Sztuka i design 
Barbara Ptak, ikona polskiej kostiumografii (Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Wyborcza.pl)
Barbara Ptak, ikona polskiej kostiumografii (Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Wyborcza.pl)

Gdyby ktoś kręcił o niej film, mógłby go zacząć na dworcu kolejowym w Łodzi. Stoi na nim Marcin Korwin, młody aktor, który niebawem zadebiutuje jako reżyser spektaklu "Sługa dwóch panów" w tamtejszym Teatrze Powszechnym. Ten debiut to dla niego wielka sprawa, więc wpada na pomysł, by kostiumy do jego sztuki zrobił ktoś znany. Wybór pada na Barbarę Ptak, rozchwytywaną już wtedy specjalistkę od kostiumów historycznych. Cztery filmy, w których pracowała, zdobyły oscarowe nominacje: "Nóż w wodzie" (1962), "Faraon" (1966), "Noce i dnie" (1975), "Ziemia obiecana" (1975).

Na współpracę z Korwinem zgadza się bez wahania, tym bardziej że i tak często bywa w Łodzi, gdzie nadzoruje akurat pracę w dwóch zakładach bawełnianych, które specjalnie dla niej zrezygnowały z innej produkcji i całymi dniami farbują biały aksamit na bardziej wyraziste kolory: czerwień, zieleń, błękit. Ptak wkrótce uszyje z nich kostiumy dla Jagiellonów do serialu "Królowa Bona".

Kiedy Korwin czeka na dworcu, na pewno się denerwuje. Nigdy nie widział Barbary na żywo, nie wie, jak wygląda. Uprzedzał ją zresztą o tym telefonicznie. "Niech pan przyjdzie na dworzec, i tak się pan zorientuje".

I rzeczywiście – nie sposób pomylić ją z nikim innym. Jest koniec lat 70., w kraju szaleje kryzys, w sklepach nie można nic kupić, tymczasem wysiadająca z pociągu Barbara wygląda jak przybyszka z innej epoki. Fioletowo-różowe włosy, kolorowe rajstopy, mocny makijaż i najprawdopodobniej jeden długi kolczyk w uchu. Gdy wszyscy marzą o dżinsach, ona ich nie znosi, często ubiera się tak, jakby wyszła z któregoś ze swoich filmów. Nosi wielkie futrzane kołnierze i czerwone wstążki zamiast sznurówek. "Uwielbiam przebywać w stylach" – mówi w jednym z wywiadów.

Barbara Ptak odbiera nagrodę specjalną za kostiumy do operetki 'Noc w Wenecji' w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Złote Maski 2014 w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu (Fot. Joanna Nowicka / Agencja Wyborcza.pl)

"Jeśli pozwolisz, chciałbym Cię zjeść"

Barbara właściwie od dziecka wciąż coś maluje, szkicuje. Nikogo nie dziwi, gdy wybiera studia artystyczne: grafikę i malarstwo. Zaczyna w 1950 roku na krakowskiej ASP, potem przenosi się do Katowic, a ostatecznie dyplom broni w Warszawie, pod kierunkiem Jerzego Toeplitza. Jej studia – a jak się potem okaże, całe lata kariery – upływają pod znakiem ciągłych rozjazdów, małych przeprowadzek. Stąd setki listów, jakie wymienia z mężem. Dla niego bycie w rozjazdach to też norma. Stanisław Ptak jest aktorem i śpiewakiem operetkowym, występuje na scenach poznańskich i śląskich.

Ich miłosna historia mogłaby być zresztą osobnym filmem – o romantycznym do granic możliwości Staszku, powojennej biedzie, czekaniu. Listy, które piszą do siebie nawet po ślubie, są głównie o tęsknocie: "Moja Jedyna Ukochana Żonko! Czy jest takie małżeństwo, które dwa dni po ślubie musi się rozjechać? Ty Słońce moje do Krakowa na studia… a ja do Poznania do Teatru i pracy".

