Pomocnik
Iza Jąderek, edukatorka seksualna, seksuolożka, autorka książki 'Zmieniam się. Co się dzieje ze mną podczas dojrzewania?' (Fot. Dellfina Dellert)
Iza Jąderek, edukatorka seksualna, seksuolożka, autorka książki 'Zmieniam się. Co się dzieje ze mną podczas dojrzewania?' (Fot. Dellfina Dellert)

Podobno masz swój ulubiony mem o edukacji seksualnej.

(śmiech) Tak, mam. Tata wchodzi do pokoju syna i mówi: Synu, musimy porozmawiać o seksie. A syn na to: OK, tata, co chcesz wiedzieć?

Uwielbiam ten obrazek. Przede wszystkim idealnie ilustruje to, jak wielu rodziców podchodzi do tematu: uważają, że trzeba przeprowadzić z dzieckiem jedną poważną rozmowę, najlepiej przed jakimś wyjazdem. A dziecko nie jest samotną wyspą, docierają do niego różne treści z zakresu seksu. I pochłania je, bo chce wiedzieć, o co tyle hałasu. Więc kiedy dorosły próbuje dziecko "uświadomić", najczęściej jest już za późno.

Kolejna rzecz jest taka, że dziecko uczy się przede wszystkim przez obserwację różnych ważnych dorosłych. A oficjalne pogadanki rodziców często nijak mają się do tego, jak rodzice się traktują lub jak wypowiadają się o innych osobach.

Weekend.gazeta.pl wspólnie z Polską Akcją Humanitarną uruchamiają akcję "Pomocnik". W jej ramach przygotowaliśmy darmowy e-book dla rodziców i opiekunów dzieci i nastolatków, które przechodzą trudny czas, zmagają się z kryzysem psychicznym.

Skąd u dorosłych przekonanie, że jeśli dziecko zaczyna interesować się seksem, to pewnie dlatego, że chce go już uprawiać?

To jest fascynujące. Edukacją seksualną zajmuję się już od wielu lat. Jestem też seksuolożką, pracuję z dorosłymi w gabinecie. I uczę uważności. W treningu uważności chodzi między innymi o to, żeby niezależnie od sytuacji mieć tzw. umysł początkującego. Czyli umieć zaciekawić i zachwycić się rzeczami, które już się zna. Jak dziecko, które widzi coś po raz pierwszy.

Do czego zmierzam? Wydaje mi się, że dorośli zapominają, jak to było, kiedy sami byli dziećmi. Jestem przekonana, że zdecydowana większość z nas, gdy mieliśmy 10 czy 12 lat, nie chciała uprawiać seksu, ale ciekawiło nas, co to jest ten seks albo co się kryje w świerszczykach, które widać w witrynach kiosków. Ale wielu z nas wyparło tę część swojego życia i to, co wtedy przeżywaliśmy. I uznało, że dziś dzieci są jakieś inne niż my kiedyś.

A nie są?

Nie. Na pewno mają internet i zdecydowanie więcej informacji. Wspierają osoby doświadczające kryzysu psychicznego, mniejszości, noszą tęczowe przypinki czy torby, chodzą na parady równości. Ja, jako dziecko, gdy usłyszałam słowo "homoseksualista", to nie sądziłam, że osoby homoseksualne mogą być w naszej szkole, bo wszyscy byliśmy uczeni, że chłopcy będą mieli dziewczyny. Nie pamiętam nawet, żeby ktoś używał sformułowania "orientacja seksualna". Więc rzeczywistość się na pewno zmieniła.

Ale dzieci w latach 80. i dzieci dziś ciekawi wciąż to samo: jak to jest się całować albo dlaczego rosną nam włosy na ciele.

Iza Jąderek: Dziś dzieci i natolatki mają Internet i zdecydowanie więcej informacji. Wspierają osoby doświadczające kryzysu psychicznego, mniejszości, noszą tęczowe przypinki czy torby, chodzą na parady równości. Ja, jako dziecko, gdy usłyszałam słowo 'homoseksualista', to nie sądziłam, że osoby homoseksualne mogą być w naszej szkole, bo wszyscy byliśmy uczeni, że chłopcy będą mieli dziewczyny (Fot. Shutterstock.com)

My się tego dowiadywaliśmy z "Bravo" i "Bravo Girl". Czytałaś? Ja z wypiekami.

Oczywiście!

Do dziś pamiętam list nastolatki, która wytarła się ręcznikiem wujka i bała się, że mogła zajść w ciążę. Niby śmieszne, ale gdzieś tliło się pytanie: kurde, a jeśli to możliwe?

