-
Irena Kwiatkowska. Kobieta (głównie) pracująca
Syn Edwarda Dziewońskiego słuchał w radiu Ireny Kwiatkowskiej czytającej "Plastusiowy pamiętnik". Któregoś razu przyszedł do ojca do pracy i zobaczył aktorkę wchodzącą do pokoju. Od razu skojarzył jej głos z Plastusiem. Doznał gwałtownego rozczarowania. Zaczął płakać wniebogłosy i krzyczeć, że Plastuś nie może tak wyglądać. Tę i inne historie opowiada Marcin Wilk, autor biografii "Kwiatkowska. Żarty się skończyły".
-
Tabu II wojny światowej. "Tam, gdzie pojawiali się żołnierze niemieccy, pojawiały się też domy publiczne"
Chciałabym, żeby ta książka stała się też głosem w dyskusji o tym, co dzisiaj nadal dzieje się w temacie przemocy seksualnej wobec kobiet. Dlatego zaczynam i kończę gwałtem, a pomiędzy nimi piszę o domach publicznych. To zabieg celowy - mówi Joanna Ostrowska, historyczka, autorka książki "Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w trakcie II wojny światowej".
-
Staruszka nie pamięta, kiedy jadła. Kobieta nie wie, jak trafiła do domu. Mężczyzna ma pętlę na szyi. Dzwonią pod ten sam numer
W święta najczęściej dzwonią ci, którzy skarżą się na samotność, opowiadają o zerwanej więzi z rodziną. W niedzielę wieczorem pojawiają się tematy związane z pracą, z pędem, ze stresem. Około Walentynek częściej ludzie mówią o związkach, o miłości.
-
Dziewięć kroków do więzienia. Jak policja wymusza na podejrzanych przyznanie się do winy
350 niewinnych ludzi wyciągnęła z więzień amerykańska fundacja Innocent Project. Wielu spośród nich przyznało się do popełnienia przestępstwa, z którym nie miało nic wspólnego. W jaki sposób śledczy mogą skłonić niewinną osobę do przyznania się do winy? I dlaczego to robią? Rozmawiamy z psycholożką sądową Karoliną Dukałą.
-
"Czasami żartuję, że jestem matką dwojga ludzi. Przez 33 lata miałam córkę. Od 9 lat mam syna"
Basia wyprowadziła się z domu, kiedy miała 23 lata. Potem dowiedziałam się, że chciała być sama, bo jak wracała do domu z uczelni albo z pracy, to przebierała się za chłopaka. Malowała sobie wąsy, przeglądała się w lustrze. Mówiła mi: czułam się tak dobrze, mamo - opowiada pani Maria, która towarzyszyła swojemu dziecku podczas operacji korekty płci. Twierdzi, że to doświadczenie zmieniło całe jej życie.