Społeczeństwo
Usunęła daty ukończenia studiów. Efekt? Po miesiącu znalazła pracę (Shutterstock.com)
Usunęła daty ukończenia studiów. Efekt? Po miesiącu znalazła pracę (Shutterstock.com)

Małgorzata ma 45 lat i mieszka pod Warszawą. Od ponad roku nie może znaleźć pracy.

– Czasami się zastanawiam, co stanowi największy problem: mój wiek, fakt, że szukam pracy w nowej roli czy to, że prowadziłam własną firmę, a nie pracowałam na etacie.

Przez prawie 20 lat prowadziła firmę tłumaczeniową. Ponieważ ta branża przechodzi duży kryzys, przede wszystkim w związku z rozwojem sztucznej inteligencji, postanowiła zmienić zawodowy kierunek. Ma jednak wątpliwości, czy nie jest na to za późno.

– Mam dużą wiedzę i doświadczenie jako project manager, ale marzę o pracy w komunikacji, marketingu lub PR. Żeby zwiększyć swoje szanse na rynku pracy, przez ostatnie półtora roku odbywałam liczne szkolenia dotyczące reklamy i promocji, lada moment kończę studia podyplomowe na kierunku komunikacja korporacyjna – opowiada.

Zobacz wideo Czy w pozytywnym myśleniu jest coś złego? Dr Tomasz Stawiszyński w "Rozmowach na lepsze jutro"

Małgorzata ma jednak poczucie, że nie ma to dla rekruterów znaczenia. – Wysłałam już ponad 500 CV, a wzięłam udział w zaledwie 15 rozmowach kwalifikacyjnych. Dwukrotnie zapytano mnie, czy będzie mi przeszkadzać, że moją szefową będzie osoba ode mnie młodsza. Oczywiście odpowiedziałam, że wiek nie jest dla mnie ważny, ważne jest dla mnie to, jakie ktoś ma kompetencje – mówi. – Spotkałam się też z opinią wśród rekruterów, że osoby prowadzące własną firmę nie mają doświadczenia w pracy w zespole. To nie jest prawda, bo ja na co dzień współpracowałam z wieloma podwykonawcami – przekonuje.

Małgorzata aplikuje nawet na staże. – Jestem gotowa na początkowo niskie zarobki, ważne jest dla mnie, aby po prostu zacząć pracować, jestem ogromnie zmotywowana. Niestety, staże zazwyczaj skierowane są do absolwentów lub osób poniżej 30. roku życia. A jeśli masz lat 40+ i chcesz zacząć od nowa, to niekiedy okazuje się, że mimo twojej ogromnej motywacji, zaangażowania i umiejętności drzwi do nowych ról są uchylone tylko na pozór – podsumowuje.

Bardzo się zdziwił na mój widok

45-letnia Anna, mieszkanka Poznania, jest w podobnej sytuacji, choć szuka pracy dokładnie w swojej branży – w marketingu. Problemy zaczęły się już kilka lat temu.

Od ponad roku szuka pracy, aplikuje nawet na staże. 'Jesteś 40+, to drzwi są uchylone tylko na pozór' (Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl)

– Od wybuchu pandemii COVID-19 straciłam pracę dwukrotnie. Pierwszy raz – na początku pandemii. Firma, w której pracowałam, musiała ciąć koszty, wiele osób zwolniono. Było powiedziane wprost, że to z powodu kryzysu związanego z pandemią. Udało mi się jednak znaleźć zatrudnienie w innej firmie – niedużej, kilkuosobowej. Kilka miesięcy później wybuchła wojna. Sytuacja w firmie była niestabilna, znów zostałam zwolniona – opowiada Anna.

Anna w ciągu dwóch ostatnich lat wysłała 200 CV. I wzięła udział w zaledwie trzech spotkaniach rekrutacyjnych. – Nie spodziewałam się, że będzie aż tak trudno. Ale konkurencja była ogromna. Na niektóre oferty zgłaszało się ponad 700 osób – mówi.