Dziś też przychodzą takie listy. Ponton, do którego zwraca się wiele dziewczynek i chłopców, cały czas odpowiada na pytania w podobnym tonie. "Czy można zajść w ciążę na basenie?". "Czy jeśli dotknę penisa, a potem pochwy, to zajdę w ciążę?". Nastolatki wciąż pytają o to samo.

Chyba zdecydowana większość z nas czytała w "Bravo Girl" rubrykę "Mój pierwszy raz". Był to dla nas często jedyny materiał edukacyjny. Więc zaprzeczanie dziś, że "kto by czytał takie głupoty?" to hipokryzja.

Masz za sobą setki godzin zajęć edukacji seksualnej z dziećmi i młodzieżą. Jak często na tych zajęciach padają pytania o seks?

Nie przypominam sobie, żeby przez te wszystkie lata jakiekolwiek dziecko czy nastolatek zadali mi pytanie o seks.

Nawet na zajęciach o antykoncepcji, na których nastolatkowie dostawali do ręki prezerwatywy, żeby zobaczyli, co to jest i jak wygląda, nie było pytań o seks. Pojawiają się klasyczne pytania: "Czy można umyć prezerwatywę albo założyć dwie, żeby lepiej się ochronić?". Ale nie: "Iza – bo ja zawsze jestem z uczniami na "ty" – jaką pozycję polecasz?".

To o co jeszcze pytają?

O to, co będzie się dziać z ich ciałem. O relacje, zakochanie. Zakochanie zawsze interesuje nastolatki. Bardzo chcą wiedzieć, jak zagadać, po czym poznać, że się komuś podobam. Co zrobić, jeśli się zakochałam w dziewczynie? Ale też: co to jest aborcja? Co to znaczy, że ktoś jest transpłciowy? Czy mogę komuś powiedzieć "nie"? Częste są pytania o higienę: czy można golić włosy i czym najlepiej.

Przypominam sobie też wspaniałe zajęcia, na których rozmawiałam na temat tego, czy chłopcy mogą wyrażać różne uczucia. Ponieważ mama jednego chłopca rozstała się z jego ojcem, związała się z innym mężczyzną i ten nowy partner strofował tego chłopca w kontekście przeżywania uczuć. Dzieciak się wstydził, że bywa smutny. Więc dzieci pytały, czy chłopcom może być smutno. Wzruszające.

Iza Jąderek: Chyba zdecydowana większość z nas czytała w Bravo Girl rubrykę 'Mój pierwszy raz'. Był to dla nas często jedyny materiał edukacyjny. Więc zaprzeczanie dziś, że 'kto by czytał takie głupoty?' to hipokryzja. (Fot. Shutterstock.com) , Iza Jąderek: Zakochanie zawsze interesuje nastolatki. Bardzo chcą wiedzieć, jak zagadać, po czym poznać, że się komuś podobam, co zrobić, jeśli się zakochałam w dziewczynie? (Fot. Shutterstock.com)

Politycy pewnych środowisk twierdzą, że edukacja seksualna to uczenie dzieci seksu. Mają wręcz na tym punkcie fiksację.

Tak, niektórzy politycy zdecydowanie mają fiksacje związane z seksualnością. Jestem przekonana, że to, co się teraz dzieje, nie wynika wyłącznie z przekonań, jakie mają politycy tej czy innej partii, ale jest ściśle związane z narzędziem kontroli. Jeśli ograniczy się podstawowe potrzeby człowieka, to można nim łatwo sterować. Po co utrudnia się dostęp do aborcji, edukacji seksualnej, straszy ciałem? Człowiek świadomy swoich praw i realizujący to, co jest dla niego ważne i dobre, jest pełen mocy i otwartości. Nie daje sobą rządzić.

Większość tematów polaryzujących Polaków w ostatnich latach – aborcja, LGBT+, nawet uchodźcy - kręci się wokół seksu.

Zobacz, jakie to jest potężne narzędzie, którym można zaszczepić w ludziach lęk, a nawet konkretny strach. Należy się bronić też przed osobami homo-, bi- i transpłciowymi, bo są zagrożeniem dla jedności i tradycji polskiej rodziny. Zabronienie aborcji to najazd na godność i możliwość stanowienia o sobie. Nawet konwencja antyprzemocowa była zagrożeniem. Wrogów przybywa. Po co? Po to, żeby zachować patriarchalne, paternalistyczne status quo. Bo zmiana w myśleniu to zagrożenie dla aktualnego sposobu rządzenia.