Poznają się latem 1946 roku w Sierakowie. 15-letnia Basia Boruszak jedzie tam na pierwszy powojenny obóz katowickiego hufca harcerskiego, starszy o cztery lata Staszek Ptak pochodzi z Poznania. Do Sierakowa przygnał go obóz sportowy. Jest kilka wersji opowieści o ich pierwszym spotkaniu. W jednej z nich pływają kajakiem, on wskakuje do wody i zrywa dla niej białe nenufary. Do tej historii będą często wracać, gdy wiele lat później Barbara zaprojektuje kostiumy do niemal identycznej sceny w "Nocach i dniach".

O tym pierwszym spotkaniu Staszek nie może zapomnieć. Pisze listy, gdy oboje są jeszcze na obozie: "Spadłaś na mnie jak grom z jasnego nieba […]. Po prostu zarżnąłem się w Tobie aż do samych pięt". Albo: "Jeśli pozwolisz chciałbym Cię zjeść. Ale najpierw przed tym ujrzeć…". Już te pierwsze listy podpisuje: "Twój na zawsze Staszek". Jest zakochany, ale praktyczny. Gdy tylko może, przynosi jej prezenty: wrzosy, jabłka, dropsy, chleb z kawałkiem kiełbasy.

Albumy i teczki dokumentacyjne Barbary Ptak (Fot. Magdalena Idem ) , Wystawa stała i czasowa w Muzeum Barbary i Stanisława Ptaków. Muzeum Historii Katowic, Dział Teatralno-Filmowy (Fot. Anna Lewańska/Agencja Wyborcza.pl)

Obóz w Sierakowie i ich ślub dzieli pięć lat, kilkaset listów i kilka spotkań na żywo. Rok po ślubie Basia rodzi córeczkę Beatę. Jest wtedy na drugim roku studiów, przenosi się z Krakowa do Katowic. Potem przez chwilę mieszkają razem w Poznaniu, gdzie Staszek zostaje aktorem Teatru Polskiego. Ich służbowe mieszkanie to pokój wydzielony z większego lokalu, zamieszkiwanego przez innych artystów. Jednym z nich jest January Krawczyk. W pokoju obok nauki gry na pianinie uczy się jego syn Krzysiek.

W 1953 roku przenoszą się na Śląsk, bo Stanisław dostaje pracę w Operetce Gliwickiej. Kilka lat później również Basia zacznie z teatrem współpracować – dzięki pracy asystentki tamtejszego scenografa Bolesława Kamykowskiego. Ten szybko dostrzega jej talent. Gdy w 1960 roku pracuje z Tadeuszem Chmielewskim nad "Waletem pikowym", znów ją zatrudnia. Jako współautorka kostiumów Basia debiutuje wtedy na dużym ekranie.

Magisterium z długości lejbików

O Barbarze Ptak usłyszałam wiele lat temu, gdy pierwszy raz oglądałam film "Nie lubię poniedziałku" i zachwycałam się sukienkami, które do niego zaprojektowała. Teraz siedzę w jej dawnym mieszkaniu i przeglądam teczki oraz albumy dokumentacyjne, które przygotowywała do każdego swojego filmu, zanim w ogóle zabierała się do projektowania. Obok stoją manekiny ze strojami z "Królowej Bony" i zbroja Staszka – jego kostium z "Don Kichota". Katarzyna Gliwa, kierowniczka Działu Teatralno-Filmowego Muzeum Historii Katowic, który mieści się właśnie w dawnym mieszkaniu Ptaków, dokładnie opisuje metodę pracy Barbary:

– W czasie, gdy pracowała nad swoimi najważniejszymi filmami, nie było ksero, mogła liczyć głównie na zdjęcia, które sama zrobiła różnym katalogom, czasopismom modowym, albumom malarskim. Jeździła do bibliotek, odwiedzała ludzi, którzy mogli coś wiedzieć. Dokładnie czytała, co o danej epoce napisano. Potem wklejała to wszystko do albumów i studiowała. Ogromnie zwracała uwagę na poprawność historyczną i historyczne detale. Nie akceptowała chodzenia na skróty nawet w sprawie bielizny aktorów. Gdyby pod renesansową suknię włożyć nowoczesny stanik, to ta suknia źle by leżała i ona takiego kostiumu by nie wypuściła – mówi.

