Rozmowa
Naukowcy badają, jak COVID wpływa na kobiety (Shutterstock)
Naukowcy badają, jak COVID wpływa na kobiety (Shutterstock)

Na co skarżą się kobiety, które po przebyciu COVID-19 przychodzą do gabinetów ginekologicznych?

Na to, że ich miesiączki stały się nieregularne, skąpe, pojawiają się w nich duże ilości skrzepów. Albo że miesiączki w ogóle zanikają. To bardzo je niepokoi, bo wcześniej się nie zdarzało, miały regularny cykl. Pacjentki zwracają też uwagę na zaostrzenie objawów zespołu napięcia przedmiesiączkowego, chociażby silniejsze bóle oraz częstsze zaburzenia nastroju. A także na utratę libido.

Naukowcy starają się wyjaśnić, czy to powikłania, które są pozostałością przechorowania COVID-19.

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje na wakacje

I jakie mają hipotezy?

Uważają, że dokładne przebadanie stresu psychologicznego, który pojawia się w trakcie infekcji i po niej, może przynieść wyjaśnienie kobiecych dolegliwości. Bo obecnie obserwujemy pewne objawy, łączymy je z przechorowaniem COVID-19, ale nie jesteśmy w stanie powiedzieć, dlaczego tak się dzieje.

Nie ma wątpliwości, że stres wpływa bardzo silnie na zmiany cyklu menstruacyjnego u kobiet. Jedna z najnowszych teorii zakłada, że ten, który kobieta przeżywa podczas ciężkiej infekcji koronawirusem, może zaburzać oś hormonalną podwzgórze–przysadka–jajnik. Hormony są wydzielane od podwzgórza, przez przysadkę, do jajnika. Podczas infekcji organizm wydziela ich mniej, co pozwala oszczędzić energię i przekierować ją na walkę z infekcją.

Więc nie tylko o stres tu chodzi.

Tak, mówiąc prościej, w chwili zakażenia organizm przełącza wszystkie swoje funkcje na to, by się bronić. Ta teoria wydaje się brzmieć sensownie, ma już nawet poparcie naukowców. Autorem publikacji, w której przedstawiono ten wniosek, jest Gemma C. Sharp z Uniwersytetu w Bristolu.

Powikłania po przejściu koronawirusa obserwują u siebie zarówno młode jak i dojrzałe kobiety (Shutterstock)

Okazuje się, że kobiety, które chorowały po zakażeniu wirusem ebola – jego objawy są podobne do covidowych – też zgłaszały nieregularne miesiączki. Sugerowałoby to, że nie sam wirus jako taki, ale ciężar infekcji dla organizmu i związany z nią stres powodują właśnie ginekologiczne powikłania. Może zatem zdarzyć się tak, że kolejne pandemie będą wywoływały podobne dolegliwości.

Pandemia koronawirusa trwa drugi rok. Żeby mówić o jej długotrwałych efektach, które będą gruntownie przebadane, po prostu musi minąć trochę czasu. Celowo używam słowa "trochę", bo nie jestem w stanie powiedzieć ile. I myślę, że nikt nie jest w stanie tego określić.

Moja koleżanka po przechorowaniu COVID-19 zauważyła, że cykl mocno jej się rozregulował. Poszła do ginekologa, ale ten słowem nie wspomniał o ewentualnym wpływie infekcji. Dowiedziała się o tym dopiero od koleżanki, która z takim samym problemem była u innego lekarza.

Komunikacja między lekarzem a pacjentem jest niezwykle ważna. Pacjent powinien wyjść z gabinetu z przeświadczeniem, że lekarz przekazał mu wiedzę, jaką dysponuje. Jednak póki co ta wiedza jest skąpa. Mamy świadomość, że u kobiet, które przeszły COVID-19, występują dolegliwości ginekologiczne. Nie wiemy jednak dokładnie, czy choroba jest ich bezpośrednią przyczyną.

Na pewno nie można tych dolegliwości bagatelizować. Kluczową rolę odgrywa wywiad o tym, jak pacjentka przechorowała COVID-19, oraz zlecenie dodatkowych badań, tzn. morfologii, poziomu hormonów, czynnika krzepnięcia krwi oraz badania ultrasonograficznego. Owszem, zmiany hormonalne mogą być spowodowane stresem. Ale przecież różnego rodzaju nowotwory objawiają się krwawieniem z dróg rodnych. Dopiero mając komplet badań, które wykluczą inne choroby, można postawić przypuszczenie, że dolegliwości pacjentki są związane z przechorowaniem COVID-19.

Podczas infekcji organizm przeznacza wszystkie siły na to, by ją zwalczyć (Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl)

Co ciekawe, większość pacjentek twierdzi, że przykre dolegliwości po dłuższym czasie ustępują.

Znajoma lekarka mówiła mi, że po przejściu COVID-19 zachorowała na niedoczynność tarczycy. Spotkał się pan z podobnym przypadkiem?

