Grzegorz Wysocki: PiS wygrał wybory. Rozumiem, że jako ich wieloletni wyborcy świętujecie na Podhalu.
Góralka: Świętować to akurat za bardzo nie mamy czego…
Czyli wygraliście, ale przegraliście?
Góral: Ja się czuję przegrany.
Góralka: A ja nie.
Góral: No ale co z tego, że mają wynik najwyższy, co nam z takiego wyniku, jak rządów nie ma?!
To dlaczego mówi pani, że nie czuje się przegraną?
Góralka: No po pierwsze dlatego, że jednak wygrali. Co by nie mówić. Takie są fakty. Jest pierwsze miejsce, prawda? A po drugie, jeżeli ludzie tak chcieli i tak wybrali, to niech tak będzie. Niech się teraz martwią ci, co głosowali na Koalicję.
Rozmawiałem z wami przed wyborami. Jeżeli wszystko dobrze zrozumiałem, to wychodzi na to, że były to ostatnie wybory, w jakich wziął pan udział?
Góral: Dokładnie tak! Tak jak ci mówiłem: jak Platforma wygra, to to są moje ostatnie wybory w życiu. Po co mam dalej głosować? Jaki to ma sens?
Mówił mi pan: "Nigdy więcej nie pójdę głosować. Nie ma sensu z głupimi ludźmi się przekomarzać. Jak można głosować na tych, co kraj doprowadzili do ruiny i nie widzieć tego dobra, co się w ostatnich latach wydarzyło?"
Góral: I wszystko podtrzymuję, zdania nie zmieniam. Nigdy więcej nie pójdę na żadne głosowanie, choćby nie wiem kto i co by mi teraz obiecywał.
Na wybory prezydenckie za dwa lata też nie?
Góral: Nawet nie wiadomo, kto tam będzie startował! Nie chcę o tej polityce teraz więcej słyszeć!
U pani również wystąpiła taka ostra reakcja na to, co się wydarzyło w niedzielę?
Góralka: Nie, ja jeszcze pójdę głosować. Bo zawsze staram się głosować. A na kogo, to się okaże.
No dobrze, to żeby nieco obniżyć temperaturę emocji: czy PiS nie ma teraz waszym zdaniem żadnych szans na kontynuację rządów?
Góralka: Chyba nie.
Góral: Pozamiatane jest…
Góralka: Opozycja się na sam koniec zjednoczyła i będą się jednoczyć dalej. Zwłaszcza że wszyscy teraz są zwycięzcami.
Może oprócz Konfederacji.
Góralka: Lewica też nie zaszalała. Nie zrobiła wyniku.
Góral: Ale Lewica to nie jest dobra partia. Kto ich traktuje poważnie?
Góralka: Ale jednoczą się wszyscy razem, Lewica też. Dlatego nawet oni się czują wygrani.
A aż tak niski wynik Konfederacji was nie zaskoczył?
Góral: No niski, ale czego oni się spodziewali? Ja bym też na nich nigdy nie zagłosował…
Góralka: Mają tam takich różnych bałamutów… Korwin nie wszedł, przegrał z żoną Bosaka.
Góral: Nie dziwię się. Żona Bosaka - młoda dziewczyna. A ten? Stary grzyb. Nie nadawał się.
Góralka: Dobrze się stało, że nie wszedł.
A jak wam się podoba, że wszedł Roman Giertych?
Góral: A wszedł?!
Góralka: Wszedł! Tusk go włożył na listę, żeby miał immunitet i znowu będzie ich doradcą, tak jak wcześniej bronił Radka Sikorskiego czy syna Tuska. Pamiętasz Amber Gold?
Góral: Teraz Giertychowi już nic nie grozi. Tak samo jak i Grodzkiemu, i wielu innym.
Do Sejmu wszedł również Łukasz Mejza, którego firma - jak donosiła Wirtualna Polska - miała oferować kosztowne i niesprawdzone leczenie osobom nieuleczalnie chorym.
Góral: I on też wszedł?!
Góralka: No i widzisz, jak ludzie głosują… Oczywiście, że to się nam nie podoba. Ani Giertych, ani Mejza. Nie wiem, na co ludzie patrzą, jak takich polityków wybierają?... Mieli na liście wielu innych do wyboru, a wybrali akurat tych…
Wróćmy do tego, kto według was będzie za chwilę rządzić Polską.