'Nóż w wodzie' (1962), 'Faraon' (1966), 'Noce i dnie' (1975), 'Ziemia obiecana' (1975) - cztery filmy, w których pracowała Barbara Ptak, zdobyły oscarowe nominacje (Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Wyborcza.pl)

Ten perfekcjonizm widać w każdym albumie, który przeglądamy. Jedna z teczek dotyczy "Perły w koronie" (1972) i jest wypchana zdjęciami dziewcząt w śląskich strojach. Reżyser tego filmu Kazimierz Kutz wspominał: "Bardzo często było tak, że każda śląska miejscowość miała swoje odrębne kostiumy. Basia to wszystko zbadała, sprawdzała pierwowzory w muzeach i prywatnych domach". Żartował, że przeanalizowała długości lejbików, jakby "przygotowywała się z nich do magisterium".

Obsesja na punkcie detali i dokładności historycznej jest jej znakiem rozpoznawczym w całym zawodowym życiu, ale też powodem wielu nieporozumień na planach filmowych. Na przykład wtedy, gdy ktoś zaproponował, by do historycznej sukni wszyć zamek błyskawiczny. Albo gdy Andrzej Wajda na planie "Ziemi obiecanej" zasugerował, że dla tkaczek można by kupić gotowe uniformy, statystki przecież tylko przebiegną przez ekran. Sprzeciwienie się Wajdzie Barbara wspominała jeszcze przez wiele lat: "W życiu bym na to nie pozwoliła, żeby te kobiety upokorzyć. Były biedne i głodne, ale chciały się podobać. Koszulki ozdabiały, własnoręcznie je wyszywały", "skromna falbanka przy ramiączku to jedyne, na co było je stać". I jakby na przekór kostiumy dla tkaczek projektowała najdłużej.

"Degust kontrolowany"

Jej praca nad kostiumami zasadniczo trwa długo. Albumy i teczki dokumentacyjne to tylko początek. Potem zaczynał się dla Barbary etap projektowania, tworzenia plansz kostiumów (od kilku do kilkunastu kart brystolu dla jednego filmu), wreszcie projektów indywidualnych. Jak to wyglądało, możemy zobaczyć w jednym z filmów Krzysztofa Korwina-Piotrowskiego. Basia siada w swoim mieszkaniu do stołu zastawionego kartkami i albumami, obok niej farby i pędzle, które zamiast moczyć w wodzie, czyści w ustach. Twierdzi przy tym, że farby jej smakują.

Nad projektami spędza godziny, wreszcie tworzy z nich rolki – po jednej dla każdej postaci – czyli pas papieru prezentujący kostiumy, które bohater nosi od początku do końca filmu. Poprzedza to wielokrotna wnikliwa lektura scenariusza.

Barbara Ptak podczas wystawy swoich prac. Chorzów, 1996 rok (Fot. Waldemar Kompała/Agencja Wyborcza.pl) , Albumy i teczki dokumentacyjne Barbary Ptak (Fot. Magdalena Idem )

Przykład? Garderobę Mady Müller z "Ziemi obiecanej", granej przez Bożenę Dykiel, Ptak kompletuje w taki sposób, by bohaterka nosiła modne rzeczy z kilku- albo kilkunastoletnim opóźnieniem, a przez to wyrażała niedokonany w pełni awans społeczny. Jej ubrania miały pokazywać brak gustu (czy jak to Barbara nazywała – "degust kontrolowany"). Stary Müller (w tej roli Franciszek Pieczka) z inicjatywy Barbary w obawie przed ubrudzeniem posadzki chodzi po swoim pałacu w skarpetkach.

