Dlaczego w swojej najnowszej książce sięgnęłaś po głośne morderstwo w Rakowiskach, którego dopuściło się dwoje nastolatków?
Odkąd tylko usłyszałam o tej zbrodni, zastanawiałam się, czy naprawdę Zuzanna zmusiła Kamila, żeby zabił swoich rodziców. Chciałam się dowiedzieć, co naprawdę się stało, bo nie mieściło mi się w głowie, żeby ktoś skłonił drugiego człowieka do czegoś tak bestialskiego jak zabójstwo. Od prokuratora, który prowadził śledztwo i czytał opinie biegłych psychiatrów, usłyszałam, że jego zdaniem była to zbrodnia zaplanowana przez nich oboje.
To cię zaskoczyło?
Tak, bo długo mówiło się, że pomysłodawczynią była sama dziewczyna. Poza tym poruszył mnie młody wiek sprawców. Mieli zaledwie po 18 lat, a dopuścili się najgorszej zbrodni, w dodatku w sposób bardzo brutalny. Chciałam się dowiedzieć, co było w Kamilu i Zuzannie.
Przeglądając sądowe akta, czytałam zeznania świadków i znajomych mamy Zuzanny, a także wywiad środowiskowy, który kuratorka sporządziła już po zatrzymaniu nastolatków. Zrozumiałam, że Zuzanna padła ofiarą zaniedbań w domu, a także zachowań stygmatyzujących. Ale do tego wrócimy. Oczywiście nigdy nie chciałam usprawiedliwiać ani jego, ani jej, bo tej zbrodni nie da się w żaden sposób usprawiedliwić, ale chciałam się dowiedzieć, co doprowadziło do ogromnego kryzysu psychicznego u dwójki nastolatków. Zaczęli zażywać narkotyki, a potem dopuścili się podwójnego morderstwa. Ta tragedia złamała życie dwóch rodzin i dwóch bardzo młodych osób.
Nie byli aniołkami?
Zuzanna jeszcze przed zabójstwem była arogancka i bezczelna, wdawała się w pyskówki z nauczycielami. Bunt wyłaził jej wszystkimi porami skóry. Kamil był spokojniejszy, co nie znaczy, że w jego wnętrzu nic się nie kotłowało. Dziewczyna była jednak tą złą w sposób widoczny, więc uwaga była bardziej skupiona na niej. Poza tym kobieta, która zabija, oburza bardziej niż mężczyzna. Bo ona kojarzy się z delikatnością i subtelnością. Gdy zabija, zaburza porządek świata – jest od tego, żeby życie dawać, a nie odbierać. Dlatego też zła kobieta wzbudza większe zainteresowanie i poruszenie niż mężczyzna.
Nie twierdzę, że Zuzanna jest idealna. Z pewnością miała zły wpływ na Kamila. Gdy się zaprzyjaźnili, zaczął wagarować, a jego oceny się pogorszyły. Ale morderstwo bez wątpienia zaplanowali oboje. Wynotowałam sobie z akt jedno zdanie, o którym długo nie mogłam zapomnieć. Kamil mówił tak: "Myślałem nawet, żeby zaplanować to tak, by wyglądało na związek z pracą mojego ojca".
Czyli?
Ojciec Kamila służył w Straży Granicznej. Początkowo Zuzanna wzięła winę na siebie, twierdząc, że Kamil ją do domu wpuścił, a ona sama zabiła zarówno jego matkę, jak i ojca.
Z czego wynikało jej zachowanie?
Gdy zapytałam ją, dlaczego początkowo wzięła całą winę na siebie, odpowiedziała, że dobrze byłoby, gdyby któreś z nich wyszło z tej tragedii obronną ręką. Kamil był dla niej bardzo ważny, zresztą obydwoje mówili na początku śledztwa, że są dla siebie najważniejszymi ludźmi i nie wyobrażają sobie życia osobno. Media przedstawiały ich niczym Romea i Julię, jako dwójkę zakochanych w sobie nastolatków, ale to nie była prawda.
Jak to?
Byli przyjaciółmi, których łączyła toksyczna więź. Określali to tak: my kontra cały świat. Ale parą nie byli. Zuzanna jest osobą homoseksualną i w tamtym czasie była nieszczęśliwie zakochana w innej dziewczynie, dla której pisała wiersze. To nieprawda – jak podawały wtedy media – że były to wiersze miłosne dla Kamila.
Ostatecznie sąd skazał ich oboje?
Uznał, że obydwoje są winni zabójstwa i zostali skazani na 25 lat więzienia. Mogą się starać o przedterminowe zwolnienie po 20 latach, a na razie odsiedzieli 10.
Spotkałaś się z nimi w więzieniu?
