Kwestionariusze Wysockiego
Adam Abramczyk vel 'ADAM z Twittera' (archiwum prywatne/ Marta Kondrusik/ Gazeta.pl)
Adam Abramczyk vel 'ADAM z Twittera' (archiwum prywatne/ Marta Kondrusik/ Gazeta.pl)

Kwestionariusz Wysockiego (odc. 15). Narzekanie to jeden z naszych sportów narodowych, więc szkoda, że nie wręczają za nie pucharów i medali. Bylibyśmy bezkonkurencyjni. A gdyby tak spróbować NIE TYLKO narzekać i krytykować? Skoro wszyscy wiemy, że w Polsce jest źle i niedobrze, to może warto się zastanowić, co zrobić, by wreszcie było dobrze i wspaniale? To dlatego pytam moich rozmówców o wizję Polski marzeń, o idealnych rodaków i wzorcowych polityków, jak również o patriotyzm i o to, co im się już dzisiaj w Polsce podoba. Wszyscy rozmówcy mówią we własnym imieniu, prezentują swoje opinie i poglądy, które często nie są zbieżne ze stanowiskiem redakcji. A żebyśmy jednak nie zapomnieli, że TU JEST POLSKA, pada także pytanie o to, co ich najbardziej rozwściecza i wyprowadza z równowagi. W pierwszym sezonie naszego serialu publicystycznego wystąpili m.in. Stefan Chwin, Krystyna Kofta, Leszek Balcerowicz, Jacek Dehnel czy Maja Staśko (pełna lista rozmówców TUTAJ). Wracamy z drugim sezonem Kwestionariusza, zwłaszcza że przed nami cały maraton wyborczy. W tym tygodniu o Polsce swoich marzeń opowiada Adam Abramczyk.

1. Co cię w dzisiejszej Polsce i w Polakach najbardziej rozwściecza/wkurza/irytuje? Co cię najbardziej wyprowadza z równowagi, czego nie możesz znieść?

Adam Abramczyk: Od zawsze w Polsce wkurza mnie, że nie potrafimy wybaczyć innym sukcesu. Świetnie opisał to kiedyś w kilku zdaniach Janusz Głowacki: "Bo coś takiego jest nad Wisłą, że bardzo lubimy kogoś podrzucać do góry, a potem upuścić i wdeptać w ziemię, ale po ludzku, tak żeby włosy wystawały... Bo ogólnie jesteśmy narodem łagodnym, szlachetnym i dobrodusznym. I to nie jest nawet nasza zasługa. Po prostu taką naturę otrzymaliśmy od Boga. Najlepszy dowód, że powiesiliśmy tylko dwóch biskupów, zamordowaliśmy tylko jednego prezydenta i spaliliśmy tylko jedną stodołę pełną ludzi. Mogą nam wiele zarzucić, ale jesteśmy wyrozumiali jak mało kto. W naszym kraju można okraść, ukraść, zdradzić, oszukać, ostatecznie zamordować i jakoś tam zrozumiemy i wybaczymy... Tylko jednego wybaczyć nie możemy. Sukcesu".

Kolejna sprawa to spiskowa mentalność Polaków. Wykorzystał to politycznie PiS po katastrofie smoleńskiej, a potem Jacek Kurski, gdy był prezesem telewizji publicznej. Do tego dodałbym jeszcze to, co Michał Bilewicz nazywa koncepcją mentalności oblężonej twierdzy. Czyli koncentrując się na przeszłych zbrodniach, których doświadczyliśmy jako naród, nie potrafimy przyjąć wiedzy o zbrodniach dokonanych w czasie okupacji na Żydach, Ukraińcach czy na wysiedlanych po wojnie Niemcach.

Zobacz wideo Kontrowersyjny ruch Watykanu – Papież Franciszek cosplayuje Prigożyna

Muszę też wspomnieć o "polskiej kulturze narzekania", o której w latach 90. pisał Bogdan Wojciszke. Wolimy narzekać niż wyrażać entuzjazm, bo osoby narzekające są w Polsce lepiej odbierane niż optymiści.