Kiedy projekty i rolki są gotowe, Barbara umawia się z reżyserem. Wygląda to zazwyczaj podobnie. Wynajmuje mieszkanie w Warszawie albo Łodzi i projektami "tapetuje" pokój. Przychodzi reżyser, wymieniają uwagi. Najtrudniejszy etap następuje jednak potem. To podczas zakupów jej perfekcjonizm trzeba zderzyć z realiami PRL-u. Jej praca to więc poszukiwanie materiałów, gdzie tylko się da, wyjazdy do hurtowni tkanin w NRD, a później także do Włoch i Francji, gdzie ekipy filmowe mogą robić zakupy za dewizy. Ten przywilej mają jednak tylko wysokobudżetowe produkcje. Ale dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Jest nieustępliwa i zdeterminowana. Aksamitów do "Królowej Bony" nie miała szans kupić. Ale w 1979 roku do Polski przyjechał papież i po tej wizycie zostało w fabrykach sporo zapasów białego i żółtego aksamitu, który produkowano na ołtarze. "Jak się o tym dowiedziałam, natychmiast popędziłam do Łodzi z filmowym zamówieniem" – wspominała Barbara. Dyrektorzy fabryk bali się jej odmówić.

Dopiero na końcu tego długiego procesu jest szycie. W okresie PRL-u najczęściej zajmuje się tym warszawska COPIA (Centrum Obsługi Przedsiębiorstw i Instytucji Artystycznych), która specjalizuje się w szyciu kostiumów teatralnych i filmowych, a gdy jest taka potrzeba, może pracować na dwie lub trzy zmiany. Gdy praca nad kostiumami rusza na dobre, Barbara jest w Copii non stop. Po latach często mówi, że bywały miesiące, gdy "spędzała tam noce i dnie".

We wnętrzu wulkanu

Ten żmudny proces wypracowuje przy wysokobudżetowych megaprodukcjach. Na dobre jej projektowanie dla takich filmów zaczyna się od "Faraona". Kawalerowiczowi mogłaby dziś pozazdrościć niejedna superprodukcja – w powojennej kinematografii mógł mierzyć się pewnie tylko z "Krzyżakami". Trzy lata przygotowań w pracowni scenograficznej, trzy pociągi wypełnione po brzegi sprzętem budowlanym i dekoracjami, z których krakowscy rzeźbiarze mieli postawić na pustyni makiety egipskich świątyń (z części tych dekoracji miejscowi budowali sobie potem jurty). Ekipa filmowa liczyła 80 osób i dwa tysiące statystów, głównie żołnierzy radzieckich.

Wystawa stała i czasowa w Muzeum Barbary i Stanisława Ptaków. Muzeum Historii Katowic, Dział Teatralno-Filmowy (Fot. Anna Lewańska/Agencja Wyborcza.pl) , Wystawa stała i czasowa w Muzeum Barbary i Stanisława Ptaków. Muzeum Historii Katowic, Dział Teatralno-Filmowy (Fot. Anna Lewańska/Agencja Wyborcza.pl)

Przygotowanie kostiumów zaczęło się od hieroglifów. Czuwał nad tym główny kostiumograf Andrzej Majewski. Zespół analizował ikonografię starożytnego Egiptu, korzystając ze zbiorów Muzeum Narodowego w Londynie. Odszukano tam próbki tkanin, które potem odtwarzano w łódzkich zakładach – materiały tkano według egipskich wzorów wyłącznie z naturalnych surowców. Farbowane mają być na miejscu na pustyni, by uzyskać bardziej naturalny efekt. To zadanie, nad którym czuwać ma Basia, podobnie jak nad drapowaniem szat Egipcjan. Pod żadnym pozorem nie można ich zszyć, w grę wchodzi tylko wiązanie, dokładnie tak jak w starożytności. Na miejscu, w Bucharze, to wszystko okazuje się bardzo skomplikowane. Farbować kilometry bawełny muszą w wielkich beczkach i trwa to dłużej, niż zakładano. Kotły stoją na kamieniach, Basia i jej asystentki mieszają godzinami: "Miałyśmy te kotły na kamieniach jak czarownice". Z radzieckimi żołnierzami, którzy grają Egipcjan, też jest problem, bo nie pozwalają się dotykać, a materiał trzeba drapować na nagim ciele. Rozbierają się dopiero na rozkaz dowódcy. I jeszcze po kilku dniach zdjęciowych z pracy rezygnuje Majewski. W jednym z filmów o swojej twórczości Basia mówi: "Andrzejek w ogóle nie mógł jechać na pustynię, bardzo mu było gorąco". Z kilometrami białych tkanin, biżuterią faraona i krawcami czekającymi na polecenia Barbara zostaje sama.

