Jakich słów na określanie świata dziewczynek i dziewczyn powinnyśmy używać? Bo chyba nie "dziewczęcość"?
Dziewczyńskość. Dziewczęcość ma dla mnie konotacje pudroworóżowe, a dziewczynki wcale nie są takie lukrowane. To nie są aniołki, figurki z pozytywki, one nie są monolitem. Są takie, które chcą być na pewnym etapie bardzo dziewczęce i różowe, oraz inne, które mają potrzebę buntu, pokazania pazura, a także przeformułowania tego, co to znaczy być dziewczynką w ich wieku.
Byłam dziewczynką i doskonale pamiętam, jak skomplikowane, trudne, często wykluczające łączyły nas relacje. Jakie są twoje wspomnienia?
Mam poczucie, że byłam produktem tamtych czasów, czyli lat 80. i 90. Żyłam w środowisku, w którym obowiązywały bardzo sztywne zasady, jak dziewczynki mogą się zachowywać, a jak nie. Nie byłam typem przebojowej dziewczyny, raczej stałam w drugim rzędzie. Moje ciało nie wyglądało tak, jak bym wtedy chciała. Nie byłam przebojowa, raczej introwertyczna – teraz to nazywane jest wysoką wrażliwością. Psycholog Elaine N. Aron twierdzi, że to typ osoby, która wchodzi do jakiegoś pomieszczenia i czuje emocje ludzi tam się znajdujących, a potem potrzebuje dużo czasu, żeby te wszystkie informacje przetrawić.
Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>
Kiedy rozmawiam z mamami dziewczynek z mojego pokolenia, czyli blisko rocznika '80, to one z kolei pamiętają doświadczenie dyskryminacji. Słyszały – często nie wprost – że lepiej być chłopcem, że oni są inteligentniejsi, odważniejsi, przyniosą pieniądze do domu, a kobietom czegoś brakuje. Powinny stać w cieniu.
Była tendencja do umniejszania możliwości i dokonań dziewczynek. Kiedy coś osiągały, to przypisywano to ich pracowitości i systematyczności, a nie inteligencji.
Z kolei pamiętam siebie tryskającą energią, kiedy spędzałam czas z moimi przyjaciółkami na warszawskim blokowisku na Chomiczówce. Nie znosiłam siedzieć w domu, cały czas byłam w ruchu, przesiadywałam u koleżanek – w bardzo różnych domach. Podglądałam ich rodziny. W dużej mierze to, jaka jestem, zawdzięczam moim przyjaciółkom. Biegałaś jako dziecko samopas?
Zdecydowanie! Czas po szkole spędzałam na podwórku, a potem, pod koniec podstawówki, krążąc z moją bandą po dzielnicy.
I to jest sytuacja, która bardzo odróżnia nas jako dziewczynki od współczesnych dziewczynek. Rozmawiałam z 12-letnią dziewczynką, która nie chodzi sama do Żabki znajdującej się kilkanaście metrów od jej kamienicy, nie chodzi sama do szkoły i sama z niej nie wraca. Ma sprawczość, ale jej samodzielność ogranicza się do wnętrza pokoju.
Prof. Anna Landau-Czajka analizuje podręczniki do nauki języka polskiego dla klas I–III oraz niektóre dla IV klasy wydane między 1785 a 2020 rokiem. W tych współczesnych najważniejszą promowaną wartością jest bezpieczeństwo.
Dzieci mają z nikim nie rozmawiać, nigdzie nie wychodzić bez rodziców, jest lęk, poczucie zagrożenia, które wręcz wiszą w powietrzu.
Rozumiem lęk rodziców, którzy wychowali się w dzikich latach 90. i byli "krojeni" na telefony, buty, plecaki. Moja córka waży tyle co nasz pies – 24 kg. Można ją jedną ręką podnieść i zapakować do bagażnika. Wcale nie chodzi o brak zaufania do dzieci, tylko do świata.