Góralka: Ja myślę, że PiS-owcy tej różnicy nie nadrobią. Za duża jest. Nie ma z czego zbierać. Nikt się nie zgodzi. PSL już powiedział, że mieli takie hasło wyborcze ["Dość kłótni, do przodu" - dop. GW], to teraz nie będą szli z PiS-em.
Marek Sawicki odpowiedział na propozycję koalicji z PiS-em: "Dobrze im radzę: po kartony do Ikei i niech nikomu głowy nie zawracają".
Góralka: No właśnie. Pakujcie kartony albo - tak jak Hołownia powiedział - kuwety. (śmiech) A z kolei Konfederacja jest za mała.
Góral: I też z PiS-em nie pójdzie. Lewica to samo. Ale jedno jest od poniedziałku pewne. Że oni - Kaczyński, Morawiecki i inni - już tam kombinują, kogo i jak przekupić, kogo i jak przeciągnąć na swoją stronę. Ale to się nie uda…
Czyli rządy Zjednoczonej Opozycji?
Góral: Myślę, że za dwa miesiące będzie nowy rząd z tych wszystkich opozycyjnych partii.
Góralka: Zobaczymy, co będzie dalej, ale na pewno nie będzie nic lepiej.
Góral: Mi to już jest obojętne, co będzie. Mnie już nic nie zrobią ani niczego mi nie zabiorą. A czy ci nowi coś dadzą czy nie dadzą? Nie obchodzi mnie.
Góralka: Hołownia ogłosił już podczas wieczoru, że koniec z rozdawnictwem!
Góral: Wiadomo, już to wcześniej opowiadał.
Góralka: Bo to było jego hasło cały czas.
Obawiacie się o dalsze losy transferów socjalnych?
Góral: Tego akurat nie. Zmiana, że 800 zamiast 500 jest już zapisana, i to zostanie.
Góralka: Ale niczego nowego na pewno nie będzie. Ale popatrz się, jaką on różnicą wygrał…
Kto taki?
Góralka: No Tusk. Jak druzgocąco wygrał. Zebrał na tej liście więcej głosów niż wszyscy pozostali razem wzięci.
Pobił rekord Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (408 tysięcy głosów). Tusk dostał teraz 538 tysięcy głosów, a warszawska jedynka PiS-u, czyli Piotr Gliński - 135 tysięcy.
Góral: No słyszeliśmy o tym… Cóż można na to odpowiedzieć?
Góralka: Wybrali i będą mieć za swoje. Albo będziemy mieć. Bo przecież wszystkich nas teraz Tusk będzie urządzać.
Góral: A zobacz, jaki Weber już zadowolony!
Góralka: Niemcy są zadowoleni z wyboru Tuska, to najważniejsze. Jakie gratulacje składają. Że nasz przyjaciel Donald wygrał. Są po prostu rozanieleni!
Przypominam wam, co obiecał Tusk: "zwyciężymy, rozliczymy, pojednamy".
Góralka: No zobaczymy! Czekam niecierpliwie.
Góral: Słuchaj, jak ty takiemu malowanemu lisowi będziesz wierzył, to daleko nie zajedziesz! Bo ja mu już w nic nie wierzę. Ale poczekaj ino trochę… Wszyscy poczekajcie. To się już niedługo okaże. Nie wierzę w to, żeby za Tuska było tak dobrze jak było dobrze za Kaczora.
Donald Tusk: "Składam tu, w Sopocie, uroczyste przyrzeczenie, że dzień po wyborach pojadę i odblokuję pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy i wszyscy to odczujemy".
Góral: No i masz! Takie to są właśnie obietnice Tuska.
Góralka: Oj, pamiętamy to przyrzeczenie. Te miliardy to on może nawet przywiezie w końcu...
Góral: Ale je rozbiorą od razu. Między sobą.
Wyborca PiS-u, z którym rozmawiałem przed wyborami, mówił mi tak: "Musimy walczyć do samego końca, bo jak opozycja stworzy rząd, to po miesiącu on się zacznie rozpadać". Co wy na to?
Góral: Te rządy to będzie jedna wielka hucpa!
