Istnieje czy nie istnieje?
Oczywiście, że istnieje. Proponuję, żebyśmy nie mówili o meteopatii, ale o meteoropatii, bo to jest ten właściwy termin, który ludzie często skracają. Pochodzi od zbitki dwóch greckich słów meteoros (coś unoszącego się w powietrzu) i pathos (cierpienie) i oznacza nadwrażliwość na zmiany zachodzące w pogodzie. Wpływ pogody na organizm człowieka został dostrzeżony już przez Hipokratesa już w IV w. p.n.e. i opisany w jego dziele "O powietrzu, wodach i miejscach".
Mówi się, że Polak wszystko potrafi wytłumaczyć pogodą, a meteoropatia to miejska legenda.
My, ludzie, jesteśmy częścią przyrody. Jako organizmy żywe nie jesteśmy zawieszeni w próżni, ale funkcjonujemy w środowisku, które nieustannie na nas wpływa. Otaczające nas bodźce działają na nasze samopoczucie i zachowanie. A siła ich wpływu różni się w zależności od naszych indywidualnych cech. Pogoda inaczej będzie działać na osoby zdrowe, inaczej na ludzi cierpiących na różne schorzenia, inaczej na dzieci i dorosłych.
Oczywiście nie można bagatelizować innych czynników. Sytuacje napięcia w pracy czy w domu to inne stresory, które wpływają, na to, jak się czujemy. Pogoda jest tu tylko jednym z czynników środowiskowych, który może wyzwalać pewne reakcji. Sama meteoropatia nie jest chorobą w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nie została uwzględniona w klasyfikacji chorób sporządzonej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Ma jednak znamiona choroby, ponieważ WHO – w ogólnej definicji – za chorobę uznaje również złe samopoczucie, a meteoropatia niewątpliwie do niego prowadzi.
Czy to nie jest czasem hipochondria?
Tym, którzy twierdzą, że meteoropatia to wymysł hipochondryków, polecam sięgnąć po literaturę naukową z zakresu biometeorologii człowieka. Na przykład, serię podręczników wydanych przez PAN lub artykuły naukowe poświęcone tej tematyce, w tym te autorstwa profesora Krzysztofa Błażejczyka, światowej sławy biometeorologa. Temat dotyczy każdego z nas, więc warto zgłębić go bardziej szczegółowo.
Zanim szczegóły, zacznijmy od fundamentów. Czym jest meteoropatia i jak się objawia?
Meteoropatia to nadmierna reakcja organizmu na zmiany pogody, prowadząca do występowania tzw. objawów meteorotropowych. Mogą one występować zarówno w sferze psychicznej, jak i fizycznej. Najczęstszymi objawami fizycznymi są różnego rodzaju bóle - głowy, stawów, kości, blizn pooperacyjnych, czy nawet zębów. W sferze psychicznej wpływ pogody często przejawia się przez obniżony nastrój, uczucie rozdrażnienia oraz wydłużony czas reakcji, znużenie lub nadmierną senność.
Skąd to wszystko się bierze?
Organizm człowieka jest stałocieplny. To oznacza, że potrzebujemy stałych warunków wewnętrznych dla zachowania funkcji życiowych. Procesy fizyko-chemiczne zachodzące w naszym ciele najefektywniej przebiegają przy określonej temperaturze, średnio 36,6 stopni Celsjusza. Nasz organizm nieustannie dąży do tego, żeby nam tę wewnętrzną równowagę (nazywaną homeostazą) zapewnić. A zmieniające się warunki zewnętrzne ciągle nas z tej równowagi wytrącają.
Na przykład?
