Wiele osób jesienią zaczyna szukać nowej pracy. Co jednak jeśli w karierze zawodowej mieliśmy dłuższą przerwę? Jak ją komunikować? I jak reagują na nią rekruterzy?
37-letnia Małgorzata pochodzi z małej miejscowości między Poznaniem a Koninem. Miała pięcioletnią przerwę w CV, gdy zaczęła ponownie szukać pracy. – Długo staraliśmy się z mężem o dziecko, leczyliśmy się z niepłodności. Mieliśmy już nawet wybrany ośrodek adopcyjny. I w końcu zaszłam w ciążę. Niestety, pracowałam na umowie na czas określony, która skończyła się w dniu porodu – opowiada Małgorzata.
Kilka miesięcy po urodzeniu pierwszego dziecka ku zaskoczeniu pary kobieta znów zaszła w ciążę. Po drugim dziecku sytuacja się powtórzyła. – I tak z niepłodności przeszliśmy płynnie w wielodzietność. Jestem szczęśliwą mamą, ale nie spodziewałam się tego, co spotka mnie, gdy będę chciała wrócić na rynek pracy – punktuje Małgorzata.
Zawsze dopytywali
Małgorzata ma doświadczenie zarówno menedżerskie (pracowała w korporacji), jak i pedagogiczne (była zatrudniona jako pedagożka socjalna i asystentka rodziny). – Ze względu na różnicę w wysokości pensji w tych branżach zależało mi na pracy w korporacji – tłumaczy.
Nie wyjaśniała w CV powodu, dla którego miała przerwę w karierze. – Ale ten temat zawsze wypływał podczas rozmów. I nie wystarczyła rekruterom odpowiedź, że z powodu powiększenia rodziny, zawsze dopytywali, ile dokładnie mam dzieci, w jakim wieku. I na tym się proces rekrutacyjny kończył. Nie pomagało to, że w ciągu tych pięciu lat podnosiłam swoje kwalifikacje, robiłam różne kursy, na przykład z obsługi Excela. Nie dostałam nawet pracy po znajomości, a miałam ją już praktycznie załatwioną. Gdy tylko wyszło jednak na jaw, że mam troje dzieci, podziękowali mi – opowiada.
Ostatecznie Małgorzata znalazła pracę jako wychowawczyni w internacie, czyli nie w branży, na której jej najbardziej zależało. – Jestem przekonana, że pracę dostałam wyłącznie z tych powodów: zainteresowanie ofertą było nikłe, stawka bardzo niska, a zmiany na popołudnia, nocki i weekendy. Miałam największe doświadczenie ze wszystkich kandydatów, a i tak musiałam się tłumaczyć z dzieci i zapewniać, że mąż i babcie mi pomogą. Tłumaczenie się z życia prywatnego jest dla mnie czymś upokarzającym – podsumowuje.
Zadbać o siebie
Luka w CV 39-letniego Marka, analityka IT, nie jest tak długa, a mimo to i on od dłuższego czasu ma problem ze znalezieniem stałego zatrudnienia.
– Przez dziewięć lat pracowałem w jednej firmie. Po tak długim czasie wypaliłem się. Psychiatra zdiagnozował u mnie wysoko funkcjonującą depresję. Poszedłem na zwolnienie chorobowe na miesiąc, ale gdy wróciłem, złożyłem wypowiedzenie. Chciałem zrobić sobie kilka miesięcy przerwy na odpoczynek, porządne podreperowanie zdrowia, skupienie się na swoim życiu prywatnym, które zaniedbywałem. W tym czasie zrobiłem także kilka dodatkowych kursów zawodowych – opowiada.
Po roku Marek poczuł, że jest gotowy wrócić do pracy na pełen etat.
– Nauczyłem się bardziej dbać o siebie, przeszedłem na zdrowszą dietę, zacząłem biegać. Uznałem, że w moim przypadku nie zmiana branży byłaby rozwiązaniem, ale lepsze dbanie o równowagę między czasem wolnym a pracą – tłumaczy.
