Zofia Szymanowska wychowywała się w sielskiej atmosferze zamożnej, ziemiańskiej posiadłości, którą gospodarował jej ojciec Józef Szymanowski. Matka Zofii, Elżbieta z Młodzianowskich, była drugą żoną Szymanowskiego. 21 grudnia 1825 roku w Otwocku Wielkim urodziła swoje pierwsze dziecko – Zofię, przyszłą malarkę. Ojciec miał już córkę z pierwszego małżeństwa ze słynną na całą Europę pianistką i kompozytorką Marią Szymanowską. Urodzona w 1812 roku Celina Szymanowska, przyrodnia siostra Zofii, zostanie żoną Adama Mickiewicza i matką ich wspólnych dzieci.*
Zosia mieszkała z trójką młodszego rodzeństwa – siostrą Anielą oraz braćmi Leonem i Janem. Z Celiną miała kontakt tylko jako mała dziewczynka, później przyrodnia siostra wyjechała do Paryża.
Sytuacja rodzina zmieniła się wraz z nagłą śmiercią Szymanowskiego.
Dla siedmioletniej Zosi skończył się czas idylli. "Spadek po moim ojcu, nader szczupły, (…) uszczuplonym jeszcze być miał przez spłacenie części przypadającej na troje dzieci z pierwszego małżeństwa" – zanotowała w pamiętniku. Rodzina przeniosła się do Warszawy. Matka Zofii, zmuszona do zarabiania na utrzymanie rodziny, zaczęła udzielać lekcji tańca.
Zosia szybko ujawniła zdolności muzyczne i plastyczne.
" (…) nie mogłam mieć więcej nad siedm lub ośm lat, kiedy sama z siebie zaczęłam kreślić różne kształty na okładkach od książek najczęściej; ten oczywisty dowód chęci, jeżeli nie talentu sprawił, iż niebawem wzięto dla mnie nauczyciela rysunków. Jednocześnie zaczęłam się i muzyki uczyć (…)" – pisała.
(…)
"Najsilniej poruszyły mię dzieła Mickiewicza. Jeszcze w kraju będąc, słyszałam wymawiane ze czcią jego nazwisko, i przejęłam się dla samego nazwiska czcią ogólną, wiedząc o Mickiewiczu tyle tylko, że wielkim jest pisarzem i potępiony od rządu. Ten ostatni wzgląd szczególnie dostatecznym był, ażeby obudzić u mnie instynktowe dla M. uwielbienie, tak jak w ogóle instynktowo naówczas przejęta byłam czuciem dla sprawy narodowej".
Wspominany przez Zofię Mickiewicz był nie tylko owianym legendą bohaterem narodowym, którego poezje były zakazane przez władze rosyjskie, ale także członkiem jej rodziny. W 1834 roku Celina Szymanowska, przyrodnia siostra Zofii, została żoną starszego od niej o 14 lat Adama. Ślub zbiegł się z premierową publikacją Pana Tadeusza w Paryżu.
Adam i Celina musieli budzić w Zofii wielką ciekawość.
(…)
Co prawda Szymanowska ostatnio widziała przyrodnią siostrę, kiedy miała siedem lat, a Celina od kilkunastu lat nie przyjeżdżała do ojczyzny, jednak do rodziny docierały informacje na temat nieszczęśliwego pożycia przyrodniej siostry z poetą.
Zofia miała też pewną wiedzę na temat choroby psychicznej, na jaką rzekomo cierpiała Mickiewiczowa. Stan zdrowia Celiny zapewne był tematem rozmów w rodzinie i plotek na warszawskich salonach. Powszechnie ubolewano nad tym, że wieszcz od lat nie publikuje poezji ani dramatów. Wciąż czekano na swego czasu zapowiadaną drugą część Pana Tadeusza, ale Mickiewicz priorytetowo traktował działalność polityczną i dotyczącą Koła Sprawy Bożej.