W tym kontekście znaczący jest tytuł twojej książki: "Zmieniam się". Wbrew temu, co głosi prawica, 11-latek nie "zmieni" sobie płci ani nie "wybierze" tożsamości seksualnej, ale kształtują się jego poglądy. Politycy doskonale wiedzą, że dzieci to jutrzejsi wyborcy.

Tak. I dlatego najlepiej pokazać, że wolność to zagrożenie. Dlatego władzy nie w smak jest edukacja seksualna i mówienie, że dziecko w wielu sytuacjach może się na coś nie zgadzać, że to, co przeżywa dziecko jest OK i że nie musi być kalką stereotypowych ról płciowych.

Nieszczęsne wychowanie do życia w rodzinie w zdecydowanej większości szkół wygląda fatalnie. Ale znam też wspaniałe szkoły i nauczycieli WDŻ, którzy przedstawiają dzieciom świetną wiedzę. Ale to za mało, potrzeba systemowości.

Ja, rocznik 1984, nie przypominam sobie ani jednej lekcji wychowania seksualnego, rodzice też ze mną o tym nie rozmawiali. Mama zabrała mnie do księgarni, żebym wybrała sobie książki o dorastaniu. Wzięłam między innymi taką, w której było słynne ćwiczenie z lusterkiem. Ty też je proponujesz.

Ćwiczenie z oglądaniem w lusterku swoich narządów płciowych było rewolucyjne 25 lat temu i dziś dalej jest. I nie tylko w oczach dorosłych, którzy chcą kupić moją książkę swoim dzieciom. Spotykam w gabinecie kobiety, które nigdy nie widziały własnych narządów płciowych. A kiedy już mają je zobaczyć, wzdrygają się.

To jest wynik zaniedbania edukacji seksualnej. Oczywiście są dzieci, w których - niezależnie od tego, czy miały zajęcia z edukacji seksualnej, czy też nie – jest na tyle dużo ciekawości, że usiądą przed tym lustrem i zobaczą, jak są zbudowane. Ale na przykład dziewczynki, wychowywane w rodzinach, w których wszystko, co związane z ciałem, jest tabuizowane lub karane, tego nie zrobią. Potem zadziwiająca i kontrowersyjna jest dla tych kobiet perspektywa, że mogłyby swoje ciało polubić i potraktować jako nieodłączną część siebie. A my jesteśmy naszym ciałem.

Jedna z książek, które wybrałam sobie jako wczesna nastolatka, nosiła tytuł: "Moje ciało i ja". Jakby to ciało było gdzieś obok. Ty piszesz: "Moje ciało to ja". Cały świat przepuszczamy przez ciało.

Pięknie to powiedziałaś, to jest klamra. Przepuszczamy przez ciało cały świat: wszystkie wrażenia zmysłowe, uczucia, pragnienia. Ale najczęściej traktujemy je jak narzędzie, automat. Na co dzień jesteśmy od niego odcięci i interesujemy się nim wtedy, gdy coś nas boli. Dziwimy się, że ciało nie współpracuje.

I złościmy się na nie.

Na to, że chorujemy, że nos nie taki, na wystający brzuch, za wysokie to ciało albo za niskie.

Ja całą podstawówkę przeżyłam w dramacie swoich odstających uszu. Nawet nie wiem, kiedy i jak to się zaczęło. Zakładałam ciasne opaski, uszy mnie strasznie od tego bolały. Dziś mi żal tamtej mnie.

Wiem o czym mówisz, bo i ja zmagałam się z akceptacją swoich uszu. Jaką krzywdę można sobie zrobić: myśleć, że jest się kimś gorszym i złościć się na siebie, że tak wyglądam, bo odstaję, jak to moje odstające uszko.

Chciałabym, żeby od najmłodszych lat dziecko wiedziało, że ono jest ciałem. Każdy z nas to jest ciało. Które może wyglądać różnie, które przeżywa, ma w sobie pamięć emocjonalną, zapamiętuje różne rzeczy na pozawerbalnym poziomie. Ciało doświadcza wszystkich podstawowych emocji: radości, smutku, złości, wstrętu. Może doświadczać przyjemności, a właśnie dla przeżywania przyjemności jesteśmy na tym świecie. Chciałabym, żeby jak najwięcej z nas mogło siebie poznać, bo dzięki temu sami ze sobą będziemy mogli zbudować dobrą, życzliwą relację.

Polubienie odstających uszu zajęło mi lata. Ty zawsze lubiłaś swoje ciało?

