Społeczeństwo
Po gry sięgają już kilkuletnie dzieci (shutterstock)
Po gry sięgają już kilkuletnie dzieci (shutterstock)

Krzysztof Wróbel na co dzień zajmuje się kręceniem filmów reklamowych, teledysków i reportaży. Niedawno aż się zagotował, gdy zobaczył w internecie reklamę mobilnej gry hazardowej. – W tym momencie uświadomiłem sobie, ile widuję dzieciaków wpatrzonych w telefony i grających na co dzień w autobusach, knajpach czy sklepach. Grają w kolorowe monety i inne skarby. Nic nie jest w stanie ich oderwać. Gdy tylko któryś z rodziców próbuje, dziecko reaguje niesamowitą agresją, krzyczy, syczy albo histeryzuje – opowiada.

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

I dodaje: – Te gry są zaprojektowane tak, żeby jak najmocniej zaangażować uwagę i uzależnić mózg na poziomie podświadomym. Wszystko jest starannie przemyślane i intensywne: kombinacja kolorów, tempo gry, błyski, dźwięki…

Często nic nie jest w stanie oderwać dziecka od grania (shutterstock)

Po tym, jak zamieścił post o nastoletnich graczach na swoim profilu na Instagramie Krzysztof "Wróbel Zasadniczo", napisała do niego znajoma. Niedawno zajmowała się dziećmi na koloniach. – Jechały autokarem, który przypominał kasyno w Las Vegas. Każde miało wielki jak dłoń telefon i grało. Co chwilę słychać było dźwięki spadających monet i wystrzałów niczym w kasynie – relacjonuje Wróbel.

– Wczesny kontakt z hazardem sprawia, że taka osoba w wieku dorosłym często gra i zaczyna mieć z tym problem. Może też nabyć skłonności do innych czynności nałogowych, jak nadużywanie substancji czy nadmierne kupowanie – przyznaje dr Bernadeta Lelonek-Kuleta z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która zajmuje się zaburzeniem uprawiania gier hazardowych, jest też psychoterapeutką

Wirtualne pieniądze

Gry hazardowe są dozwolone od 18. roku życia, ale internetowe gierki limitu wiekowego nie mają. – W świetle prawa nie są hazardem, choć ich elementy bardzo przypominają mechanikę gier hazardowych – podkreśla dr Lelonek-Kuleta.

I obrazuje to konkretnymi przykładami: – Automaty czy ruletka, w które grają dzieci, nie opierają się na prawdziwych pieniądzach, co sprawia, że w świetle ustawy nie są one uznane za hazard. Są w nich jednak tzw. virtual money, czyli pieniądze wirtualne, które łatwo jest wygrać. To rodzi wiele wzmocnień, chociażby miłe połechtanie i radość z wygranej. Zachęcają, żeby kontynuować grę.

Niektóre z gier przypominają mechanizmy hazardowe (shutterstock)

Popularne są też tzw. skórki, czyli np. nowe wirtualne stroje czy zbroje bohaterów gier. – Kraje niderlandzkie zauważają, że takie skórki czy inne wirtualne zdobycze można potem nielegalnie sprzedawać w internecie, dzięki czemu zyskują realną wartość. To przyczynek, żeby jednak takie gry traktować jako hazardowe – opowiada dr Lelonek-Kuleta.

W grach pojawiają się również lootboxy, czyli pudełka, których zawartości gracze nie znają. – Te pudełka kryją na przykład skórki albo inne akcesoria. Czasem są one dla gracza bardzo wartościowe i stanowią nagrodę za przejście na wyższy poziom. Je także można nielegalnie spieniężać w szarej strefie. Zatem mamy do czynienia z losowością, niepewnością i wygraną, co ewidentnie składa się na hazard – wyjaśnia dr Lelonek-Kuleta.

Ostatnio popularne jest otwieranie pudełek przy innych graczach. – Jak w salonie gier, gdzie są reakcje innych osób i fanfary, które podbijają emocje. To bardzo mocno przypomina hazard – uważa badaczka. 

