Biografie
Zdjęcie Haliny Poświatowskiej w sali pamięci poświęconej poetce w Szkole Podstawowej nr 8 w Częstochowie (Fot. Grzegorz Skowronek/Agencja Wyborcza.pl)
Zdjęcie Haliny Poświatowskiej w sali pamięci poświęconej poetce w Szkole Podstawowej nr 8 w Częstochowie (Fot. Grzegorz Skowronek/Agencja Wyborcza.pl)

Budzi się powoli jakby ze stuletniego snu. Otwiera jedno, później drugie oko. Ostrożnie. Obraz wokół się wyostrza. Po chwili jest już w stanie rozpoznać stojące w pokoju meble, rozróżnić kolory. Znajoma szpitalna sala. Bierze wdech, wsłuchuje się w ciszę. Ta cisza oznacza, że operacja się udała. Serce już nie tłucze się w piersi jak oszalałe, nie słychać gwałtownego, rozpychającego klatkę kołatania, do którego przyzwyczaiła się przez kilkanaście ostatnich lat. A więc tak to jest być zdrową?

Operacja Haliny Poświatowskiej odbyła się późną jesienią 1958 roku w Filadelfii. Szansę na zdrowie młoda poetka otrzymała dzięki zbiórce pieniędzy przeprowadzonej wśród Polonii w Stanach Zjednoczonych. Kardiolodzy z USA podjęli się skomplikowanej operacji, która miała uwolnić Poświatowską od poważnej wady serca.

Nie urodziła się z nią. Było to powikłanie po zapaleniu wsierdzia, którego nabawiła się w 1945 roku, gdy ukrywała się z rodziną w piwnicy, w wilgoci i zimnie. Od najmłodszych lat żyła pod dyktando choroby, zmuszona, by oszczędzać siły i spędzać dni głównie w łóżku. Większość edukacji odbyła w domu, do liceum chodziła z przerwami na długie pobyty w szpitalach i sanatoriach.

W dniu szczęśliwej operacji Halina ma 23 lata i wielkie pragnienie, by nareszcie żyć pełną piersią.

Początki

Urodziła się w 1935 roku w Częstochowie w rodzinie rzemieślniczej. Miała troje rodzeństwa, jedna z sióstr zmarła jeszcze w dzieciństwie. Najważniejszą osobą w jej życiu zawsze jest matka – troskliwa, obecna, niestrudzenie walcząca o jej zdrowie. To matka będzie w późniejszych latach największą fanką jej twórczości i samozwańczą agentką literacką – ona będzie namawiać Halinę do pisania i rozsyłać wiersze do czasopism. Ponieważ ze względu na stan serca dziewczynka nie chodzi do szkoły, całymi dniami czyta w łóżku. Zachwycona wierszami Słowackiego modli się do Boga o talent literacki, by sama mogła w przyszłości pisać. Później straci wiarę, ale talentu literackiego jej nie zabraknie.

Halina Poświatowska w wieku 19-21 lat (Fot. Autor nieznany/Domena publiczna, Flickr via Wikipedia Commons) , Sala pamięci Haliny Poświatowskiej w Częstochowie (Fot. Grzegorz Skowronek/Agencja Wyborcza.pl)

Jako nastolatka trafia do krakowskiej kliniki przy ul. Kopernika pod opiekę prof. Juliana Aleksandrowicza. Profesor z czasem staje się dla niej ważną osobą, a ich relacja wykracza poza ramy opieki lekarskiej. Dziewczyna znajduje w nim oparcie i otuchę, a doświadczony specjalista szczerze przejmuje się trudnym losem młodej, bystrej i pełnej woli życia pacjentki. Dostrzegając jej zainteresowanie literaturą, podobnie jak matka namawia Halinę, by dłużące się pobyty w szpitalu przeznaczała na pisanie. Profesor pokazuje kilka wierszy Haliny Wisławie Szymborskiej, wówczas redaktorce działu poezji w "Życiu Literackim", która postanawia odwiedzić dziewczynę w szpitalu (po latach Szymborska podkreślała, że jej zainteresowanie wynikało wyłącznie z wysokiego poziomu próbek literackich, nie z choroby Haliny).

