Dominikowa, czyli Marcjanna Paczesiowa, którą pani zagrała w ekranizacji "Chłopów", to niezwykle silna kobieta.
Dominikowa to kobieta władcza, na te czasy to istna bizneswoman. Dużo w życiu przeszła. Zajmuje się magią, była znachorką. Była znana, podobnie jak jej córka Jagna, dlatego też ma duże zrozumienie dla niej. Jest chłopką z krwi i kości. Nie myśli sercem, ale głową, myśli liczbami i doskonale wszystko układa. Chciwa jest bardzo, ale trochę bym ją usprawiedliwiła, bo robi to w dobrej wierze i głównie chce zapewnić lepsze życie córce. Wcale nie myśli za to o synach, bo przecież pracują na jej gospodarce, a ona nie dba o to, aby ich ożenić.
Dba za to o przyszłość Jagny, co jest też niezwykłe, bo trochę zaprzedaje jej duszę i wydaje ją za mąż wbrew jej woli. Trudno się jednak temu dziwić, bo otrzymuje dobrą zapłatę za wydanie Jagny za Macieja Borynę; dostaje morgi, których liczbę sama w spektakularny sposób podbija. Boryna, najbogatszy gospodarz we wsi, chce dać trzy, a ona wytargowuje sześć, i to najlepszej ziemi, w najlepszym miejscu. Jak się ma najpiękniejszą córkę we wsi, to się dostaje najpiękniejszy kawałek ziemi.
"Nie do biedowania Bóg cię stworzył" – mówi Dominikowa do córki, tłumacząc jej sens ożenku z Boryną.
Ale też mówi: "Miłość przechodzi, a ziemia zostaje". I myślę, że dotykamy ważnej kwestii chłopskiego punktu widzenia. Ludzie na wsi, którzy pracują na roli, mają inny stosunek do zarabiania pieniędzy, bo nie dla nich jest posadka w mieście. Dla nich ważne jest, aby mieć swoje drzewo, dom, morgi. Wiemy przecież, jak polski chłop przez stulecia potrafił bronić tego kawałka ziemi. Jest w "Chłopach" mocno i dosadnie pokazana ta walka o ziemię.
Bo ziemia = szacunek = dobre życie. To wartość.
Teraz też budujemy się poza miastami, mamy ogrody, uprawy. To jest jakiś sposób w naszych czasach na lokowanie pieniędzy – ziemia zawsze ma swoją cenę i wartość, niezależnie od czasów. Ziemia zostaje. Ale też zauważmy, że – tak z punktu widzenia ludzkiego – co z tego, że kobieta ma ziemię i jest w złotej klatce, skoro nie ma miłości? Nie ma tego człowieka drugiego? To nie jest najszczęśliwsza postawa na życie, ale niektórzy tak próbują. Myślę, że to duże ryzyko w życiu postawić na dobra materialne, a o duchowe nie dbać. Żyć na zasadzie: może przyjdzie miłość, a może nie. Sto lat temu Jagna bez dobrego ożenku mogłaby mieć trudne życie.
Gdyby Jagna wyszła za mąż za zwykłego chłopa, mogłaby mieć biedne życie albo powielić sytuację Hanki, która nie jest w domu szanowana, pracuje ponad siły i trywialnie można rzec, ma smutne życie.
Musimy wziąć pod uwagę, że uroda i wrażliwość Jagny, sposób, w jaki jest w tym filmie pokazana, nie sprzyja, aby miała zwykłe życie. Zastanawiam się, co by było, gdyby Jagna była bardziej wyrachowana, gdyby nie miała takiego powodzenia u mężczyzn? Ona w tej wersji jest pokazana jako femme fatale; jest to piękna, krucha, zjawiskowa dziewczyna, która potem sama przegrywa, bo ta namiętność i dzikość serca pcha ją w niezręczne sytuacje. Poza tym pamiętajmy, że to jest mała społeczność, jest zupełnie inaczej niż w miastach.
Rządzi gromada?
Tak. Wystarczy się skrzyknąć i pozyskać sobie przychylność kobiet i Jagnę wygnać. Jest hipokryzja w tych kobietach, że winią tylko Jagnę, a nie winią mężczyzn. To jest dla mnie niezrozumiałe, że żadna nie dała jej wsparcia. No, może tylko Jagustynka.
Dzisiaj Jagna nie zostałaby sama?
Myślę, że ten film ma feministyczny wydźwięk. Jagna podnosi się z upadku, wstaje i idzie. Nawet spekulowaliśmy podczas spotkania po pokazie, bo padło pytanie z publiczności: jakie by były losy Jagny, co się dzieje z Jagną? Hipotetycznie po wygnaniu ze wsi Jagna na przykład przyjeżdża do Warszawy, zgłasza się do agencji aktorskiej, kończy studia i zaczyna karierę aktorki. To możliwe, biorąc pod uwagę jej talenty i urodę. Taka Jagna mogłaby zrobić światową karierę. Tak się przecież dzieje, że dziewczęta z małych miast i wiosek osiągają sukces i mają w sobie większy upór niż te pochodzące z miast. Jagna jest chłopką i wydaje mi się, że to cecha chłopska, że tam, gdzie inni odpuszczają, ona przyprze atak. Upór pozwala osiągnąć to, o czym się marzy. Kamila Urzędowska, która zagrała Jagnę, mówiła, że jest z małego miasteczka i bliska jest jej Jagna, bo ona taką drogą też szła.
