Rozmowa
Po leki dla osób chorujących np. na cukrzycę coraz częściej sięgają osoby, które tego nie potrzebują - żeby schudnąć. Zdjęcie ilustracyjne (Busurmanov / Shutterstock.com)
Po leki dla osób chorujących np. na cukrzycę coraz częściej sięgają osoby, które tego nie potrzebują - żeby schudnąć. Zdjęcie ilustracyjne (Busurmanov / Shutterstock.com)

Każdy z nas kiedyś słyszał, że na lato trzeba się odpowiednio przygotować – zadbać o sylwetkę, zrzucić zbędne kilogramy. Gdzie jednak przebiega granica między zadbaniem o ciało i zdrowie a obsesją na punkcie szczupłej sylwetki?

Ozempic wyszedł poza gabinety lekarskie i stał się częścią popkultury. W komentarzach na portalach plotkarskich, ale i pod postami osób znanych, pojawiają się sugestie, że ktoś schudł, bo "jest na Ozempicu". Mówi się o wychudłej ozempicowej twarzy, było nawet medialne śledztwo, który celebryta cierpiał z powodu efektów ubocznych preparatu w postaci silnej biegunki podczas pobytu w letniej rezydencji aktorki Gwyneth Paltrow.

Temat jest złożony – pani widzi aspekty socjospołeczne, ja kwestie typowo medyczno-lekarskie związane z tym preparatem.

Ale zgadzam się, rzeczywiście dużo się o nim pisze i mówi – inne leki nie mają aż takiej prasy.

Jest pani zresztą trzecią dziennikarką, która się do mnie w jego sprawie odezwała w ciągu półtora tygodnia. Z jednej strony cieszę się, że o semaglutydzie – bo to ta cząsteczka jest składnikiem aktywnym w leku na chorobę otyłościową – tyle się mówi, ale z drugiej chciałabym, żeby było to w kontekście obiektywnej wiedzy medycznej.

Obawiam się, że już doszło do poważnego wynaturzenia.

Każdy lek – nawet aspiryna czy paracetamol – ma swoje wskazania i przeciwwskazania. I szokuje mnie nonszalancja i bezrefleksyjność ludzi, którzy zamawiają leki na receptę przez różne platformy internetowe.

Dziwi mnie, że to jeszcze nie zostało uregulowane przez Ministerstwo Zdrowia, bo tracimy kontrolę nad pacjentem, który taki lek przyjmuje.

Rozumiem, że dążenie do bycia szczupłym jest dla wielu osób absolutnym priorytetem, ale my, lekarze, chcemy leczyć pacjentów z chorobą otyłościową, a nie tych, którzy nie mają do tego wskazań.

Kogo ma pani na myśli?

Osoby, które biorą leki na chorobę otyłościową lub cukrzycę, a mają prawidłową masę ciała. One powinny się leczyć u specjalisty z zakresu psychiatrii, bo być może cierpią na dysmorfofobię, czyli nieprawidłowe postrzeganie swojego ciała. Wskazania do przyjmowania  semaglutydu są bardzo ścisłe, stworzone przez Europejskie Towarzystwo Obesitologiczne i Polskie Towarzystwo Leczenia Choroby Otyłościowej, i ich musimy się trzymać.

Zobacz wideo Robert Kudelski o stygmatyzacji. "Słowo może zabić"

Ale ludzie bywają nieprzewidywalni, także w przypadku pragnienia bycia szczupłymi. Nie jest tajemnicą, że są osoby, które wiosną postanawiają za pomocą semaglutydu bezwysiłkowo zrzucić nadmiarowe 7 kg do lata, kiedy jadą na wakacje albo mają ślub w rodzinie i chcą świetnie wyglądać. Załatwiają u zaprzyjaźnionego stomatologa pierwszą receptę, a potem odnawiają ją w sieci.

Wczoraj była u mnie pacjentka, którą leczę.