Boli mnie też bardzo to, co stało się ze środowiskiem dziennikarskim w Polsce. Przez osiem lat rządów PiS większość z nich - mimo całkowitej degrengolady rządzących - "czekała na efekty", "krytykowała z umiarem" i mówiła, że "polityka to nie jest jazda figurowa na łyżwach, w której ważne są noty za styl". Dlatego właśnie w rankingu zaufania do zawodów dziennikarze są teraz na ostatnim miejscu i wygląda na to, że jeszcze długo to się nie zmieni.

Na koniec muszę powiedzieć coś, co mnie bardzo martwi i co nie dotyczy tylko Polski i Polaków. Mam na myśli brak zamiłowania do ruchu i uprawiania sportu wśród młodych ludzi. Jako osoba, która od ósmego roku życia uprawia sport, czyli już ponad 40 lat, wiem jak bardzo taka aktywność jest nam potrzebna, żeby być zdrowszym i szczęśliwszym.

2. A co ci się w Polsce najbardziej podoba, co doceniasz, co zmienia się na lepsze (może za szybko, może za wolno, ale na lepsze)? 

Tutaj muszę się cofnąć do czasów, w których się urodziłem. W 1989 roku miałem 13 lat. Kilka lat wcześniej nikt nie wierzył, że w ogóle uda się pogonić rządzących Polską komunistów. Potem zmiany w państwie były dla wielu uciążliwe, ale mimo wszystko, krok po kroku, szliśmy w dobrym kierunku. Najpierw weszliśmy do NATO, potem do Unii Europejskiej, co dało Polsce i Polakom ogromnego kopa cywilizacyjnego. Zmieniały się rządy, demokracja działała, mimo że jedne rządy były lepsze, a drugie gorsze, ale do wygranych przez PiS wyborów w 2015 roku nikt nie odczuwał zagrożenia, że możemy z tej demokratycznej ścieżki zejść. Do władzy doszła partia, która swoimi działaniami zaczęła niszczyć reputację Polski i cofać nas do czasów słusznie minionych. 

W Polakach najbardziej podoba mi się to, że w sytuacjach, gdy wydaje nam się, że możemy stracić dla nas coś bardzo ważnego, potrafimy się zmobilizować i mimo beznadziejnej sytuacji, w której się znaleźliśmy, udało nam się - w demokratyczny sposób - zmienić przy urnach wyborczych złą władzę. Mamy przykład Węgrów, którzy tego nie potrafili i dziś odsunięcie Orbana od władzy - po zmianie ordynacji wyborczej - jest praktycznie niemożliwe.

Jako Polacy nauczyliśmy się wreszcie - dzięki temu, że jeździmy więcej po świecie - że nie musimy mieć wobec innych żadnych kompleksów. Mówimy na pewno nie gorzej, a od wielu narodów dużo lepiej po angielsku. Mamy coraz lepszych sportowców, którzy są największymi gwiazdami w swoich dyscyplinach. Warszawa w zeszłym roku została wybrana najbardziej przyjaznym miejscem ze wszystkich stolic innych krajów wchodzących w skład Unii Europejskiej. 

Teraz tylko musimy znowu wrócić do tego rytmu, w którym byliśmy przed 2015 rokiem. Wykorzystać naszą silną pozycję w UE (głównie dzięki Tuskowi), żeby mieć realny polityczny wpływ na to, co się w Europie i na świecie dzieje. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy trwa agresja Rosji na Ukrainę.

Warto mierzyć wysoko, bo nawet jeśli nie wszystko się osiągnie, to przynajmniej kilka ważnych punktów uda się zrealizować. Cieszę się, że coraz więcej Polaków właśnie tak myśli. Nie chcą już być minimalistami, bo wiedzą, że wtedy będą zawsze w ogonie. 

Po 45 latach komunizmu wielu z nas ma poczucie, że jesteśmy gorsi od innych, ale jak się spojrzy na to, w jak szybkim czasie dogoniliśmy kraje, które nie miały tak trudnej historii, to powinniśmy być z siebie naprawdę dumni. 

Mam też poczucie, że zbliżamy się do momentu, w którym kobiety i mniejszości seksualne będą mogły się czuć w Polsce dobrze. Wszystko wskazuje na to, że politycy, którzy przez tyle lat blokowali zmiany w tych sferach naszego życia przejdą za chwilę do historii. W takiej właśnie Polsce chciałbym żyć!