Kiedy zimą wychodzimy na zewnątrz, działają na nas różne bodźce np.: ujemna temperatura powietrza i porywisty wiatr. Nasz organizm wówczas reaguje uruchamiając procesy przystosowawcze do nowych warunków. W takiej sytuacji możliwe są trzy scenariusze. W pierwszym, gdy nasz organizm jest zdrowy i wszystkie układy przystosowawcze działają sprawnie, ten proces zachodzi automatycznie, bez naszej świadomości. Nie odczuwamy żadnych objawów, a po kilku minutach nasze ciało dostosowuje się do chłodniejszego otoczenia.
Drugi scenariusz może wystąpić, gdy nasze układy przystosowawcze nie działają tak skutecznie, bo na przykład jesteśmy osłabieni lub chorzy. Wtedy potrzebujemy więcej czasu na adaptację albo musimy zrobić coś, żeby pomóc organizmowi. Może to być ruch, żeby wygenerować dodatkowe ciepło albo wypicie gorącej herbaty, żeby się rozgrzać. Po pewnym czasie dostosujemy się do nowych warunków i też będziemy się czuć dobrze.
A trzeci scenariusz?
Może się przytrafić, jeśli nasz organizm jest zbyt słaby, na przykład z powodu choroby przewlekłej lub gdy bodźce zewnętrzne są bardzo silne. Wtedy może dojść do nadmiernego wychłodzenia organizmu i hipotermii, która stanowi już bezpośrednie zagrożenie dla naszego zdrowia i życia. W takich skrajnych przypadkach niezbędna jest interwencja osób trzecich.
Kluczowy jest stan organizmu, ale również siła bodźca. Im gwałtowniej zmienia się pogoda, na przykład z mroźnej na upalną (czyli z im bardziej kontrastowymi warunkami mamy do czynienia), tym silniejszym jest ona bodźcem dla naszych organizmów. Niekorzystnie mogą wpływać na nas także długo utrzymujące się sytuacje pogodowe, jak np. fala upału. W czasie tropikalnych nocy (z minimalną temperaturą powietrza powyżej 20°C), organizm nie ma zapewnionych odpowiednich warunków termicznych do regeneracji. Wiele osób może reagować pogorszonym samopoczuciem również na sytuacje anormalne, będące pewnym odstępstwem od normy. W tym roku mieliśmy wyjątkowo ciepłą końcówkę zimy. Średnia obszarowa temperatura powietrza w Polsce w marcu była najwyższa od 1951 roku. Pamiętajmy o tym, że nasze organizmy są przyzwyczajone do cyklu rocznego i sezonowości, przejawiającej się zmianami pór roku. Epizody lata, z jakimi mieliśmy do czynienia chociażby w pierwszej dekadzie kwietnia i towarzysząca im wysoka temperatura może wywoływać u nas senność, znużenie albo osłabienie.
Skarżyło się na to wiele osób. Mieliśmy też potężne wichury, w Zakopanem wiatr wyrywał drzewa z korzeniami. Co ten wiatr nam robi?
Porywisty wiatr działa pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy człowieka. Możemy więc czuć się pobudzeni, a u ludzi szczególnie wrażliwych na bodźce pogodowe mogą pojawiać się objawy niepokoju. Zdarza się oczywiście, że wiatr jest pożądany. W gorącym środowisku termicznym, ze względu na swoje właściwości chłodzące, wiatr może zmniejszać odczucie upału, przynosząc nam ulgę. Natomiast w codziennych sytuacjach, silny wiatr jednak utrudnia naszą aktywność na otwartej przestrzeni. A w skrajnych przypadkach, jak to miało miejsce niedawno w Zakopanem, może stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo.
Jest jeszcze halny. Na Podhalu mówią, że jak wieje, to ludzi nosi.
Tu oprócz pobudzenia układu nerwowego, wpływ na nas może mieć jeszcze jonizacja powietrza. Halny to wiatr fenowy, jest ciepły i suchy, ma dużo jonów dodatnich i to również może wpływać niekorzystnie na samopoczucie. Pod jego wpływem dochodzi do gwałtownych zmian ciśnienia, może pogarszać się stan zdrowia osób z chorobami serca i zwiększać liczba zachowań agresywnych. W statystykach policyjnych odnotowuje się większą liczbę zgłoszeń incydentów, gdy wieje właśnie wiatr fenowy.
