Rozmowa
Pierwsza w Polsce stacjonarna queerowa księgarnia (Mike Urbaniak)
Pierwsza w Polsce stacjonarna queerowa księgarnia (Mike Urbaniak)

Poznań stał się tęczową stolicą Polski? 

Poznań jest już od kilku lat najbardziej tęczowym miastem w kraju, co może być dla wielu zaskakujące, biorąc pod uwagę to, że historycznie był zawsze raczej konserwatywnym miastem. W międzywojniu był twierdzą endecji, a w III Rzeczpospolitej Roman Giertych reaktywował tu Młodzież Wszechpolską. Tymczasem dzisiaj Poznań jest miastem otwartym, liberalnym i ma bez wątpienia najbardziej rozwibrowaną społeczność queerową w Polsce. Stał się metropolią, do której się przeprowadzają osoby LGBT+ z całego kraju, ten trend widać wyraźnie. A wszystko to dzieje się głównie za sprawą Grupy Stonewall.

Jednym z wydarzeń tegorocznego Poznań Pride Week było otwarcie pierwszej stacjonarnej queerowej księgarni w Polsce. Mogłoby się wydawać, że wszyscy kupujemy w internecie, jednak samo zagospodarowanie przestrzeni miejskiej ma znaczenie.  

Queerowe księgarnie zawsze były ważnymi centrami społeczności LGBT+, miejscami, gdzie nie tylko przychodzi się po książki, ale także po prasę. Do księgarni wpadało się wymienić ważnymi wiadomościami, poplotkować, zostawić klucze do mieszkania czy dać ogłoszenie, a nawet by kogoś poderwać. Niektóre z tych miejsc przetrwały do dzisiaj, jak choćby Myopic Books w Chicago, a inne, jak Oscar Wilde Memorial Bookshop w Nowym Jorku, upadły kilkanaście lat temu. 

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje na wakacje

Na szczęście ciągle otwierają się nowe księgarnie.

"New York Times" donosił niedawno, że małe księgarnie przeżywają w USA boom, bo ludzie potrzebują takich miejsc. Nie chcą już kupować książek tylko w sieci i nie wierzą sponsorowanym i manipulowanym internetowym komentarzom. Chcą spotkania z żywym człowiekiem, który im doradzi, podpowie, z którym można zwyczajnie porozmawiać o książkach. I tak właśnie jest w Księgarni Stonewall, która sąsiaduje z kilkoma innymi queerowymi miejscami, bo trzeba powiedzieć, że mamy w Poznaniu zaczątek tęczowej dzielnicy przy Półwiejskiej, zwanej ostatnio dowcipnie ulicą Półgejską.

Tak wygląda Hostel Stonewall (mat. prasowe)

Kto kupuje książki w Stonewall? 

Co ciekawe, przychodzi bardzo dużo młodzieży, i to stadami. To grupki osób, które siadają przy półkach i dyskutują: "A to czytałeś?", "To powinnaś przeczytać!", "Tym się możemy wymienić". Zresztą dzięki nim odkryłem segment literatury, której nie znałem, co mnie zaskoczyło, bo byłem przekonany, że przeczytałem wszystkie queerowe książki wydane w Polsce. Tymczasem okazało się to nieprawdą, więc teraz nadrabiam zaległości i czytam "Te wiedźmy nie płoną" Isabel Sterling, "To właśnie my" Becky Albertalli i Adama Silvery czy "Fluffa" Natalii Osińskiej.

Młodzież kocha też oczywiście komiksy, a naszym numerem jeden jest – co pewnie nikogo nie zdziwi – "Heartstopper" Alice Oseman, którego popularność podbił powstały na jego bazie serial na Netfliksie. Niedawno był u nas chłopak, który pytał o mangi BL – Boys Love i w taki oto sposób dowiedziałem się, że mangi mają także segment skupiony na homoerotycznych perypetiach nastoletnich chłopaków. 

Mike Urbaniak na otwarciu księgarni (mat.prasowe)

Do księgarni przychodzą także oczywiście starsze osoby, które oprócz powieści szczególnie lubią reportaż i książki historyczne. Często sięgają po "Hiacynta" Remigiusza Ryzińskiego czy "Mężczyzn z różowym trójkątem" Heinza Hegera. Z kolei panie chętniej wybierają biografie – "Antoine de Paris", biografia Antoniego Cierplikowskiego pióra Marty Orzeszyny idzie jak świeże bułeczki. 

Jest w naszej księgarni mnóstwo sytuacji, które mnie, jako geja po czterdziestce, zaskakują, wzruszają i cieszą, bo kiedy ja byłem nastolatkiem, były niemożliwe. Przyszła na przykład do nas pani, która od razu zakomunikowała, że szuka czegoś na prezent dla nastoletniej córki lesbijki. 