Też mam obawy, bo mam pięknego syna. Wypycham go, żeby się testował w bezpiecznych granicach, żeby chodził sam do sklepu. Słów tej dziewczynki nie analizuję jako mama, tylko jako empatyczna słuchaczka dzieci. Nie oceniam, tylko słucham, co ona mówi. A mówi, że zazdrości koleżance, bo na jej osiedlu zamontowano kamery i ona teraz może się bawić na podwórku sama. Nie mówię, że jest dobrze czy źle, tylko że jest inaczej.
Psycholożka kliniczna Mary Pipher – moja guru i jedna z najważniejszych osób na mojej ścieżce dziewczynkowej – napisała książkę "Ocalić Ofelię", o dojrzewaniu w latach 90. w Stanach Zjednoczonych. Teraz Pipher wydała "Reviving Ophelia" – taką "Ocalić Ofelię" 25 lat później, w której przygląda się pokoleniu swoich wnuczek. Jej zdaniem współczesne dziewczynki są "nigdy razem, nigdy same".
Rzadziej niż kiedyś wchodzą w interakcje, trudniej jest im się przyjaźnić w offline, włóczyć się po mieście. Niby są ciągle w kontakcie, bo piszą do siebie na różnych komunikatorach, ale tak naprawdę siedzą osobno, samotne w swoich pokojach.
Z obserwacji Pipher wynika, że nastolatki mają także lęk przed podejmowaniem wyzwań. Jako przykład podaje prawo jazdy.
W pokoleniu jej córki wszyscy zdawali egzamin, gdy tylko przekraczali odpowiedni wiek, teraz nie chcą. Jest niepokój związany z umawianiem się na randki.
Moja córka ciągle opowiada mi o niesnaskach w swojej grupie koleżanek.
Relacje między dziewczynkami były trudne za naszych czasów i wciąż takie są współcześnie. Kiedy gadamy z dziećmi w trakcie Dziewczyńskich Debat, to opowiadają nam, że raczej nie bawią się w grupkach, tylko są to układy jeden na jeden.
Idea BFF lub Besties, czyli stosowanych przez dziewczynki angielskich określeń na najlepsze przyjaciółki.
Bardzo ważna jest lojalność w przyjaźni, swoiste wzajemne zagarnianie się. Jest dużo zasad określających, co to znaczy być dobrą przyjaciółką. Ważne aspekty to szczerość i nieszczerość w relacjach, autentyczność i nieautentyczność, naśladowanie i nienaśladowanie. Jedna z dziewczynek tłumaczyła nam to na przykładzie: "Jeśli mam sukienkę z Zary i ona się podoba mojej przyjaciółce, to ona nie może sobie kupić takiej samej. Najpierw powinna zapytać mnie o pozwolenie".
Czasami te relacje bywają trudne, ale jest w nich też ogromna siła. Wiele dziewczynek marzy o posiadaniu najlepszej przyjaciółki.
Jednej, ukochanej bratniej duszy, z którą będą mogły robić różne rzeczy. Ale nie mniej ważne jest również "koleżankowanie się" – bycie w grupce. W ten sposób można tworzyć sieć koleżanek, bo jedna znajoma może nas przedstawić innej grupce i ten zbiór się w naturalny sposób rozrasta.
Jesteśmy mniej więcej z tego samego pokolenia, nasiąkłyśmy podobnymi przekonaniami i doświadczeniami – co nam wypada, jak się powinnyśmy zachowywać jako dziewczynki. Czy w ciąży myślałaś o tym, co niesie ze sobą płeć twojego dziecka?
Wiedziałam, że będzie Krzysio. Pamiętam, że moja mama na tę wiadomość powiedziała: "Rany, jakie szczęście, że to chłopak, bo będzie miał łatwiej w życiu".
Zdenerwowałam się na jej słowa, chociaż doskonale znam tego typu opinie i moja mama mnie tą wypowiedzią nie zaskoczyła. Fundacja i pismo "Kosmos dla Dziewczynek" powstały właśnie w wyniku niezgody na to, że dziewczynki mają mieć gorzej.