Góralka: Zgadzam się. Ktoś policzył, że to jest razem 11 partii.
Góral: Bo to nie jest tak łatwo policzyć ich wszystkich!
Góralka: Ale jakoś może Tusk to opanuje? Może jakoś to będzie trzymał za twarz? Na pewno nie będzie jedności i zgody. Będą trzęsienia, tarcia mocne, różne zdania.
Władysław Kosiniak-Kamysz, zapytany o aborcję do 12. tygodnia, już odpowiedział, że "żadne sprawy światopoglądowe nie mogą być przedmiotem umowy koalicyjnej".
Góralka: No właśnie. Już się zaczynają tarcia, a rządu jeszcze nie ma.
Góral: Tarcia i kłótnie będą strasznie mocne, więc nie wiadomo jeszcze, jak się to wszystko skończy.
Cytat z innego mojego krewnego głosującego na PiS: "W jakimś sensie ja bym nawet chciał, żeby oni [dzisiejsza opozycja - dop. GW] wygrali. Bo wiem, że i tak niczego nie dadzą rady zrobić. Ale będzie to jasno pokazane wszystkim. I PiS wróci potem jeszcze mocniejszy".
Góral: Za cztery lata to jest jak najbardziej możliwe.
Góralka: A może nawet jeszcze szybciej.
Góral: Ale wiesz, jakiej oni - Tusk i cała jego banda - w tym czasie się kasy dochrapią? Tylko sobie pomyśl… Te wszystkie pieniądze europejskie! A co za to zrobią? Nic nie zrobią! Będzie tylko podział stołków. Na płatne lepiej i na płatne mniej.
I ciąg dalszy cytatu: "Ta zbieranina platformerska się przecież nie dogada nigdy w życiu. Oni są skuteczni tylko w blokowaniu i w krytyce. A jak będą chcieli rządzić, to każdy będzie chciał w swoją stronę. Jeden za aborcją, drugi przeciw. Jeden za uchodźcą, drugi za murem. Zobaczysz".
Góralka: No i widzisz, to już się dzieje. Bardzo mądrze twój wuj te słowa powiedział.
Góral: W tak dużej grupie po prostu nie ma szans, żeby była jedność.
Góralka: Będzie chaos.
Pani opowiadała mi przed wyborami, że najbardziej obawia się nie chaosu, ale uchodźców: "Bo Tusk się na to zgodzi i będzie ich sprowadzał".
Góral: Mówię ci - poczekaj tylko chwilę. Zobaczysz, ile tu będzie czarnych w niedługim czasie wszędzie. U nas we wsi ich nie będzie, ale u was, w Warszawie, Krakowie czy Łodzi?
Góralka: A pewno, że się Tusk zgodzi, bo on nie powie Niemcom ani Brukseli "NIE".
Góral: Zobaczysz, że w niedługim czasie wieczorem do parku żadna kobieta nie pójdzie sama. Tak będzie niebezpiecznie. I wtedy dopiero wszyscy będą żałować, na kogo głosowali.
Góralka: A jakie przekręty z tym referendum były!
Przekręty?
Góralka: A jakże! Nic nie słyszałeś? Mówili w Wiadomościach, że się potrafili w większości komisji pytać, czy chcesz też kartkę do głosowania w referendum, a w ogóle nie powinni o to pytać!
"Ubolewam nad tym, że 60 proc. Polaków wykazało się bezmyślnością, nie biorąc udziału w referendum". Rozumiem, że zgadzacie się ze słowami Pawła Kukiza?
Góral: A pewnie, że mądrze powiedział.
Góralka: No bo jaki to był dla Polaków kłopot, żeby się wypowiedzieć, że nie chcą uchodźców?
Góral: To było aż tak trudne?
Góral: Naprawdę by nie było źle, żeby był ten zapis, żeby tu tych uchodźców nie ściągać. Opozycja miałaby potem związane ręce, bo nie mogliby się zgadzać na ich przyjmowanie.
