Polska Stories
Uczestnicy III Marszu Równości w Rzeszowie (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl)
Uczestnicy III Marszu Równości w Rzeszowie (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl)

Kolejny etap drugiej edycji Polska Stories za nami. Od 26 października do 21 grudnia na łamach weekend.gazeta.pl publikujemy reportaże uczestników programu. Artykuł Piotra Jończyka jest pierwszym z nich.

Najcięższe było zaakceptowanie samej siebie. To, w co wierzyłam przez 16 lat życia, nagle okazało się nieprawdą, a ja tak naprawdę byłam inna, niż myślałam. Ale to przecież tylko jeden element mojej osoby, a nie cała ja.

Zuza ma 19 lat, w tym roku zdała maturę i zaczęła studiować ekonomię. Swoją dziewczynę poznała w liceum, a w październiku obie przeprowadziły się z Podkarpacia do Warszawy. O tym, że chce się spotykać z dziewczynami, zaczęła mówić, gdy miała 16 lat, ale podczas urodzin tata i babcia wciąż życzą jej, żeby znalazła sobie dobrego chłopaka. Im powiedzieć zamierza dopiero wtedy, gdy się finansowo usamodzielni. – Przykre, że zamiast mówić: O Boże, znalazłam miłość mojego życia, myślę: O Boże, czy mi odetną koszta?

K., 18-latek, który mieszka pod Rzeszowem, nie powiedział jeszcze nikomu. Chłopaków poznaje jedynie na Grindrze. – Nie jest to łatwe, dużo tam ludzi, którzy szukają jednego, czyli funu – opowiada.

Grindr to popularna wśród gejów aplikacja randkowa. Od Tindera różni się tym, że nie trzeba czekać na matcha, żeby wysłać pierwszą wiadomość. Użytkownik po zalogowaniu widzi kafelki z profilami w kolejności od tego, który jest najbliżej. Wyświetlają się tylko ci, którzy niedawno byli online. W Warszawie czy Poznaniu, gdzie jest wielu aktywnych użytkowników, można spotkać kogoś z sąsiedztwa, w Rzeszowie nawet kogoś, kto mieszka w Krośnie, czyli ponad 50 km dalej. Każdy profil składa się ze zdjęć, opisu, preferencji. Użytkownik może zaznaczyć, czy chce dostawać nagie zdjęcia, czy jest nosicielem wirusa HIV lub kiedy ostatni raz się badał.

Profil K. to pusty czarny kafelek. W jego okolicy to częste. – Czasem się okazuje, że to żołnierze z US Army. Oficjalnie są na misji, więc zakładają konta bez zdjęć i wysyłają je dopiero na priv.

Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji w Ukrainie amerykańskie wojsko obsługuje lotnisko w Jesionce w pobliżu Rzeszowa. Mimo że w 2010 amerykański Senat zniósł obowiązującą w wojsku zasadę don’t ask, don’t tell, zgodnie z którą wojskowi nie byli pytani o orientację seksualną, ale też sami nie mogli o niej mówić, żołnierze nie chcą pokazywać twarzy na Grindrze.
Grindr - aplikacja randkowa dla gejów (Koshiro K/Shutterstock)

Coming out

Według raportu Kampanii Przeciw Homofobii młode osoby są najczęściej wyoutowane przed najbliższymi przyjaciółmi. Rodzinie mówi o sobie jedynie połowa z nich. Zuza na początku powiedziała mamie. Wcześniej czuła dużą niepewność, w domu o osobach LGBT+ się nie rozmawiało, nie wiadomo było, co mama tak naprawdę myśli.

Najpierw była godzina płaczu przed nią. Dopiero potem byłam w stanie napisać to na kartce. Mama była mocno zaskoczona. Cały jej światopogląd został zburzony.

Reakcja mamy? Z jednej strony: kocham cię, wszystko będzie dobrze, akceptuję to. Z drugiej: to niebezpieczne, co sobie ludzie pomyślą, nie afiszuj się z tym. – Kiedy chcę się złapać przy niej z moją dziewczyną za rękę, to mówi, że nie jest na to gotowa. I to jest "akceptacja", ale jedynie na jej zasadach. Często dopytuje, czy na pewno podobają mi się tylko dziewczyny. Nie mam już siły tłumaczyć, że wolę nie określać mojej orientacji, bo wiem, że ona tego nie zrozumie.

