Historia
Brawa wejściowa do cmentarza Oakwood (Fot. Shutterstock)
Brawa wejściowa do cmentarza Oakwood (Fot. Shutterstock)

Kiedy staniecie na cmentarzu Oakwood w Charlottesville przy grobie kobiety pochowanej jako Carrie Detamore, ale lepiej znanej jako Carrie Buck, otoczenie opowie wam historię. Jej początków szukajcie w miejscach, do których nie musicie chodzić; na zdławionym betonem polu, które odwiedzicie jako nieproszony gość, na łące usianej najdrobniejszymi dowodami śmierci.*

Skoro stoicie na miejskim cmentarzu, a nie przy zbiorowej mogile, to znaczy, że Carrie nie zmarła w zakładzie, czyli nie pochowano jej tam, gdzie została zamknięta, w przeciwieństwie do jej matki, Emmy. Nie możecie tego wiedzieć, ale ja wam powiem: kiedy Carrie Detamore po raz ostatni odwiedziła grób matki w dawnej Wirgińskiej Stanowej Kolonii dla Epileptyków i Upośledzonych Umysłowo, miała siedemdziesiąt cztery lata. Policzyłam wstecz od dnia, w którym pracownicy pomocy społecznej pokazali Carrie budynek, gdzie wysterylizowano ją pięćdziesiąt siedem lat wcześniej, a wtedy ona na ten widok padła na ziemię.

Nieopodal grobu Carrie jest kwatera rodziny Dobbsów. Kiedy władze stanowe odebrały czteroletnią Carrie matce, jej rodzicami zastępczymi zostali John i Alice Dobbsowie. Tak przynajmniej ujął to sąd. W rzeczywistości Carrie była u Dobbsów gosposią. Ale czym się różniło pozostawanie pod kuratelą władz stanu od bycia gosposią, która i tak nie mogła o niczym decydować? Wszyscy mówili, że biedne dziewczyny muszą pracować szczególnie ciężko. To będzie dla nich ważna lekcja.

Francis Galton (Fot. Domena publiczna)

Za sprawą Johna i Alice Dobbsów, a potem Sądu Najwyższego Carrie dostała następującą lekcję: mężczyzna może cię zgwałcić, a karę poniesiesz ty, znikniesz w tym samym miejscu, które wcześniej pochłonęło twoją matkę. Gdy Carrie miała siedemnaście lat, została zgwałcona przez siostrzeńca Alice Dobbs, Clarence’a Garlanda, i zaszła w ciążę. Dobbsowie, pragnący uniknąć skandalu, szybko odkryli, że w 1924 roku równie łatwo oddać ubogą młodą kobietę do zakładu, jak zrobić z niej gosposię w wieku dziesięciu lat. Początkowo John i Alice udawali, że Carrie cierpi na epilepsję; to nieuczciwa, ale logiczna strategia, żeby uczynić z niej odpowiednią kandydatkę do Kolonii dla Epileptyków i Upośledzonych Umysłowo. Udawanie nie było jednak konieczne. W przypadku Carrie, biednej białej dziewczyny ze złej rodziny, wystarczającym kryterium przyjęcia było to, kim jest: owocem i nosicielką złych genów.

Kiedy teraz odwiedzam cmentarz Oakwood, nigdy nie zatrzymuję się przy grobie Alice Dobbs. Nie lubię się zastanawiać, co było dla niej bardziej przykre: to, że jej siostrzeniec zgwałcił Carrie, czy to, że musiała stracić gosposię, aby ukryć jej ciążę? W Lynchburg Colony życie Carrie stało się w końcu przedmiotem zainteresowania prawa. Wirginia posłużyła się jej przykładem, żeby dowieść, że przyjęta w 1924 roku stanowa ustawa sterylizacyjna spełnia wymogi konstytucyjne. "Jeśli zostanie wysterylizowana zgodnie z prawem – argumentowano – może odzyskać wolność i, pod nadzorem, znaleźć sobie dobry dom, bez szkody dla społeczeństwa". Zgodnie z tą logiką Carrie dzięki sterylizacji byłaby bezpieczniejsza dla osób z jej otoczenia. Stałaby się również lepszą pracownicą: jej wydajności nie zakłócałyby dzieci. W 1927 roku Sąd Najwyższy podzielił ten pogląd. "Trzy pokolenia imbecyli wystarczą"** – orzekł sędzia Oliver Wendell Holmes Jr., który później w prywatnych listach chełpił się swoim "brutalnym" uzasadnieniem wyroku.