3. Jak wyglądałaby Polska twoich marzeń? Jaka powinna być? I jeszcze: Jaki rząd ci się marzy? Jacy rządzący, a jaka opozycja? Jacy politycy?

Myśląc o Polsce naszych marzeń skupiłbym się na ludziach, bo to właśnie my, jako społeczeństwo, mamy na to największy wpływ. Patrzę na Polaków, którzy pracują za granicą i zazwyczaj są bardzo cenionymi przez pracodawców pracownikami, którzy szybko dostosowują się do warunków i zasad panujących w innych krajach. Natomiast w Polsce wciąż mamy bardzo często do czynienia z tym co zostało z nami z minionej epoki, czyli cwaniactwem i kombinatorstwem. 

Nie docenia się tych, którzy się wyróżniają i mają największy talent, wolimy równać do średniactwa, a nie do tych najlepszych. Polska moich marzeń to Polska, w której mierzy się wysoko. 

Jeśli chodzi o rozwój kraju to byłem, jestem i będę zwolennikiem tak zwanych małych społeczności. PiS chciał zniszczyć polskie samorządy i rządzić z centrali. To byłaby dla Polski katastrofa i powrót do smutnej przeszłości. Polska moich marzeń to miejsce, w której ludzie mieszkający w danym miejscu decydują o tym, jak rozwiązywać swoje lokalne problemy i jakich ludzi wybierać do takich działań (tych najbardziej zaangażowanych, a nie tzw. spadochroniarzy wrzucanych na listy wyborcze przez partie polityczne). 

Polska moich marzeń to Polska bez nepotyzmu, gdzie do spółek Skarbu Państwa trafiają prawdziwi specjaliści po wygranych konkursach, a nie rodziny lub znajomi polityków. Za rządów PiS było to zjawisko patologiczne, ale wcześniej nie było dużo lepiej. Takie zachowanie osłabia państwo, a poza tym ludzie, którzy są naprawdę predysponowani i świetnie przygotowani do tego, żeby zajmować takie stanowiska, nie mają na to szans i bardzo często wykorzystują swoje umiejętności w innych krajach, pracując dla zagranicznych korporacji lub w Polsce, ale znacznie poniżej swoich kwalifikacji. Polska na tym dużo traci. Nowa koalicja rządząca obiecała przed wyborami, że to się zmieni. Mam nadzieję, że dotrzymają słowa. 

Polska moich marzeń to Polska, w której jest kontynuacja tego co było dobre, mimo zmiany władzy. Tak właśnie funkcjonują najzdrowsze demokracje.

Polska bez biedy, Polska bezpieczna, z dobrą edukacją, ze służbą zdrowia dostępną dla wszystkich i w której młodzi ludzie bez problemu mogą sobie kupić po studiach mieszkanie: to Polska, w której chciałbym, żeby za kilka-kilkanaście lat żyły moje wnuki.

A jeśli chodzi o drugą część twojego pytania, to świat polityki odzwierciedla rzeczywistość świata społecznego. Dlatego ciężko wymagać, żeby wszyscy politycy byli idealni. Natomiast osiem lat rządów PIS doprowadziło do całkowitej degrengolady tego środowiska. Zdobywanie pojedynczych głosów za stołki lub poprzez haki to w ostatnich latach ich rządów była praktycznie codzienność, do której niestety powoli się przyzwyczailiśmy. 

Na razie więc wracamy powoli do normalności. Premierem jest znowu lider największego ugrupowania, wszyscy wreszcie w Polsce wiedzą, jak ma na nazwisko minister spraw zagranicznych, a najważniejsi politycy w państwie odpowiadają wreszcie na pytania dziennikarzy na konferencjach prasowych, zamiast wydawać oświadczenia i uciekać, jak to się często zdarzało w latach 2015-2023. Samo to już mnie bardzo cieszy. 

Moje marzenia w tej sferze nie są zbyt wielkie, bo staram się stąpać twardo po ziemi. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby w Polsce rządzili politycy kompetentni, mądrzy i przyzwoici, będący prawdziwymi ekspertami w tym, czym się w rządzie zajmują.