Swoją dziewczynę Zuza trzyma za rękę wtedy, kiedy mamy nie ma w pobliżu. Pierwszy raz w Krakowie. – To był jeszcze etap przed związkiem, więc to było takie: o Boże, trzymamy się za ręce! Czasem przechodnie zerkają, nierzadko z poczuciem wstydu, odwracają po chwili wzrok. Zdarza się tak jak kiedyś na rynku w Mielcu: lokalne emerytki wzburzył widok dwóch dziewczyn. Dla Zuzy to tylko incydenty, ale według badań Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 2019 roku tylko 6 proc. osób z Polski nie boi się chodzić z partnerem tej samej płci za rękę.

Miłość bez względu na płeć (Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Wyborcza.pl)

Szkoły przyjazne i nieprzyjazne

Róż Kasprzyckx ma 20 lat, w tym roku skończył liceum plastyczne w Krośnie. – Jeśli jest się osobą queerową, to plastyk nie jest najgorszą szkołą, do której można trafić – mówi.

W szkole uczy się zaledwie kilkadziesiąt osób. Nauczyciele wspierają zaangażowanie w aktywizm, a Róż od trzech lat co roku organizuje w Krośnie jakieś queerowe wydarzenie. W 2021 Queerowe Podkarpacie w Biurze Wystaw Artystycznych, rok później spotkanie z Joanną Ostrowską, z pochodzenia również krośnianką, autorką książki "Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej". W tym roku założony przez niego kolektyw Obłęd zainicjował pierwszy w Krośnie Marsz Równości. Na koniec szkoły Róż przygotował serię prac nawiązującą do Nory, obozu kolektywu Wilczyce, broniącego Puszczy Karpackiej przed wycinką prowadzoną przez Lasy Państwowe.

Bałem się dyplomowej wystawy i tego, że będę musiał się podpisać moimi danymi z dokumentów. Ale nie robili problemu, mogłem się podpisać danymi, których używam na co dzień. Chociaż widać było, że nauczyciele nie spotkali się wcześniej z wieloma uczniami otwarcie queerowymi, to nie bali się tego, tylko większość z nich próbowała się doedukować i zrozumieć.

Zuza wybrała szkołę ze względu na wyniki i możliwości wyjazdów, nie wiedziała, jak traktuje się tam osoby nieheteronormatywne. Po czasie okazało się, że w szkole temat osób LGBT+ nie istnieje. Na lekcjach nauczyciele są ostrożni, bo temat według nich jest delikatny.

Trudno powiedzieć, czy moja szkoła była przyjazna, czy nie, bo ani w jedną stronę, ani w drugą nikt nie wyrażał opinii. W moim idealnym świecie w kwestii osób LGBT+ nie byłoby tej walki o traktowanie nas na tych samych zasadach, które posiadają pary heteronormatywne. Jeśli jakaś heteropara całuje się na korytarzu i to jest okej, to chciałabym, żeby tak samo były traktowane osoby niehetero. Bez tej konieczności, że musimy robić akcje, spoty i projekty, żeby kochanie i bycie w związku z drugą osobą zostało zaakceptowane.

Tęczowy piątek w technikum w Białymstoku (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)

Z badań wynika, że w każdej klasie jest statystycznie jedna osoba LGBTQ+. Ranking Szkół Przyjaznych LGBTQ+ tworzy dla nich mapę bezpiecznych szkół ponadpodstawowych. Celem Fundacji GrowSpace, która koordynuje ranking, jest pomoc młodym osobom w wyborze bezpiecznej i otwartej szkoły średniej. Pierwsza i druga edycja rankingu, który zainicjował w 2018 roku maturzysta Dominik Kuc, obejmowała jedynie szkoły warszawskie. Rok później z powodu pandemii ranking nie odbył się w tradycyjnej formie, ale w 2021 zaproszono do głosowania szkoły z całej Polski. Pytania dotyczą między innymi przejawów braku tolerancji w szkole, akceptacji wobec jednopłciowych par na studniówce czy obecności symboli społeczności LGBT.