W 1955 roku Halina debiutuje, publikując kilka wierszy w "Gazecie Częstochowskiej" (do redakcji przesłała je matka). Jednak traktuje ten sukces z dystansem, podważając powagę publikacji w lokalnej prasie. Za swój "prawdziwy" debiut będzie uważać druk wierszy w "Życiu Literackim" rok później.

Adaś

Ostre kości policzkowe, proste brwi, zielone kocie oczy, małe usta, włosy kręcone na papilotach, drobna sylwetka. Halina nie narzeka na brak zainteresowania mężczyzn. Zwraca uwagę urodą i intryguje intelektem. Podczas długich pobytów w sanatoriach nie może skarżyć się na samotność. Gdziekolwiek się pojawia, otacza ją wianuszek adoratorów. Halina ma jednak do nich stosunek nieco pobłażliwy. Cieszy ją zainteresowanie, nie ukrywa zadowolenia z tego, że może się podobać. Ale nigdy nie pozwala mężczyznom zbliżyć się do siebie naprawdę, przekroczyć granicy konwenansu – do czasu.

Poeta Tadeusz Chabrowski na ławeczce Haliny Poświatowskiej w Częstochowie, 2008 rok (Fot. Grzegorz Skowronek/Agencja Wyborcza.pl)

Lekarze mówią o nich: tych dwoje osobno może ma jakieś szanse, ale razem – nie. Halina poznaje Adolfa Ryszarda Poświatowskiego (mówi do niego zdrobniale Adaś), przystojnego studenta łódzkiej szkoły filmowej, podczas jednego z licznych pobytów w sanatorium. Oboje chorujący na poważne schorzenia serca, zakochują się w sobie bez pamięci. Lekarze ostrzegają: w tym stanie nie jest wskazane przeżywanie intensywnych emocji, a więc miłość zakazana jest najbardziej. Halina i Adolf pobierają się w 1954 roku. Dwa lata później spełnia się tragiczny scenariusz, przed którym ostrzegali lekarze: Adolf umiera nagle, a Halina w wieku 21 lat zostaje wdową. Po śmierci męża przeżywa załamanie nerwowe, a jej stan zdrowia znacznie się pogarsza. Próbuje przelewać swoją rozpacz i ból na papier, pisząc i publikując w czasopismach poruszające wiersze.

Operacja

W 1957 roku stan zdrowia Haliny jest ciężki, ale rodzi się nadzieja – szansa na operację w Stanach Zjednoczonych. Plan jest skomplikowany, ewentualny wyjazd musi poprzedzić złożona procedura, najpierw szereg badań medycznych, a następnie starania o pozwolenie na wyjazd i wizę. Po kilku miesiącach dzięki znaczącemu wsparciu ze strony amerykańskiej Polonii możliwość staje się faktem. Halina pojedzie na operację do USA. Bardzo chce jechać z matką, ale na to nie ma środków. Po raz pierwszy rozstaną się na tak długo.

W USA mieszka u rodziny ojca, jest pod czułą opieką tamtejszej Polonii. Interesują się nią literaci i artyści. Z ciekawością poznaje ten nowy, tak odmienny od rzeczywistości PRL-u świat, pełen kolorów, elektronicznych sprzętów, pięknych ubrań. Z okien samochodu (na tyle pozwala jej stan zdrowia) zwiedza Nowy Jork i Filadelfię. Nie może się doczekać, gdy będzie mogła spacerować po mieście o własnych siłach.

Najpierw jest długie czekanie – badania, pobyt w sanatorium dla wzmocnienia sił przed operacją, jeszcze więcej badań i konsultacji. Później strach – to już zaraz. 11 listopada 1958 roku Halina Poświatowska przechodzi skomplikowaną operację serca, która przedłuży jej życie o kolejnych dziewięć lat.

