Kim była Regina Salomea Pilsztynowa?
Buntowniczką, szpiegiem i obieżyświatem. Była też damą, lekarką, okulistką, żoną, matką i kochanką.
Można by powiedzieć o niej: niekonwencjonalna, zwłaszcza jak na tamte czasy.
Zdecydowanie. Była kobietą wyzwoloną, prekursorką emancypacji i feminizmu. Określiłbym ją też mianem osiemnastowiecznej bizneswoman, a przede wszystkim odważnej awanturnicy.
Była absolutnie niezwykła i jedyna w swoim rodzaju. Dlatego mnie zafascynowała.
Kiedy?
Jakieś półtora roku temu. Myślałem o filmie czy serialu, ale na razie napisałem książkę.
Skąd pan czerpał?
Zacząłem od przeczytania oryginalnych pamiętników Reginy Salomei Pilsztynowej, które spisała w 1760 roku i złożyła w Bibliotece Czartoryskich. Przebrnąłem przez tę trudną lekturę napisaną archaicznym językiem. Regina Salomea była niewykształcona, ale bardzo ambitna. Dowodzi tego fakt, że była dziewczyną piśmienną, co w tamtych czasach należało raczej do rzadkości. Jej pamiętniki ukazały się drukiem dopiero w 1957 roku i wcale nie tak łatwo było do nich dotrzeć.
Zacznijmy od początku. Regina Salomea urodziła się w 1718 roku pod Nowogródkiem na Litwie.
Jako córka małżeństwa Rusieckich, które prawdopodobnie wywodziło się nie ze szlachty, ale z mieszczaństwa. Według niektórych badaczy, np. Barbary Grosfeld czy Wojciecha Kriegseisena, rodzice bohaterki mojej książki byli Żydami lub żydowskimi konwertytami na chrześcijaństwo, czyli mówiąc wprost – przechrztami.
Regina była tak nieznośnym pacholęciem, że gdy miała 14 lat, rodzice oddali ją przygodnemu wędrownemu lekarzowi. Sama przyznała, że była wyjątkowo nieznośna i krnąbrna.
Mówiąc wprost: Rusieccy wydali córkę za mąż, bo mieli jej dość? Przecież była jeszcze dzieckiem!
W tamtych czasach nie było to niczym dziwnym. Za bogatych panów wydawano wtedy nawet 12-latki. Regina już jako dziewczynka potrafiła używać nie tylko swojego rozumu, ale także pięści. Gdy ktoś klepnął ją np. w tylną część ciała, odwdzięczała mu się grzmotnięciem pięścią.
Była bardzo świadoma jak na ówczesne czasy i na pewno nie uległa. Także sprytna – podpatrywała swojego męża podczas pracy.
Co wiemy o mężu Reginy?
Niezbyt wiele. Jakub Halpir był luteraninem i lekarzem, specjalistą od chorób oczu. Możemy się domyślać, że miał olbrzymią wiedzę medyczną. Wiedział, jak przeprowadzać bardzo skomplikowane operacje. Woził ze sobą pokaźną bibliotekę lekarską oraz instrumenty potrzebne do leczenia oczu. Regina pomagała mężowi w prowadzeniu praktyki medycznej. Uczyła się sporządzania mikstur leczniczych, a przede wszystkim chętnie go podpatrywała. A że była niezwykle zdolna, szybko nauczyła się fachu od męża, po czym postanowiła go rzucić i sama wzięła się do leczenia ludzi.
Co ciekawe, Regina nie skończyła żadnych szkół medycznych. Była na tyle pewna swoich umiejętności, że już w wieku 16–17 lat sama przeprowadzała skomplikowane operacje na chorych, i to nie tylko okulistyczne. Jej poglądy dotyczące medycyny były przy tym dość osobliwe. Uważała bowiem, że aby leczenie było skuteczne, powinny mu towarzyszyć też czary.
Małżonkowie rozstali się już za granicą?
W 1732 roku razem przenieśli się do stolicy imperium osmańskiego, czyli Stambułu. Tam Regina początkowo zastępowała męża, gdy pacjentkami były kobiety, a później zaczęła leczyć również mężczyzn, przede wszystkim urzędników na dworze sułtana. W 1737 roku porzuciła męża i została sama z córką Konstancją. Na początku była w Jakubie bardzo zakochana, ale gdy przestało im się układać, zdecydowała się odejść.
Łamała wszelkie obowiązujące wówczas zasady?
Była kobietą wyzwoloną i awanturnicą. Z mężem się nie rozwiodła, ale zdecydowała się na separację. Krótko przed śmiercią Jakuba udało im się pogodzić. Regina odnalazła swojego ciężko chorego męża w Sofii i zajmowała się nim aż do jego śmierci. Bez wątpienia była kobietą o wielkim sercu, niezależnie od silnych pięści. Była też bardzo wrażliwa. Popełniała mnóstwo błędów, ale w ogóle nie wyciągała z nich wniosków. Do tego była bardzo kochliwa, miała wiele romansów, a z tych związków rodziły się kolejne dzieci.