Chciałam w macierzyństwie doświadczyć różnych rzeczy, dlatego mamy trzecie dziecko, które – po dwóch synach się udało – jest córką.
Pragnęłam narodzin dziewczynki, bo wiem, że części przeżyć nie doświadczę z synami, a będą dla mnie z córką wspólne.
Menstruacja, rosnące piersi, historia kobiet w naszej rodzinie, ciąża czy poród – o ile moja córka zechce mieć dzieci.
Ile lat mają dziewczynki, z którymi w fundacji Kosmos pracujecie – rozmawiacie z nimi, badacie ich opinie?
Są na wczesnym etapie edukacji szkolnej, między 9 a 13 lat. To są zresztą nasze czytelniczki, którym się z ciekawością przyglądamy. 14-latki już się nam wymykają.
Dlaczego je badacie?
Kiedy mówimy o dziewczynkach, ciągle opieramy się na analizach, które pochodzą przede wszystkim ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, krajów anglosaskich. Jest bardzo mało polskich badań z obszaru girlhood studies. W związku z tym razem z Interdyscyplinarnym Zespołem Badań nad Dzieciństwem UW zorganizowaliśmy w 2022 roku dwudniową konferencję naukową "Dziewczynki i dziewczyny. Wstęp do girlhood studies", na której występowało ponad 30 badaczy i badaczek z całej Polski. Zajmują się różnymi aspektami życia dziewczynek – od analizowania dziewczyńskich youtuberek po badanie kulturowego znaczenia farbowania włosów wśród dziewczyn, na przykład Young Leosi.
I przede wszystkim oddałyśmy głos dziewczynkom w trakcie Dziewczyńskiej Debaty, na którą zaprosiłyśmy dwadzieścia 10- i 11-latek z całej Polski. Dyskutowały o ciele, chłopackości i dziewczyńskości, przyjaźniach i koleżankowaniu się, oczekiwaniach względem dziewczyn i swoich postulatach. Potem opowiedziały o własnych przemyśleniach naukowcom i naukowczyniom. Dla nas dziewczynki są po prostu ekspertkami od dziewczyńskości.
Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>
Kiedy miałam dziewięć lat, to moje życie emocjonalne było superbogate, wiele dostrzegałam, a rodzice myśleli, że ja ciągle jestem jak mój pokój z tapetą w różowe misie. Infantylizowano mnie.
Ciągle coś rozkminiałyśmy – pamiętam to doskonale. Bardzo dużo zmieniło się w myśleniu o rodzicielstwie. Nasi rodzice mieli dwie książki parentingowe, a my mamy setki poradników, książek, artykułów, podręczników. I to ze skrajnymi opiniami na temat wychowywania dzieci – od idei rodzicielstwa bliskości, którego priorytetem jest podążanie za potrzebami dziecka, po Tracy Hogg, ustawiającą sztywny harmonogram, do którego ma się dostosować niemowlę.
Mamy zwyczajnie większą wiedzę na temat tego, co się dzieje w życiu wewnętrznym dzieci. Zobacz, jaka jest liczba diagnoz związanych z autyzmem – one przy obecnym poziomie wiedzy są zwyczajnie możliwe. W naszym fundacyjnym Portalu Wiedzy mamy cały cykl tekstów o dziewczyńskim spektrum autyzmu, który różni się od chłopięcego i jest coraz częściej diagnozowany.
Zazdroszczę tym współczesnym dziewczynkom i w ogóle dzieciom, bo one są zupełnie inaczej włączane do dyskusji w domu, częściej im się zadaje pytania.
Mówimy oczywiście o jakiejś grupie społecznej i nie łudzę się, że tak się dzieje wszędzie.
Pamiętam doskonale, że czułam wielką niesprawiedliwość, która była dla mnie niezrozumiała. Babcia zaprzyjaźnionych dzieci zaganiała na działce wszystkie dziewczynki do zmywania, a chłopców nie.