Nie. Jako dziecko chorowałam na astmę, a wtedy formą jej leczenia było unikanie aktywności fizycznej. Nie mogłam chodzić na basen, ćwiczyć na WF-ie, jeździć na rowerze, nauczyłam się tego jako dorosła osoba. W liceum koleżanki i koledzy byli sprawni, a ja nie. W podstawówce tak bardzo chciałam dorównać koleżankom, że skoczyłam przez kozła i zwichnęłam sobie rękę, tym bardziej wpędzając się w zawstydzenie. Widząc, że pewnych rzeczy nie mogę, nie miałam zbyt dobrych relacji z ciałem. I dopiero kiedy już dorosłam, zaczęłam nad tym świadomie pracować.

Warto mówić dzieciom, że nad relacją z ciałem można pracować, bo wiemy z różnych badań, że dziewczynki w Polsce bardzo źle oceniają swój wygląd.

Dziewczynki w Polsce oceniają swoje ciało najgorzej w Europie. Ciało kobiet w Polsce jest poddawane surowej ocenie. Ciągle słyszymy, że mamy być atrakcyjne, szczupłe, dobrze ubrane. I zawsze młode. Przyglądamy się sobie oceniająco. Kiedy pojedziesz za granicę, tam tego nie ma. Ludzie chodzą zwyczajnie ubrani, nie stroją się nie wiadomo jak. Nie ma tej ekscytacji wyglądem. My mamy być wymuskane od najmłodszych lat.

Iza Jąderek: Dziewczynki w Polsce oceniają swoje ciało najgorzej w Europie (Fot. Shutterstock.com)

Ale w okresie dojrzewania trudno o wymuskanie, bo my wtedy z ciałem zwykle walczymy! Ono wymyka się nam spod kontroli i pokazuje figę: nie masz wielkiego wpływu na to, czy przytyjesz i czy wyjdą ci pryszcze.

To jest wielka lekcja, którą daje nam ciało. Na fajną rzecz zwróciłaś uwagę: my nie lubimy braku kontroli. I zwykle tak nam zostaje: wszystko ma być pod kontrolą.

Okres dojrzewania to też ten czas, gdy u dzieci zaczynają się kryzysy psychiczne.

Statystyki dotyczące zaburzeń depresyjnych czy prób samobójczych podejmowanych przez dzieci w Polsce są jednymi z najwyższych w Europie. Jesteśmy karmieni podłym kłamstwem, że dla polskiego rządu ważna jest rodzina i dobro dziecka. Nie jest. Polski rodzic na rozmowę z dzieckiem poświęca średnio kilka minut dziennie, bo nie ma czasu, musi pracować, sam często nie radzi sobie z rzeczywistością. Dzieci są przeciążone nauką, potwornie osamotnione, nie radzą sobie z natłokiem przeżyć. Telefon zaufania dla dzieci Fundacji  Dajemy Dzieciom Siłę nie dostaje dofinansowania od państwa. Czas oczekiwania do psychoterapeutów i psychiatrów to prywatnie często kilka miesięcy, państwowo - dwa lata. Koleżanka pracowała w publicznej szkole jako psycholog, była jedna na 700 dzieci. To jest skandal. Dziecko w Polsce najczęściej jest samo.

Ty czule i z uwagą odnosisz się do swoich czytelników. Piszesz zrozumiałym językiem i wprost. W rozdziale o ciąży nie kończysz na tym, że zapłodnienie to wynik stosunku kobiety i mężczyzny, ale tłumaczysz też między innymi procedury inseminacji czy in vitro. Czy 10-latki potrzebują znać tak zaawansowane szczegóły?

Dzieci potrzebują znać prawdę. A prawda jest zróżnicowana. Dzieci biorą się nie tylko ze stosunku seksualnego kobiety i mężczyzny, ale również z procedury in vitro czy inseminacji. Pamiętam 10-latka, który podczas moich zajęć powiedział na forum klasy, że jest adoptowany. Co za odwaga! A niektóre dorosłe osoby przychodzą do mojego gabinetu i mówią szeptem: "Pani Izo, pani chyba nie wie, ale my mamy nasze dzieci z in vitro". Jakby to był sekret, coś wstydliwego. To jest normalne, tylko pewne środowiska wmawiają nam, że jest niepełnowartościowe, a przez to wstydliwe.