Zobacz wideo Dzieci tak bardzo bały się zagrać z ucharakteryzowaną Angeliną Jolie, że zatrudniono jej córkę

Zdjęcia trwają siedem miesięcy. Ekipa wyjeżdża z hotelu na pustynię codziennie o trzeciej rano, by uniknąć najwyższych temperatur. W hotelu Basia nie sypia z całą ekipą. Dla niej i aktorki Krystyny Mikołajewskiej nie starcza tam miejsca. Miejscowi umieszczają je w kwaterze, której zwykle nie udostępnia się gościom. To dawny apartament Nikity Chruszczowa. "Gdy zapalono światło, miałam wrażenie, że wylądowałam we wnętrzu wulkanu". Pokój w całości wyłożony był czerwonym pluszem. To tam przynoszą jej listy z Polski. Staszek pisze z wakacji w Sopocie, na które zabrał Beatkę: "Twoja córeczka wciąż o Ciebie pyta. Mówi, że wszystkie dzieci w szkole mają mamusię a ona nie!!!". Pełen nadziei dodaje: "Przyjedziemy tu w przyszłym roku razem, o ile oczywiście jakiś faraon nas nie rozdzieli".

Guz kontuszowy, za który można utrzymać rodzinę

Ale po "Faronie" przychodzą kolejne wielkie produkcje. "Perła w koronie" z ogromną liczbą strojów ludowych. Potem trzy i pół roku z jej życia schodzi na kostiumy do "Nocy i dni", do których wymyśla trzy tysiące strojów. To wielkie wyzwanie, bo w latach 1875–1914, gdy dzieje się akcja filmu, moda zmienia się kilka razy. I tę modę trzeba zinterpretować dla kilku grup społecznych: chłopstwa, mieszczaństwa, ziemiaństwa. W tworzeniu kolejnych monumentalnych kostiumów pomagają znajomości. Cenne (dosłownie) są zwłaszcza te w czeskim Jabloneksie, państwowym przedsiębiorstwie jubilerskim. Przy produkcji "Królowej Bony" i "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny" (1982) Barbara zleca im mnóstwo projektów, bo do ozdobienia ma nie tylko ubrania rodziny królewskiej (Zygmunt August był kolekcjonerem biżuterii), ale też szlacheckie żupany, do których kiedyś przyszywano ogromne biżuteryjne guzy. W dokumentacji kostiumów zapisuje, że "za jeden guzek można było utrzymać rodzinę", muszą się więc wyróżniać.

Barbara Ptak odbiera nagrodę specjalną za kostiumy do operetki 'Noc w Wenecji' w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Złote Maski 2014 w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu (Fot. Joanna Nowicka/Agencja Wyborcza.pl)

Dopiero po "Królowej Bonie" Barbara więcej czasu zaczyna spędzać na stałe na Śląsku. Projektuje głównie dla teatrów i oper. Gdy jest pytana o swoje oscarowe filmy, w jej głosie słychać rozczarowanie. Bo te stroje po zdjęciach gdzieś znikały. "Wiem, ile kostiumów i inkrustowanych półszlachetnymi kamieniami nakryć głowy do ’Królowej Bony’ czy innych filmów kostiumowych wyparowało z magazynów polskich wytwórni filmowych", mówi w jednym z wywiadów.

"Niech pani sobie wyobrazi, że kroi pomarańczę"

To, co udało się jej odnaleźć, w większości jest teraz na ekspozycji w jej dawnym mieszkaniu. Barbara sama koordynowała jego przemianę w muzeum. Na loggii, gdzie Staś trzymał rowerek treningowy, teraz stoją teatralne kostiumy z "Zemsty" Aleksandra Fredry. W korytarzu stroje z "Królowej Bony" i "Kopciuszka". Łóżko w sypialni wyłożone jest pracami dzieci, które przychodzą tu na zajęcia plastyczne z projektowania. O Barbarze wciąż pamięta się też za kulisami teatrów, zwłaszcza to, jak dzieliła się wiedzą z krawcowymi. Jolanta Trzcińska, krawcowa z Teatru Zagłębie w Sosnowcu, wspomina w rozmowie z Aleksandrą Boćkowską: "Kiedyś nie wiedziałam, jak zrobić rękaw dla królewicza. Miał być bufiasty, ale nie namarszczony (…). Spytałam panią Basię, a ona: Niech pani sobie wyobrazi, że kroi pomarańczę. I od razu wiedziałam, jak to zrobić".