Kiedy stoimy przy jej grobie na cmentarzu Oakwood, odsłania się przed nami prawda zarazem głęboka i trudna do wyobrażenia: że Carrie przeszła przez to wszystko, a wręcz miała długie życie. Zmarła w 1983 roku. Ale jakie było to życie? Już kilka tygodni po operacji rozpoczęła pracę w tartaku pod nadzorem Lynchburg Colony. Nadzór nie ustał, kiedy zatrudniła się później jako gosposia. Pojawił się mąż, potem umarł. Później Carrie powtórnie wzięła ślub. Były ogródki, świnki i spotkania z zaginionym rodzeństwem. W kwaterze Dobbsów stoi niewielka tablica z inicjałami VAED. Leży tam córka Carrie, Vivian. Dobbsowie adoptowali ją po oddaniu Carrie do Lynchburg Colony, zapewne z poczucia winy albo wstydu. Ze względu na to, kim były jej biologiczna matka i babka, Sąd Najwyższy uznał Vivian za "dziecko nieprawowite, upośledzone umysłowo"* od urodzenia. Zmarła na zapalenie okrężnicy jako ośmiolatka, fantomowa przedstawicielka trzeciego pokolenia rodziny imbecyli, którzy wcale nie byli imbecylami. Po prostu byli biedni.

Cmentarz w Oakwood (Fot. Shutterstock)

Wkrótce po śmierci Carrie teoretyk prawa Paul Lombardo odnalazł wykazy ocen Vivian z publicznej szkoły podstawowej imienia Venable’a w Charlottesville. Wynika z nich, że miała ona dobre osiągnięcia w różnych przedmiotach, co należy uznać za nie lada dokonanie w przypadku dziewczynki wychowanej w domu, w którym z pewnością postrzegano ją jako ciężar. Siedemdziesiąt pięć lat po tym, jak Sąd Najwyższy przypieczętował los Carrie, władze Wirginii umieściły w pobliżu szkoły imienia Venable’a tablicę pamiątkową z takim napisem:

W 1924 roku Wirginia, jak większość stanów w tamtym czasie, przyjęła przepisy o sterylizacji eugenicznej. Wirgińskie prawo zezwalało na poddawanie ludzi operacjom w zakładach stanowych, aby zapobiec poczęciu, jak uważano, "genetycznie gorszych" dzieci. Na pierwszą osobę wysterylizowaną w myśl nowego prawa wybrano urodzoną w Charlottesville Carrie Buck (1906–1983), umieszczoną wbrew jej woli w zakładzie stanowym pod Lynchburgiem. 2 maja 1927 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zatwierdził wirgińskie przepisy wyrokiem w sprawie Buck kontra Bell. Po Carrie Buck sterylizacji poddano jeszcze ponad osiem tysięcy osób z Wirginii, zanim najważniejsze fragmenty ustawy uchylono w 1974 roku. Później dowiedziono, że Buck i wiele innych osób nie miało żadnych "wad dziedzicznych". Została pochowana na południe stąd.

Jeśli podniesiecie wzrok znad grobu Carrie i skierujecie go na wzgórze nad cmentarzem, może dostrzeżecie błysk słońca odbijającego się od ciemnego szkła i jasnego kamienia nowych domów. Miejscowi rozpoznają charakterystyczną architekturę dzisiejszego Charlottesville: nowocześnie wąskie dwu- lub trzypiętrowe klocki, rozmieszczone równie starannie jak nagrobki w dole. Te widoczne od grobu Carrie kosztują pięćset tysięcy dolarów. Ich niewielka odległość od starego cmentarza może się wydawać osobliwa, ale bez trudu ją wytłumaczę: w Charlottesville kończy się miejsce na nowe domy, bo plany zagospodarowania przestrzennego, dawniej chroniące białe osiedla przed czarnymi mieszkańcami, dziś hamują rozwój miasta. Kiedy użyteczne tereny stają się coraz bardziej deficytowe, dom milionera powyżej cmentarza nie jest niczym dziwnym. Ale gdzie trafiają pozostali?

Stojąc teraz na cmentarzu, możecie mieć nadzieję, że dzisiejsze Charlottesville różni się od miejsca, w którym w 1906 roku przyszła na świat Carrie Buck. Otoczenie jednak powie wam, że nic się tu nie zmieniło. Oto lekcja, którą czerpiemy od Carrie, kaprys losu przypadkowo, ale jednoznacznie wyrażony przez topografię małego zakątka miasta: na górze są bogaci, a na dole biedni, i choćby się wydawało inaczej, nigdy nie będą sobie równi, nawet po śmierci.

Eugenika to zbiór przekonań naukowych i filozoficznych, których celem jest płodzenie lepszych ludzi. Tak jak rolnik doskonali trzodę przez selektywny chów i ubój, tak eugenika podejście rodem z farmy wprowadziła do sypialni.