O te same rzeczy, co i was, pytałem dopiero co księdza Kazimierza Sowę. O referendum odpowiedział mi tak: "Ta hucpa, która zorganizował PiS? I może jeszcze mam się przejąć Kukizem, którego zdążyli wywianować milionowymi dotacjami? Prosze cię, nie denerwuj mnie, bo akurat nic tak mnie nie wkurzyło, jak to pseudoreferendum i to, jak chciał nas ograć PiS. Na szczęście ludzie okazali się odporni. Bezmyślnym okazał się ktoś zupełnie inny".
Góralka: To jest jego zdanie, a my mamy swoje.
Góral: Ksiądz Sowa jest taki sam, jak i jego brat, poseł Platformy. A ten jego brat… Nie będę się może wyrażać.
Lepiej nie, bo potem będziecie twierdzić, że was Agora ocenzurowała.
Góral: A to na pewno! (śmiech)
Góralka: Ale widać, że są obaj po jednych papierach.
Ksiądz Sowa powiedział mi też, że do niektórych aresztowanych polityków PiS-u może nawet jeździć z posługą duszpasterską. I to zupełnie za darmo.
Góral: Jestem całkowicie przekonany, że żaden z nich by go nie przyjął w swojej celi! Nie ma szans.
Frekwencja w referendum się wam nie podoba, a co z tą w wyborach parlamentarnych (74,38 proc.)?
Góral: Ogromna mobilizacja ludzi!
Góralka: Ja oceniam, że to dobrze. Zawsze każdy powinien spełniać ten obowiązek. A że mieli inne zdanie jak my? No to już trudno.
Góral: Wiadomo, że byśmy woleli, żeby u platformiarzy ta mobilizacja nie była aż tak duża! (śmiech)
Góralka: No niesamowita frekwencja. A w Gdańsku to było chyba aż 90 proc.?
Nie, nie, ponad 80, ale wciąż robi wrażenie. Przed wyborami pytałem was również o program KO. Mówiliście: 'Tylko chcą, żeby przed trybunały stawiać po kolei cały Sejm i Senat, każdego, kto był z PiS-u".
Góral: Rozliczenia na pewno będą, pewnie już się do nich powoli przygotowują. Wsadzać do więzień to nie wiem, czy będą…
Góralka: Ale na pewno będą szukać haków, wiadomo.
Góral: Trybunał Stanu i zakaz startu w wyborach to na pewno niejeden dostanie.
Inny z wyborców PiS-u mówił mi z kolei tak: "Jak wygra Tusk, to będą strajki wybuchać, strajk za strajkiem. I ja osobiście będę na nie jeździł. Na każdym jednym będę. Jestem na emeryturze, mam czas. Nie pozwolę na rządy takiego chamstwa".
Góral: No nie wiem… Czy znajdzie się teraz taki przywódca, który by tak ludzi poprowadził?
Góralka: Na pewno jeśli będą przeginać jakoś bardzo ostro, to będą strajki.
A wy będziecie strajkować, brać udział w marszach?
Góral: Nie, nie. Nigdy nie jeździliśmy na takie spędy, to i teraz nie będziemy. A tym bardziej że skoroście tak chcieli i tak zagłosowali, to teraz żyjcie z tym, co wybraliście.
Już kolejny raz w naszej rozmowie pojawia się coś, co bym określił jako połączenie rezygnacji z uznaniem demokratycznego werdyktu Polaków.
Góralka: A oczywiście, że tak!
Góral: Niech się martwią, niech protestują i niech strajkują ci, co sami sobie tak wybrali. A my jakoś dożyjemy z tym, co już mamy.
Góralka: Wiadomo, że za chwilę usłyszymy wiele razy: "Pieniędzy nie ma i nie będzie!"
Góral: Ależ oczywiście! I będą mówić, że te wszystkie miliardy, które zdobyli z Unii, poszły na spłatę długu. I że nie ma pieniędzy absolutnie na nic.
Góralka: I zobaczysz, jak się spowolni rozwój kraju. Najbardziej martwię się o młodych. Co będzie dalej? Wszyscy mieli dobrze. Była praca, ogłoszenia miesiącami gniły… A czy dalej będzie tak dobrze? Czy ludzie będą mieć tyle pieniędzy, co mieli? Czy dalej wszystkich na wszystko będzie stać?
Góral: Na pewno nie będzie!
Góralka: No zobaczymy, przekonamy się. Oby było dobrze! Bo mogę się mylić.