Mimo że jego kwalifikacje często odpowiadały wymogom stanowiska, rekruterzy byli przede wszystkim skoncentrowani na poznaniu przyczyny jego luki zawodowej. – Nie mówiłem wprost o wypaleniu czy depresji, opowiadałem o potrzebie odpoczynku, skupieniu na sobie, samorozwoju, ale miałem wrażenie, że moje wyjaśnienia tylko wzmagały podejrzliwość. Gdy czas poszukiwania pracy się wydłużał, zacząłem brać pojedyncze zlecenia, jednocześnie wciąż aktywnie szukałem pracy. W tej chwili moja przerwa w karierze wydłużyła się do dwóch i pół roku, a ja jestem w tym samym miejscu co półtora roku temu – podsumowuje.
Nie dość, że zwolniona, to jeszcze z luką
29-letnia Paulina, która pracuje w branży handlowej, po trzech i pół roku pracy jako kierowniczka sklepu została zwolniona. – Moja mama nagle zachorowała, co mocno przełożyło się na moje samopoczucie i tym samym efektywność w pracy. Mówiłam o sytuacji mojej przełożonej, ale nie wykazała zrozumienia – opowiada.
Paulina przez pół roku wysłała 120 CV, wszystkie na interesujące ją stanowiska. – Mieszkam w mieście liczącym 15 tys. mieszkańców, więc liczba ofert szybko się kończyła. Dostałam kilka zaproszeń na rozmowy, ale na każdej dopytywano, jaki był powód zwolnienia. Bywało, że w ogóle nie wchodziłam w szczegóły, innymi razy szłam va banque, jednocześnie zapewniając, że sytuacja się zmieniła i jestem w pełni gotowa zaangażować się w pracę. Ale nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów. Gdy tylko wychodziło na jaw, że to mnie wręczono wypowiedzenie, nastrój spotkania od razu się zmieniał – dodaje.
Po pół roku i braku odzewu od rekruterów Paulina zaczęła się obawiać, że jej poszerzająca się luka może stanowić dodatkową przeszkodę w tym, aby dostać pracę. – Nie dość, że zwolniona, to jeszcze długo nie może znaleźć pracy. Gorzej być nie może – mówi.
Na szczęście na początku roku trafiła na osobę, która uznała, że warto dać jej szansę. – Moje kompetencje idealnie odpowiadały wymogom stanowiska, rekruterka bardzo doceniła też moją szczerość. Zapytała tylko, czy będę w stanie wziąć udział w kilkudniowym szkoleniu, które odbywa się poza moim miejscem zamieszkania, czy mam jakieś zobowiązania wobec rodziny. Odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że moja sytuacja rodzinna się unormowała – przekonuje Paulina.
Jak dodaje, do tej pory ma żal do byłej przełożonej, że nie wykazała się wobec niej większą empatią. – Wobec mojej koleżanki z pracy zachowała się jednak podobnie. Gdy ta poinformowała ją, że możliwe, że za miesiąc, dwa będzie musiała pójść na dłuższe zwolnienie chorobowe, bo wykryto u niej nowotwór – chciała w ten sposób umożliwić przełożonej zorganizowanie pracy – ta od razu ją zwolniła.
"Czy planuje pani ślub?"
Luka w CV to nie wyrok? "Wystarczy być autentycznym, szczerze opowiedzieć o przyczynach, dla których mamy przerwę w karierze" – radzą rekruterzy na LinkedIn.
Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej brutalna. Natalia Lisiecka, doradczyni zawodowa, coś na ten temat wie.
– Teoretycznie nie wolno oczekiwać od kandydata, że będzie zdradzał informacje ze swojego życia prywatnego. I nikt nie powinien czuć się w obowiązku opowiadać o swoich problemach ze zdrowiem albo zdrowiem członków rodziny – przekonuje. – W praktyce wygląda to jednak tak, że podczas rozmów wciąż nagminnie padają pytania o to, "czy planuje pani ślub albo dzieci" lub "z powodu jakiej choroby był pan/pani na zwolnieniu". Rekruterzy proszą kandydatów o przesłanie zaświadczenia od lekarza, że są zdrowi i zdolni do pracy, a matki muszą zapewniać, że mają wsparcie w opiece nad dzieckiem i w razie jego choroby ktoś je zastąpi. Wiem, bo moi klienci mi o tym opowiadają [zgodnie z prawem pracy pracodawca nie może pytać o sprawy prywatne kandydata, takie jak plany związane z macierzyństwem, sytuację rodzinną, stan zdrowia, wyznanie, poglądy polityczne, orientację seksualną czy też przynależność związkową, jeśli kandydat zostanie odrzucony podczas rekrutacji, może się ubiegać o odszkodowanie za nierówne traktowanie - przyp. red.] – mówi.
