Rozmowa
Jak pachnie grzech? (Fot. Pixabay.com)
Jak pachnie grzech? (Fot. Pixabay.com)

Abp Tadeusz Wojda, nowy przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, znany jest z homofobicznych wypowiedzi. Wzywał do zatrzymania Marszu Równości w Białymstoku, mówił o tworzeniu "poradni dla osób LGBT", które według Episkopatu mają pomóc w „odzyskaniu zdrowia seksualnego". Dlaczego z zestawu dyskryminujących wypowiedzi tego hierarchy w centrum waszej kampanii znalazła się akurat fraza, że Polska "cuchnie grzechem LGBT"? 

Adam Sierociński, agencja Feeders: Decyzja o powołaniu abp. Wojdy na przewodniczącego Episkopatu jest dla mnie niezrozumiała, bo daje paliwo do kolejnych wypowiedzi, działań, które wykluczają. Jestem osobą wierzącą i uważam, że wiara katolicka jest wiarą miłości i powinna ją szerzyć. I w tym kierunku poszliśmy z naszą kampanią. To, co arcybiskupowi cuchnie, dla nas pachnie miłością. Postanowiliśmy nienawistne słowa duchownego zamienić w dobro, w realne i wyczuwalne czyny. Na potrzeby kampanii stworzyliśmy prawdziwą kompozycję zapachową.

Mateusz Sulwiński, Grupa Stonewall: Jako Grupa Stonewall nie relacjonujemy skrupulatnie homofobicznych wypowiedzi, bo ich jest bardzo dużo, nie tylko ze strony tego pana [abp. Wojdy – przyp. red.], innych panów również. Ale tę, wyjątkowo malowniczą, postanowiliśmy przypomnieć, bo pan Wojda został szefem wszystkich polskich biskupów. Jest to fakt godny odnotowania, bo oznacza, że Kościół w Polsce nie zamierza się reformować.

To jak według was pachnie "grzech LGBT"?

Adam: To jest esencja miłości. Czuć w niej przede wszystkim nutę bliskości. I co bardzo ważne, w tej kompozycji nie ma kropli wykluczenia.

Miałam już okazję powąchać próbkę zapachową "grzechu LGBT" i dodam, że jest to przyjemne doświadczenie.

Adam: Więcej nie zdradzajmy, każdy może to sprawdzić. Wystarczy wpłacić darowiznę na pomoc psychologiczną prowadzoną przez Grupę Stonewall. Osoba, która udzieli takiego wsparcia, dostanie próbkę Zapachu Grzechu LGBT.

Od lat śledzę działania Grupy Stonewall i bardzo je cenię. Dlatego jako agencja postanowiliśmy się z nimi skontaktować i zaproponować taką akcję. Największą inspiracją był oczywiście nowy przewodniczący Episkopatu, który mówi to, co mówi, i nie ponosi w związku z tym żadnych konsekwencji, a nawet go to buduje.

Marsz Równości, Poznań 2021 (fot. Włodzimierz Kurowski) , . (fot. Włodzimierz Kurowski)

Matusz, jak zareagowaliście na propozycję dystrybucji Zapachu Grzechu LGBT?

Mateusz: Na początku podeszliśmy do tego pomysłu z ostrożnością. Nie wiedzieliśmy, czy ludzie będą chcieli się w ten sposób zabawić i w ciemno taki zapach zamówić. Informacja, że to "zapach grzechu", jest dość mglista. Chciałbym też podkreślić, że my nie sprzedajemy tego zapachu, nasza intencja jest inna – zbieramy pieniądze na wsparcie naszej pomocy psychologicznej. Próbka zapachu jest formą podziękowania osobom, które w nas wierzą i nas wspierają. W ramach tej kampanii zebraliśmy już ponad 10 000 zł.