Po jakimś czasie przestała wysyłać zgłoszenia wyłącznie na oferty odpowiadające stanowiskom PR-owca czy marketingowca.

– Mam także doświadczenie w pracy administracyjnej. Usuwałam więc doświadczenie, które nie odpowiadało tym kompetencjom. Nie wpisywałam także w CV swojej daty urodzenia – nie ma już takiego zwyczaju. Jeden z rekruterów, gdy pojawiłam się na rozmowie, nie ukrywał zdziwienia na mój widok. Okazało się, że wcześniej na stanowisku, na które aplikowałam, pracowała osoba 28-letnia. Wypytywał mnie o moje doświadczenie, czy przypadkiem w moim życiorysie nie brakuje jakichś elementów. Odpowiedziałam, że umieściłam w CV wyłącznie te informacje o zatrudnieniu, które odpowiadają kompetencjom wymaganym na dane stanowisko – opowiada.

Pracy nie dostała.

Po innej rozmowie Anna usłyszała, że ma zbyt wysokie kompetencje na dane stanowisko. – Uznałam, że ten argument nie był prawdziwy, ponieważ umieszczone przeze mnie w CV kompetencje oraz to, co mówiłam podczas rozmowy, idealnie odpowiadały wymaganiom stanowiska – przekonuje.

Anna opowiada, jak pracy szukała jej koleżanka, w podobnym do niej wieku. – To było za czasów pandemii, wiele rozmów rekrutacyjnych odbywało się przez telefon. Koleżanka została zatrudniona, po czym gdy pojawiła się w biurze, to rekruter był bardzo zdziwiony, że ona to ona. Spodziewał się kogoś młodszego. W CV koleżanka miała wpisane, że niedawno ukończyła studia, co najwyraźniej zmyliło rekruterów. Na szczęście kontynuowali z nią współpracę – dodaje.

Znienawidzone sformułowanie

48-letnia Monika, specjalistka ds. obsługi klienta, nie spodziewała się, że walka o pracę i codzienne utrzymanie się okaże się dla niej takim ciężarem. Pracy szukała od marca ubiegłego roku.

– Przez wiele miesięcy wysłałam setki CV na różne stanowiska przez chyba wszystkie możliwe portale. W większości przypadków nie dostawałam żadnej odpowiedzi, a jeśli już, to były to automatyczne wiadomości z informacją, że "zdecydowano się na innego kandydata". Często spełniałam wszystkie wymagania z ogłoszenia, a mimo to nie dostawałam nawet szansy na rozmowę – opowiada.

Najbardziej przez nią znienawidzone sformułowanie, które pojawia się w ogłoszeniach, to: "szukamy do młodego, dynamicznego zespołu". – Gdy je widzę, zastanawiam się, czy w ogóle jest sens aplikować. Podczas jednej rozmowy wprost usłyszałam od rekruterki, że ma wątpliwości, czy osoby z zespołu, do którego mam trafić, będą chciały ze mną pracować. W domyśle – bo są młodzi, a ja nie – opowiada.

Monika pochodzi z Łodzi. Jak przyznaje, rynek tam jest bardzo trudny. – Płace są niskie, a na wiele stanowisk aplikują dziesiątki, jeśli nie setki osób. Często od kandydatów oczekuje się wielozadaniowości, a w zamian oferuje najniższą krajową. W takich warunkach znalezienie pracy po 45. roku życia staje się niemal niemożliwe – przekonuje.

Rekruterka: Kompetencje często nie mają znaczenia, gdy w grę wchodzi ten element (Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl)

Monika znalazła zatrudnienie kilka tygodni temu jako pracownik hali w markecie. – Nie jest to praca zgodna z moim doświadczeniem zawodowym, w dodatku to praca zmianowa, co źle wpływa na moje zdrowie. Była to jednak jedna z bardzo niewielu dostępnych opcji w sytuacji, gdy naprawdę potrzebowałam jakiegokolwiek źródła dochodu – podsumowuje.