Ile ich miała?
Troje. Córkę Konstancję z pierwszego małżeństwa, a z drugiego dwóch synów: Franciszka Ksawerego i Stanisława Kostkę. Młodszy z chłopców zmarł w tragicznych okolicznościach: Regina zostawiła go pod opieką jednego ze swoich "amoratów", jak nazywała swoich kolejnych partnerów, a ten po prostu był hulaką, zaniedbał chłopca i go zagłodził.
Po drugim mężu, von Pichelsteinie, wzięła nazwisko i nazywała się Pilsztynowa. To spolszczone miano. Poznali się przy okazji handlu ludźmi, którym Regina zaczęła się parać?
Określenie handel ludźmi trzeba wziąć w bardzo gruby cudzysłów. W ówczesnym czasie Turcja prowadziła naraz trzy wojny: z Persją, Habsburgami oraz Rosją, i miała sporo jeńców wojennych. Ktoś podrzucił Reginie pomysł, jak można by na tym zarabiać, bo było wiadomo, że lubi pieniądze. I tak wykupiła pięcioro jeńców austriackich, w tym kobietę, których za podwójną cenę chciała sprzedawać rodzinom. Udało jej się to w czterech przypadkach, ale jednego austriackiego oficera rodzina wykupić nie chciała. Powiedzieli Reginie: weź go sobie i zrób z nim, co chcesz. Tak właśnie poznała swojego drugiego męża – Józefa Fortunata von Pichelsteina. Zrobiła z nim, co chciała, tzn. wyszła za niego za mąż i wzięła jego nazwisko.
A potem sprytnie ulokowała go na dworze książęcym.
Na początku 1739 roku powróciła do Polski, by wykupić dla Pichelsteina stanowisko chorążego na dworze Michała Kazimierza Radziwiłła. Dopiero potem wzięła z nim ślub. To było sprytne posunięcie, bo dzięki temu zyskała status żony oficera i na jakiś czas posadę lekarki w Nieświeżu u hetmana Michała Radziwiłła.
Jednak drugi małżonek okazał się niezłym birbantem. Przehulał majątek Reginy, która wyposażyła go w pieniądze i mundury niezbędne do odbywania służby wojskowej na dworze. Zresztą kochanek, który napatoczył się jako następny, był jeszcze gorszy. Permanentnie okradał ją z pieniędzy, które zarabiała.
Ten mężczyzna był od niej sporo młodszy. Co jeszcze o nim wiadomo?
Nie znamy jego nazwiska. Regina także jego określała w pamiętnikach "mój amorat". Wiadomo, że był od niej o prawie 10 lat młodszy, co też – jak na tamte czasy – było zdumiewające. Ale gdyby Regina była konwencjonalna, prawdopodobnie nie zainteresowałaby mnie i nie napisałbym o niej książki.
Miała słabość do mężczyzn. Do czegoś jeszcze?
Regina bardzo lubiła zarabiać pieniądze. To wręcz było urocze – w pamiętnikach co chwila przewija się ocena monetarna jakichś przedmiotów. Prawie przy każdej rzeczy czy czynności, najczęściej leczeniu, wpisywała konkretną kwotę.
To umiłowanie pieniędzy w wydaniu Reginy było nieprawdopodobnie śmieszne. Za każdym razem, gdy jej oko spoczywa na jakimś przedmiocie, to od razu szacuje jego wartość. Potrafiła szczegółowo wymieniać także towary, które dostawała za swoją pracę, np. materiały czy stroje.
Na co ta niekonwencjonalna kobieta wydawała pieniądze?
Na stroje, gdyż lubiła się pięknie ubierać. Na kosztowne podróże, na zioła, na lekarstwa i oczywiście na instrumenty medyczne. Sporo zarabiała, ale też sporo wydawała albo traciła, więc jej fortuna rosła bardzo powoli.
Uważnie czytam opinie moich czytelniczek i czytelników i stąd wiem, że wielu z nich szczególnie ta skłonność Reginy do popadania w tarapaty doprowadzała do furii. Zastanawiali się, jak to z nią było. Dopiero przed chwilą los dotknął ją jakimś nieszczęściem, a ona znów robi podobne głupstwo. Cóż, lubiła dramaty i była awanturnicą. Cała Regina. Taka była i tyle.
Wspomniał pan, że lubiła podróżować.
Podróżowała konno i w męskim przebraniu, przemierzała setki mil uzbrojona w pistolety, którymi posługiwała się nader sprawnie. Proszę sobie wyobrazić, jakie to było niebezpieczne. W lasach na płeć piękną czyhali zbóje. Regina była nieprawdopodobnie odważna.
Po rozstaniu z Jakubem Halpirem podróżowała po imperium osmańskim, praktykując medycynę. Odbyła również liczne podróże do Imperium Rosyjskiego, a także Austrii i na Bałkany. Wszędzie tam bardzo dobrze zarabiała na leczeniu – była lekarką w sułtańskich haremach, na dworze carycy Anny Iwanowny oraz na dworach lokalnych władców. Poza tym wdała się w szpiegostwo.
