-
Tylko 30 proc. samobójców zostawia listy. "Reszta nie czuje potrzeby tłumaczenia się światu"
Ludzie nie chcą umierać - mówi prof. Brunon Hołyst, pionier wiktymologii i suicydologii w Polsce. Dlaczego zatem tak wiele osób, w tym dzieci i nastolatków, decyduje się na samobójstwo? Publikujemy fragmenty książki Małgorzaty Gołoty "Żyletkę zawsze noszę przy sobie".
-
Była bita przez męża, ale rozwieść się nie może. Według sądu: ''Małoletni nie są przygotowani do życia w niepełnej rodzinie''
Joanna* nie kocha już Bartosza. Przestała dawno temu, wtedy, kiedy zaczął grozić jej śmiercią. Uciekła od niego, też dawno temu, wtedy, kiedy zaczął się nad nią znęcać psychicznie. I dawno by się z nim rozwiodła, gdyby mogła. Nie może, bo sąd - choć przyznaje, że do przemocy wobec Joanny doszło - nadal wierzy, że żona powinna być przy mężu, dla dobra dzieci, i rozwodu dać nie chce.
-
''Niech pani będzie miła dla męża''. Jak przemoc domowa uchodzi sprawcom na sucho
Joanna i Bartosz pobrali się z miłości. Mąż nadal twierdził, że kocha żonę, gdy ta kilka lat po ślubie rzuciła się z jego powodu pod samochód. To jego słowo wystarczyło, by przekonać sąd, że w domu żadnej przemocy nie było.
-
"Żołnierze tak pobili moją ciężarną babcię, że prawie poroniła". Tych ludzi w Grecji czekała śmierć. Pomogli im Polacy
W latach 50. Polska przyjęła w sumie 14 tys. uchodźców z Grecji: dzieci, dorosłych, starców, zdrowych i tych, którzy w trakcie walk zostali ranni. Wszystkim zapewniono dach nad głową, dostęp do edukacji i dano im prawo do pracy. A dziś od poważnych polityków słyszymy, że uchodźcy to terroryści, złodzieje i gwałciciele - mówi Dionisios Sturis, autor książki "Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji".
-
Szpitalny oddział alternatywą dla samotnych świąt. ''Córki powiedziały, że będę miała towarzystwo''
Są starzy i schorowani. Wymagają opieki także wtedy, gdy dzieci i wnuki chcą odpocząć, gdzieś wyjechać albo po prostu się zabawić. Czyli na przykład w święta. W czasie Wielkanocy, Bożego Narodzenia i Nowego Roku trafiają więc pod byle pretekstem do szpitala.
-
"Synka przynieśli mi w wiaderku po kapuście". Prawa rodziców, którzy stracili dziecko, wciąż nie są przestrzegane
Kilkadziesiąt tysięcy rodziców co roku traci nienarodzone dzieci. Mają one prawo do godnego pożegnania i pochówku, ale niewielu lekarzy się tym przejmuje. - Matki i ojcowie słyszą, że ?chcą pochować tkanki?, a jeśli chcą pożegnać się z dzieckiem jeszcze w szpitalu, traktuje się to jak zachciankę. Takie pożegnanie, jeśli w ogóle szpital się na nie zgadza, organizuje się więc rodzicom w prosektorium, tuż obok stołów do sekcji zwłok.*