Co poleciłeś? 

"Przewodnik lesbijki po katolickiej szkole" Sonory Reyes, który w ubiegłym tygodniu był naszą najlepiej sprzedającą się pozycją. Albo taka sytuacja: wchodzą do księgarni starsi państwo, którzy, jak się okazuje, są dziadkami transpłciowego wnuczka, przyjechali z Wrocławia i łącząc się z tym wnuczkiem na FaceTime, mówią: "Słuchaj, znaleźliśmy w Poznaniu tęczową księgarnię! Co ci kupić?". Albo taka: na oko 13-letnia osoba wchodzi do księgarni, ciągnąc za rękę swoją mamę i wskazując na "Tamte dni, tamte noce" André Acimana, krzyczy podekscytowana: "To chcę, mamo! To mi kup!". Albo jeszcze inna: wchodzi do księgarni młody mężczyzna i pyta, co może kupić ojcu, który zawsze każe pozdrowić jego chłopaka, ale głosuje na PiS? 

O! I co będzie antidotum na hipokryzję? 

Zestaw historyczno-współczesny: "Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej" Joanny Ostrowskiej i "Różowa linia. Jak miłość i płeć dzielą świat" Marka Gevissera – pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, co się dzisiaj dzieje wokół spraw LGBT+. Jak to nie pomoże ojcu naszego klienta, to już nie wiem co. 

Otwierając księgarnię, mówiłeś tak: "Cieszę się, że udało nam się dożyć czasu, w którym nie tylko możemy otworzyć księgarnię, ale także mamy co w niej sprzedawać. Pięć lat temu moglibyśmy zapełnić co najwyżej jedną półeczkę". 

W tej chwili mamy sto tytułów i przybywa nam około dziesięciu nowych tygodniowo. Myślę, że do końca wakacji będzie w Księgarni Stonewall około dwustu pozycji, więc już trzeba myśleć nad dokupieniem regałów. Zaczęliśmy też poszerzać nasz asortyment o literaturę feministyczną – są już więc na naszych półkach takie pozycje, jak "Mężczyźni objaśniają mi świat" Rebekki Solnit czy "Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet" Mony Chollet oraz dodajemy sukcesywnie literaturę związaną z kwestiami rasowymi, jak "Kobiety, rasa, klasa" Angeli Y. Davis czy "Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry" Reni Eddo-Lodge. Tego, że mamy "Zapiski syna tego kraju" Jamesa Baldwina, chyba nie muszę dodawać. Uważam, że w queerowej księgarni powinna być zawsze literatura dotycząca innych mniejszości i grup dyskryminowanych, bo to jest system naczyń połączonych. 

Zobacz wideo Rodzina+ odc. 2. Monika i Karolina. "Nasza rodzina nie różni się od innych, jeśli w nich też jest taki ogrom miłości, jak w naszej"

Całkowity zysk jest przeznaczony na działalność Grupy Stonewall, dlatego kupowanie u was to deklaracja polityczna. Gest solidarności. Zadam teraz pytanie, na które mam nadzieję, że odpowiesz: "Nie ma tematu". Na Paradach Równości w różnych miastach pojawiali się nacjonaliści, którzy bywali agresywni, rzucali kamieniami. Czy dostajecie pogróżki? 

Nie! Daj spokój. W Poznaniu od dawna już nawet nie wypada atakować społeczności LGBT+, tak jak nie wypada wywieszać gaci na balkonie i nie sprzątać po swoim psie, choć oczywiście nie żyjemy na planecie wiecznej szczęśliwości, tylko w Polsce i zawsze się coś niedobrego może wydarzyć. Zawsze się znajdzie jakiś kołtun, który pragnie zwyzywać osobę queer albo ją uderzyć. Mieliśmy więc przypadek ataku sąsiada na parę lesbijek, napaści na parę gejów na dworcu i pobicie chłopaka nad jednym z miejskich jezior, ale to są incydenty, a nie jakieś szersze zjawisko. 

Miejsce przyciąga klientów kolorami i otwartością (Mike Urbaniak)

Grupa Stonewall prowadzi w Poznaniu bar Lokum, trzypiętrowy klub Duże Lokum, hostel (pierwszy taki w Polsce), przychodnię (pierwszą taką w Polsce) i organizuje niezliczone ilości wydarzeń. W dodatku większość naszych miejsc jest przy głównych ulicach i ma duże witryny, nie chowamy się po kątach.

Na stronie hostelu piszecie, że to jest takie miejsce, gdzie nikt się nie zdziwi, że meldujesz się z partnerem tej samej płci. Jestem idealistką i chciałabym, żeby nigdzie nikt się nie dziwił, ale domyślam się, że goście przyjeżdżają i mówią: "Nareszcie nie muszę udawać". 