Jeśli chodzi o opozycję, to wszędzie jest tak, że rozlicza ona rządzących, więc jedyne o czym marzę w tym wypadku, to to, żeby zarówno rząd, jak i opozycja mówiły jednym głosem w sprawie polityki zagranicznej.

4. I jeszcze jedno ćwiczenie z wyobraźni. Wyobraźmy sobie, że przejmujesz władzę w Polsce i rządzisz. Zostajesz prezydentem lub premierem. Co robisz? Co chcesz zmienić od razu, a co trochę później? Jakie są twoje pierwsze decyzje/zmiany/reformy? Jaka byłaby "piątka" ADAMA z Twittera?

Zakładam, że przejmuję władzę w momencie, gdy rząd Donalda Tuska posprzątał po PiS, więc żyjemy w normalnej demokracji.

Moja "piątka" wygląda następująco:

Po pierwsze, EDUKACJA, bo zadbanie o tę sferę to przyszłość nas wszystkich. Skorzystałbym tu z doświadczeń kraju, którego system edukacji się sprawdza i jest dostosowany do szybkich zmian na świecie. Najłatwiejszy do zaakceptowania przez polskich uczniów wydaje mi się system nauki z Wielkiej Brytanii. Do tego oczywiście wysokie zarobki nauczycieli, żeby najlepsi zostawali w zawodzie. 

Po drugie, PRAWA KOBIET, bo już najwyższy czas! Darmowe badania prenatalne, bezpłatne znieczulenie przy porodzie, bezpieczna aborcja do 12. tygodnia ciąży itd. 

Po trzecie, ŚWIECKIE PAŃSTWO. Trzeba to wreszcie zrobić, żeby już nigdy w Polsce nie było szkodliwego dla obywateli sojuszu ołtarza z tronem. Religia przeniesiona do sal katechetycznych przy kościołach, wypowiedzenie konkordatu, likwidacja Funduszu Kościelnego. 

Po czwarte, WPROWADZENIE EURO. Moim zdaniem to gwarancja, że pozostaniemy w Unii Europejskiej na zawsze - co jest Polską racją stanu. 

I po piąte, wprowadziłbym NOCNĄ CISZĘ ALKOHOLOWĄ na terenie całego kraju, dzięki czemu spadnie liczba przestępstw, hospitalizacji i naruszeń ciszy nocnej. Na czym konkretnie miałoby to polegać? Zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych między 22:00 a 6:00. Zakaz nie dotyczyłby restauracji i barów, gdzie goście mogliby normalnie zamówić alkohol. Nocna cisza alkoholowa działa już z sukcesami w Krakowie i we Wrocławiu. Czas na całą Polskę.

Wybrałem taką "piątkę", mimo że doskonale zdaję sobie sprawę, że jest wiele aspektów tak samo ważnych lub nawet ważniejszych, które musimy w Polsce poprawić. Realizacja tych pięciu punktów dałaby mi jednak poczucie, że zdecydowanie bardziej przybliżamy się mentalnie do Zachodu, a oddalamy od Wschodu. To byłby symboliczny koniec ery "homo sovieticus" w Polsce. 

5. Czy jesteś patriotą? I jak w ogóle rozumiesz patriotyzm? Jaki patriotyzm jest ci bliski, a jaki kompletnie obcy?

Tak, jestem patriotą. Głosowałem we wszystkich wyborach po 1989 roku (po osiągnięciu pełnoletności w 1994 roku). Mam też taką patriotyczną zasadę, że o Polsce mówię za granicą tylko dobrze lub w ogóle. W ostatnich latach głównie milczałem. Teraz będzie na pewno lepiej. 

Gdy byłem nastolatkiem, miałem zaszczyt grać w kilku meczach reprezentacji Polski juniorów w piłce nożnej. Gra z orzełkiem na piersiach to było dla mnie zawsze ogromne przeżycie. Bliski jest mi patriotyzm przyziemny, czyli aktywny udział w społeczeństwie obywatelskim: płacenie podatków, radość z sukcesów polskich sportowców i smutek, gdy przegrywają. Anegdotka a propos podatków: niedawno czytałem o jednym z oligarchów z Rosji Putina, który mówi, że są trzy rodzaje biznesmenów. Pierwsi - którzy mordują, drudzy - którzy okradają swoich klientów, i trzeci - uczciwi jak on, czyli ci, którzy okradają tylko państwo.