Cały czas szuka pracy odpowiadającej jej kompetencjom.

Nie tylko 50 plus

Jak mówi Natalia Lisiecka, doradczyni zawodowa, największe problemy ze znalezieniem pracy mają wciąż osoby po 50. roku życia. – Kilka dni temu otrzymałam wiadomość od kobiety, która aplikowała na stanowisko specjalistki od marketingu. Opowiedziała mi o swojej ostatniej rozmowie kwalifikacyjnej. Wprost oceniana była pod kątem swojego wieku. Usłyszała na przykład: "Widzę, że nie ma pani już 25 lat, czy na pewno wie pani, co to jest rolka na Instagramie i potrafi pani je robić? I Wordpress? Ma pani wpisane, ale wolę się upewnić" – opowiada.

Badania pokazują, że kompetencje często nie mają znaczenia, gdy w grę wchodzi wiek. – Osoby 50 plus są znacznie rzadziej wybierane niż osoby młodsze. Badania wykazują, że mężczyźni powyżej 50. roku życia są zapraszani na rozmowy kwalifikacyjne 2,2 raza rzadziej, a kobiety 2 razy rzadziej niż młodsi kandydaci – mówi doradczyni zawodowa.

Kobieta, której historię przytoczyła, nie jest odosobnionym przypadkiem. Niestety, jak dodaje, granica wieku, która staje się problematyczna dla pracodawców, się przesuwa, i to nie w tę stronę, w którą powinna.

Z jednej strony, jak mówi, demografia wskazywałaby, że osoby po 40. i 50. roku życia powinny być coraz bardziej poszukiwanymi pracownikami na rynku pracy. Jest jednak inaczej. Dlaczego? W dalszym ciągu rynkiem pracy rządzą stereotypy. Ponadto problemy z pracą nie dotyczą wszystkich branż.

– Rynek pracy jest trudny, dotyczy to szczególnie branży IT, Human Resource, marketingu i komunikacji, finansów czy sprzedaży. Konkurencja jest ogromna, a procesy rekrutacyjne coraz bardziej selektywne. W takiej rzeczywistości wiele osób, które nie wpisują się w obraz "idealnego kandydata", jest automatycznie odrzucanych – często, zanim będą miały szansę pokazać swój potencjał – przekonuje.

Co sprawia, że pracownicy po 40. roku życia bywają postrzegani jako "nieidealni" kandydaci? – W przypadku kobiet zbliżających się do czterdziestki i krótko po 40. roku życia problemem w oczach rekruterów i pracodawców bywają małe dzieci. Istnieje obawa, że może to wpływać na ich dyspozycyjność. Często pojawiają się wątpliwości dotyczące potencjalnych absencji związanych z opieką nad dzieckiem, co niekiedy prowadzi do wykluczania takich kandydatek już na wczesnym etapie rekrutacji – tłumaczy.

Kolejna kwestia – brak aktualnej wiedzy. – W tak szybko zmieniających się branżach jak marketing czy technologie trzeba cały czas się szkolić, aktualizować wiedzę, być otwartym na dynamicznie zmieniającą się rzeczywistość. Osoby starsze raczej postrzegane są jako poszukujące większej stabilizacji, spokoju, które nie są tak dobrze obeznane z najnowszymi technologiami – tłumaczy.

Do tego dochodzą różnice pokoleniowe. – Bardzo często przełożonymi osób po 40. roku życia są młodsi menedżerowie, nierzadko właściciele dynamicznie rozwijających się start-upów. Zdarza się, że to osoby, które nie ukończyły jeszcze 30 lat. Nawet jeśli nie mają otwartych uprzedzeń wobec starszych pracowników, to podświadomie mogą preferować współpracę z zespołem ludzi podobnych do siebie zarówno pod względem wieku, jak i stylu pracy – wyjaśnia.