Zdrapki, loterie, wyścigi konne

Beata Biały w książce "Hazardziści. Gra o życie" przytacza wnioski z projektu badawczego CBOS-u z grudnia 2017 roku "Nastolatki w sieci hazardu". Są one niepokojące, bo aż 80 proc. nastolatków spędzających czas w kasynach internetowych sytuuje się w grupach ryzyka uzależnienia od hazardu, a ponad 10 proc. ma symptomy rozwiniętego nałogu. – Patologicznej grze online bardzo często towarzyszy też uzależnienie od internetu. Wykazuje je 33 proc. nastolatków uzależnionych od gry – mówi Beata Biały.

Dr Lelonek-Kuleta: – Obecnie prowadzimy projekt badawczy, który ma pokazać, jak wygląda problem hazardu u nastolatków. W zeszłym roku prawie 35 proc. młodzieży francuskiej w wieku 15–17 lat przyznało, że grało w gry hazardowe. Najczęściej sięgali po zdrapki – ponad 78 proc., loterie – ponad 48 proc., zakłady sportowe – ponad 28 proc. i zakłady e-sportowe – ponad 21 proc.

Możliwość gry nie powinna być dla dziecka formą nagrody (shutterstock)

Nastolatki lubią też automaty, pokera i wyścigi konne. – W Polsce połowa grających nastolatków co pewien czas obstawia w internecie zakłady bukmacherskie, a czterech na pięciu uczestniczy w tradycyjnych grach hazardowych. Przerażające jest to, że rodzice naprawdę niewiele wiedzą o internetowym hazardzie swoich dzieci – dodaje Biały.

Takiej świadomości nie miała mama 11-letniego Kamila. Zorientowała się dopiero wtedy, gdy syn podczas kolacji wigilijnej nie mógł usiedzieć przy stole. Nie interesowały go prezenty pod choinką. Czekał tylko żeby pobiec do swojego pokoju i grać. – Potrafił tak spędzać całe popołudnia. W końcu zaczął zawalać naukę. Nauczyciele mówili, że Kamil jest rozkojarzony. Okazało się, że gra nocami. Gdy któregoś razu mama kazała mu przestać, wpadł w szał. Stawał się coraz bardziej agresywny, potem ukradł mamie kartę kredytową i zaczął wydawać pieniądze na granie – opowiada Beata Biały.

Kamil uzależnił się od gry, w której buduje się fortece. Ale żeby budować, trzeba dokupować różne akcesoria. – To się nazywa "pay to win" – wyjaśnia autorka "Hazardzistów".

Dziecko nie docieka

Z badań, jakie przeprowadziła w 2020 roku Fundacja Dbam o Mój Zasięg wynika, że osoby w wieku od 16 do 24 lat stanowią niemal jedną czwartą wszystkich graczy. Aż 64 proc. amatorów gier mobilnych to uczniowie i studenci. 74 proc. badanych sięga po nie, aby zabić wolny czas, a 56 proc. dla relaksu i odstresowania się.

Kamil zaczął uprawiać hazard jako 11-latek. Jak sprawdzić, że osoba sięgająca po grę hazardową na pewno jest pełnoletnia? – W legalnych zakładach sportowych online albo w jedynym, póki co w Polsce, kasynie online trzeba przesłać zdjęcie dowodu osobistego. Można go jednak zabrać któremuś z rodziców, podobnie jak Kamil podkradał mamie kartę kredytową – uważa dr Lelonek-Kuleta.

Nastolatki robią zakłady bukmacherskie albo obstawiają wyniki wyścigów (shutterstock)

Jej zdaniem jednak największy problem w uzależnianiu dzieci stanowią nie gry legalne, ale te nielegalne. – W Polsce ustawa dopuszcza organizowanie przez prywatnych operatorów gier hazardowych w formie zakładów sportowych – operatorzy płacą podatki, a wszystkie gry są zarejestrowane. Gry nielegalne to takie, gdzie serwer jest gdzieś w świecie, operator zagraniczny, niezarejestrowany, ale strona ma napisy po polsku. Tu nie są przestrzegane zasady tzw. gry odpowiedzialnej, czyli między innymi osoba małoletnia może zarejestrować się na stronie i nikt tego nie sprawdzi, nie zablokuje. Zresztą dziecko nie docieka, czy to gra legalna, czy nie – mówi badaczka.

