystkiego i się tego nie wstydzą.

Zobaczyłam 1700 młodych, ambitnych osób, które chciały się poznać, porozmawiać, miały pytania, które same od siebie się uczyły. Poznałam tam najlepszych ludzi, na jakich kiedykolwiek trafiłam. I poczułam też, że oni w swoich środowiskach również czasami nie czują się w stu procentach komfortowo. A mimo to przekraczają bariery. I zrozumiałam, że nie jest ważne, że ktoś mnie oceni na podstawie tego, że czegoś nie wiem. Przecież ja mam kilkanaście lat – wtedy miałam 15 – i mam prawo nie wiedzieć wszystkiego. Ba, nawet lepiej, że tak jest, bo to znaczy, że nadal mogę się rozwijać. I mam na to jeszcze dużo czasu.

Uważam, że od maja zeszłego roku jestem zupełnie innym człowiekiem. Inaczej zaczęłam działać w zespołach, bardziej doceniam ludzi, z którymi pracuję, jestem bardziej otwarta na pomysły innych. I pytam, jeśli czegoś nie wiem.

Kornelia Wieczorek reprezentowała Polskę na międzynarodowym konkursie dla młodych naukowców REGENERON ISEF (Archiwum prywatne) , Obecnie Kornelia pracuje nad kolejnymi projektami naukowymi. (Archiwum prywatne)

Dostajesz odpowiedzi?

Oczywiście! Kiedy już się odważyłam zadawać pytania, to nigdy nie zdarzyło mi się, żeby ktoś mnie zignorował, odniósł się do mnie w negatywny sposób albo zniechęcał mnie do marzenia o czymś. Obserwuję też, że im większe osiągnięcia mamy na swoim koncie, tym mniejszą widzimy w kimś konkurencję. I tym bardziej chcemy pomóc tej osobie, bo wiemy, jak to jest być na tej drodze.

Zdarzają się osoby, które nie widzą dla ciebie miejsca w środowisku naukowym?

Zdarza się, że ktoś mi tak powie, ale nigdy nie usłyszałam tego od kogoś, kto byłby dla mnie autorytetem. Najczęściej negatywne komentarze dostaję od osób, które w ogóle nie należą do tego środowiska. Mam wrażenie, że to po prostu osoby, którym się nudzi w życiu i uznają, że jak napiszą 16-letniej dziewczynie, że wygląda, jakby miała ponad 32, to będzie im lepiej.

Podczas wystąpienia na TEDx wspominałaś o hejcie, z którym się spotykasz. Napisano ci m.in. że kobiety mogą osiągnąć coś w życiu tylko dzięki pieniądzom tatusiów, dziadków czy mężów. Albo że jesteś jeszcze dzieckiem, a wyglądasz jak staruszka.

Najczęściej ludzie piszą takie rzeczy pod artykułami w internecie. To jest przykre, kiedy zakładają, że ktoś to wszystko zrobił za mnie, zarzucają mi, że na pewno moja mama jest lekarzem – nie jest – i wykorzystuje swoje kontakty albo że osiągnęłam wszystko dzięki pieniądzom rodziców lub ich wpływom w środowisku. Umniejszają wartość mojej pracy, a ja naprawdę w to, co robię, wkładam sto procent zaangażowania i serca. I nie mam żadnej taryfy ulgowej.

Jak reagujesz w takich chwilach?

Nauczyłam się już, żeby tych komentarzy po prostu nie czytać. Parę razy usłyszałam podobne zarzuty bezpośrednio i byłam dość skonsternowana, nie do końca wiedziałam, jak się zachować. W końcu doszłam do wniosku, że szkoda mi energii na tłumaczenie komuś, kto mówi takie rzeczy, że się myli. Wydaje mi się, że ja – nawet jeżeli nie do końca bym się z czymś zgadzała, ale byłabym dorosłym człowiekiem – nie próbowałabym wpłynąć w sposób destruktywny na działalność młodej osoby. Jaki to ma mieć cel, że się powie albo napisze coś przykrego nastolatce, która po prostu stara się realizować swoje marzenia? Dość dużo przeżyłam w prywatnym życiu i mam wrażenie, że to mnie trochę zahartowało, ale na pewno są osoby, którym takie komentarze mogłyby podciąć skrzydła.

Masz poczucie, że przez to, że jesteś dziewczyną, jest ci trudniej w świecie naukowym?

Nie spotkałam się z tym do tej pory. Ale zaskakująco często zdarza się, że kiedy komuś, nawet spoza tego środowiska, mówię o swoich planach, o tym, że chciałabym pójść na studia medyczne, być może zostać neurologiem albo neurochirurgiem, to słyszę: „A kto zajmie się dziećmi?". Po pierwsze, to jest pytanie nie na miejscu, bo to niczyja sprawa, czy ja będę mieć dzieci, czy nie i w razie czego jak sobie zorganizuję opiekę nad nimi. Przede wszystkim jednak zadawanie takich pytań 16-latce jest po prostu…

…absurdalne.