Zuzanna nie otrzymała zgody na widzenie ze mną, ale rozmawiałyśmy przez telefon jakieś 20 razy, bo osadzonym przysługują rozmowy maksymalnie 10-minutowe. Po lekturze akt napisałam do obojga. Przebieg tej koszmarnej nocy został bardzo dokładnie opisany, ale ja chciałam zapytać o ich relację, o to, co czuli. Uważałam też, że obydwoje powinni wiedzieć, że taka książka powstaje. Kamil w ogóle się nie odezwał, ale ona odpisała. Napisałam wtedy jeszcze raz do Kamila, żeby wiedział, że Zuzanna się zgodziła. Też nie odpowiedział. Pewnie zastanawiasz się, czy nie bałam się, że usłyszę same kłamstwa?
No właśnie, nie próbowała tobą manipulować?
Absolutna większość informacji, które od niej uzyskałam, pokrywała się z tym, czego dowiedziałam się wcześniej. Zuzanna ani trochę nie chciała się wybielić, mówiła o sobie z tamtego czasu bardzo źle. Przyznała, że do tej zbrodni by nie doszło, gdyby nie ogromne ilości narkotyków, które wówczas przyjmowała. Zgodziła się ze mną porozmawiać, bo powiedziałam jej, że nie chcę podążać za sensacją czy wywoływać u niej dodatkowego bólu, tylko pokazać psychikę młodych ludzi w momencie fatalnej decyzji.
Cała ta historia utwierdziła mnie w przekonaniu, że zanim kat stał się katem, sam był ofiarą. Dlatego tak ważne jest, żeby przerwać spiralę przemocy. Od kilku dni nie mogę się otrząsnąć, bo na moim podwórku w Sosnowcu troje nastolatków na oczach 30-tysięcznego tłumu zakatowało mężczyznę, który im zwrócił uwagę, gdy kogoś zaczepiali. Skakali mu po głowie i nikt nie zareagował. Boli mnie ta znieczulica i uważam, że pokazując historię, która doprowadziła do zbrodni Kamila i Zuzannę, jestem w stanie wstrząsnąć czytelnikiem, uwrażliwić go na drugiego człowieka. Przed zbrodnią w Rakowiskach pojawiło się dużo sygnałów alarmujących w stosunku do Zuzanny, ale zostały zlekceważone. Mało tego, podjęto kroki, które tę sytuację jeszcze pogorszyły.
Co takiego się wydarzyło?
W przypadku Zuzanny mamy do czynienia z ogromnym odrzuceniem. Po części zrozumiałym, bo negowała wszystkie istniejące zasady, a tego typu nastolatki wzbudzają złość. Ale to się nie dzieje bez powodu, coś dzieje się w ich domu czy otoczeniu takiego, że się buntują przeciwko wszystkiemu.
Zuzanna była trudną nastolatką. W pewnym momencie drastycznie przestała szanować życie swoje i innych. Po zabójstwie pojawiły się komentarze w stylu, że było wiadomo, że nic dobrego z niej nie wyrośnie. Ale nikt jej nie pomógł, żeby tak się nie stało. Zuzanna do 10. roku życia mieszkała z dziadkami, bo jej mama robiła karierę naukową. Potem jako 15-latka mieszkała sama, ale mogła pójść do dziadków na obiad czy po pieniądze. Tak naprawdę była zdana tylko na siebie, ojca nigdy nie było w jej życiu, a jej mama była wiecznie zajęta. Zuzanna chodziła do gimnazjum sportowego i była dobrze zapowiadającą się bramkarką. Niestety, w szkole spotkała się z hejtem rówieśniczym. Podczas kłótni jedna z koleżanek powiedziała, że Zuzanna jest homoseksualna. To było początkiem nagonki, Zuzanna zaczęła wagarować, a potem brać narkotyki.
Mama nie reagowała?
Przeniosła ją do liceum katolickiego. Ale Zuzanna nadal była arogancka, zarówno wobec nauczycieli, jak i rówieśników. Ci za nią nie przepadali, mówili, że jest obrzydliwa, krzyczeli za nią „lesba". W końcu wpłynęła petycja o usunięcie Zuzanny ze szkoły. Nie chcę rzucać oskarżeń, ale możliwe, że rówieśnicy napisali ją pod wpływem rodziców czy nauczycieli. Taką wątpliwość wyraziła zresztą kuratorka, powołując się na przykład na stwierdzenie, że Zuzanna łamie statut szkoły, czyli stosuje groźby karalne wobec innych uczniów. Dyrekcja szkoły nie wszczęła procedury mediacyjnej, nie uruchomiła wsparcia psychologicznego, nie zawiadomiła policji. Zamiast tego powiedziano matce dziewczyny, że otrzyma promocję do następnej klasy jedynie wtedy, gdy przepisze ją do innej szkoły.