I kontynuuje: – Ktoś powie: skoro firma w taki sposób traktuje kandydata, to najlepiej nie mieć z nią nic wspólnego. Ale nie zawsze kandydat ma wybór – dotyczy to przede wszystkim mieszkańców mniejszych miejscowości czy po prostu sytuacji na rynku pracy. A ta nie jest najkorzystniejsza dla kandydatów. Wiele firm zamknęło w ubiegłym roku swoje biura lub fabryki i przeprowadzało duże zwolnienia grupowe. Ofert pracy nie przybyło, ale kandydatów już tak – przekonuje doradczyni zawodowa.
Jak podkreśla, nie chodzi nawet o to, że kandydaci są dyskryminowani ze względu na lukę w CV czy od razu z jej powodu skreślani, choć takie przypadki też się zdarzają. – Ale w związku z tym, że rekruterzy mają duży wybór pomiędzy osobą z "przerwą w karierze" a tą, która takiej przerwy nie ma, to wybór jest oczywisty. Wszelkie wątpliwości pojawiające się w procesie rekrutacji są rozstrzygane na niekorzyść kandydata – dodaje.
Przyczyny luki
Doradczyni zawodowa wskazuje, że przyczyny luki w CV mogą być bardzo różne: to choroba bliskiej osoby, choroba własna, opieka nad dziećmi, potrzeba zrobienia sobie przerwy na samorozwój, podróżowanie, odpoczynek, przemyślenie ścieżki zawodowej.
– Zgłasza się do mnie dużo matek. Miałam klienta, który po 15 latach pracy w korporacji wyjechał z rodziną na rok do Azji. Miałam dwóch klientów po dłuższej przerwie zdrowotnej: jeden na pięć lat wypadł z rynku pracy z powodu poważnej choroby, inny przez rok leczył się na kręgosłup. Obaj już jakiś czas nie mogli znaleźć pracy, domyślali się, że to z powodu tej przerwy. Zastanawiali się, jak wyjaśnić jej przyczyny w CV, aby rekruter od razu nie pomyślał, że skoro długo chorowali, to prędzej czy później znów pójdą na zwolnienie chorobowe – mówi Natalia Lisiecka.
Spory problem ze znalezieniem zatrudnienia mogą mieć osoby, które jednocześnie pracowały na kilku kontraktach lub przy kilku projektach dla różnych pracodawców. – Rekruterzy nie zawsze potrafią właściwie to zinterpretować, przez co takie osoby są postrzegane jako tzw. skoczkowie. Tymczasem, zgodnie z trendami, freelancing staje się coraz bardziej popularny – przekonuje doradczyni zawodowa.
Coraz częściej luka wynika z jeszcze innego powodu – przedłużającego się okresu szukania zatrudnienia po zwolnieniu albo rezygnacji z pracy z własnej woli. Jak dodaje, jeszcze kilka lat temu ludzie płynnie zmieniali pracę, dziś, w związku z trudną sytuacją na rynku, średni czas potrzebny na znalezienie zatrudnienia wydłużył nawet do kilku miesięcy.
Kandydat wartościowy
Magdalena Białek-Letko, rekruterka: – 17 lat temu, gdy zaczynałam pracę w branży HR, rzeczywiście byliśmy uczeni, żeby CV z luką od razu wyrzucać do kosza. Ważna była płynność zatrudnienia i konsekwencja w tym, jaką się podjęło decyzję co do ścieżki zawodowej. Luka wskazywała na to, że ktoś nie jest wartościowym pracownikiem, bo nie ma sprecyzowanego celu, nie wie, czego chce, albo jest tzw. skoczkiem – tłumaczy.