Wyznaję też patriotyzm (dosłownie) czynny, bo co roku uczestniczę w Warszawie w Biegu Konstytucji 3 Maja i w Biegu Niepodległości 11 listopada. Jeśli jestem w sierpniu w Warszawie, to biorę też udział w Biegu Powstania Warszawskiego. Do gestów patriotycznych zaliczyłbym też to, że uczestniczyłem we wszystkich marszach i protestach przeciwko rządom PiS i Kaczyńskiego, które miały miejsce od grudnia 2015 roku do 1 października 2023 roku w Warszawie.

Nie lubię patriotyzmu na pokaz, z którego nic nie wynika, oprócz machania szabelką.

6. Czy  dopadło cię w ostatnich latach zniechęcenie i zmęczenie polityką? Czy masz polityki dość? Czy przestałaś ją śledzić? Albo: nie chcesz śledzić, ale wciąż to robisz? Jak sobie z tym ewentualnym zniechęceniem radzisz? 

Zniechęcenie to za duże słowo. Na pewno przestałem oglądać programy polityczne w telewizji i słuchać ich w radiu. Spowodowane jest to tym, że jestem w stanie bez problemu przewidzieć to, o czym zapraszani politycy i publicyści będą mówić. Wiem, że niczym mnie nie zaskoczą. 

Zdaję sobie natomiast doskonale sprawę, że nie może mnie teraz dopaść zniechęcenie polityką, bo uważam, że jesteśmy dopiero na pierwszym etapie odbudowy demokracji w Polsce po ośmiu latach rządów PiS. Na razie udało się odsunąć ich od władzy, dzięki czemu będzie można naprawić praworządność w Polsce, odpolitycznić media publiczne, przywrócić zachodnio-europejską normalność. Dopiero najbliższe wybory samorządowe i europejskie będą znowu w pełni uczciwe - bez żadnych Pegasusów, z telewizją publiczną, która pokazuje polityków z wszystkich opcji politycznych, a nie szczuje na tych, którzy nie zgadzają się z rządzącymi. 

Nie ma co się zniechęcać, tylko trzeba cały czas trzymać rękę na pulsie, aż do momentu, gdy będziemy pewni, że populiści nie stanowią już dla Polski większego zagrożenia. Wtedy dopiero będziemy mogli spokojnie odpuścić sobie politykę i koncentrować się bardziej na innych sprawach. Natomiast wciąż istnieje zagrożenie, że PiS wróci po raz trzeci do władzy, więc nawet na moment nie można ulec zniechęceniu. 

7. Gdybyś miał być Nostradamusem i przewidywać przyszłość: kto wygra najbliższe wybory samorządowe, a następnie europejskie? Jak ci się wydaje i jakie masz w związku z tym przemyślenia, uwagi, obawy? 

Mam wrażenie, że jeśli chodzi o tegoroczne wybory samorządowe i europejskie, to wszystko jest już jasne. Koalicja Obywatelska będzie miała nad PiS przewagę minimum trzech punktów procentowych. Nie mam obaw. I cieszę się, ponieważ Koalicja Obywatelska zadba o to, żeby samorządy się rozwijały i były samodzielne. Nie jest tajemnicą, że od początku swoich rządów PiS dążył do centralizacji władzy, więc ich trzecia kadencja oznaczałaby koniec Polski samorządnej. Podobnie wygląda sytuacja z wyborami europejskimi. Im więcej polityków proeuropejskich z Polski, tym dla nas lepiej, bo jest dla mnie oczywiste, że politycy PiS i Konfederacji to przeciwnicy Unii Europejskiej. 

8. Konkretnie: na kogo głosowałeś w wyborach 15 X? A na kogo będziesz głosować w najbliższych wyborach samorządowych, a następnie europejskich? A może wiesz już nawet na kogo będziesz głosować w najbliższych wyborach prezydenckich?

Głosowałem na warszawską "jedynkę" na liście Koalicji Obywatelskiej, czyli na Donalda Tuska, ponieważ - jak powiedział niedawno Lech Wałęsa- "Donald Tusk jest najlepszym politykiem, jakiego Polska posiada". 