O to trzeba by spytać szefową naszego hostelu Sue Bartel, ale tak, dla wielu osób queer to jest bardzo ważne, że zatrzymują się w tęczowym hostelu. To daje ludziom poczucie dużego komfortu i radości, tym bardziej że Sue z ekipą prowadzą hostel tak, że nie chce się z niego wyprowadzać. Poza tym, zakładając Hostel Stonewall, nie wynaleźliśmy koła. Takie hostele i hotele działają wszędzie na Zachodzie od lat. 

Wiem o tym. Są też queerowe kurorty wakacyjne! 

Oczywiście są kurorty i tęczowe, głównie gejowskie rejsy wielkimi wycieczkowcami po Karaibach czy Morzu Śródziemnym. Queerowa społeczność stworzyła potężny segment ekonomii zasilany tzw. różowymi pieniędzmi i działania Grupy Stonewall się w to wpisują. Kiedy wchodzisz do naszego hostelu czy przychodni, nie masz wątpliwości, gdzie jesteś i dla kogo te miejsca są tworzone. Choć dodam od razu, że wszystkie nasze biznesy są hetero-friendly. Przecież nie pytamy gości w hostelu czy klientów księgarni, baru albo przychodni, jakiej są orientacji czy jaką mają tożsamość płciową.

Tak wygląda Przychodnia Stonewall (mat. prasowe)

Zresztą księgarnię robimy wspólnie z Szymonem Szymankiewiczem, genialnym plakacistą i mężczyzną na wskroś heteroseksualnym, który zawsze wspierał społeczność LGBT+. Na otwarciu księgarni był Jędrzej Solarski, wiceprezydent Poznania, który przyszedł, by nam pogratulować i zakupić kilka książek. 

Powiedział: "Czekam już na kolejne przedsięwzięcia. Dążymy do tego, żeby każdy w Poznaniu czuł się akceptowany". 

Czy tak nie powinno być w każdym normalnym mieście? 

Powinno, ale niestety nie jest. W jednej z książek, które sprzedajecie – "Wierzyliśmy, jak nikt", która opowiada o społeczności LGBT w USA w latach 80. wobec epidemii AIDS – młody chłopak zachwyca się Chicago i wspomina, że w jego miasteczku był jeden gejowski klub, typowa nora, w którym pachniało "nieczystym sumieniem". Wydaje mi się, że u nas wciąż czuć ten zapach. Znajomy opowiadał mi ostatnio, że jeździ na wakacje z partnerem zawsze w jedno miejsce, którego właściciel "też ma geja w rodzinie, więc się nie dziwi". A opowiadał mi o tym ściszonym głosem we własnej, świetnie prosperującej firmie w centrum Warszawy! 

Ściszony głos mnie nie dziwi, bo jest wynikiem społecznej tresury, której poddawani byliśmy wszyscy. Kiedy dorastasz w takim kraju jak Polska, uczysz się nawigować według takich, a nie innych danych współrzędnych, więc wypowiadasz słowo "gej" czy "trans" jakoś tak ciszej, nie zdając sobie nawet często z tego sprawy. Ale to się na szczęście zmienia. Wystarczy zobaczyć, jak wyglądają i jak się zachowują nasze queerowe dzieciaki w Poznaniu. One już żadnych półtonów nie znają, tylko wędrują przez środek miasta, jakby żyły co najmniej w Greenwich Village. To jest dopiero dobra zmiana – efekt działalności Grupy Stonewall. 

W Lokum Stonewall jest zwykle tłoczno (mat. prasowe)

Kiedy nadszedł PiS, zabrał wolnościowym organizacjom, na przykład walczącym z przemocą wobec dzieci i kobiet, pieniądze. I była rozpacz. 

Rozpacz jest w Poznaniu stanem niepoważanym. Tu się stawia na pracę, samoorganizację i przedsiębiorczość. Te idee stały także za otwarciem pierwszego miejsca Grupy Stonewall, czyli baru Lokum. Powstał on, żeby służyć społeczności jako miejsce miłego spędzania czasu, ale także po to, żeby zarabiać pieniądze i nie musieć wisieć tylko na grantach. A wszystkie zyski z naszych biznesów są przeznaczane na cele statutowe stowarzyszenia. Można więc powiedzieć, że zarabiając na wódce, uzbieraliśmy na księgarnię. 

Cofnę się trochę w czasie. Kiedy w 2014 roku Robert Biedroń został prezydentem Słupska i pary hetero z całego kraju w geście solidarności jeździły właśnie tam, żeby udzielił im ślubu, myślałam: idzie lepsze! A potem wszystko szlag trafił. Kolejne kampanie wyborcze PiS upływają pod znakiem szczucia na mniejszości seksualne. Regres! 