Dziś, jak twierdzi, jest zupełnie inaczej, choć domyśla się, że wielu rekruterów wciąż może kierować się dawnymi przekonaniami. – Staje się powoli normą, że ludzie robią sobie przerwę od pracy w celach samorozwojowych: aby podnieść swoje kompetencje, wyjechać na wolontariat za granicę albo w celach podróżniczych – by poznać inne kultury, podszkolić język, odpocząć po wielu latach pracy. Z większym zrozumieniem, a nawet szacunkiem patrzy się na decyzję o rezygnacji z pracy w celu opieki nad bliskim lub w celu skupienia się na zdrowiu psychicznym, z o wiele większą otwartością podchodzi się do kobiet powracających na rynek pracy po urodzeniu dziecka – opowiada.
Jak jednak przyznaje, nie zmieniło się jedno – interes pracodawców, którym zależy przede wszystkim na tym, aby zatrudnić pracownika nie tylko kompetentnego, lecz także takiego, który będzie dobrze dopasowany do stanowiska i będzie miał możliwość oddania się pracy w takim wymiarze, jakiego to stanowisko wymaga.
– Każdy proces rekrutacyjny oraz wdrożenie nowego pracownika to ogromny koszt dla organizacji – wyjaśnia.
Kosztem, jak mówi, jest także każde dłuższe zwolnienie pracownika. – Menedżer nie może zatrudnić kogoś na zastępstwo, ponadto musi rozdzielić zadania pracownika na L4 na pozostałe osoby z zespołu, co może wiązać się z niezadowoleniem ze strony zespołu, jego przeciążeniem – tłumaczy Białek-Letko. – Znam wiele kobiet, które decydują się na zatrudnienie niani i przekazują jej prawie równowartość swojej pensji, bo chcą być postrzegane przez pracodawcę jako kandydatki, które poważnie podchodzą do swojej pracy. Gdy jako młoda mama wracałam po przerwie do pracy, także podkreślałam w rozmowie, że mam duże wsparcie rodziców, którzy w razie choroby dziecka mogą mi pomóc. To cena, którą matki płacą za swoją przyszłość zawodową. Czy mi się to podoba? Nie, ale w takim systemie niestety funkcjonujemy – dodaje.
Rekruterka nigdy nie skreśla kandydata z powodu luki zawodowej. – Dlatego doceniam szczerość podczas rozmowy, która dla mnie jest rozmową o życiu, o wzajemnych potrzebach, wzajemnym dopasowaniu lub jego braku – podsumowuje.
Kompetencje
Jak mówi Natalia Lisiecka, wykluczanie kandydatów z powodu luki w CV prowadzi do tego, że kandydaci są zmuszani, aby swój życiorys zawodowy koloryzować.
Rozwiązaniem dla takich kandydatów mogłoby być jednak tzw. CV kompetencyjne (inaczej CV funkcjonalne).
– Nie pojawiają się w nim daty zatrudnienia albo pojawiają się częściowo – wtedy mówimy o CV hybrydowym, w którym kandydat wymienia wyłącznie przeszłych pracodawców, zadania, które wykonywał, kompetencje, które zdobył. Nie musi być zachowana chronologia. Tego typu życiorysy zawodowe są bardzo popularne na Zachodzie. Do nich dołączany jest zwykle list motywacyjny – wyjaśnia Lisiecka.
Czy taki życiorys zawodowy miałby rację bytu na polskim rynku poszukujących pracy? Lisiecka zrobiła eksperyment i umieściła w poście na LinkedIn przykładowe CV kompetencyjne. – Od razu pojawiły się komentarze, że skoro kandydat nie umieszcza dat, to znaczy, że coś ukrywa, że daty i chronologia to jedyne informacje, które mogą potwierdzić lub podważyć wiarygodność kandydata. A o daty zatrudnienia, staż pracy w danej firmie można dopytać podczas rozmowy kwalifikacyjnej – tłumaczy.
Lisiecka: – Niestety, rekruterzy często nie patrzą na kandydatów obiektywnie. Zakładają, że przerwa w CV oznacza brak sukcesów zawodowych lub chęć wykorzystania pracodawcy dla ubezpieczenia zdrowotnego albo urlopu macierzyńskiego. To może być bardzo krzywdzące dla wielu kandydatów.