Być może ta narastająca w ludziach agresja, to jakaś forma atawizmu. Podobnie jak niepokój przed zbliżającą się burzą. Osoby szczególnie wrażliwe na bodźce pogodowe mogą odczuwać niepokój albo pewną ekscytację związaną z nadchodzącymi wyładowaniami. Może to być dziedzictwo z czasów, gdy żyliśmy jeszcze w społecznościach zbierackich. Wtedy informacja o zmianach w przyrodzie, była kluczowa dla przetrwania. Trzeba było decydować, czy pozostać na miejscu, czy uciekać i szukać schronienia.
A ciśnienie? Przy jakim człowiek czuje się dobrze?
Tu, podobnie jak w przypadku temperatury, ludzie mają różne preferencje. Najlepiej samemu sprawdzić kiedy czujemy się najlepiej i pamiętać, że ciśnienie nie jest odseparowane od innych bodźców meteorologicznych. Pogoda oddziałuje na nas całościowo. Kiedy jest niskie ciśnienie atmosferyczne, mamy też zwykle duże zachmurzenie i często opady deszczu, czyli pogodę typu niżowego. Większość ludzi nie lubi kiedy pochmurno i pada deszcz. Przy wysokim ciśnieniu, zwykle występuje słaby wiatr i zwiększone usłonecznienie. Warto wiedzieć, że słoneczna pogoda nie zawsze oznacza dobre samopoczucie.
To znaczy?
Są elementy pogodowe, których nie widać, ale mają niebagatelny wpływ na nasze samopoczucie.
Przykładem może być wskaźnik Ov (z ang. Oxygen volume), służący do określania wagowej zawartości tlenu w powietrzu atmosferycznym. Porównując ze sobą metr sześcienny powietrza chłodnego i metr sześcienny powietrza ciepłego, wagowo więcej cząsteczek tlenu znajduje się w tym pierwszym. W dużym skrócie można powiedzieć, że chłodne powietrze jest po prostu gęstsze i w tej samej objętości mieści się więcej atomów tlenu.
Jak to się ma do naszego samopoczucia?
Oddychanie powietrzem, w którym jest więcej tlenu działa na nas witalizująco. Wtedy możemy też czuć się pobudzeni i mieć trudności z koncentracją uwagi. Kiedy następuje gwałtowne ocieplenie albo gwałtowny spadek ciśnienia atmosferycznego, wagowa zawartość tlenu się zmniejsza. Takie warunki u wielu osób mogą wywoływać ospałość, senność i wydłużenie czasu reakcji. Nie wszystko co dzieje się w pogodzie widać gołym okiem, dlatego czasami otrzymujemy od internautów wiadomości w stylu: „Świeci słońce, jest gorąco, a wy podajecie informację, że biomet będzie niekorzystny! A ja w czasie takiej pogody czuje się świetnie!".
Co pan odpowiedział?
Napisałem, że zgodnie ze sztuką biomet tego dnia był niekorzystny, bo warunki termiczne silnie obciążały organizm człowieka gorącem. Wysoka temperatura powietrza, zwłaszcza w połączeniu z odczuciem duchoty albo parności, jest obciążająca dla układu termoregulacyjnego człowieka i może być niebezpieczna, szczególnie dla osób z chorobami układu krążeniowo-oddechowego.
Jednocześnie wiadomo, że mamy rożne preferencje dotyczące temperatury, wilgotności i ciśnienia atmosferycznego. Kiedy prowadziłem badania na potrzeby mojej pracy licencjackiej, wiele osób odpowiadało w ankietach, że lubi jak temperatura powietrza przekracza 25 stopni Celsjusza. Dla mnie to jest za dużo, zwłaszcza kiedy bezpośrednie promieniowanie słoneczne i duża wilgotność powietrza potęgują odczucie ciepła. Biorąc pod uwagę cechy osobnicze i nasze różniące się od siebie upodobania nie możemy jednoznacznie wskazać pogody, która byłaby idealna dla wszystkich.