Lubimy takie wspólne działania jak to z agencją Adama, bo Grupa Stonewall nie ma mnóstwa etatów i osób do realizowania takich projektów. Przydało się też świeże spojrzenie Adama i jego zespołu, ich perspektywa – propozycja, żeby zrobić coś fajnego, pobawić się. Bo my jesteśmy trochę pozamykani – nazwijmy to po imieniu – we wku**ie. Osiem lat działaliśmy w bardzo trudnych warunkach, w tym roku one się polepszyły, z wiadomych względów, ale te ostatnie lata były obciążające. W odróżnieniu od Adama jestem na zewnątrz Kościoła katolickiego, który jest do nas nastawiony wrogo. Popieranie terapii konwersyjnej jest oficjalną linią polskiego Episkopatu, więc mówimy tu o promowaniu działań, które wzmacniają ryzyko wystąpienia myśli depresyjnych, samobójczych u osób LGBT+.

Zapachy, choć zazwyczaj kojarzą nam się pozytywnie, nie od dziś wciągane są w narrację dyskryminacyjną. Skrajnie prawicowe gazety w dwudziestoleciu międzywojennym pisały, że Żydzi, którzy spacerowali po warszawskim parku Saskim, mieli "zanieczyszczać Polakom świeże powietrze". Dzisiaj abp Wojda wskazuje grupę społeczną i mówi, że jest ona nie tylko "grzeszna", ale też "cuchnie". 

Mateusz: Budowanie obrzydzenia jest jedną z praktyk wzmacniania nienawiści do grup zagrożonych wykluczeniem. Mowa nienawiści, która opiera się na sferze seksualnej, czyli zmysłowej, w skrajnej formie używana jest np. wobec homoseksualnych mężczyzn. Chodzi tu o natychmiastowe skojarzenia z seksem analnym, które są obsesyjnie kultywowane w niektórych grupach. Tam, jak tylko ktoś słyszy: geje, od razu myśli: seks analny. To jest z jednej strony trochę zabawne, ale z drugiej to jest narracja, która ma obrzydzić tę grupę – mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami robią obrzydliwe rzeczy, których my nie robimy. Bo seks heteroseksualny jest zawsze czysty i pachnący, prawda? Również wobec osób transpłciowych tworzy się narrację, że nie wiadomo, co mają w majtkach. To jest odwoływanie się do takiego prawie bezwolnego odruchu, że to powinno nas obrzydzić, bo jest inne, złe. Pomysł Adama opiera się na tym, żeby takie narracje odwrócić. Pokazać, że zapach tej niby brzydkiej, wstrętnej, homoseksualnej miłości jest piękny.

Mateusz Sulwiński (Fot. materiały prasowe) , Adam Sierociński (Fot. materiały prasowe)

Adam: Na szczęście zmysły i wyobraźnia mogą kierować w zupełnie inną stronę. Bo miłość może pachnieć książką, kawą i spoconą pościelą też (śmiech). Mam nadzieję, że ten ferment i ten zapach, który my wytworzyliśmy, popchnie ludzi w tę stronę, gdzie się czuje miłość.

A dla was osobiście jak ona pachnie?

Mateusz: Jak mój partner. On sam jest zresztą bardzo czuły na zapachy – natychmiast wyczuwa nawet najmniejsze zmiany zapachu w naszym mieszkaniu. Zawsze pierwszy czuje, że już czas wynieść śmieci. Wydaje mi się, że zapachy silnie wpływają na to, kto nam się podoba. I to jest czasem ledwo świadome, że to, co nas przyciąga do drugiej osoby, to jest właśnie jej zapach. Potrafimy też po prostu zdębieć na ulicy, kiedy przechodzi obok nas ktoś, kto używa perfum, jakich używała ważna dla nas osoba, a której już w naszym życiu nie ma. Ale przez perfumy wraca do nas ta cała historia.