W najbliższych wyborach samorządowych i europejskich również będę głosował na polityków tej partii, bo w programie Koalicji Obywatelskiej rozwój "Naszych Małych Ojczyzn" zajmuje jedno z najważniejszych miejsc. Podobnie wygląda sytuacja z Unią Europejską, gdzie politycy Koalicji Obywatelskiej należą do Europejskiej Partii Ludowej, która jest największą grupą polityczną w Parlamencie Europejskim. 

W wyborach prezydenckich - w Warszawie i potem w 2025 roku w całej Polsce - będę głosować na Rafała Trzaskowskiego lub innego kandydata Koalicji Obywatelskiej. Mam jednak nadzieję, że będzie to Trzaskowski, ponieważ uważam go za idealnego kandydata na Prezydenta RP. Posiada on wszystkie cechy i umiejętności, które powinien mieć polityk na tym stanowisku.

9. A na kogo na pewno NIE będziesz głosować? Na kogo nie zagłosowałbyś nigdy w życiu? I dlaczego? 

Nie będę głosował na PiS i na Konfederację, bo to partie antyeuropejskie, które docelowo będą dążyły do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Miałbym też ogromny problem z tym, żeby zagłosować na Partię Razem, ponieważ ich skrajne lewicowe postulaty skutecznie mnie do nich zniechęcają. Na szczęście w mojej komisji wyborczej w ostatnich wyborach parlamentarnych na liście Paktu Senackiego była Małgorzata Kidawa-Błońska, więc nie musiałem się zastanawiać, czy oddać głos na Magdalenę Biejat z Razem, czy - tak jak ona w wyborach prezydenckich - oddać głos nieważny.

10. Czy to już - jak chętnie wieszczą niektórzy politycy i komentatorzy - koniec Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u?

Nie sądzę. Jarosław Kaczyński być może będzie musiał ustąpić z racji wieku, ale dopóki będzie miał na to siłę, będzie liderem PiS. Przez osiem lat rządów nie udało im się wprawdzie zbudować silnego zaplecza medialnego (wszystko postawili na media publiczne, które stracili po przegranych wyborach), ale wciąż są dobrze zorganizowani w mediach społecznościowych i mają Tadeusza Rydzyka i Tomasza Sakiewicza, których mocno wspierali finansowo w czasie, gdy rządzili. 

Trzeba pamiętać o tym, że dopóki nie ma innej partii opozycyjnej, która zbliży się poparciem do ugrupowania Kaczyńskiego, dopóty zawsze będą groźni i mogą wrócić do władzy. Warto w tym momencie przypomnieć sobie notowania Platformy Obywatelskiej przed powrotem Donalda Tuska do polskiej polityki. W różnych sondażach mieli wtedy poparcie wynoszące 12-15% i wydawało się, że za chwilę wyprzedzi ich Polska 2050. Wszyscy pamiętamy, jak zaczęła się wtedy ucieczka z tonącego okrętu kilku polityków PO do partii Szymona Hołowni. Najzabawniej z tej grupy wypadł poseł Gramatyka, który zrobił to jeden dzień przed konwencją PO, na której Donald Tusk został ponownie wybrany przewodniczącym partii. Potem żartowałem, że to, że Platforma rośnie to nie „efekt Tuska", tylko „wina Gramatyki". (śmiech)

PiS wybory samorządowe i europejskie przegra, o czym już chyba wiedzą, więc najważniejsze dla nich będą wybory prezydenckie, a następnie parlamentarne w 2027 roku. Jeśli przegrają znacząco też w tym wypadku, to będziemy mogli zacząć mówić o końcu PiS.

11. Czy masz jakiś pomysł na zreformowanie/zrewolucjonizowanie mediów publicznych, TVP, Polskiego Radia itd.? Czy podoba Ci się, w jaki sposób nowa władza przejęła media publiczne? I szerzej: Jakie media publiczne Ci się marzą? Jakie media publiczne chętnie byś oglądał/słuchał, do jakich chętnie byś chodził etc.? 

Po tym co PiS zrobił z mediami publicznymi w czasie swoich rządów, czyli tak naprawdę zostawił spaloną ziemię, jedynym słusznym rozwiązaniem jest zbudowanie całkowicie nowych mediów publicznych, które nie będą przypominały nic z czym mieliśmy do czynienia w tej instytucji po 1989 roku. Coś na wzór BBC. Nie jestem specjalistą, jestem tylko widzem lub słuchaczem, natomiast nie uważam, by dobrym rozwiązaniem był powrót w mediach publicznych do tego, co mieliśmy przed wyborami w 2015 roku. 