Ściana wschodnia w rankingu

Na Podkarpaciu początkowo szkoły w rankingu się nie pojawiały. Stwierdziłam, że może mi akurat uda się dotrzeć do młodych osób tutaj – mówi Julia Pyzińska, od 2021 koordynatorka rankingu dla tzw. ściany wschodniej, czyli województw podkarpackiego, lubelskiego i podlaskiego. Julia to ubiegłoroczna maturzystka z Dębicy, miejscowości między Rzeszowem i Tarnowem, obecnie aktywistka grupy Wschód.

Zadaniem Julii było kontaktowanie się ze szkołami i zachęcanie uczniów do wejścia na stronę internetową rankingu i ocenienie swojej szkoły. Formularz jest ogólnodostępny, ale zestaw pytań się zmienia. W tym roku organizatorzy uzupełnili go o pytania dotyczące kryteriów wyboru szkoły średniej.  

Na początku Julia pisała do młodzieżowych rad lub osób, które wcześniej w nich zasiadały. Młodzieżowe rady jednak często działają jedynie w teorii, ale dzięki nim Julia poznała wiele osób, szczególnie w okolicy. Sama była młodzieżową radną przez dwie kadencje. Odzywała się też do samorządów uczniowskich i lokalnych stron Spotted na Facebooku. Wszystko, żeby dotrzeć bezpośrednio do osób uczących się.

Wyniki rankingu prezentowane są na mapie za pomocą kolorowych gwiazdek. Na tęczowo zaznaczono szkoły zarówno przyjazne, jak i zaangażowane. Na czerwono nieprzyjazne, na zielono przyjazne, a pomiędzy nimi pomarańczowe, czyli przyjazne umiarkowanie. Fioletową gwiazdką oznaczone są szkoły ocenione przez niewystarczającą liczbę osób, a na szaro te, które nie wzięły udziału w głosowaniu.

W 2021 roku w pierwszej ogólnopolskiej edycji badania wzięło udział 22 516 osób, w 2022 liczba ta spadła do 14 740, w kolejnej edycji wróciła do pierwotnego poziomu – głos oddało 21 062 uczących się w polskich szkołach średnich. Nagły spadek oddanych głosów w 2021 roku organizatorzy rankingu tłumaczą inwazją Rosji w Ukrainie.

Jako członkowie zespołu i osoby zaangażowane społecznie byliśmy włączeni w działania pomocowe, również już w czasie trwania badania, co mogło wpłynąć na zaangażowanie, ale nie żałujemy – tłumaczy Julia. – Nie winię też tych osób, które nie głosują, bo chcą dla szkoły jak najlepiej. Były już takie sytuacje, że grożono pani dyrektor, że zaraz straci stanowisko, bo pojawiły się sygnały, że szkoła może pojawić się w rankingu. Czasami jakiejś szkoły nie ma na mapie nie dlatego, że jest niebezpieczna, tylko uczniowie i uczennice nie chcą głosować, bo boją się właśnie o to, żeby dana osoba nie straciła stanowiska.

Kontakt z samymi szkołami nie zawsze jest łatwy. Zdarza się, że dyrektorzy odmawiają przekazania informacji o rankingu uczniom. Według nich szkoła nie powinna promować polityki czy określonych poglądów. 
Tęczowy piątek w jednej ze szkół w Poznaniu (Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl)

Ale w zeszłym roku na 15. miejscu w Polsce było liceum z Boguchwały. I to jest taka moja perełka pod Rzeszowem! – mówi Julia.

Boguchwała

Mieści się tu siedziba Zakładów Porcelany Elektrotechnicznej "ZAPEL" SA, czwartoligowy klub piłkarski Izolator Boguchwała i dwa kościoły – stary i nowy. Gdy w 2008 roku sześciotysięcznej Boguchwale przywrócono prawa miejskie, radni zaczęli się starać o utworzenie szkoły średniej. Dwa lata później rok szkolny rozpoczęło pierwsze w historii miasta liceum ogólnokształcące, które w 2022 roku zadebiutowało w Rankingu Szkół Przyjaznych LGBT+ na 15. miejscu, najwyższym spośród szkół na Podkarpaciu. Dla dyrektora dr. Michała Figury sukces szkoły był zaskoczeniem.