Paradoksalnie to dopinguje aktywistów i aktywistki. Zanim PiS doszedł do władzy, w Polsce odbywało się kilka marszów równości w największych miastach. Dzisiaj się odbywają w takich ośrodkach, jak Piła, Zielona Góra czy Bielsko-Biała. PiS osiąga więc w tej materii efekt odwrotny do zamierzonego. 

Cofnę się w czasie jeszcze bardziej: Stonewall to był pub w USA. W latach 60., 70. prawo było tam bardzo opresyjne, między innymi mężczyzna nie mógł tańczyć z mężczyzną, a gejowskie kluby prowadziła głównie mafia. Policja organizowała na te miejsca naloty. Po jednym z nich – właśnie na Stonewall – wybuchły zamieszki. Ty twierdzisz, że gdyby nie one, to nie byłoby wykreślenia w 1973 roku homoseksualizmu z listy chorób ani zalegalizowania w 2015 roku przez Sąd Najwyższy USA małżeństw jednopłciowych. 

Tak twierdzę i zdania nie zmieniłem. Wydarzenia z 28 czerwca 1969 roku w nowojorskim Stonewall stały się symbolicznym początkiem queerowej emancypacji i mitem założycielskim nowoczesnego ruchu LGBT+. Takie formacyjne wydarzenia ma każda grupa społeczna. Naszym jest Stonewall, na co dowodem jest także to, że grupa poznańskich aktywistek i aktywistów zdecydowała w 2015 roku, że właśnie tak, a nie inaczej nazwie swoją organizację. Oczywiście to nie jest tak, że przed Stonewall nic nie było. Wszystkie zainteresowane tym osoby odsyłam na nasz kanał na YouTube, gdzie można obejrzeć już ponad 60 wykładów w ramach Uniwersytetu Stonewall, które mam przyjemność prowadzić. 

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje na wakacje

Skąd ty bierzesz tę siłę?! Zamiast się spakować i wyjechać do takiego kraju, w którym panuje równość małżeńska? 

Zawsze byłem pro-choice. Jeśli ktoś nie ma siły na Polskę i chce budować swoje życie poza nią, co jest ze wszech miar zrozumiałe, proszę bardzo. Mamy tylko jedno życie. Ale większość zostaje, a skoro zostaje, trzeba zrobić wszystko, by tu było lepiej. I to się wbrew pozorom dzieje. Jeżeli Donald Tusk mówi, że PO jest za związkami partnerskimi, to pani kochana!, świat się kończy. Choć w społeczności LGBT+ to raczej wywołuje śmiech i irytację, bo nas interesuje dzisiaj równość małżeńska, a nie jakieś przedpotopowe półśrodki proponowane przez polskich polityków, którzy powinni być już dawno zalani żywicą i umieszczeni na ekspozycji jakiegoś muzeum bursztynu. 

Mike Urbaniak. Dziennikarz kulturalny weekendowego magazynu Gazeta.pl i polskiej edycji "Vogue’a", gdzie prowadzi także swój queerowy podcast "Open Mike". W Grupie Stonewall jest koordynatorem projektów kulturalnych, prowadzi Księgarnię Stonewall, Podcasty Stonewall i Uniwersytet Stonewall. Pracował w Polskim Radiu, pisał m.in. do "Gazety Wyborczej", "Przekroju", „Exclusiva","Notatnika Teatralnego", "Beethoven Magazine" czy portalu e-teatr.pl. Jest autorem kilkuset rozmów z postaciami polskiej kultury. 

Anna Kalita. Absolwentka politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Dziennikarka. W 2016 r. nominowana do Grand Press w kategorii dziennikarstwo śledcze za wyemitowany w programie TVN "UWAGA!" materiał "Tu nie ma sprawiedliwości", o krzywdzie chorych na alzheimera podopiecznych domu opieki, a w 2019 r. do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej za teksty o handlu noworodkami w PRL, które ukazały się w Weekend.gazeta.pl. Fascynują ją ludzie i ich historie oraz praca, która pozwala jej te historie opowiadać. Kontakt do autorki: anna.kalita@agora.pl. 

Jak wesprzeć Grupę Stonewall?

Działalność poznańskich aktywistek i aktywistów LGBT+ można wspierać nie tylko stacjonarnie, w Poznaniu, kupując w Księgarni Stonewall czy bawiąc się w Małym i Dużym Lokum. 20 lipca ruszyła również księgarnia internetowa. W oficjalnym sklepie Stonewall ? outandproud.pl ? można kupić nie tylko książki, ale także gadżety czy ubrania. Cały zysk przeznaczony jest na statutową działalność Grupy Stonewall.