-
Morderca i manipulant. Rudolf Höss twierdził, że nigdy nie maltretował ani nie zabił żadnego więźnia
"Gdy Höss opuszczał budynek obozowego szpitala, musiał przejść przez leżących na ziemi ludzi. Chwytali jego nogawki i brzeg płaszcza, ręce unosiły się prosząco. Błagano o pomoc. On strząsał dłonie ofiar, usiłując iść dalej. Jeden z leżących krzyknął: morderca! morderca!". Publikujemy fragmenty książki Volkera Koopa "Rudolf Höss, komendant obozu Auschwitz".