Kolejnym wyzwaniem są zbyt wysokie kompetencje i oczekiwania finansowe. – Osoby po 40. roku życia są często odrzucane z powodu swojego dużego doświadczenia, które może budzić zagrożenie i obawy u młodszych przełożonych. Problemem bywa również wynagrodzenie. W czasach niepewności i kryzysów pracodawcy częściej decydują się na zatrudnienie młodszych kandydatów, których mniejsze doświadczenie wiąże się zazwyczaj z niższymi oczekiwaniami finansowymi – dodaje.

Jak zdobyć pracę?

Jak w takim razie zdobyć pracę po 40.–50. roku życia? Co napisać w CV?

Jak radzi Natalia Lisiecka, głównym celem jest zdobycie zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. – Większość aplikacji zostaje odrzucona już na etapie selekcji CV, zwłaszcza gdy kandydaci podają datę urodzenia czy daty ukończenia studiów. Ważne jest, aby przebić się przez ten etap i mieć szansę na osobiste zaprezentowanie się rekruterowi. Podczas spotkania mamy okazję opowiedzieć o swoich motywacjach, podkreślić nasze umiejętności i doświadczenie, a także poczuć, czy mamy z kimś tzw. chemię – przekonuje.

I dodaje: – Obecnie nie ma już zwyczaju wpisywania daty urodzenia w CV. Zamiast tego warto skupić się na tym, co naprawdę ma znaczenie, czyli na doświadczeniu i kompetencjach dopasowanych do wymagań konkretnego stanowiska.

Opowiada, że jakiś czas temu przeczytała historię osoby, która od dłuższego czasu nie mogła znaleźć pracy. Była w wieku 50+ i pomimo bogatego doświadczenia zawodowego jej aplikacje były odrzucane. – Postanowiła skrócić swoje CV, uwzględniając tylko doświadczenie po 2000 roku i usuwając daty ukończenia studiów. Efekt? Zaczęła dostawać zaproszenia na rozmowy, a po miesiącu znalazła pracę – mówi.

Kolejny istotny element, który może wskazywać wiek kandydata, to zdjęcie. Choć nie ma obowiązku dołączania fotografii do aplikacji, warto pamiętać, że CV ze zdjęciem zazwyczaj przyciągają większą uwagę. Znam pracodawców, którzy wręcz odrzucają CV, które go nie zawiera – wyjaśnia Lisiecka.

Jakie zdjęcie wybrać, gdy ewidentnie nie wyglądamy na osobę przed trzydziestką. – Liczy się adekwatność. Jeden z moich klientów umieścił w swoim CV zdjęcie sprzed 10 lat. Gdy przyszedł na spotkanie, rekruter zareagował: "Na zdjęciu w CV wyglądał pan młodziej". Taki komentarz nie powinien był paść, pokazał, że prawdopodobnie wiek miał dla rekrutera znaczenie. Jednocześnie kandydat także popełnił błąd, bo nie powinien był wprowadzać pracodawcy w błąd – przekonuje.

Usunęła daty ukończenia studiów. Efekt? Po miesiącu znalazła pracę (Shutterstock.com)

Zdjęcie, jak podkreśla, powinno być przede wszystkim adekwatne do wieku – takie, na którym wyglądamy profesjonalnie, ale jednocześnie autentycznie.

I dodaje: – Coraz częściej spotykam się z CV, gdzie kandydaci wstawiają zdjęcia wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Często wyglądają na nich nienaturalnie, dużo młodziej niż w rzeczywistości. Reakcje rekruterów są zazwyczaj takie, że na spotkanie przychodzi zupełnie inna osoba niż ta, którą zobaczyli w CV. To absolutnie nie jest dobry kierunek.

Ewa Jankowska. Dziennikarka. Redaktorka. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. W mediach od 2011 roku.