Ponieważ bardzo uważnie obserwuje rynek gier, często sama wchodzi do sieci i klika w reklamy. – Można od razu wybrać rodzaj gry i formę płatności. Owszem, czasem pojawia się też prośba o potwierdzenie, że jest się osobą pełnoletnią, ale przecież wystarczy kliknąć "tak", a nikt wieku gracza nie weryfikuje – dodaje.

Terapeutka podkreśla, że najbardziej zagrożone uzależnieniem od gier są dzieci, którym rodzice pozwalają już na samodzielne korzystanie z komórki czy laptopa. Zwykle problem dotyczy 12–13-latków, choć i młodszych, których rodzice nie ingerują w to, co dzieci oglądają w telefonie czy na tablecie. – Uznają, że internet to ich naturalne środowisko. A dzieci szukają coraz to nowych i atrakcyjniejszych gier. Niektórzy rodzice w ramach nagrody dają dzieciom pieniądze na zakupy w jakiejś grze. To ogromne ryzyko – mówi dr Lelonek-Kuleta.

Specjaliści radzą, żeby zachęcać dziecko do aktywnego spędzania wolnego czasu (shutterstock)

"Opowiedziałam synowi o grach"

Niedawno zobaczyła, że na ekranie komputera jej syna pojawiła się reklama ruletki. Bardzo nachalna. – Od razu opowiedziałam synowi o grach na pieniądze i o tym, że mogą bardzo wciągać. A jak wiadomo, gracz zwykle więcej wyda, niż zarobi, bo takie są mechanizmy hazardu – podkreśla terapeutka.

Specjaliści od nowych technologii zwracają uwagę, żeby nie traktować możliwości korzystania z telefonu czy laptopa przez dziecko jako nagrody. – Rozsądniej jest też nie mówić dziecku, że jak ma zły humor, to powinno sobie pograć. Ucieczka od przykrych emocji w grę uruchamia typowy mechanizm nałogowy. Ważne jest też kształtowanie równowagi w aktywnościach. Zachęcanie do sportu czy rozwijanie zainteresowań, a nie tylko dawanie dziecku telefonu – postuluje dr Lelonek-Kuleta.

Internet jest dziś dla dzieci naturalnym środowiskiem (shutterstock)

Dodaje, że pozwala synowi na korzystanie z prostych gier na komputerze, ale są to różnego rodzaju rozwijające łamigłówki, na przykład układanie słów. I nie ma w nich typowego dla hazardu mechanizmu nagradzania.

Zobacz wideo Wiktor Koperski, 28-letni trumniarz: 'Wychowałem się na tyłach zakładu'

Trzy lata odwyku

Światowa Organizacja Zdrowia uznała w 2018 roku, że zaburzenie uprawiania gier jest jednostką chorobową. – Bez wątpienia jest to rozrywka, która może uzależnić. Nie można jej bagatelizować – podkreśla terapeutka.   

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

Mama Kamila, jak wielu rodziców, wychodziła z założenia, że internet jest naturalnym środowiskiem jej syna. Nie ostrzegała go jednak, że tak jak w świecie realnym czyhają w nim różne niebezpieczeństwa, przed którymi powinien uczyć się bronić. W końcu zdesperowana i przerażona zapisała całą rodzinę na terapię. To nieczęste, bo szacuje się, że jedynie od 3 do 5 proc. osób uzależnionych od hazardu decyduje się pójść po pomoc do specjalisty.

Według dr Lelonek-Kulety skuteczność terapii szacuje się na około 50 proc. Czy trwający trzy lata odwyk uratował chłopca? Beata Biały: – Nie wiem, nie mam już kontaktu z jego mamą. Poza tym żaden świadomy hazardzista nie powie, że sprawę uzależnienia ma już z głowy. Bo hazardzistą, tak jak alkoholikiem, jest się do końca życia.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Specjalizuje się w niebanalnych rozmowach z odważnymi ludźmi. Pasjonatka kawy, słoni i klasycznych samochodów.