Sto lat później znawca jego twórczości Julian Krzyżanowski stwierdzi: "Z chwilą powstania poematu soplicowskiego i jego bolesnego epilogu – genialny poeta skończył się w Mickiewiczu na zawsze".
Polonia skupiona wokół poety za jego twórczy impas obwiniała nieszczęśliwe małżeństwo z Celiną. Polacy przebywający we Francji źle postrzegali żonę Mickiewicza. Zarzucali jej niegospodarność, brak umiejętności gotowania (nie umiała ponoć odpowiednio przyrządzać ulubionych kresowych potraw Adama), a nawet apodyktyczność.
Ani Zofia, ani nikt z jej współczesnych nie mógł znać prawdy o tym, co faktycznie działo się w domu Mickiewicza. Dzisiaj wiemy, jak trudne było życie Celiny jako żony wieszcza. Obarczona przez ludzi z zewnątrz winą za niepowodzenia i brak weny męża, długo zmagała się z wyrzutami sumienia. Jej stan psychiczny pogarszały problemy materialne, czasem wręcz bieda. Mickiewicz zarabiał zbyt mało, aby utrzymać powiększającą się rodzinę.
Jednak największym rozczarowaniem dla młodej kobiety była emocjonalna niedostępność męża. Adam nie pozwalał się do siebie zbliżyć, sam nie dbał o relację uczuciową z młodą żoną. Ta miała z nim ograniczony kontakt, zwykle przy posiłkach i w sypialni.
Po kolejnych narodzinach dzieci była "skamieniała" albo "niespokojna", cierpiała w sposób wskazujący na depresję poporodową. Piętrzące się problemy wywoływały kryzysy psychiczne. Według relacji ludzi otaczających Adama (ale też nieprzychylnych Celinie) do objawów jej psychicznej choroby zaliczano egzaltację, gadulstwo, agresję, wielokrotne i niestosowne do okoliczności zmiany ubioru, pociąg do klejnotów, wychodzenie poza dom w męskim stroju (być może było to naśladowanie George Sand), wielogodzinne modły. Jeden z mężczyzn z kręgu poety relacjonował, że był świadkiem sytuacji, gdy Celina uznała się za uzdrowicielkę będącą wcieleniem Matki Boskiej i twierdziła, że zbawi Polskę. Mickiewicz dwukrotnie umieścił żonę w domu opieki w Vanves pod Paryżem, gdzie kobietę poddawano drastycznym zabiegom o rzekomo leczniczym charakterze. Wszyscy otaczający poetę znajomi szczerze współczuli mu zmagań z "nienormalną żoną". I wówczas w życiu Mickiewiczów pojawił się Andrzej Towiański, twórca Koła Sprawy Bożej.
Wielokrotnie przywoływane później przez poetę "cudowne uzdrowienie" żony, jakiego dokonał Towiański, wskazuje na to, że problemy psychiczne Mickiewiczowej wcale nie stanowiły symptomów poważnej choroby. Towiański miał zadatki na psychologa, był doskonałym socjotechnikiem i w znacznie większym stopniu niż współcześni rozumiał potrzeby kobiet.
Ideologia towianizmu miała zresztą silny element feministyczny. "Wam, Polkom, wiedzieć trzeba, iż epoka dzisiejsza jest dla Was bardzo ważną; jest to epoka wyzwolenia kobiet. (…) Kobiety są powołane do równości; duchy nie mają płci, są sobie równe i stosownie do różnic organizacji wezwane do czynów odpowiednich. Wy byłyście dotąd niewolnicami, dawano wam rolę podrzędną, najdogodniejszą dla męża (…)" – pisał Mickiewicz.
Towiański "uleczył" Celinę, poświęcając jej uwagę, wysłuchując jej skarg, dając wiarę jej wersji na temat rozmaitych problemów w małżeństwie. Przeprowadził swego rodzaju psychoterapię. Celina do końca życia była mu wdzięczna.