Jeśli chodzi o przejęcie mediów przez nową koalicję rządzącą, to uważam, że nie było innego wyjścia, bo chodziło o to, by zrobić to jak najszybciej. W TVP Info i w pisowskich Wiadomościach, mimo przegranych przez PiS wyborów, cały czas trwała kampania nienawiści wymierzona przeciwko Donaldowi Tuskowi i przeciwnikom PiS. Muszę tutaj przypomnieć, że PiS za swoich rządów powołał w niekonstytucyjny sposób Radę Mediów Narodowych, więc chodziło tak naprawdę o to, żeby po zmianie rządu, telewizja publiczna została w rękach Kaczyńskiego. Na to nikt normalny nie mógł się zgodzić.

Nie zmienia to jednak faktu, że liczyłem na więcej. Paradoksalnie minister Bodnar mało mówił, a bardzo dobrze przygotował się do swoich działań i krok po kroku naprawia system sądownictwa w Polsce, natomiast jeżeli chodzi o media publiczne, to było bardzo dużo gadania, a efekty są na razie średnio zadowalające.

Z jednej więc strony bardzo się cieszę, że media publiczne wróciły do obywateli, że zniknęło szczucie i obrzydliwa propaganda, ale martwi mnie, że - jak wszystko wskazuje - jedynym pomysłem na naprawę mediów publicznych po PiS jest powrót do tego, co było przed wyborami w 2015 roku. Z tego co się orientuję, większość osób, które zarządzają teraz TVP i TVP Info, zajmowały te same stanowiska właśnie wtedy, więc trudno od nich oczekiwać, żeby miały jakiś nowatorski pomysł na tę instytucję. Uważam, że jest to błąd. Jest jeszcze czas na zmiany. Trzeba wykorzystać ludzi, którzy tworzyli w przeszłości z sukcesami nowe kanały telewizji informacyjnych. Są takie osoby w Polsce.

Chciałbym zobaczyć publiczną telewizję informacyjną 24/7, która się różni od telewizji komercyjnych takich jak TVN24 czy Polsat News. W takiej telewizji oprócz zwykłych wiadomości powinny być programy edukacyjne, dużo informacji ze świata, a zapraszani goście powinni być specjalistami w swoich dziedzinach, prawdziwymi ekspertami, a nie publicystami, którzy myślą, że wszystko wiedzą na każdy temat, a tak naprawdę nic nie wiedzą. 

Na razie wygląda to tak, że wciąż na antenę TVP Info zapraszani są skompromitowani dziennikarze, którzy w czasie rządów PiS udawali, że są niezależni. To się musi jak najszybciej zmienić, bo w innym razie nikt mediów publicznych nie będzie oglądał.

Za bardzo pozytywną zmianę uważam natomiast to, co się dzieje w "Trójce". Agnieszka Szydłowska z Michałem Nogasiem robią wszystko, żeby z tej najważniejszej dla mnie kiedyś stacji radiowej, która pod rządami PiS została całkowicie zniszczona, znowu zrobić bardzo wartościowe radio. Mocno trzymam za nich kciuki!

12. Czy czujesz się zwycięzcą po 15 X? Czy żyjemy teraz w nowej wspaniałej Polsce czy nic z tych rzeczy? Czy kibicujesz nowym rządom i jak bardzo (bądź jak bardzo nie)? I czy ci się te nowe rządy generalnie podobają czy też jesteś mocno sceptyczny/krytyczny? 

Jestem bardzo szczęśliwy, bo uważam, że gdyby wybory 15 października wygrał PiS, a nie demokratyczna koalicja, to Kaczyński domknąłby system, a wtedy nie mielibyśmy już praktycznie odwrotu i bylibyśmy w sytuacji podobnej do tej, która ma miejsce na Węgrzech Orbana. Gdyby PiS utrzymał władzę, to w czasie trwania tej kadencji, Kaczyński zrobiłby wszystko, żeby całkowicie podporządkować sobie sądy, media i prokuraturę. Ludzie straciliby całkowicie nadzieję, że uda się PiS w przyszłości odsunąć od rządzenia. W konsekwencji tych wszystkich działań nieuniknione byłoby opuszczenie przez Polskę Unii Europejskiej. Putin zamiast zamykać, codziennie otwierałby szampana.