Zobacz wideo Dziemianowicz-Bąk: Zakaz edukacji seksualnej przedstawiono pod hasłem walki z pedofilią. To wyraz cynizmu

Skoro przy wstydzie jesteśmy, my, dziewczyny lat 80., wyrosłyśmy zarazem w kulcie i wstydzie związanym z błoną dziewiczą. Że jeszcze ją masz albo już jej nie masz. Tymczasem w "Zmieniam się" piszesz: nie ma żadnej błony dziewiczej.

Wiesz, ja myślę, że my cały czas żyjemy w kulcie błony dziewiczej. To jednak jest rewolucyjna informacja, że ta błona dziewicza to jest błędne nazewnictwo, a i nie świadczy o "jakości" kobiety. Przekonanie, że kobieta powinna być "niewinna", w wielu środowiskach ma się dobrze. Czerpanie satysfakcji przez mężczyzn, że jest "tym pierwszym", również, odtworzenie błony dziewiczej u lekarza – podobnie. W Norwegii kilka lat temu uznano, że określenie "błona dziewicza" wprowadza w błąd. Bo nie powinniśmy nikogo oceniać poprzez seks. Bo nie każda dziewczynka ma taką błonę. Można uprawiać seks oralny albo analny i mimo posiadania błony mieć inicjację seksualną za sobą.

Czy edukacja seksualna może szkodzić dzieciom?

To brak edukacji seksualnej szkodzi. Bez niej dziecko nie jest w stanie ani poznać siebie i świata, ani zbudować relacji, bo nikt go nie przygotowuje do życia. Nie do życia w rodzinie. Do życia.

Iza Jąderek: To brak edukacji seksualnej szkodzi. Bez niej dziecko nie jest w stanie ani poznać siebie i świata, ani zbudować relacji, bo nikt go nie przygotowuje do życia. Nie do życia w rodzinie. Do życia. (Fot. Shutterstock.com)

Czytałam "Zmieniam się" jak książkę przygodową. I pomyślałam, że te wszystkie pierwsze razy – pierwsza miesiączka, pierwszy pocałunek, pierwszy seks  – to są tylko bazy, które zaliczamy, dorastając. Ale to, co dzieje się między nimi - poznanie siebie, nauka budowania relacji, stawiania granic – jest sednem dojrzewania. A tego uczymy się jeszcze bardzo, bardzo długo już jako dorośli, zwykle przeżywając różne dramaty.

Tak. Dojrzewanie i zmienianie się to jest zadanie na całe życie.

E-book Izy Jąderek "Zmieniam się. Co się ze mną dzieje podczas dojrzewania" do kupienia w Publio >>

Iza Jąderek. Psycholożka, psychoterapeutka, seksuolożka kliniczna. Nauczycielka uważności. Doradczyni w zakresie HIV/AIDS Krajowego Centrum ds. AIDS. Współpracowniczka organizacji pozarządowych. Prowadzi zajęcia z edukacji seksualnej z młodzieżą, rodzicami i nauczycielami. Prowadzi szkolenia dla specjalistów. Autorka i współautorka badań i artykułów naukowych oraz autorka książek „Seksolatki – jak rozmawiać z młodzieżą o seksie" oraz „Zmieniam się. Co się ze mną dzieje podczas dojrzewania?"

Paulina Dudek. Dziennikarka, redaktorka, twórczyni cyklu mikroreportaży wideo "Zwykli Niezwykli" i współautorka "Pomocnika". Nagrodzona Grand Video Awards, nominowana do Grand Press.

"Pomocnik" jest dla Was, nie jesteście sami

Gazeta.pl wspólnie z Polską Akcją Humanitarną uruchamiają akcję "Pomocnik". W jej ramach przygotowaliśmy ebook dla rodziców i opiekunów dzieci i nastolatków, które przechodzą trudny czas, zmagają się z kryzysem psychicznym. "Pomocnik" jest dostępny do ściągnięcia za darmo. Na stronie "Pomocnika" czekają też materiały wideo stworzone we współpracy z dr Anetą Górską-Kot oraz liczne artykuły, reportaże i wywiady z ekspertami i ekspertkami. I będzie ich stale przybywać. Bo kryzys polskiej psychiatrii dziecięcej i oficjalne statystyki samobójstw to jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie chodzi tylko o próby i śmierci samobójcze, depresje i inne poważne rozpoznania. Pod nimi są setki tysięcy codziennych, samotnych dramatów dzieci i nastolatków, a pandemia tylko te cierpienia spotęgowała. Ich rodzice i opiekunowie też cierpią. "Pomocnik" jest dla Was, nie jesteście sami.

POBIERZ POMOCNIK