Wtedy nie miałem pojęcia, że taki ranking w ogóle istnieje. Sama świadomość obecności dzieci nieheteronormatywnych jest czymś oczywistym i trzeba być ślepym, żeby żyć w społeczeństwie i nie zdawać sobie z tego sprawy. Gdy zadzwonił telefon, to było duże zaskoczenie, ale pozytywne, bo to pokazuje, że dzieci, które u nas są, czują się dobrze i bezpiecznie.

Szkoła mieści się w późnobarokowym pałacu zbudowanym przez księcia Lubomirskiego. W 1921 roku ostatnia właścicielka Wanda Suszycka przekazała go na rzecz fundacji imienia swojego i męża. Obecnie budynek, kupiony za pieniądze zarobione w przemyśle naftowym przez Zenona Suszyckiego, jest własnością Podkarpackiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, od którego pałac podnajmuje gmina. Dla dyrektora Figury budynek bywa zarazem przedmiotem dumy i żalu.

Zabytkowy budynek szkoły w Boguchwale (Piotr Jończyk) , Szkoła w Boguchwale przyciąga także osoby z doświadczeniem migracyjnym (Piotr Jończyk) , Do liceum w Boguchwale chodzą w tym roku 202 osoby (Piotr Jończyk)

Cieszymy się, że mieści się tutaj siedziba szkoły. My zawsze mówiliśmy, że staramy się łączyć tradycję z nowoczesnością, ale budynek ma już prawie 300 lat i podlega pod ochronę konserwatora zabytków. Żadne poważniejsze remonty, adaptacje czy rozbudowa nie wchodzą w grę. Szkoła płaci średnio 8 tys. zł miesięcznie za gaz w sezonie grzewczym, kolejne pięć za energię elektryczną. Nie mamy własnej sali gimnastycznej, pomieszczenia dydaktyczne muszą się dostosować do tej przestrzeni, która jest. Trudno nam rywalizować z innymi szkołami pod względem lokalowym.

Do liceum w Boguchwale chodzą w tym roku 202 osoby. Sporo spoza Boguchwały – dojeżdżają w pół godziny komunikacją miejską z Rzeszowa, a czasem nawet 30–40 km z innych miejscowości w regionie. Niektórzy wynajmują na cały rok pokój w hotelu przy szkole. Liceum prowadzi klasy dwujęzyczne oraz przygotowuje do matury międzynarodowej, którą w tym roku będą zdawali pierwsi uczniowie.

Szkoła przyciąga przez to osoby z doświadczeniem migracyjnym – dzieci rodziców wracających z zagranicy bądź takich, którzy zdecydowali, że najpierw do kraju wrócą same dzieci. 

Gdy szkoła działa długo i ma tradycje przekazywane z dziada pradziada, to pewnie trudno się do różnych rzeczy dostosować. My mieliśmy po dwadzieścia parę lat i od początku stawialiśmy na nowoczesność i otwartość. Teraz, gdy mam skończone czterdzieści, dziwne się wydaje, jak szybko ten krótki czas minął, a jednocześnie ile przez ten czas zdążyło się wydarzyć. Staraliśmy się zrobić szkołę przyjazną dla wszystkich uczniów, niezależnie, skąd przyjechali i co ich wyróżniało – podsumowuje dyrektor Figura.

Koedukacyjne toalety w szkole w Boguchwale (Piotr Jończyk) , Oprawione Dyplomy Równości (Piotr Jończyk)

Od początku istnienia liceum uczniowie dostawali od szkoły laptopy, później tablety. Po pewnym czasie, gdy okazało się, że uczniowie nie chcą nosić sprzętu do szkoły, postawiono szafki, w których laptopy przez noc mogą się naładować. W szkole część toalet jest koedukacyjna, co docenili organizatorzy rankingu, ale dla dr. Figury ich obecność jest przezroczysta.