Nawet bardzo. Ale wydaje mi się, że to jest właśnie trudne dla kobiet – że są wobec nas oczekiwania, żebyśmy były mamami, mądrymi osobami, żebyśmy realizowały się zawodowo i jeszcze do tego powinnyśmy być ładne i zadbane.

Wspomniałyśmy już o tym, że poza działalnością naukową robisz mnóstwo innych rzeczy: trenujesz agility i zdobyłaś w tej dyscyplinie mistrzostwo świata razem ze swoją psią towarzyszką. Byłaś też wolontariuszką w domu pomocy społecznej.

W zasadzie to jest tego dużo więcej, bo o wielu moich projektach nie mówię publicznie. Na przykład teraz realizuję trzy międzynarodowe projekty z uczestnikami ze Stanów Zjednoczonych, jestem zaangażowana w kilka inicjatyw społecznych. Agility jest też mocno absorbującym sportem, bo wymaga dobrej formy i regularnych treningów zarówno ode mnie, jak i od moich psów.

Kornelia Wieczorek podczas 10. edycji TEDx Warsaw Women (Fot. Mieszko Piętka/AKPA/BEZPŁATNE MATERIAŁY PRASOWE W RAMACH RELACJI Z WYDARZENIA)

I jak ty to wszystko godzisz?

Ja chyba naprawdę umiem sobie wszystko bardzo dobrze zaplanować. Ale w tym całym planowaniu zawsze mam w głowie, że bardzo ważne są dla mnie relacje z ludźmi. Bardzo mądra osoba kiedyś mi powiedziała, że na jeden sukces powinno przypadać dziesięć porażek, bo jeśli jest inaczej, to znaczy, że mierzymy za nisko. I może się wydawać, że ja osiągam same sukcesy, ale tak nie jest – mam więcej porażek niż sukcesów. I wtedy warto zwrócić się do kogoś ci życzliwego. Wydaje mi się, że nieważne, jak dobrzy w czymś jesteśmy, bo jeżeli nie mamy ze sobą dobrych, życzliwych ludzi, to nic nie osiągniemy. Ważne jest to, żeby zawsze mieć kogoś, z kim można porozmawiać, kiedy jest trudno. Ale jak nie zadbamy o jakieś relacje, to tej osoby nie będzie. Nie jest tak, że co tydzień w piątek wychodzę ze znajomymi, lecz jeżeli ktoś z moich bliskich potrzebuje porozmawiać, to staram się zawsze dla nich być.

W jakim miejscu wyobrażasz sobie siebie w wieku 30 lat?

Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Lubię mieć wszystko zaplanowane i to jest fajne na co dzień, ale potrafi bardzo mocno obciążać na dłuższą metę i sprawiać, że czuje się ogromną presję. Parę razy tego doświadczyłam, więc teraz staram się nie robić tak dalekich planów.

Oczywiście wiem, jak chciałabym, żeby to wszystko się potoczyło w najlepszym scenariuszu i kilku trochę gorszych, ale nie chcę robić żadnych założeń. Mam nadzieję, że skończę studia medyczne na wymarzonej zagranicznej uczelni – o ile dostanę stypendium, bo nie stać mnie na to, żeby studiować na najlepszych zagranicznych uczelniach bez pomocy finansowej – i zrobię specjalizację. A co do szczegółów, to zostawiam sobie otwarte drzwi. Wiem za to na pewno, że chciałabym na tym etapie życia czuć, że pomagam innym. I że rozwijam się w dobrym kierunku.

Rozmowa została pierwotnie opublikowana 19 lutego 2025 roku.

Kornelia Wieczorek. Ma 16 lat, pochodzi z Łodzi. Uczennica III LO w Gdyni. Naukowczyni. Razem z koleżanką opracowała biodegradowalny nawóz oparty na szczepach bakterii z grupy Rhizobium. Za ten projekt otrzymała nagrodę specjalną na ogólnopolskim konkursie dla młodych naukowców E(x)plory oraz reprezentowała Polskę na międzynarodowym konkursie REGENERON ISEF w Los Angeles. Pracuje nad projektami naukowymi w zakresie medycyny, biologii i neurobiologii. Dwa razy reprezentowała Polskę na Junior Open Agility World Championship, gdzie zdobyła tytuł mistrzyni świata i dwukrotnie wicemistrzyni świata. Jedna ze stu najbardziej wpływowych Polek według magazynu "Forbes".

Lena Gontarek. Redaktorka, dziennikarka. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Pisze o tym, co ją porusza: dyskryminacji, wykluczeniu, relacjach międzyludzkich, a odkąd została mamą - również macierzyństwie i rodzicielstwie. Usłyszane historie najchętniej opowiada w formie reportaży i wywiadów. W życiu i pracy kieruje się zasadą szacunku dla każdego człowieka.