Studia

Co można zrobić z życiem, które właśnie się odzyskało? Halina pisze w liście do prof. Aleksandrowicza, że po raz pierwszy w życiu podejrzewa siebie o coś takiego jak przyszłość. Jest oczarowana nowymi możliwościami i spragniona nowych doświadczeń. Chce czuć, poznawać, uczyć się, rzucić się w nieznane. Marzy o studiach. Po udanej operacji wzbudza poruszenie wśród amerykańskich przyjaciół, ogłaszając, że zamierza zostać w Stanach na dłużej. Nie bierze pod uwagę głosów sprzeciwu i dobrych rad, by lepiej cieszyła się odzyskanym zdrowiem na łonie ojczyzny, i z pomocą kuzyna składa podania do college’ów. Nie tylko dostaje się do prestiżowej szkoły Smith College, ale także otrzymuje stypendium, które pokryje koszty życia w Ameryce. Jej plan jest odważny, może nawet zuchwały, jak ona sama. Ale to ona wie najlepiej, jak jest głodna doznań po latach uważania na siebie i oszczędzania sił. A pozostanie w USA gwarantuje intensywność wrażeń.

Dom Poezji - Muzeum Haliny Poświatowskiej w Częstochowie (Fot. Ivonna Nowicka/Wikipedia Commons) , Sala pamięci Haliny Poświatowskiej w Częstochowie (Fot. Grzegorz Skowronek/Agencja Wyborcza.pl)

Początkowo nikt nie pokłada w jej studenckich planach wielkich nadziei. Przeciwnie – wszyscy są pełni obaw. Jak poradzi sobie z ledwie słabą znajomością angielskiego? Jak utrzyma się sama w tak drogim kraju? Jak da sobie radę bez koneksji, bez rodziny, w dodatku świeżo po skomplikowanej operacji? Halina jednak idzie przed siebie z uporem godnym człowieka, który powrócił zwycięsko z objęć śmierci. Gdy rozpoczyna się rok akademicki, jest najpilniejszą studentką. Jej angielski szybko się poprawia. A ona wciąż jest głodna, głodna, głodna. Poza nauką uwielbia odwiedzać muzea i teatry. Spacerować po amerykańskich miasteczkach. Zawierać nowe znajomości. Żyje, jakby chciała nadrobić ostatnie kilkanaście lat albo jakby w każdej chwili los mógł odebrać jej to nowe, wspaniałe życie.

Powrót

W 1961 roku może się wydawać, że ma wszystko: świetne oceny na prestiżowej uczelni, sympatię wykładowców i grono przyjaciół. Spełnia się intelektualnie i twórczo. Ale jednego nie przewidziała: jak trudna będzie samotność na emigracji, dłużące się lata z dala od rodziny. Narastająca tęsknota za domem uniemożliwia jej cieszenie się tym wszystkim, co wypracowała przez ostatnie lata po operacji. Trzy lata wcześniej musiała przekonywać wszystkich wokół, że studia w USA mają sens. Teraz, gdy jej odwaga i sukcesy budzą podziw, znowu wywołuje mały skandal swoją decyzją. Zamierza wrócić. Najlepiej jak najszybciej.

Po powrocie do Polski spędza dużo czasu z rodziną. Celebruje każdy wspólny obiad i czas dzielony z rodzeństwem, cieszy ją zabawa z psem, głaskanie kota, ciche rozmowy rodziców przy stole. Ameryka ją zmęczyła, wiele jej dała, ale to tu jest jej miejsce. Dom. Składa podanie na czwarty rok filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zostaje przyjęta, a od Związku Literatów Polskich otrzymuje pokój w Domu Literatów przy ul. Krupniczej. Oddaje się nauce pod okiem sławnego już prof. Romana Ingardena, który pała do przybyłej z Ameryki studentki wyjątkową sympatią. Proponuje również Halinie – po ukończeniu przez nią studiów – pracę na uczelni i zachęca do zrobienia doktoratu z filozofii.