Wielki plakat ze zdjęciami z gminy (Piotr Jończyk)

To, że mamy toalety, z których każdy może skorzystać, może się wydawać czymś nienormalnym, ale czy w domu mamy odrębne toalety dla ojca, a odrębne dla matki? Dlaczego w szkole ma być akurat taka przestrzeń, która by miała niektórych wprowadzać w zakłopotanie?

"Ja się z żadną ścianą wschodnią nie utożsamiam!"

Po ogłoszeniu wyników rankingu w 2021 roku liceum z Boguchwały skupiło uwagę mediów: pierwsze liceum ze stereotypowo najbardziej konserwatywnego województwa w Polsce, na dodatek z miejscowości, w której mieszka jedynie sześć tysięcy osób.

– To kwestia optyki. Ja nigdy nie patrzę na nas jak na jakiś zaścianek – wręcz przeciwnie – i chcę, żeby te dzieci, które do nas przychodzą, to czuły. W tym momencie mniej więcej jedna piąta nauczycieli, którzy u nas pracują, ma tytuł doktora, nawet mamy w naszym gronie jedną panią profesor doktor habilitowaną. Sam zawsze się widziałem jako człowiek o otwartych, szerokich horyzontach. Ja się z żadną ścianą wschodnią nie utożsamiam!

W kolejnej edycji rankingu liceum w Boguchwale spadło z 15. na 30. miejsce, ale utrzymało pozycję lidera w województwie podkarpackim.

Ten rok już był trochę inny. Wiedzieliśmy o rankingu i chcąc nie chcąc, obserwowaliśmy przestrzeń medialną. Później zrobiło się niekoniecznie przyjemnie, kiedy zaczęły się pojawiać zapowiedzi kontroli ze strony Rzecznika Praw Dziecka. To podcina skrzydła. Wydaje ci się, że robisz coś dobrego i znajduje to pozytywny odbiór społeczny, a potem zaczynasz się zastanawiać, czy może jednak robisz coś nie tak. Z drugiej strony może właśnie to, co my robimy i wydaje nam się takie oczywiste, wcale nie jest oczywiste dla wszystkich?

Dr Michał Figura, dyrektor szkoły średniej w Boguchwale, która zadebiutowała w 2022 roku w Rankingu Szkół Przyjaznych LGBT+ na 15. miejscu (Piotr Jończyk)

Rzecznik

10 maja podczas konferencji "Kościół – Edukacja – Wychowanie" w Wigrach rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak zapowiedział kontrole w wyróżnionych w rankingu szkołach. Później precyzował, że są rutynowe i wynikają z tego, że dyrektorzy nie weryfikują swoich pracowników w tzw. rejestrze pedofilów, co naraża dzieci na potencjalny kontakt z przestępcami seksualnymi. Według Biura Prasowego Rzecznika Praw Dziecka tego typu kontrole są obowiązkiem rzecznika na mocy ustawy, a ich celem jest ochrona dzieci między innymi przed przemocą, demoralizacją czy złym traktowaniem. Kontroli było 18. Osiem spośród kontrolowanych szkół nie dopełniło weryfikacji pracowników w rejestrze. Biuro nie chciało udzielić mi informacji, w jaki sposób skontrolowane szkoły wybrano.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga na działania Mikołaja Pawlaka. Wyrażono w niej obawę, że jego działania to powielanie krzywdzących stereotypów i próba powiązania przestępców seksualnych ze społecznością LGBT+. 20 lipca 2023 roku Biuro RPO poprosiło Mikołaja Pawlaka o wyjaśnienie, w jaki sposób wybrano szkoły do kontroli, jaki był jej zakres oraz podstawa prawna podjętych działań. Pismo do dziś pozostaje bez odpowiedzi.

Tęczowy piątek

W 2018 Ministerstwo Edukacji Narodowej podobnie chciało potraktować szkoły świętujące Tęczowy Piątek – akcję zainicjowaną w 2016 roku przez Kampanię Przeciw Homofobii. Jej celem było okazanie solidarności z osobami LGBT+, które uczą się w polskich szkołach. Ministerstwo Edukacji Narodowej stwierdziło, że wydarzenie jest niezgodne z podstawą programową, i zapowiedziało kontrolę w szkołach.