Założyciel Koła Sprawy Bożej wykorzystał owo "uzdrowienie" jako kartę przetargową i narzędzie szantażu wobec całej rodziny. Celina stała się wierną wyznawczynią "sprawy" ślepo posłuszną Towiańskiemu, który w kolejnych latach straszył ją nawrotem choroby w przypadku zdrady głoszonych przez niego idei.
Po "uzdrowieniu" żony, we wrześniu 1841 roku, poeta oficjalnie zadeklarował się jako wyznawca towianizmu i zaczął współtworzyć Koło Sprawy Bożej w Paryżu. Towianizm stanowił ideologię łączącą wiarę chrześcijańską z mesjanizmem i konkretnym programem politycznym dotyczącym sytuacji Polski, ale i całej Europy. Ważnym postulatem ruchu było dążenie do doskonałości w świecie, w którym nieustannie toczy się walka między dobrem a złem, a jasność i ciemność uosabiają "kolumny" działających poprzez ludzi nieśmiertelnych duchów. Towianizm rezygnował z walki zbrojnej, wyrzekał się przemocy (w tym nienawiści do Rosji) i propagował ideę zdobycia niepodległości innymi sposobami niż walka. Szczególna rola w ideologii stworzonej przez Andrzeja Towiańskiego przypisywana była Słowianom, Francji (zwłaszcza postaci Napoleona) i narodowi żydowskiemu.
W 1842 roku władze francuskie wydaliły Towiańskiego z Francji, podejrzewając go o działalność szpiegowską na rzecz Rosji. "Mistrz" wyjechał do Zurychu, gdzie mieszkał do końca życia, do 1878 roku.
W 1845 roku doszło do rozłamu między wieszczem a Towiańskim. Od tej pory to Mickiewicz przewodził towiańczykom we Francji. Jego paryski dom stał się głównym miejscem zgromadzeń Koła Sprawy Bożej.
I do tego właśnie domu miała dotrzeć Zofia Szymanowska. Znajomi i rodzina stanowczo odradzali jej zamieszkanie w paryskim domu poety, " (…) pośród żywiołów dziwnych, niewytłumaczonych, jakie towianizm w domu Mickiewicza zaszczepił" – zanotowała w pamiętniku Zofia.
Niezrażona napisała list do Celiny, a ta wezwała ją do siebie do Paryża. Z wielką radością oczekiwała wizyty przyrodniej siostry, której wcale nie znała.
(…)
Dom zrobił na niej złe, wręcz odpychające wrażenie. " (…) uderzył mię jakiś nieład powszechny, zaniedbanie, rozprzężenie jakieś" – zapisała. Jej przyrodnia siostra, żona wieszcza, wydała się jej przygnębiona. Poeta, o którym miała tak wzniosłe wyobrażenie, nie wzbudził jej sympatii. " (…) pierwsze spojrzenie, jakie na mnie zatrzymał, uderzyło mię jakąś siłą badawczą, egzaminującą – zdało mi się, jakby mię on chciał na wskroś przeniknąć; i tej chwili powstało we mnie draśnięte uczucie własnej niejako wartości – postanowiłam w duchu mieć się na baczności, by zachować we wszystkiem wolę, zdanie i czucie własne, nawet wobec tego człowieka, którego wielkość uznawałam (…)" – zanotowała.
Największe, nadzwyczaj nieprzychylne wrażenie wywarła na Zofii kobieta, którą przedstawiono jej jako "przyjaciółkę rodziny". Była to Xawera Deybel, postać do dzisiaj budząca kontrowersje wśród znawców życia Mickiewicza. Rola, jaką odegrała wśród towiańczyków i w życiu poety, wciąż pozostaje przedmiotem sporów.