Zdjęcie Haliny Poświatowskiej w jej muzeum w Częstochowie (Fot. Ivonna Nowicka/Wikipedia Commons) , Grób Haliny Poświatowskiej w Częstochowie (Fot. Wojciech Domagała/Wikipedia Commons)

Po obronie pracy magisterskiej Halina przyjmuje posadę na uniwersytecie i zaczyna prowadzić zajęcia dla studentów. Jednocześnie cały czas pisze wiersze i w 1966 roku publikuje już trzeci tomik. Osiągnęła małą stabilizację. Nie jest już rozbieganą młodą dziewczyną, ale dorosłą, dojrzałą kobietą. Czuje, że nie musi się już ścigać z życiem, że przyszedł czas na spokojne cieszenie się codziennością. Niestety, bardzo się myli.

Miłość

Kochała nawet wtedy, gdy miłość była dla niej śmiertelnym zagrożeniem. Niedługo po śmierci męża poznała niewidomego literata Ireneusza Morawskiego – połączyła ich platoniczna relacja. Przez lata pisali do siebie uczuciowe listy, spędzali godziny na rozmowach o życiu i twórczości. Na pokładzie statku do Ameryki Halina wdała się w krótki romans z szermierzem Jerzym Twardokensem, z którym później w Stanach spotykała się jeszcze kilkukrotnie. Zawarła też przelotną romantyczną znajomość z Jerzym Kosińskim, pisarzem mieszkającym w Nowym Jorku, i miała dłuższy romans z profesorem filozofii ze Smith College (profesor był żonaty, po zakończeniu relacji Halina długo nie mogła dojść do siebie). Jej ostatnią miłością był Jan Adamski, aktor i mąż poetki Anny Świrszczyńskiej. To do niego pisała ostatnie listy przed śmiercią, chociaż oficjalnie nie byli już parą.

Serce

Na początku 1967 roku Halina zaczyna czuć się coraz gorzej. Słabnie, ledwie starcza jej sił na pracę. Wychodzi z domu tylko na zajęcia ze studentami, przez większość czasu leży w łóżku. Serce ponownie, jak przed laty, kołacze głośno w klatce. Prof. Aleksandrowicz przeprowadza badania i przekazuje jej trudną wiadomość: serce powróciło do stanu sprzed operacji, wada się odnowiła. Wyjścia są dwa: albo Halina będzie prowadzić bardzo oszczędny, ostrożny tryb życia, albo konieczna będzie druga operacja. Poetka nie bierze pod uwagę leżenia w łóżku, chce dalej prowadzić intensywne życie. Decyduje się na operację.

Zobacz wideo Robert gra w tenisa, chociaż prawie nic nie widzi

11 października 1967 roku, kilka dni po zabiegu Halina Poświatowska umiera z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej. Ma 32 lata. Pozostawia po sobie cztery tomiki wierszy, jedną książkę autobiograficzną, pogrążoną w żałobie rodzinę i tęskniących za nią, kochających ją różnymi rodzajami miłości mężczyzn. Wiele lat po jej śmierci ludzie w każdym wieku wciąż będą szukać w jej wierszach prawdy o miłości i przemijaniu, a 58 lat później za sprawą Sanah i Kasi Kowalskiej jej słowa "Kiedy umrę, kochanie…" będzie nucić cała Polska.

Źródła:
Kalina Błażejowska, "Uparte serce. Biografia Poświatowskiej"

Mariola Pryzwan, "Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach"
Halina Poświatowska, "Opowieść dla przyjaciela"
Słuchowisko "Smuga światła – portret Haliny Poświatowskiej", reż. Katarzyna Michałkiewicz

Katarzyna Siekańska. Finalistka I edycji Polska Stories. Pisze o relacjach i codzienności.