Ten film pełen jest silnych kobiet. Dominikowa wyznacza zasady i to ona rządzi, Hanka z wiecznie zapłakanej kobiety zmienia się w niezwykle samodzielną, delikatna Jagna ciągle próbuje odmienić swoje życie, upiększyć je. "Chłopi" to kobiecy film?
Tak. Cieszę się, że mogę być choć małą częścią filmu, który budzi dobry odzew. To uniwersalna historia podejmująca jakże ludzkie i ponadczasowe tematy, takie jak miłość, zazdrość, potępienie, walka, hańba, zależności. Kiedy Hanka przejmuje rządy, Jagna jest odsunięta. Wystarczy wziąć pod lupę polską rodzinę, niezależnie od pochodzenia. Jakie tam się dzieją historie... Podział majątku, śmierć, kłótnie o spadek, poczucie niesprawiedliwości. To dzieje się wszędzie i zawsze.
Zaczęła pani karierę aktorską od roli Kwiryny w "Dziewczętach z Nowolipek". To także podobnie jak Dominikowa silna kobieta i jej też życie nie oszczędzało.
Bardzo koresponduje z moją Kwiryną. To dziewczyna mocno stojąca na ziemi. Mam do tej roli szczególny sentyment z racji tego, że to był mój debiut u wspaniałej reżyserki Barbary Sass-Zdort. To bardzo ważne dla młodej aktorki, u kogo i w jakim filmie się startuje, jak się wchodzi w zawodowe życie, czego się uczy i w jaką wrażliwość wyposaża.
Miałam szczęście jako młode dziewczę zagrać u boku takich aktorskich sław jak Kalina Jędrusik, Andrzej Łapicki, Mariusz Dmochowski, Iga Cembrzyńska. To była wielka nauka i cudowne obcowanie ze sztuką filmową.
W czym teraz pani chciałaby zagrać?
Trudno powiedzieć. W pewnym momencie następuje przewartościowanie, trochę się jest wybrednym, trochę już się nie musi. Trzeba czasem odczekać, pojechać gdzieś w świat, zatęsknić za graniem. Ja tak mam, więc nie pcham się do wszystkiego, odpuszczam, żeby później sama siebie zaskoczyć. Na pewno chciałabym zagrać to, czego jeszcze nie grałam, na pewno w dobrze skrojonej roli.
I tego pani życzę.
Wyszłam z dramatu, mam przeszłość w Teatrze Wybrzeże w rolach Czechowa i Szekspira. Po drodze doświadczyłam komedii, bo przez lata grałam komedie w Teatrze Kwadrat. Ale jak brakowało mi dramatów, to sama zrobiłam sobie monodram "Patty Diphusa" według Almodóvara, grany początkowo w legendarnym klubie Le Madame, z którym dużo jeździłam po Polsce i różnych zagranicznych festiwalach. Zdarzyła mi się rola dramatyczna Belissimy, za którą dostałam nagrody w Wenecji. To była wielka rola, ale ze smutkiem powiem, że nie poszły za nią propozycje równie ciekawe. Nic się samo nie wydarzy. Nie czekam na role, sama reżyseruję, gram spektakle. Czuję czasem inność tej współczesności, ale ciągle się łapię. Chociaż niektórzy mówią o mnie "ikona" albo "legenda kina".
Ojej, legenda – to brzmi strasznie. Przecież pani ma apetyt na więcej. Jaka to miałaby być bohaterka? Ta kolejna, skrojona na miarę?
Chciałabym zagrać w filmie drogi postać kobiety w moim wieku, która nie stawia sobie żadnych ograniczeń. Kiedyś bardzo chciałam zagrać carycę Katarzynę, ale filmy już o niej powstały. Mało jest ról kobiet zwykłych, przeciętnych, bo to nieciekawe dla reżyserów. Bohater musi być złamany, z traumą, po przejściach. Chciałabym rolę kobiecą, gdzie bohaterka pokazuje coś innym, że można skończyć 50, 60, 70 lat i czerpać ciągle radość, że nie musi ciągle troszczyć się o dzieci, wnuki, realizować role społeczne. Chciałabym pokazać ją w pełni optymistycznie, jak spotyka ludzi, coś jest przed nią, odkrywa świat, podróżuje, skacze ze spadochronem, zapisuje się na lekcje tenisa, ściga się. Żyje.
Życie bywa, że nie jest różowe, ale nie jest też tylko czarne. A my ciągle babrzemy się w traumach.
Ewa Kasprzyk. Aktorka teatralna i filmowa, reżyserka. Zadebiutowała rolą Kwiryny w filmie Barbary Sass "Dziewczęta z Nowolipek". Zagrała w filmach komediowych: Trzech częściach „Kogel-Mogel i "Komedii małżeńskiej"., Romana Załuskiego "Kariera Nikosia Dyzmy"(2001) Jacka Bromskiego. W filmie „Chłopi", który jest polskim kandydatem do Oscara zagrała Dominikową, matkę Jagny
Magdalena Wojciechowska. Dziennikarka. Lubi pisać o sprawach kobiet i edukacji. Interesuje się psychologią. Publikuje w „Wysokich Obcasach", „Wysokich Obcasach Extra".