Dla kogo?
Źródła historyczne podają, że była szpiegiem, ale więcej nie konkretyzują. Podejrzewam, że szpiegowała dla imperium osmańskiego, ponieważ Turcja była jej ukochanym krajem. W kraju muzułmańskim kobietom nie jest łatwo, ale w przypadku Reginy było inaczej. Cieszyła się ogromnym uznaniem, a w 1759 roku, gdy ponownie tam przyjechała, po rozstaniu ze swoim ostatnim "amoratem", dostała posadę lekarki w haremie sułtana Mustafy III.
Na czym polegała jej praca?
W tamtym czasie w Turcji mogli leczyć tylko mężczyźni. Fakt, że kobieta, w dodatku chrześcijanka, zostaje dopuszczona do takiej posady – i to w kręgach tureckiej arystokracji – był prawdziwym ewenementem. Regina bardzo przeżywała historię każdego z pacjentów. Także dlatego przez długie lata cieszyła się opinią fantastycznej lekarki, a i w haremie była doceniana. Miała bezpośredni dostęp do niewolnic, żon i hurys sułtana. Inni lekarze leczyli je wyłącznie zza zasłony. Poza tym sprawnie posługiwała się potocznym językiem tureckim.
Kochanka, podróżniczka, lekarka, matka… Troszczyła się o swoje dzieci?
Była bardzo troskliwą mamą. Dbała o swoje dzieci – z wyjątkiem tej tragicznej sytuacji, kiedy udała się w podróż i zostawiła syna "amoratowi". Wysyłała im pieniądze i umieszczała w najlepszych klasztornych szkołach. Prawdopodobnie jej córka została później zakonnicą, ale ten fakt nie został do końca potwierdzony. Najprawdopodobniej Regina wyposażyła też dzieci na przyszłość, zostawiając im niemały majątek.
Czy nasza bohaterka czasem nie koloryzowała swojego życia?
Badacze uważają jej pamiętniki za wiarygodne źródło.
Wydaje się zatem, że nie konfabulowała, choć koloryzowała na pewno. Zabawny jest fragment, w którym opisuje, jak to na skutek jakiejś choroby noga skurczyła jej się o dwa łokcie. Potem jednak szczęśliwym przypadkiem wróciła do swoich rozmiarów. Trzeba przyznać, że ubarwienia autorstwa Reginy są po prostu urocze.
Kiedy zmarła?
Nie wiadomo, jak zakończyło się jej życie, kiedy dokładnie zmarła i na co, gdzie, a także jakiego wieku dożyła. Zapiski buntowniczki kończą się życiowymi mądrościami, nie ma już w nich przygód i burzliwych romansów. W 1763 roku wyruszyła do Polski. Po drodze zatrzymał ją jednak chan krymski, który przewiózł ją do Bakczysaraju. Pracowała tam jako okulistka, była też informatorką rosyjskiego konsula w Bakczysaraju Aleksandra Nikiforowa. Potem pamiętniki urywają się nagle i ślad po Reginie zaginął.
Po latach Regina na pewno dojrzała. Zdała sobie sprawę, że miłostki nie są już warte zachodu. Nie znalazła szczęścia w ramionach mężczyzny i zarzuciła poszukiwania. Została w niej też pewna gorycz złamanego serca.
Aż trudno uwierzyć, że to wszystko działo się za sprawą jednej kobiety!
Dlatego warto poznać jej losy, czytając moją książkę, a także zrobić nawet o niej film czy serial. Zwłaszcza że Regina czuła się Polką, była polską patriotką.
Każdy rozdział książki zaczynam jakąś mądrością Reginy. Niektóre motta są parafrazą jej życia. Na przykład: "Kiedy los ci sprawi przeszkodę znaczną i rzuci kłodę pod nogi, wtedy lepiej ją ominąć sposobem, niźli czynić wysiłek, by ją przeskoczyć, bo bezmyślna szarża może skutkować nieszczęściem. Ale miejcie damy na względzie, że nie każdy fortel jest uczciwy".
Cezary Harasimowicz. Pisarz, scenarzysta, dramaturg. Jest także autorem scenariuszy, według których powstało kilkanaście filmów i seriali (m.in. "300 mil do nieba", "Bandyta", "Daleko od okna", "Żyć nie umierać", "Ekstradycja 3", "Przeprowadzki"). Jest również autorem kilkunastu powieści (m.in. "Adam", "Saga, czyli filiżanka, której nie ma", "Mirabelka", "Była sobie miłość", "Tajemnica Iny"). Laureat wielu nagród, w tym Nagrody Literackiej m.st. Warszawy i amerykańskiej nagrody Hartley-Merrill Prize.
Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Specjalizuje się w niebanalnych rozmowach z fascynującymi ludźmi. Pasjonatka kawy, słoni i klasycznych samochodów.