Nie spotkałem. Nie chciałbym również iść za daleko w temacie wpływu COVID-19 na inne narządy. Niemniej jednak mechanizm wydzielania hormonów tarczycy działa identycznie jak ten wspominany linii podwzgórze–przysadka–jajnik. Z tą różnicą, że ostatnim ogniwem zamiast jajnika jest tarczyca.

Z dużym prawdopodobieństwem powiedziałbym więc, że organizm broniący się przed infekcją może blokować wydzielanie hormonów tarczycy, by oszczędzić energię i przeznaczyć ją na walkę z COVID-19. A dlaczego u jednej kobiety blokuje się wydzielanie hormonów związanych z pracą jajnika, a u innej tarczycy, tego jeszcze nie wiemy.

Pojawiają się też wątpliwości, czy wirus nie ma wpływu na płodność kobiet. I to naukowcy również próbują rozwikłać. Ostatnie badania wskazują, że rezerwa jajnikowa, czyli liczba komórek jajowych potencjalnie zdolnych do zapłodnienia, zarówno u pacjentek, które przeszły COVID-19 ciężko, jak i łagodnie, pozostaje w normie. Ale według innych doniesień infekcja COVID-19, zwiększając u kobiet stres, może mieć negatywny wpływ na jakość zarodków. I tym samym jednak upośledzać płodność kobiet. Ta hipoteza będzie jeszcze badana. Na razie mogę przytoczyć główne wnioski z artykułu z 2020 roku. Podaje je grupa naukowców, którzy przeanalizowali poszczególne objawy na grupie 177 kobiet – wszystkie przebyły COVID-19.

Czy zauważyły u siebie "długi ogon" wirusa?

Prawie jedna piąta pacjentek wskazała na zmniejszenie objętości menstruacyjnej albo wydłużenie cyklu. Jednak przeprowadzone u nich badania średniego stężenia hormonów wykazały, że nie zmieniły się one istotnie. Stąd wniosek, że u kobiet w wieku rozrodczym płodność została zachowana. W wielu artykułach medycznych pojawia się też kwestia tego, czy szczepienie na COVID nie wpływa na długość trwania cyklu.

Na razie nie ma dowodów, że COVID wpływa na płodność kobiet (Shutterstock)

Dobrze, że pan o tym wspomniał. Spotkałam się niedawno z takim stwierdzeniem.

Znów przytoczę publikację naukową, która w tym roku ukazała się na łamach renomowanego czasopisma ginekologicznego "Obstetrics & Gynecology". Opisuje ona badanie przeprowadzone na dużej grupie, bo liczącej prawie 4 tys. kobiet. Wyniki są takie, że szczepienie na COVID absolutnie nie wpływa na zmianę czasu trwania miesiączki. Jeżeli więc pacjentki zgłaszają takie dolegliwości, to prawdopodobnie przyczyna jest inna. Może być związana ze stresem, który towarzyszył im podczas szczepienia.

Na pewno pani pamięta te wszystkie dyskusje, jakie toczyły się na początku szczepień.

Pamiętam.

Badania naukowe robi się na większej grupie osób, ale nie na całej populacji. Jeżeli dolegliwości zgłasza tylko jedna pacjentka, to trudno z nimi dyskutować. Wrócę do kwestii, o której już wspomniałem, czyli stresu, jaki może towarzyszyć zarówno podczas szczepienia, jak i chorowania na COVID-19. U osoby, która jest negatywnie nastawiona do szczepień, jest on pewnie większy niż u tej, która przyjmuje je jako naturalną kolej rzeczy. I być może to stres wpłynął na zaburzenia miesiączkowania, a nie szczepionka.

Kobiety, które przeszły COVID, skarżą się ginekologom na zmiany w miesiączkowaniu (Shutterstock)

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje na wakacje

To cenna informacja, zwłaszcza że mówi się już o czwartej dawce szczepionki.

Na koniec przytoczę własne badania, które dotyczą COVID-19, ale w nieco innym aspekcie. Ze względu na pandemię i towarzyszący jej strach na całym świecie spadła liczba wykonywanych badań przesiewowych, mam na myśli cytologię szyjki macicy. W Polsce w placówkach publicznej opieki zdrowotnej – o 17 proc. Czy wpłynie to na liczbę zachorowań na raka szyjki macicy? Jeszcze nie wiemy, to się okaże w najbliższych latach. Mam więc następujące przesłanie, by kobiety, które w pandemii nie wykonywały cytologii, poszły na badania. Przychodnie są bezpieczne, więc należy te zaległości jak najszybciej nadrobić.

Patryk Poniewierza. Lekarz i naukowiec. Autor i współautor licznych publikacji naukowych o tematyce profilaktyki raka szyjki macicy. Dyrektor medyczny Medicover.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Specjalizuje się w niebanalnych rozmowach z odważnymi ludźmi. Pasjonatka kawy, słoni i klasycznych samochodów.