I mówiła, że w salonie urody, do którego regularnie chodzi, są klientki, które otwarcie mówią o tym, że przyjmowanie Ozempicu to dziś jeden ze sposobów dbania o siebie, jak robienie paznokci, rzęs czy włosów.

Ozempic to nowy botoks...

W tym salonie pod Gdańskiem leżą ulotki reklamowe zachęcające do skorzystania z pomocy w odnawianiu recept. Można zadzwonić pod wskazany numer, a osoba po drugiej stronie słuchawki wypisze lek, który powinien być pod ścisłym nadzorem lekarskim i farmaceutycznym. Nie jesteśmy w stanie przy braku ustaleń prawnych kontrolować tego procederu. 

Popularny lek na cukrzycę działa m.in. na ośrodek sytości (Shutterstock / Shutterstock)

Leczenie choroby otyłościowej opiera się na kilku filarach: dietoterapii, farmakoterapii, terapii ruchowej, a w niektórych przypadkach bywa, że konieczna jest interwencja chirurga bariatry jako elementu leczenia. 

Podkreślam: doraźne branie tego leku niczego nie rozwiąże, wręcz odwrotnie – może w pewnym momencie spowodować redukcję masy ciała, ale jeśli nie będzie sensownego, długotrwałego leczenia choroby, to nastąpi wzrost wagi. Odbicie z nadmiarowymi kilogramami jest pewne.

Choroba otyłościowa jest chorobą powszechną, przewlekłą, bez tendencji do samoleczenia, za to z tendencją do nawrotów, a analogi inkretynowe, czyli m.in. semaglutyd, mają określony czas działania. 

Problemem jest to, że osoby na leku bez kontroli lekarza zaczynają mniej jeść, ale nie uczą się prawidłowych nawyków żywieniowych – nie mają czterech–pięciu posiłków w ciągu dnia, nie jedzą odpowiedniej ilości białka – i dochodzi w ich przypadkach do sarkopenii, czyli utraty masy mięśniowej. Takie przyjmowanie semaglutydu bez kontroli jest drogą donikąd.

Stosując farmakoterapię w leczeniu choroby otyłościowej należy przestrzegać zdrowej diety (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl) , Osoby w chorobie otyłościowej muszą mierzyć się z trudnymi emocjami i łatką leniwych (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl)

Rozumiem, że w przypadku osób, które samodzielnie aplikują sobie takie kuracje odchudzające, kusząca jest wizja bezwysiłkowego spadku wagi?

Nie jest to pierwszy raz, kiedy ludzie wierzą w magiczny sposób – zioło, dietę, zachowanie, eliminację z diety określonych produktów – który sprawi, że się schudnie. Takie myślenie nie ma sensu. Od dziecka powinniśmy być uczeni i uczyć, jak i co jeść, jak unikać prostych cukrów, jak unikać słodzonych napojów, jak zdrowo planować posiłki. 

Jeśli chodzi o Ozempic, jest pospolite ruszenie. Sprawdziłam przed naszą rozmową, że w całej Polsce były dwie apteki, w których pojawił się na kilka minut. 

Przede wszystkim chciałabym bardzo wyraźnie podkreślić i uściślić, że Ozempic nie jest zarejestrowany jako lek do leczenia otyłości, tylko cukrzycy. W przypadku leczenia choroby otyłościowej możemy mówić o substancji semaglutyd pod inną nazwą preparatu, w dawce do 2,4 mg, którą stosujemy do leczenia pacjentów chorych na otyłość.

Żeby skutecznie leczyć chorobę otyłościową należy odpowiednio sfenotypować pacjenta (Fot. Shutterstock / Shutterstock)
Ona z aptek znika i będzie znikać – i nie tylko z aptek w Polsce. Na świecie jest prawie 800 mln dorosłych i 160 mln dzieci i nastolatków z chorobą otyłościową. Te osoby wiedzą, że powinny schudnąć.

Czy semaglutyd inaczej działa na chorych na otyłość, a inaczej na osoby, które biorą go "rekreacyjnie" przed sezonem na bikini?