Widzę mniejszą skalę umniejszania roli dziewczynek i to, że częściej walczymy ze stereotypami płci. Dziewczynki nie chcą być ofiarami. Kiedy słyszą: "Jesteś mniej inteligentna, bo masz mniejszy mózg", to czują wściekłość. Natychmiast odpowiadają argumentami, mówią o wybitnych kobietach – noblistce Marii Curie-Skłodowskiej. Gdyby lata temu ktoś publicznie zarzucił mi mniejszą inteligencję, to prawdopodobnie bym się w sobie zapadła i nie odezwała słowem. One mają wsparcie i komunikaty wzmacniające ich postawę. To kwestia tego, co się dzieje w popkulturze, jakie powstają seriale.
To nie są filmy, w których dziewczynka jest w tle i czeka, aż chłopak się w niej zakocha. To one są na pierwszym planie.
Nie denerwuje cię merkantylizacja kobiecości i dziewczyńskości? Seriale dla kobiet i dziewczyn, wyjazdy dla kobiet, hotele dla kobiet?
Funkcjonujemy w systemie kapitalistycznym, w którym bardzo szybko ważne idee są przechwytywane przez ogromne korporacje i sprzedawane. Trudno się w tym – także rodzicom – odnaleźć. Ale urynkowienie nie dotyczy tylko dziewczynek czy kobiet. Urynkowienie dotyczy miłości, życia duchowego, przyjaźni, kontaktu z ciałem.
Rodzina, koleżanki, popkultura wspierają, a gdzie wsparcia brak?
Możemy wzmacniać, emancypować, ale co z tego, skoro polska szkoła publiczna promuje inne zachowania. W placówkach edukacyjnych wciąż funkcjonują tunele komunikacyjne: chłopcy bawią się razem i mają swoje zabawy, swoje gry i zajęcia na przerwach, a dziewczynki swoje.
Jedna z naszych rozmówczyń mówiła, że na religii chłopcy siadają po jednej stronie, a dziewczynki po drugiej. Zaskoczyło mnie to, bo to trochę tak, jak my byśmy w pracy w czasie lunchu dobierali się płciowo i nie mogli się przyjaźnić, kumplować bez robienia wielkiego halo, bez puszczenia sobie oczka, że skoro siedzimy obok siebie, to coś z tego musi być. Szkoła to taka podminowana przestrzeń, w której płeć jeszcze się tak bardzo liczy.
Wiesz, co to jest shipowanie?
Promowanie idei związku między dwiema osobami. Takie życzeniowe budowanie pary bez udziału osób mających ją stworzyć.
Tak. Przez shipowanie przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną staje się wręcz niemożliwa, ponieważ sugerowanie im więzi romantycznej skrajnie ich uprzedmiotawia. Kiedyś mówiło się na to "zakochana para". Shiper ogłasza: "Shipujemy Basię i Jacka". Oni oczywiście nie zaczynają być automatycznie parą, ale zaczynają być traktowani jak para, śledzeni, czy idą razem do szkoły, czy ze sobą rozmawiają. Wszystko, co robią, dostaje podtekstu romantycznego i jest poddawane analizie.
W dziewczynkach jest ogromna tęsknota za chłopcami w kontekście nieseksualnym. Cholera! Widzisz, że dodałam zastrzeżenie! Mam w głowie, że jakbym powiedziała bez tego zastrzeżenia, to być może byłoby to inaczej zrozumiane.
Dziewczynki się o chłopców i relacje z nimi upominają. Ważne dla nich jest, żeby nie było polaryzacji czy rywalizacji, żeby możliwa była współpraca dziewczyn z chłopcami. Bo one mówią o tym, że mogą się koleżankować z dziewczynami o innym kolorze skóry, z niepełnosprawnościami, z innego osiedla, z innego kraju, ale nie mogą z chłopcem, bo to zostanie źle odebrane.
Opowiem ci historię z życia mojego syna. On bardzo poważnie traktuje WF i sporty drużynowe. Złości go, kiedy dziewczyny wybierają składy. Mówi: "Mamo, wiesz, jak one budują drużynę? Najpierw wybierają mnie, a potem swoje najlepsze koleżaneczki. I jak ja mam potem grać mecz?!".