Adam: O tym, jak ważne są dla mnie zapachy, przekonałem się, kiedy straciłem węch w covidzie. Każdego ranka wąchałem wtedy puszkę kawy, żeby sprawdzić, czy już ją czuję, bo kawa ma zapach, który bardzo lubię. Lubię też woń starego papieru, ale też po prostu być w księgarniach, wąchać książki. A trzecim, bardzo niepopularnym zapachem, który uwielbiam, jest zapach ryb. Wiem, że większość ludzi się teraz wzdryga. Nie jem mięsa od wielu lat, ale lubię w porcie poczuć znowu ten zapach ryb, który jest powszechnie uważany za dość okropny. I to prowadzi nas znowu do tematu, co nam cuchnie, a co nam pachnie. Bo to, co komuś cuchnie, innej osobie może pachnieć. I ważne jest, żeby dawać ludziom przestrzeń do tego, żeby mogli korzystać z tych zapachów, które lubią.

Zobacz wideo Katolik-gej: "To nie bohaterstwo. Bóg jest miłością"

Tym bardziej że to, czy dany zapach lubimy, czy nie, jest w dużej mierze kwestią kulturową, zależy od otoczenia, zwyczajów, w których żyjemy.

Adam: Od indywidualnej historii też. Ja np. lubię zapach Adidas Active Body, moja żona już niekoniecznie. Ale to jest mój zapach dzieciństwa. Ten strzał dresiarskiego zapachu mocno na mnie działa. Pamiętam też stęchły zapach pokoju mojego dziadka, w którym palił szlugi, jednego za drugim. Sam nie palę i wiem, że nie ma w tym nic dobrego, ale od zapachu nikotyny kręci mi się łezka w oku.

Mateusz: Samo hasło "zapach grzechu" może się różnie kojarzyć. Jest grupa osób, którym kojarzy się pejoratywnie, ale są też tacy, którzy uśmiechają się, jak to słyszą. Bo dla Kościoła katolickiego mało co nie jest grzechem i to słowo się już wyświechtało. Nasz "zapach grzechu" to wyzwolenie się z okowów wstydu. Kościół nakazuje nam wstydzić się wielu rzeczy, w tym tych związanych z seksualnością, miłością, przeżywaniem jej nie tak, jak według Kościoła powinna być przeżywana. My to odkręcamy. Mówimy, że to jest coś, czego się nie należy wstydzić. Co więcej, można się tym nawet spryskać i pachnieć.

Zapach Grzechu LGBT (Fot. materiały prasowe) , Osoba, która wpłaci darowiznę na pomoc psychologiczną prowadzoną przez Grupę Stonewall, dostanie próbkę Zapachu Grzechu LGBT. (Fot. materiały prasowe)

Nawiązując jeszcze do poczucia wstydu, wykluczenia osób LGBT+: jak wygląda pomoc psychologiczna, której udziela Grupa Stonewall?

Mateusz: Pomagamy około 80 osobom miesięcznie. Przede wszystkim są to konsultacje indywidualne. Każdy dodatkowy pieniądz, który zbieramy w tej akcji, będzie przeznaczony na to, żeby zwiększać ich liczbę. Konsultacje prowadzimy w formie jednego, czasem dwóch spotkań, bo nie zastępują one psychoterapii. Są po to, by zaopiekować się daną osobą, wskazać jej możliwe ścieżki postępowania. Ta pomoc jest skierowana do osób LGBT+ i do tych, których sprawa dotyczy tej sfery, czyli np. rodziców, których dziecko się wyoutowało. Kierujemy pomoc do osób pełnoletnich, bo tak mówi polskie prawo. Osoby nieletnie muszą mieć zgodę rodziców. To bardzo niefortunne, bo nietrudno sobie wyobrazić sytuację 15-letniego geja, który nie jest wyoutowany przed rodzicami. Jak w takiej sytuacji ma uzyskać ich zgodę? Musimy się jednak dostosować do przepisów.

Mamy też kilka grup wsparcia: dla młodych osób od 18. do 30. roku życia, dla osób transpłciowych, dla rodziców. W zeszłym miesiącu zadebiutowała grupa dla seniorów LGBT+. To jest bardzo niezaopiekowana grupa, bo szalenie trudno do nich dotrzeć. Działania aktywistyczne queerowe w Polsce w 85 proc. są w internecie. Żeby dotrzeć do seniorów, potrzebne są inne narzędzia, np. reklamy w prasie papierowej, poczta pantoflowa albo numer telefonu wywieszony na kartce. Takie grupy funkcjonują w Warszawie, we Wrocławiu, ale można je policzyć na palcach jednej ręki.