Zobacz wideo 'Trzeba mieć nie po kolei we łbie'. Pokazaliśmy kombatantom reportaż 'Superwizjera' o polskich neonazistach

Eugenika miała wielu ojców. Sir Francis Galton, statystyk, wynalazca i kuzyn Charlesa Darwina, ukuł to określenie w 1883 roku i dostarczył nowego języka do dyskusji nad kwestią, która tliła się od dawna, najpierw w Anglii, a potem w Ameryce: skąd się bierze taka wyraźna różnica między klasą wyższą a niższą? Galton przekonywał, że pierwiastek geniuszu to najprawdopodobniej cecha rodzinna, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jak na przedstawiciela arystokracji nie była to teza przełomowa. Galtona jednak wyróżniało stwierdzenie, że ów geniusz da się zmierzyć i prześledzić z naukową precyzją. Potem, na przełomie wieków, świat nauki odkrył na nowo dorobek dziewiętnastowiecznego zakonnika Gregora Mendla. Reguły, które dzisiaj nazywamy prawami Mendla, zakładały przewidywalność dziedziczenia cech rodziców przez potomstwo. Za sprawą prac późniejszych naukowców właściwości przez Mendla nazywane "czynnikami" zmieniły się w "geny", a akolici Galtona zdołali rozciągnąć jego pierwotne teorie na obszary, do których geniusz Galtona pierwotnie nie sięgał, również jeśli chodzi o funkcjonowanie w praktyce głoszonych przez niego idei na temat rodziny i rodowodu.

Pomnik Gregora Mendla w Brnie (Fot. Shutterstock)

Prawa Mendla pozwoliły rosnącym zastępom naukowców, zwłaszcza biologów i agronomów – tym, którzy hodują – głosić pogląd, że to nie środowisko, a wady genetyczne są główną przyczyną niepożądanych efektów na płaszczyźnie osobniczej i społecznej. Do najbardziej wpływowych przedstawicieli tego grona należał Charles Davenport, biolog wykształcony na Harvardzie. W 1904 roku został dyrektorem laboratorium w Cold Spring Harbor w stanie Nowy Jork, należącego do Instytutu Carnegiego. Laboratorium powstało, żeby badać cechy dziedziczne u roślin i zwierząt, ale Davenport prędko przestawił się na dziedziczność u ludzi. Początkowo za pomocą genetyki mendlowskiej analizował cechy widoczne, takie jak kolor oczu i skóry, wkrótce jednak razem z żoną Gertrude znalazł dużo subiektywniejszą sferę badań: dziedziczenie temperamentu, uzdolnień muzycznych, predyspozycji sportowych i "osobliwości umysłowych". Dokonania pierwszych eugeników cechuje atmosfera rywalizacji: każdy próbował przebić pozostałych znalezieniem najbardziej "obłąkanej" rodziny, na której mógłby testować swoje teorie. Ich prace to często po prostu mocno fabularyzowane światy zaludnione, cytując Davenporta, przez "nierządne alkoholiczki", "rozwiązłe kobiety" i "pozbawionych ambicji, rozpasanych mężczyzn". Siebie natomiast eugenicy postrzegali jako konie wyścigowe, pracowite zwierzęta u szczytu sprawności, mające spłodzić kolejne pokolenie społecznych zwycięzców.

*Publikujemy fragment książki Elizabeth Catte "Czysta Ameryka. Przemilczana historia eugeniki", w przekładzie Rafała Lisowskiego, która ukazała się 18 września 2024 roku nakładem Wydawnictwa Czarne.

**Uwagi na temat języka i treści od Wydawcy: W tej książce pojawiają się przykłady szpetnego i krzywdzącego języka, jakim aktorzy historyczni posługiwali się w przeszłości do opisu ludzi postrzeganych jako osoby z niepełnosprawnościami. Przeważnie taki język wyraża zapatrywania lekarzy, prawodawców i laików żyjących na początku dwudziestego wieku. W tamtym okresie etykiety w rodzaju "upośledzony umysłowo" (feebleminded), "nieprzystosowany" (unfit) i "ułomny" (defective) miały znaczenie kliniczne, ale były również stosowane powszechnie, w sposób obraźliwy, do opisu osób z domniemanymi mankamentami charakteru. W wielu przykładach przytoczonych w tej książce aktorzy historyczni używali języka związanego z niepełnosprawnością wobec osób, których dziś nie uznalibyśmy za niepełnosprawne. W książce "No Right to Be Idle. The Invention of Disability 1840s–1930s" ["Nie wolno być bezczynnym. Wynalezienie niepełnosprawności w latach 1840–1930"] historyczka Sarah F. Rose pisze: "[…] doświadczenie niepełnosprawności, a nawet to, co uważa się za niepełnosprawność, różni się w zależności od epoki historycznej i kultury. To, w jaki sposób rasa, klasa, płeć, wiek i rodzaj zaburzenia […] krzyżują się z niepełnosprawnością, oczywiście również ma znaczenie". W niektórych kontekstach należy podkreślić, że wiele ofiar eugeniki i przymusowej sterylizacji nie było niepełnosprawnych w dzisiejszym rozumieniu tego określenia. Odzwierciedlenie zmian w percepcji niepełnosprawności w zależności od czasu i miejsca nie oznacza jednak, że niesprawiedliwość eugeniki zasadniczo polegała na tym, że w jej sidła trafili tak zwani normalni ludzie. Zmieniający się charakter tej percepcji oraz różne rzeczywistości, które są tego wynikiem, unaoczniają raczej, że w Ameryce istnieje długa historia nakładania na pojęcie niepełnosprawności uprzedzeń rasowych, płciowych i klasowych.