Zdaje sobie jednak sprawę, jak dużo jest jeszcze do zrobienia, żeby nasze państwo wróciło do normalności. Mimo że prezydent Duda wstrzymywał przez prawie dwa miesiące po wyborach powstanie rządu Donalda Tuska, w krótkim czasie udało się naprawić kilka najważniejszych spraw. Mam na myśli przede wszystkim telewizję publiczną, która nie jest jeszcze idealna, ale najbardziej obrzydliwe rzeczy, czyli pisowska propaganda i szczucie na przeciwników PiS, zniknęły. Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób minister sprawiedliwości Adam Bodnar współpracując razem z przedstawicielami Unii Europejskiej stara się przywrócić praworządność w Polsce. Dzięki temu otrzymaliśmy już pierwszą część pieniędzy z KPO, które przez tyle czasu były zablokowane za rządów Mateusza Morawieckiego. 

Jeśli chodzi o obawy, to zdaję sobie sprawę, że zbliżają się wybory samorządowe i europejskie. W koalicji rządzącej dziś w Polsce mamy Koalicję Obywatelską, Trzecią Drogę i Nową Lewicę. Każde z tych ugrupowań politycznych ma inny program, co może prowadzić do przedwyborczych konfliktów.  Z pierwszym z nich, czyli z ustawą aborcyjną, mamy do czynienia już teraz. Nie wydaje mi się jednak, żeby mogło to mieć większy wpływ w najbliższym czasie na utratę większości sejmowej.

Rozmawiał: Grzegorz Wysocki

Adam Abramczyk znany też jako "ADAM z Twittera". Urodzony w 1976 roku w Warszawie. Absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej - Rachunkowość i Finanse Przedsiębiorstwa. Wicemistrz Polski juniorów w piłce nożnej z klubem Polonia Warszawa oraz reprezentant Polski juniorów w tej dyscyplinie. W piłce seniorskiej rozegrał ponad 200 meczów na zapleczu ekstraklasy. Dwunastokrotny maratończyk i wielbiciel literatury. Po studiach pracował w działach finansowych firm Thomson i Accenture. Od 19 lat prowadzi własną działalność gospodarczą. Na platformie X (dawniej Twitter) pojawił się w lutym 2016 roku. Od tego czasu opublikował tam ponad 373 tysiące wpisów. Obserwuje go prawie 50 tysięcy osób. Rafał Kalukin z "Polityki" nazwał Abramczyka wodzirejem Silnych Razem, czyli "bańkowej społeczności fanów Donalda Tuska". Kalukin w sierpniu 2023, a więc przed wyborami parlamentarnymi, ujawnił, że sam Donald Tusk nakazał Sławomirami Nitrasowi publiczne przeproszenie Adama Abramczyka na platformie X. 

Grzegorz Wysocki. Od grudnia 2022 w Gazeta.pl. Wcześniej m.in. dziennikarz i publicysta "Gazety Wyborczej", szef WP Opinie, wydawca strony głównej WP, redaktor WP Książki, felietonista "Dwutygodnika" i krytyk literacki. Autor wielu wywiadów (m.in. Makłowicz, Chwin, Wałęsa, Urban, Spurek, Gretkowska, Twardoch, Świetlicki), cyklu rozmów z wyborcami PiS-u czy pisanego od początku pandemii "Dziennika czasów zarazy". Dwukrotnie nominowany, laureat Grand Pressa za Wywiad w 2022 (rozmowa z Renatą Lis). Od 2023 w kapitule Łódzkiej Nagrody Literackiej im. Juliana Tuwima. Prezes klubu szpetnej książki Blade Kruki (IG: bladekruki). Nałogowo czyta papierowe książki i gazety oraz ogląda seriale. Urodzony i wychowany na Kaszubach, wykształcony w Krakowie, ostatnio porzucił Warszawę na rzecz Łodzi. Profil na FB: https://www.facebook.com/grzes.wysocki/