Prawda, kłamstwo czy… koloryzowanie
Jak, gdzie i na którym etapie rekrutacji "kandydaci z luką" powinni zakomunikować jej powody? A może wcale? A jeśli już zdecydują się zdradzić, to jak o niej opowiedzieć?
Co do tego ekspertki nie mają zgodnej odpowiedzi.
Natalia Lisiecka radzi, aby już na etapie CV zaznaczyć powody luki, ale jednocześnie pokazać ten czas jako okres rozwoju i podnoszenia swoich kompetencji. Gdy pytam, co w sytuacji, gdy dana osoba nie miała czasu na podnoszenie kompetencji, bo opiekowała się na pełen etat starszą osobą albo swoimi dziećmi, odpowiada, że warto podkreślić pozytywne aspekty tego doświadczenia. I podaje przykład: – Opieka nad dziećmi uczy organizacji czasu, priorytetyzacji zadań oraz zarządzania stresem. To cenne umiejętności, które przydadzą się w każdej pracy – przekonuje.
Nie zgodziłoby się z nią kilku rekruterów, których opinie przeczytałam pod postem matki poszukującej pracy w grupie Give Her a Job, która zapytała, jak ująć w CV swoją przerwę w życiorysie spowodowaną opieką nad dziećmi. Zdaniem niektórych takie zabiegi nie są profesjonalne. Tym bardziej, jeśli ujmuje się je w żartobliwy sposób typu "menedżerka ogniska domowego".
"Jako rekruter od razu odrzucam. Aplikowała do nas kobieta, która obok stanowisk w dużych, poważnych korporacjach wypisała nagle 'mamanadżer 24/7', a w obowiązkach wpisała 'śpiewam, tańczę, ogarniam różańce'. Jest to bardzo dziecinne" – pisze jedna z rekruterek.
Magdalena Białek-Letko twierdzi, że w CV docenia zarówno szczerość, jak i poczucie humoru. – Nie miałabym problemu, jakbym trafiła na CV z informacją o urlopie macierzyńskim lub wychowawczym z dopiskiem "menedżerka ogniska domowego". Raczej bym się uśmiechnęła. Odchodzi się już od pisania sztywnych, schematycznych CV. Chodzi przecież o to, aby zwrócić na siebie uwagę, zainteresować czymś rekrutera. Oczywiście trzeba zachować zdrowy rozsądek – dodaje.
Maja Mówińska, headhunterka i konsultantka zawodowa, przekonuje z kolei, że jeżeli ktoś nie czuje się komfortowo ze zdradzaniem faktów ze swojego życia prywatnego w CV, nie musi tego robić. – Zawsze mocno podkreślam, że nie ma obowiązku odpowiadania na pytania dotyczące życia prywatnego. Każdy profesjonalny rekruter powinien to uszanować – przekonuje.
Kandydatom radzi, aby stworzyli dwie wersje CV: jedno takie, w którym pojawia się powód przerwy, drugie takie, w którym tego powodu nie podajemy. – I sprawdzili, które lepiej działa – stwierdza.
Na pewno nie ryzykowałaby szukania pracy wyłącznie za pomocą CV kompetencyjnego. – Jest to zbyt niepopularna w Polsce forma przedstawiania swojego życiorysu zawodowego. Rekruterzy nie wiedzą, jak je traktować, jak je odczytywać, jak je porównywać z pozostałymi CV – wyjaśnia.
Wiele więc zależy od tego, na kogo się trafi.
Mówińska przyznaje: – Wielu rekruterom i hiring managerom brakuje wciąż takiej zwykłej ludzkiej życzliwości i zrozumienia. To może się jednak zmienić, bo kryzys na rynku pracy dotknął także i naszą branżę. W ostatnim czasie bardzo wielu rekruterów straciło pracę, a ofert pracy wcale nie jest tak dużo. Nam też coraz częściej będą się robić luki w CV. Może dzięki temu zaczniemy z większym zrozumieniem patrzeć na kandydatów.
Tekst pierwotnie ukazał się 25 lutego 2025 roku.
Ewa Jankowska. Dziennikarka. Redaktorka. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu, z wykształcenia psycholożka i kulturoznawczyni. W mediach od 2011 roku.