Kogo najbardziej dotyka pogodowa nadwrażliwość?
Najczęściej meteoropatów spotykamy w dwóch skrajnych grupach wiekowych: wśród małych dzieci oraz wśród osób starszych. Dzieje się tak dlatego, że u dzieci ich układy przystosowawcze nie są jeszcze w pełni rozwinięte, podczas gdy u osób starszych mogą być już zdegenerowane. Dodatkowo, meteoropatia jest częstsza u kobiet niż u mężczyzn. Ma to związek między innymi z bardziej złożonym układem hormonalnym kobiet. Ogólnie rzecz biorąc, im więcej chorób i urazów przeszliśmy, a także im gorsza jest nasza kondycja zdrowotna, tym bardziej narażeni jesteśmy na odczuwanie przykrych dolegliwości związanych z pogodą.
Meteoropatia bywa też dziedziczona genetycznie. Może wynikać ze specyficznej budowy anatomicznej lub przekazywanego z pokolenia na pokolenie nadwrażliwego układu nerwowego. Jeśli ktoś z bliskich cierpiał na meteoropatię, istnieje ryzyko, że i my będziemy odczuwać jej objawy.
A czy miejsce zamieszkania ma tu coś do rzeczy?
Więcej meteoropatów jest w miastach, co może być związane ze stylem miejskiego życia. Ludzie w miastach spędzają większość czasu zamknięci w pomieszczeniach, często w warunkach klimatyzowanych. W samochodach, autobusach komunikacji miejskiej, centrach handlowych klimatyzacja to już standard. W związku z ocieplaniem klimatu coraz więcej osób będzie ją miało we własnych domach, przez co w warunkach kontrolowanych będziemy spędzać niemal cały dzień.
Wyobraźmy sobie upalne lato: wychodzimy z klimatyzowanego domu, wsiadamy do klimatyzowanego samochodu, autobusu lub tramwaju. Jedziemy do klimatyzowanego biura. Mimo, że na zewnątrz jest 35 stopni, my przebywamy w warunkach około 22 stopni Celsjusza, a więc nie jesteśmy poddawani działaniu bodźców termiczno-wilgotnościowych. W drodze powrotnej zahaczamy o sklep, również klimatyzowany, po czym wracamy do domu zupełnie nie doświadczywszy tego skwaru. Takie warunki sprzyjają rozhartowaniu organizmu, który nie doświadcza ekstremalnych warunków pogodowych.
W przeciwieństwie do mieszkańców miast, ludzie mieszkający na wsiach są bardziej odporni na zmienne działanie pogody. Spędzają więcej czasu na świeżym powietrzu, wykonując prace ogrodowe lub polowe, co hartuje organizm i poprawia zdolność adaptacji.
Mówi się, że meteoropatów jest wśród nas coraz więcej.
Coraz większy odsetek meteoropatów bierze się stąd, że jesteśmy starzejącym się społeczeństwem. Żyjemy coraz dłużej, ale niekoniecznie w zdrowiu. Dopadają nas choroby cywilizacyjne. Niehigieniczny tryb życia, spędzanie większości czasu przed ekranami i brak ruchu na świeżym powietrzu sprzyja meteoropatii. Do tego zmiany klimatyczne nam nie pomagają. Klimat się ociepla, razem z nim pojawiają się kolejne choroby klimatozależne. Zimy i lata są coraz cieplejsze, a do tego zmiany pogody są bardzo dynamiczne. Kombinacja tych zmiennych nie jest dla nas najszczęśliwsza, dlatego warto wzmacniać organizm, żeby meteoropatię ograniczać.
Jak to zrobić?