Na wszystkich działa tak samo, zmniejszając apetyt poprzez stymulowanie ośrodka sytości w mózgu, zwalniając opróżnianie żołądka oraz zwiększając wydzielanie insuliny z trzustki. W przypadku osób, które chorują na chorobę otyłościową, jest to bardzo ważne, bo mając zaburzone odczuwanie sytości, są one non stop głodne. Wsparcie farmakologiczne jest w tym przypadku ogromną ulgą.

Ważne jednak, żeby prawidłowo sfenotypować, czyli zbadać właściwości organizmu pacjenta.

Bo przyczyny otyłości mogą być różne, wynikać z zaburzeń emocjonalnych, jedzenia kompulsywnego, uzależnienia od jedzenia albo powodów niezwiązanych z nadmierną konsumpcją, tylko z wolnego metabolizmu, zaburzeń poziomu cukru we krwi.

Bardzo trudno jest schudnąć, kiedy we krwi ciągle krąży cukier – organizmowi trudno jest sięgnąć głębiej do komórki tłuszczowej, kiedy pożywienie podane jest na tacy. Dobre nawyki żywieniowe to w tym przypadku za mało, trzeba włączyć leczenie farmaceutyczne.

Ozempic jest w Polsce zarejestrowany jako lek na cukrzycę, nie na chorobę otyłościową (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)

Osoba, która sobie rekreacyjnie aplikuje lek, żeby zgubić brzuszek przed latem, absolutnie nie kwalifikuje się do leczenia?

Nie wyobrażam sobie, żebym miała zakwalifikować do podania semaglutydu osobę, która nie ma nadwagi. Ona najczęściej nie ma problemów z odczuwaniem sytości, a jeśli je miewa, to z powodu nieprawidłowo ułożonego jedzenia – spożywania produktów o wysokim indeksie glikemicznym. Po ich zjedzeniu tak spada cukier, że szybko ciągnie ją z powrotem do lodówki, ale nie jest to tożsame z niemożnością zaspokojenia apetytu.

Bywa też tak, że logistycznie źle jemy – rano tylko kawka w biegu, potem jogurt w pracy i dopiero wieczorem nadrabia się za cały dzień. Ale nie dlatego, że nie możemy pohamować apetytu, tylko ponieważ posiłki były źle zaplanowane w ciągu dnia.

Moja daleka znajoma jest na semaglutydzie, prowadzi ją lekarka, która zapowiedziała jej, że ten lek będzie prawdopodobnie musiała przyjmować do końca życia. Co zrobiła ta koleżanka? Po tym, jak schudła, sama odstawiła lek. Pół roku później wróciły stracone kilogramy – ze sporym okładem. 

Bywa tak, że masa ciała po odstawieniu daje się utrzymać, ponieważ w ramach leczenia może się poprawić funkcjonowanie organizmu i wydzielanie hormonów jelitowych odpowiadających za ośrodek sytości. Ale może być tak, że ono się będzie stopniowo osłabiało, a masa ciała nawracała. Przypominam, że otyłość jest chorobą nawracającą.

Część pacjentów rzeczywiście musi być na leczeniu farmaceutycznym do końca życia, a część przy zachowaniu dobrych nawyków żywieniowych, ruchowych utrzyma wagę.

Ta lekarka była autentycznie załamana. Zrobiła znajomej wykład z pomocami naukowymi, naprawdę bardzo to przeżyła.

Rozumiem ją, bo specjaliści od choroby otyłościowej często bardzo się angażują w leczenie. Też mi ciężko, kiedy po kilku latach pacjent wraca w gorszym stanie, niż był, kiedy widziałam go ostatni raz. My dobrze wiemy, jak ta choroba stygmatyzuje, jak frustruje, jak trudno emocjonalnie być osobą otyłą.

Chorzy są oceniani, że za dużą jedzą, że są leniwi, że się nie ruszają. Na biurku w moim gabinecie stoi pudełko z chusteczkami, bo często leją się łzy. Mam pacjentów, których znam po 20 lat. W tej chorobie często się upada i trzeba wstać, otrzepać się i zaczynać od początku.

