-
W 1920 roku przez Warszawę przechodzi fala samobójstw. Do tego dochodzą bieda i strajki, którym próbuje zaradzić S.S.S.
Łucja Hornowska, mieszkanka Warszawy, twierdząc, że jest "niezdolna wykrzesać z siebie nic jaśniejszego, nic, co by tchnęło zaufaniem do idących dni", notuje w pamiętniku: "O Jezu, teraz się może pocznie walić wszystko". Fragment książki "Lato 1920" Joanny Rolińskiej.