Przystosowanie się do zmieniającej się pogody można porównać do treningu na siłowni - to jest proces, który wymaga czasu i systematyczności. Oczywiście można leczyć się objawowo. Gdy boli głowa nas głowa warto zrobić sobie przerwę w pracy, odpocząć, a w skrajnych przypadkach wziąć leki przeciwbólowe. Jeśli jesteśmy senni można wspomóc się drzemką, ale nie dłuższą niż 20 minut w ciągu dnia, żeby nie zaburzyć rytmu dobowego. Przede wszystkim jednak trzeba działać profilaktycznie.
Ruch na świeżym powietrzu jest kluczowy - jazda na rowerze, spacery czy gimnastyka pobudzają organizm lepiej niż kawa. Ważne, żeby ta aktywność fizyczna była dostosowana do naszych możliwości. Nie chodzi o to, żeby się forsować, ale adaptować organizm.
Co jeszcze?
Jeśli źle znosimy upały, warto wyjść na zewnątrz. Nie żeby siedzieć bezpośrednio na słońcu, bo to też może być niezdrowe, ale na przykład wziąć książkę, usiąść na ławce w cieniu i poczytać. To pozwoli nam spokojnie doświadczyć wysokiej temperatury. Warto robić to regularnie i w ten sposób nabywać odporność, za którą organizm nam podziękuje. Kiedy już poczujemy się pewniej, możemy zamienić czytanie na spacer, a z czasem może intensywniejszy ruch.
Podobnie jest z mrozem – nie należy się go bać. Wystarczy odpowiednio się ubrać i wyjść na spacer. Stopniowo zwiększajmy długość tych spacerów, aby nasz organizm mógł przyzwyczaić się do różnych warunków pogodowych. Oprócz tego, ważna jest zdrowa dieta, odpowiednia suplementacja witaminą D3, zwłaszcza w okresie zimowym, oraz właściwe nawodnienie organizmu. Nie zapominajmy także o odpowiedniej ilości snu i utrzymaniu regularnego rytmu dobowego. To wszystko są podstawy, ale ile osób faktycznie o nich pamięta?
Prognozy biometeorologiczne dla Polski znajdą państwo na stronie www.biometeo.imgw.pl
Więcej ciekawych artykułów poświęconych wpływowi pogody na organizm człowieka jest dostępnych w wydaniu specjalnym Gazety Obserwatora IMGW-PIB. www.imgw.pl/badania-nauka/publikacje-ksiazkowe/obserwator-wydanie-specjalne-pogoda-i-zdrowie
Grzegorz Kaliński. Doktor nauk ścisłych i przyrodniczych w dyscyplinie nauki o Ziemi i środowisku. Klimatolog, meteorolog, biometeorolog. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2010 roku zajmujący się eksperymentalnymi badaniami wpływu pogody na organizm człowieka. Jego zainteresowania naukowe obejmują przede wszystkim wpływ środowiska atmosferycznego na samopoczucie i zdrowie człowieka. Badał między innymi wpływ różnych mas powietrza na zachorowalność z powodu ostrych zawałów serca i innych przewlekłych obturacyjnych chorób płuc oraz wpływ meteorotropowych sytuacji pogodowych na samopoczucie mieszkańców Warszawy. Od 2015 roku pracownik IMGW-PIB. Zajmuje się prowadzeniem osłony biometeorologicznej Polski, rozwojem serwisu biometeorologicznego IMGW-PIB oraz popularyzowaniem wiedzy z zakresu biometeorologii człowieka.
Maria Organ. Dziennikarka, redaktorka, trenerka storytellingu. Zanurzona w świecie milenialsów najczęściej pisze o swoim pokoleniu, psychologii i książkach. Prowadzi warsztaty z pisania historii osobistych i biznesowych, podczas których pomaga zmieniać codzienne doświadczenia w inspirujące opowieści. Kontakt do autorki i zapisy na warsztaty na www.mariaorgan.com.