Barbara Ptak ma dziś 95 lat. Czasami zagląda do swojego dawnego mieszkania i wymienia z pracownikami uwagi na temat współczesnej kostiumografii. Niedawno na przykład nie mogła pogodzić się z błędami popełnianymi przez twórców "Korony królów". Wciąż też farbuje włosy na fioletowo. I nie znosi dżinsu.

Za pomoc w dotarciu do wielu archiwalnych źródeł dziękuję Katarzynie Gliwie z Działu Teatralno-Filmowego Muzeum Historii Katowic. 

Korzystałam z następujących źródeł:

Barbara Ptak. Kostiumolożka, Archiwum Historii Mówionej, Muzeum Kinematografii w Łodzi, Katowice 2020.
Barbara Ptak. Notacje, reż. Ewa Urbańska, Ninateka, 2013.
Kronika rodzinna i towarzyska. Seria: Barbara i Stanisław Ptakowie, reż. Beata Netz, TVP Katowice, 1998.
Muzeum Historii Katowic, Pracownia Barbary Ptak, reż. Krzysztof Korwin-Piotrowski.
Oskarowe kreacje Barbary Ptak, reż. Krzysztof Korwin-Piotrowski, 2011.
Wielobarwna Barbara Ptak – Benefis, reż. Krzysztof Korwin-Piotrowski, TVP Katowice, 2011.
Adamczewska Izabella, Kuperek dla Kaliny Jędrusik, "Gazeta Wyborcza Łódź" (dodatek "Co jest grane?"), 29 stycznia 2016, nr 23.
Bochenek Krystyna i Dariusz Kortko, Wysoko-budżetowa, "Gazeta Wyborcza – Wysokie Obcasy", 26 lutego 2008.
Boćkowska Aleksandra, Po drugiej stronie ulicy. Rozmowa z Haliną Gocyłą, Jolantą Stompel-Jędrecką i Jolantą Trzcińską, Dwutygodnik, nr 270, grudzień 2019.
Kabacińska Katarzyna, Dżinsu na scenę nie wpuszczę, "Express Bydgoski", 30 września 2008, nr 226.
Moroń Ewa, Barbara Ptak. Album scenograficzny. Katowice: Wydawnictwo Naukowe Śląsk, 2011.
Obarska Marcelina, Na bogato albo wcale. Kostiumy Barbary Ptak, Culture.pl, 14 lipca 2021.
Piotrowiak Katarzyna, Etat to nie dla mnie, "Gazeta Wyborcza Katowice", 15 lipca 2006, nr 164.
Ptak Barbara, Moje fascynacje filmem i teatrem, Katowice, 2016.
Ptak Barbara, Stanisław Ptak: Jego… listy, Jego… miłość, Jego… twórczość, Katowice 2007.
Wach-Malicka Henryka, Artystka od halki i woalki, "Polska Dziennik Zachodni", 18 listopada 2011.
Wach-Malicka Henryka, Co królowie mieli w szafie, "Polska Dziennik Zachodni", 30 września 2008, nr 229.
Wach-Malicka Henryka, Scenografia zza kulis. Wielka Barbara Ptak i jej książka, "Polska Dziennik Zachodni", 13 maja 2016.

Magdalena Idem. Reporterka z doktoratem, wykładowczyni akademicka. Autorka książki Manekin w peniuarze. Moda w II RP. Pisze o modzie, bada archiwalną prasę. Laureatka kilku stypendiów i nagród dziennikarskich, m.in. stypendium Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego, Stypendium im. Leopolda Ungera, Nagrody im. Zygmunta Moszkowicza.