Czy są okresy, kiedy takiej pomocy potrzeba więcej i macie więcej pracy?

Mateusz: Szczyt był w 2020–2021 roku, kiedy nie dość, że była pandemia, to jeszcze mieliśmy intensywną nagonkę na osoby LGBT+. Wtedy wołania o pomoc było bardzo, bardzo dużo. Zapotrzebowanie na pomoc zawsze wzrasta pod koniec roku. Teraz jest mniej, ale nadal ten poziom jest taki, że mamy co robić.

Jeżeli według abp. Wojdy Polacy i Polki "cuchną grzechem LGBT", to jaką woń – według was – czuć w Kościele tego duchownego?

Adam: Tę odpowiedź traktuję bardzo serio. Chciałbym, żeby hierarchowie dali powąchać sądownictwu akta, które ukrywają, bo tam jest prawdziwy ból – chodzi oczywiście o wykorzystywanie seksualne dzieci. Zresztą pod słowami "cuchnięcie", "grzech LGBT" też się kryje cierpienie. Czas z tym skończyć.

Mateusz: Kościół pachnie stęchlizną. I jest dużo osób, które lubią ten zapach. Ale fajnie byłoby wpuścić trochę powietrza do tego pomieszczenia, które jest zamknięte od bardzo dawna – to by było z korzyścią dla wszystkich.

Wnętrze kościoła, zdjęcie ilustracyjne (Fot. Wojciech Habdas / Agencja Wyborcza.pl)

W zestawie negatywnych zapachów są takie związane z przemijaniem, gniciem. To jest bardzo realna perspektywa polskiego Kościoła, który przeżywa ogromny kryzys na własne życzenie, więc myślę, że tam zapachy będą coraz bardziej nieciekawe.

Adam: Idźmy po miłość, po prostu ją czujmy.

Więcej informacji na temat kampanii "Zapach grzechu LGBT"  TUTAJ

Adam "Sierot" Sierociński. Były gamer i dziennikarz, obecnie dyrektor kreatywny agencji Feeders. W swojej regularnej pracy realizuje się przez tworzenie kampanii społecznych. Przez ostatnie kilkanaście lat leczył ludzi z hivokryzji, tworzył kampanie dla Fundacji Rak’n’Roll, postawił wirtualny dom na Wschodzie, który przeciwdziała kryzysowi humanitarnemu w czasie stanu wyjątkowego, czy odpowiedział na nękające Polki pytanie "Gdzie TE dzieci?" – jednym billboardem zachęcającym do wpłat na TE dzieci na Pomagam.pl. Ślepo wierzy m.in. w to, że reklama może być dobra. Dobra, czyli dobrze zrobiona i robiąca dobre rzeczy. 

Mateusz Sulwiński. Członek zarządu stowarzyszenia Grupa Stonewall. Przeprowadził kilkaset godzin webinarów i wykładów na temat społeczności LGBT+, języka inkluzywnego i postulatów ruchu, m.in. dla Converse, Deloitte i Heineken. Pomysłodawca i koordynator poznańskiej sieci pracowniczej LGBT+ in the workplace, koordynator kampanii transpraca.pl, współkoordynator kampanii "Jesteśmy dobrzy w byciu razem" (Złoty Spinacz 2022), współorganizator ośmiu edycji festiwalu Poznań Pride Week i poznańskiego Marszu Równości. W 2024 r. znalazł się na liście stu osób wspierających edukację seksualną w Polsce magazynu "Forbes Women" i SEXEDPL.

Anna Budyńska. Redaktorka naczelna magazynu Weekend.gazeta.pl. Interesuje się zapachami i tym, jak  na nas wpływają. Jest współautorką książki "Ach, zapach! Przewodnik po fantastycznym świecie zapachów".