Jak zaznacza Joanna Skonieczna, koordynatorka programowa z KPH, w każdej szkole Tęczowy Piątek wygląda inaczej. Czasem świętuje cała szkoła, czasem aktem odwagi jest już założenie tęczowych skarpetek lub przyniesienie tęczowej torby.

Zawsze mówimy o tym, że osoby w szkole same najlepiej wiedzą, jakie mają potrzeby i na ile mogą sobie pozwolić. Spory odsetek osób w ogóle nie ujawnia się w szkole, a jak się ujawnia, to doświadcza z tego względu przemocy, prześladowania rówieśniczego. Nawet jedna osoba, dorosła czy rówieśnicza, która pokaże tego dnia, że wspiera osoby LGBT+, może mieć ogromne znaczenie. Nawet mała tęczowa przypinka to wiadomość: hej, wiem, że jesteś w tej szkole, i jakby co, masz we mnie wsparcie.

W tym roku Tęczowy Piątek odbędzie się 27 października. KPH przekazała organizację tegorocznej edycji Fundacji GrowSpace, tej samej, która organizuje Ranking Szkół Przyjaznych LGBT+, ale dalej pozostaje partnerem inicjatywy. 

Organizacje jednak jedynie wspierają tęczowe wydarzenia, które organizowane są w szkołach oddolnie przez osoby uczące się i na ich zasadach. Według Skoniecznej młodzież z każdym rokiem bardziej zdecydowanie bierze sprawy w swoje ręce. – Już nie czekają na to, że osoby dorosłe przyjdą i zrobią im warsztat, tylko słyszą, że jest Tęczowy Piątek, więc się samoorganizują. Można poobserwować, jak się wpisze hashtag "Tęczowy Piątek" na Instagramie.

Po chwili jednak dodaje: – Natomiast cały czas wydaje mi się, że to my, osoby dorosłe, musimy rzeczywiście dorównać młodzieży, nie przeszkadzać im, ale wzmacniać ich poczucie bezpieczeństwa, bo to wciąż są osoby młode. I to odpowiedzialność osób dorosłych, żeby zapewnić im takie warunki rozwoju i takie społeczeństwo, w którym rzeczywiście mogą rozwinąć swój potencjał.

Zmęczenie

Chociaż Róż miał czasem poczucie, że jeśli on czegoś w Krośnie nie zrobi, to nie zrobi tego nikt, coraz rzadziej śledzi, co i jak się mówi o osobach queerowych. – Zaczęło mnie trochę męczyć, że cały czas wałkuje się ten sam temat. Dla mnie to jest po prostu to, jak funkcjonuję cały czas. I nie rozumiem, dlaczego to podlega dyskusji, czy ja mam mieć jakieś prawa, czy mam nie mieć praw. Dla mnie to jest codzienność. Taki jestem i co mam z tym zrobić?

Zobacz wideo Poznały się, grając w piłkę nożną. Dziś są małżeństwem

Podobnie czuje się Zuza. Najbardziej męcząca dla niej jest konieczność ciągłego mówienia o sobie po to, żeby dawać przykład innym.

Nie wiem, czemu trzeba o tym wspomnieć w każdej sytuacji, jakby to była rzeczywiście najważniejsza informacja o kimś. Człowiek się składa z tak wielu elementów. I zamiast się skupić na tym, jaką jest osobą, to się skupiamy, kto podoba się danej osobie i jakiej orientacji jest.

Polska Stories

Polska Stories to kilkumiesięczne warsztaty dla młodych reportażystów i reportażystek, którzy rozpoczynają pracę w zawodzie. Dziesięciu uczestników, którzy doszli do finału, wzięło udział w bezpłatnym cyklu szkoleń dziennikarskich. Prowadziła je wielokrotnie nagradzana reportażystka Olga Gitkiewicz. Każdy reportaż przygotowany w ramach Polska Stories zostanie opublikowany na stronie głównej Gazeta.pl oraz w serwisie Weekend.gazeta.pl. Spośród dziesięciu opublikowanych reportaży jury złożone z doświadczonych redaktorów i dziennikarzy wybierze najlepszy tekst. A jego autor na minimum sześć miesięcy dołączy do współpracowników Weekend.gazeta.pl.

Więcej