Przepisała?
Tak. W czerwcu 2014 roku, pół roku przed zabójstwem, Zuzanna trafiła do innej szkoły, ale właściwie praktycznie do niej nie chodziła. Wagarowała i ćpała. Z kolei Kamil, jak twierdzili jego rówieśnicy, stał się cieniem dawnego siebie, stracił chęć do życia, ewidentnie znajdował się w jakimś kryzysie psychicznym. Razem z Zuzanną brali narkotyki. Żeby mieć na nie pieniądze, wykradał z domu biżuterię i sprzedawał ją w lombardzie. Jego rodzice byli przeciwni tej przyjaźni. Kamil natomiast nie chciał odpuścić, bolało go, że nawet nie chcieli Zuzanny poznać.
I doszło do tragedii?
W grudniu 2014 roku Kamil i Zuzanna weszli z nożami do domu chłopaka i brutalnie zabili jego rodziców. Mówili potem, że dzięki temu chcieli mieć święty spokój, a także dom i spadek po rodzicach Kamila. Mogliby wtedy żyć tak, jak im się podoba i nikt nie miałby do nich pretensji.
Jakim nastolatkiem był Kamil?
Mogłam zapoznać się z opiniami biegłych psychiatrów, ale nie mogę ich ujawniać. Powiem ci tylko, że u Kamila nie stwierdzono żadnych zaburzeń osobowości.
Nie wiedział, co chce w życiu robić. Chodził do najlepszego liceum w Białej Podlaskiej i rodzice mieli wobec niego ogromne oczekiwania. Przy Zuzannie mógł być sobą, nie musiał nikogo udawać.
Mama Kamila była nauczycielką, a ojciec wysoko postawionym oficerem Straży Granicznej. Codziennie dojeżdżał z Rakowisk do pracy w Warszawie, więc praktycznie nie było go w domu. Mama ukrywała przed nim wyskoki Kamila, nie mówiła mężowi, że syn wagaruje, i zawsze go broniła. Kamil był rozpieszczonym jedynakiem, wszystko miał gotowe, podstawione pod nos. Wychowawca Kamila sugerował rodzicom, żeby poświęcali mu więcej czasu.
Kamil to był wyrośnięty dzieciak, który brutalnie zamordował rodziców trzy dni po swoich 18. urodzinach. Gdy po 20 latach więzienia wyjdzie na wolność, będzie miał 38 lat, a gdy po 25 – 43 lata. Będzie mężczyzną w średnim wieku kompletnie nieznającym życia. Nigdy nie pracował, nigdy nie brał za siebie odpowiedzialności.
Uważasz, że tej zbrodni można było zapobiec?
W jednym z ostatnich listów Zuzanna zadała mi retoryczne pytanie: "Ej, a czemu w szkole nikt nie mówił, że jest telefon zaufania dla młodzieży?". Napisała, że pewnie jest więcej młodych ludzi, którzy nie mają się komu zwierzyć ze swoich problemów, a potrzebują pomocy. Moim zdaniem Zuzanna nie dostała odpowiedniego wsparcia psychologicznego, nikt się nie zastanowił, dlaczego jest arogancka, jakie ma problemy. Wszyscy wiedzieli, że dzieje się z nią coś złego, ale nikt jej nie pomógł. Jedynym rozwiązaniem było przeniesienie jej do innej szkoły, czyli pozbycie się kłopotu. Niestety, mam wrażenie, że w polskiej szkole nadal jest to powszechna praktyka, choć od zbrodni w Rakowiskach minęło kilkanaście lat.
Czy Kamil i Zuzanna mają ze sobą kontakt?
Żadnego. Na początku 2016 roku Kamil całkowicie zerwał kontakt z Zuzanną.
*Do zbrodni we wsi Rakowiska pod Białą Podlaską doszło w grudniu 2014 roku. Nastolatkowie weszli do sypialni rodziców Kamila i zadali im nożami po kilkanaście ciosów. Prawomocnym wyrokiem zostali skazani na 25 lat pozbawienia wolności.
Magdalena Majcher. Autorka powieści z rozbudowanym tłem społecznym. Zadebiutowała w 2016 r. i dotychczas wydała ponad 30 książek, z których wiele zyskało status bestsellera. W swoich powieściach łączy historie kryminalne z wątkami obyczajowymi. Poświęca dużo uwagi przemocy domowej i seksualnej, chorobom oraz zaburzeniom psychicznym, wykluczeniom i prześladowaniom. Mieszka w Katowicach.
Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Specjalizuje się w niebanalnych rozmowach z fascynującymi ludźmi. Pasjonatka kawy, słoni i klasycznych samochodów. Prowadzi talk-show "Domowy kryminał" w telewizji Active Family.