Jak w alkoholizmie...

Czasami jedzenie bywa uzależnieniem. Tak jak nikotynizm, alkoholizm, czekoladoholizm, seksoholizm – jest działaniem przyjemnością na mózg. W przypadku jedzenia jest tym trudniej, że alkohol czy papierosy możemy odstawić, a jeść musimy codziennie.

Ćwiczenia w chorobie otyłościowej na początku przypominają te rehabilitacyjne (Fot. Shutterstock / Shutterstock)

Czym dla pani jest samowolne stosowanie leku na otyłość bez medycznego wskazania?

Sygnałem, że trzeba się nad taką osobą pochylić, rodzajem jej wołania o pomoc. Bo dlaczego osoba bez choroby otyłościowej chce schudnąć? Ma problemy w związku? Z samooceną? Nie można tego potępiać, trzeba pacjenta przekierować do odpowiedniego specjalisty.

Czy z semaglutydem jest tak, że zanim został odkryty, ograniczenie ilości jedzenia wymagało bardzo silnej woli, a teraz nie ma tej konieczności, bo lek pacjentów w tym wyręcza?

Nie. Fundamentem w leczeniu nie przestała być dietoterapia i ruch adekwatny do możliwości i wagi. Nikt nie będzie kazał pacjentowi ważącemu 152 kg biegać i skakać, takiemu pacjentowi na początku zalecamy odpowiednią rehabilitację.

Ciekawe, bo znam osobę, która oczekuje efektów po semaglutydzie bez rezygnacji z pączków, pucharów deserów lodowych i fast foodów.

Myślę, że taka osoba potrzebuje kontaktu z doświadczonym dietetykiem medycznym lub lekarzem zajmującym się leczeniem choroby otyłościowej. Musi znać swoje podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne oraz zapotrzebowanie na makroskładniki, takie jak białko, tłuszcz i węglowodany. 

Przyjmowanie leku wcale nie jest pójściem na łatwiznę, bo chory musi leczyć zaburzenie apetytu, które ma. A że jest mu łatwiej, to tylko zaleta, bo dzięki temu możliwe jest skuteczne przyczynowe leczenie.

Zdarzają się pani w gabinecie sytuacje, kiedy pacjent bez wskazań medycznych naprowadza panią na wypisanie recepty na semaglutyd?

Oczywiście, zdarzają się takie przypadki. Ale jeśli pacjent trafia do mnie, lekarza leczącego chorobę otyłościową, to już raczej wie, jak ja leczę, i wie, że nie będziemy opierać się tylko na leku.

Operacje bariatryczne także są jedną z możliwości leczenia choroby otyłościowej (Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Wyborcza.pl)

Zdarzają się także sytuacje odwrotne, kiedy pacjenci dopytują, czy będą musieli brać TEN lek. I tłumaczą, że boją się efektów ubocznych, pytają o powikłania, zalecenia, czas przyjmowania leku.

Ostatnio miałam taką sytuację, że bardzo chciałam zapisać złożony lek inkretynowy, ale pacjent przyszedł na kolejną wizytę i powiedział, że nie chce leku, woli spróbować bez niego. Zgodziłam się. Plan jest taki, że jeśli nie uda nam się osiągnąć postawionych celów, wrócimy do tematu. Nic na siłę.
Dr med. Monika Stołyhwo-Gofron swoją praktykę lekarską poświęciła leczeniu osób w chorobie otyłościowej (Archiwum prywatne) , Podstawą w leczeniu choroby otyłościowej są dieta, ruch i leki (Fot. Shutterstock)

Szokująca jest także dla mnie – obok braku dostępności – cena leku z semaglutydem. Słyszałam o przypadkach osób, które nie mają już siły polować na znikający z aptek lek i kupują go w ramach importu równoległego. Miesięczna kuracja kosztuje je 800 zł.