"Po pierwszych z rodziną Mickiewicza powitaniach siostra moja poprowadziła mię do przeznaczonego dla mnie pokoju; był on na górze nad jej pokojem; mając iść na schody, rzuciłam okiem w górę i zobaczyłam na przedsionku stojącą kobietę z dzieckiem na ręku; spotkałam wzrok tej kobiety utkwiony we mnie z siłą tak przenikającą, że uczułam niepokój jakiś ze wstrętem dla tej kobiety połączony; jednej chwili stanęły mi na myśli przestrogi owych starszych kobiet: »zobaczysz tam i usłyszysz ludzi, których idee, niby nowe i wyższe, do najniemoralniejszych czynów prowadzą«; to ostrzeżenie przypomniał mi pierwszy widok Ksawery (…)" – zanotowała Zofia.
Chociaż Szymanowska na kartkach swojego dziennika opisuje Xawerę jako osobę jej nieznaną, w rzeczywistości przed wyjazdem do Paryża musiała słyszeć plotki na jej temat. Zapewne też szybko zorientowała się, że mieszkająca z jej przyrodnią siostrą "przyjaciółka domu" jest od kilku lat kochanką Adama, a trzymane przez nią na rękach dziecko jest w istocie nieślubną córką Mickiewicza.
Xawera Deybel urodziła się w 1818 roku w Wilnie, w rodzinie szanowanego właściciela pensji w tym mieście. Była utalentowaną śpiewaczką, jednak z niewyjaśnionych przyczyn porzuciła karierę i wyjechała do Paryża, gdzie poznała Towiańskiego.
Deybelówna została opiekunką dzieci Mickiewiczów i zamieszkała w ich domu wkrótce po tym, jak Adam stał się wyznawcą i orędownikiem towianizmu. Była zaufaną wyznawczynią sekty, należała do najbliższego otoczenia Towiańskiego.
Mistrz nazywał ją "księżniczką izraelską" i zapewnił uprzywilejowaną pozycję w organizacji. Została przez niego "wstawiona" do domu Mickiewiczów niczym koń trojański. Xawera wywierała ogromny wpływ na mężczyzn należących do Koła Sprawy Bożej. Uwodziła, zachwycała, ale też inicjowała spory, antagonizowała członków sekty. Mało kto był w stanie oprzeć się jej tajemniczemu wdziękowi i osobowości. Wielu towiańczyków wspominało po latach jej demoniczny urok.
Towiański "pobłogosławił" erotyczny związek Xawery z Adamem. Dzięki tej relacji uzyskiwał informacje z pierwszej ręki i mógł kontrolować swojego najważniejszego współpracownika. Gdy doszło do konfliktu między Towiańskim a Mickiewiczem, Deybel stanęła po stronie Towiańskiego i na pewien czas zniknęła z domu poety. Po powrocie zaszła w ciążę z Mickiewiczem.
Pozostająca pod władzą Towiańskiego, lojalna wobec swojego "uzdrowiciela" Celina nie była w stanie usunąć z domu konkurentki. Sama wciąż zabiegała o względy męża. Powodem konfliktu między paniami była jednak nie tylko rywalizacja o Adama, ale też spory o dzieci Mickiewiczów, których Deybelówna – jak sama wyznała poecie – nie lubiła. Celina miała do niej pretensje o zaniedbywanie dzieci. Xawera przyrzekła Adamowi poprawę. Jej relacja z wieszczem pozostała niezmieniona. Mieszkała nadal u Mickiewiczów jako "przyjaciółka domu". Celina znosiła ten układ ze stoickim spokojem.
Zachowany do dzisiejszych czasów pamiętnik Szymanowskiej urywa się tuż po opisie wrażenia, jakie wywarła na niej Xawera. Dalsza część tekstu, ta z pewnością najbardziej interesująca, zaginęła. Biorąc pod uwagę skalę rewelacji i kontrowersje wokół domu Mickiewiczów, wielu osobom zależało na tym, aby zapiski artystki nigdy nie zostały opublikowane.
(…)
W trakcie pobytu w Paryżu Zofia stworzyła sugestywne portrety olejne wieszcza, jego żony z córkami i synów Mickiewiczów. Na obrazach portretowani emanują spokojem i godnością, choć na ich twarzach dostrzec można smutek wynikający z atmosfery w domu, problemów finansowych oraz tarć związanych z obecnością Xawery i jej dziecka.