Wybieranie na WF-ie to jest wielki temat! Kiedy skończyłam pisać raport "Chcemy świata bez podziałów", który można pobrać na naszej stronie, to zapytałam mojego 11-letniego syna Krzysia, czy potwierdza to, co się w nim znalazło: że chłopcy i dziewczyny bawią się osobno. Powiedział, że u nich tak jest, że on z kolegami chodzi po szkole, migruje między piętrami, a dziewczyny siedzą pod klasą i szydełkują, bo akurat są wkręcone w robótki. Mówi, że nawet z nimi nie biegają.
Ale mój syn ma w swoim życiu bliską koleżankę, która jest typem chłopczycy i nie odnajduje się w towarzystwie dziewczyn. On jednak chętniej zadzwoni z propozycją, żeby pójść do lasu, na rower, na deskę, do kolegi niż do niej.
Co dzieli świat dziewczyn i chłopców?
Okres. Chłopcy nie wiedzą wiele na ten temat, ale czują, że coś jest nie tak. Dziewczynki chcą, żeby chłopcy się z okresu nie śmiali. Część z nich jeszcze nie menstruowała, a już słyszy żarty. Jedna z naszych ekspertek, dziewczynka, wspominała, że bolał ją brzuch, poszła do pielęgniarki, a jak wróciła, to chłopcy się z niej nabijali, że albo jest w ciąży, albo ma okres.
Miesiączka w szkole jest wciąż postrzegana jako coś negatywnego. Zdarza się, że chłopcy bawią się czystymi tamponami w ubikacjach.
Jak ta dziewczyńskość, siła, stanowczość, chęć równości mogą się za jakiś czas objawić?
Myślę, że ścieżki indywidualne chłopców i dziewczynek zależą od bytu ekonomicznego. Nie czarujmy się, teraz w Polsce bardzo ważne jest to, w jakiej rodzinie się przychodzi na świat, z jakimi dziećmi chodzi się do szkoły. Widzę rozwarstwienie społeczne, a ono dotyczy też dzieci. To mnie przeraża. Co dziesiąte dziecko w Polsce jest w prywatnej edukacji.
A widać różnicę między dziewczynkami w edukacji prywatnej a publicznej?
Zbyt małą miałyśmy na debacie próbę, żeby mówić o tych różnicach w wiążący sposób. Jedna dziewczynka była w edukacji domowej i mówiła, że w jej grupie nauczania są różne dzieci: młodsze, starsze, obu płci. I że się swobodnie przyjaźnią. W ogóle nie wiedziała, o co chodzi w tym tak dyskutowanym problemie z podziałami na grupki według płci.
Odpowiadając na twoje poprzednie pytanie, myślę, że te dziewczynki będą szły bardzo wysoko i że będzie to perspektywa kosmopolityczna, nieograniczająca się do Polski. Ale wiesz, czego się boję?
Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>
Konsekwencji przełożenia wajchy?
Chciałabym, żeby te dziewczynki były naukowczyniami, badaczkami, podróżniczkami, konsumentkami możliwości, ale także żebyśmy jako społeczeństwo nie poszli tylko w zdobywanie światów, żebyśmy nie zaniedbali opiekuńczej części naszej osobowości. Prof. Landau-Czajka przeanalizowała podręczniki szkół podstawowych. W tych współczesnych kobiety mogą być, kim chcą. A jedyne, kim nie mogą być, to... matkami.
Jeśli chcesz wspomóc wydawanie "Kosmosu dla Dziewczynek" – pisma, które dla mnóstwa dziewczynek jest prawdziwym skarbem – wspieraj magazyn na Patronite.
Sylwia Szwed. Wiceprezeska fundacji Kosmos dla Dziewczynek i redaktorka naczelna Portalu Wiedzy o dziewczynkach. Reporterka, a także autorka książki o polskich położnych pt. „Mundra".
Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda.