Mam pacjentów z różnych miejsc – leczę osoby ze Stanów Zjednoczonych, Irlandii, Hiszpanii czy Niemiec. Refundacje są trudne w każdym kraju, nie tylko w Polsce. Częściowa refundacja jest w USA, ale lek także jest tam trudno dostępny – są miliony chorych przy niewystarczającej produkcji lekowej. Do deficytu przyczyniają się także osoby nieprawidłowo przyjmujące lek, które w ogóle nie powinny go przyjmować.

Czy potencjalne skutki uboczne przyjmowania semaglutydu różnią się w zależności od np. masy ciała?

Powikłania mogą być liczne, a osoby, które biorą lek bez wskazań, mogą ich mieć stosunkowo więcej. Mam na myśli spadki cukru, zaparcia, niedrożności jelit, kamicę dróg żółciowych, biegunki, wymioty, groźne spadki poziomu elektrolitów. Nie wyobrażam sobie, żeby pacjent przyjmował jakiekolwiek leki bez kontroli lekarskiej. A tak się czasem dzieje.

Problem choroby otyłościowej dotyczy także dzieci i nastolatków. Na świecie choruje na nią 160 mln młodych osób (Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Wyborcza.pl) , Leczenie lekami na receptę powinno odbywać się pod kontrolą lekarską (Halfpoint/Shutterstock)

Czy stosowanie semaglutydu jest tematem wstydliwym, czy może przeciwnie?

Pacjentów przyjmujących lek na "własne zlecenie" nie spotykam, ale wspomniana już pacjentka chodząca do salonu urody twierdziła, że kobiety kupujące go bez kontroli specjalnie się z tym nie kryją.

Gdyby to były tabletki, a nie zastrzyki, to łykałyby je jak cukierki.

Pacjenci, którzy się u mnie leczą, wiedzą, jak złożona jest choroba otyłościowa i jak trudno się ją leczy, jaki wstyd jej towarzyszy. Oni z leczeniem się raczej nie ukrywają, chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami z osobami w podobnej sytuacji. Mam dla nich dużo troski i ona przenosi się na ich podejście i świadomość. 

Czy w świecie medycznym poruszana jest kwestia patologizacji przyjmowania semaglutydu?

Pierwszym i najważniejszym niebezpieczeństwem jest przyjmowanie semaglutydu poza kontrolą lekarską, co ma miejsce. Możemy edukować, mówić, przestrzegać – także dzięki mediom – żeby osoba bez choroby otyłościowej zastanowiła się dwa razy przed samowolnym przyjmowaniem leku bez uzasadnienia.

Był taki moment w popkulturze, że znane gwiazdy stosowały botoks i wypełniacze, ale zasłaniały się dietą "zmieniającą rysy twarzy". Po kilku latach nastąpiła fala wyznań, że owszem, stosowały, ale pożałowały i przestały. To samo zaczyna się dziać z semaglutydem stosowanym bez wyraźnych wskazań. Ozempicową spowiedź ma za sobą Sharon Osbourne, żona muzyka Ozzy'ego Osbourne’a. 

Jeśli ktoś ma jakieś refleksje i odwagę, żeby się nimi dzielić ku przestrodze, to tylko chwalić. Może takie słowa wzmocnią przekaz płynący od lekarzy, że wszystko, co jest poza kontrolą lekarską, może być niebezpieczne. 

Rozmowa ukazała się pierwotnie 22 lipca 2024 roku.

Dr n. med. Monika Stołyhwo-Gofron. Zajmuje się diagnostyką i leczeniem otyłości oraz ustalaniem diety w schorzeniach dietozależnych na podstawie wiedzy i doświadczenia medycznego. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości – PTLO, członkiem EASO (European Association for Study Obesity) oraz SCOPE (Specialist Certification of Obesity Professionals in Europe).

Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Ciekawią ją relacje między ludźmi, a zwłaszcza różnice międzypokoleniowe, lubi pisać o trendach, modach i zjawiskach. W wolnych chwilach trenuje jeździectwo.