Na przełomie 1850 i 1851 roku Szymanowska pokazała na wystawie w Paryżu Portret Celiny z córkami. Obraz miał okazję obejrzeć Norwid, który uznał tę pracę za symboliczny "portret matki Polki".
W 1855 roku powstał najbardziej znany autoportret malarki. Na obrazie z pejzażem w tle 30-letnia Zofia przedstawiła się w romantycznej konwencji jako melancholijna, zadumana, delikatna kobieta o wyrazistym spojrzeniu. Jej skupienie i poważny wyraz twarzy wskazują na silny charakter, sprawczość i determinację, aby zdobyć w życiu to, czego bardzo się chce.
Rok 1851 rok przynosi Mickiewiczom kolejne kłopoty. Właścicielka mieszkania na przedmieściach Batignolles żąda opłacenia czynszu za większość roku z góry. W tej sytuacji Celina szuka nowego lokum dla rodziny. Wszyscy, wraz z Xawerą i jej dzieckiem oraz Zofią, przenoszą się na rue de l’Ouest 44 na Montparnassie.
Latem tego roku Celina nie opuszcza Paryża, jest zajęta opieką nad swoim szóstym dzieckiem. Adam z synami wyjeżdża na północ. Z Hawru pisze w liście do Konstancji Łubieńskiej: "Rok ten był ciężki dla całej naszej kolonii tułaczej. Zewsząd bieda, skwirk i nawet rozpacz. Ja też, lubo z wielu względów w lepszym jestem położeniu, miałem oprócz zwykłych kłopotów nowe uciski (…)".
Zofia zmuszona jest wracać do Warszawy, aby odnowić paszport. W lipcu 1851 roku Szymanowska jest znowu w Paryżu. Rodzina Mickiewicza zmaga się z nowymi problemami finansowymi. Pensja poety w Collège de France zostaje zawieszona. Ponadto państwo francuskie odrzuciło wniosek Mickiewicza o naturalizację. Co więcej, krążą plotki o możliwej deportacji rodziny z Francji. Celina źle się czuje, każdego dnia rano ma gorączkę. Mimo to uczy się szyć i cerować, aby związać koniec z końcem.
Letnie miesiące w Paryżu przynoszą Zofii świadomość porażki. Jej rozmaite zabiegi, antagonizowanie dzieci przeciwko ojcu i matce nie przyniosły pożądanego skutku. Nie udało się "zreformować" rodziny Mickiewiczów ani usunąć z domu (i łóżka Adama) Xawery Deybel. Zofia zdaje sobie sprawę, że jest nielubiana w kręgu znajomych i wyznawców sekty, postrzegana jako próbująca skłócić rodzinę intrygantka.
Jesienią Szymanowska postanawia wyjechać do Włoch, aby tam kontynuować studia malarskie. Zabiera ze sobą Marynię Autoportret, 1855 r., olej na płótnie. Malarka i jej siostrzenica spędzają w Italii przeszło półtora roku. W 1852 roku Zofia wysyła Celinie wielką paczkę z prezentami, w tym z jej autoportretem, który ma być źródłem dobrych natchnień. Śle siostrze " (…) wiele uczuć niewysłowionych, które przy tej robocie przeszły w mej duszy; wiem, że odgadniesz te myśli siostry i że nie raz, patrząc na rysy nieruchome, spotkasz się ze mną w czuciu (…)".
Zofia z Marynią wracają do Paryża w maju 1853 roku. Stosunki w rodzinie Mickiewicza pozostają bez zmian. Szymanowska czuje niechęć poety i jego przyjaciół. Nie ma tu czego szukać. Wraca do Warszawy.
Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje >>
*Fragmenty książki Sylwii Zientek "Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn". Autopromocja: książka do kupienia w formie ebooka w Publio >>>


