Polska Stories
Przy reportażu najlepiej skupić się na konkretnej historii i przez jej pryzmat pokazać szerszy kontekst. (Shutterstock)
Przy reportażu najlepiej skupić się na konkretnej historii i przez jej pryzmat pokazać szerszy kontekst. (Shutterstock)

*Do drugiego etapu Polska Stories zakwalifikowało się 20 osób. W piątek 3 czerwca odbyły się pierwsze warsztaty reporterskie z Olgą Gitkiewicz. O kolejnych etapach programu będziemy informować na bieżąco.

Dlatego każde zgłoszenie muszę przeczytać kilka razy, żeby nie umknął mi żaden szczegół. Każdemu nadać kolor. Zielony, gdy zgłoszenie jest super. Zielony i bardziej zielony, gdy absolutnie fantastyczne. Zielony i żółty, gdy dobre, pod rozwagę. Czerwony, gdy zawiera groźby karalne. Szary, gdy realizacja może się okazać ryzykowna.

Ale te prace plastyczne służą tylko opóźnieniu momentu, którego nie znoszę, czyli wybrania tych konkretnych tematów i odrzucenia innych.

Spośród świetnych zgłoszeń, które nadeszły na konkurs Polska Stories, musiałyśmy z redaktorkami Weekendu wybrać tylko 20. Trochę to bolało, więc może żeby odsunąć emocje, najpierw trochę statystyk.

Tematy typowo warszawskie także mogą być dość uniwersalne. (Shutterstock)

Do projektu zgłosiły się przede wszystkim kobiety. Zgłoszenia od mężczyzn stanowiły, policzyłam, 27 proc. To jest bardzo ciekawe, bo na większości warsztatów i kursów, które zdarza mi się prowadzić, kobiety, dziewczyny też są większością. Później na reporterskim rynku pracy w liczbie i częstotliwości publikacji trochę znikają.

W naszej półfinałowej dwudziestce jest 15 kobiet i 5 mężczyzn, jednak to odwzorowanie proporcji wyszło losowo – podstawą wyboru były tematy.

A te były najróżniejsze. Miażdżącą większość stanowiły jednak propozycje reportaży o wojnie w Ukrainie i sytuacji w miejscowościach przygranicznych, które stały się centrami pomocy dla uchodźców z Ukrainy.

Wiele zgłoszeń dotyczyło wojny w Ukrainie. (Shutterstock)

To bardzo ważne obszary reporterskiej pracy: ważne, aktualne problemy trzeba opisywać, trzeba łapać rzeczywistość. Jednocześnie jednak propozycje tych reportaży były do siebie bardzo podobne i podobne do tekstów, które już się w prasie ukazywały, zwracały uwagę na podobny zestaw problemów, tak jakbyśmy o wojnie myśleli w pewien wąski sposób.

Były też zgłoszenia „warszawskie" i analizując je, mocno ze sobą walczyłam. Naszym celem było skupienie się na Polsce poza stolicą i ręka sama przenosiła te zgłoszenia do folderu NIE. A jednak każde zgłoszenie analizowałam w szerszej perspektywie, zadając sobie pytania: Co tu można pokazać? Na co zwrócić uwagę? O czym/o kim opowiedzieć?

Niektóre z warszawskich propozycji były na tyle nieoczywiste, że zdecydowałyśmy się włączyć je do półfinałowej dwudziestki.

Nadeszło też sporo propozycji tematów szerokich, przekrojowych, w ujęciu historycznym i procesualnym, niektórzy chcieli pokazać trzechsetletnią historię jakiegoś miejsca. Nie wątpię, że to się może udać, chociaż nie jestem przekonana, czy w jednym reportażu prasowym na kilkanaście tysięcy znaków. Dlatego wszystkich tych, którzy deklarowali: chcę opisać pięć wieków historii miejscowości X, zachęcam do tego, żeby zawężali propozycje, żeby wyłuskali jakiś detal, historię osoby, może rodziny, może jedno zdarzenie, przez które można miejsce X opowiedzieć.

Olga Gitkiewicz (ANNA LIMINOWICZ)

Gdybym swoje tematy zgłaszała szeroko: chcę opisać transport publiczny w Polsce, pewnie niewiele redakcji by się zainteresowało, może żadna. Bo – tu dygresja – może nie wszyscy to wiedzą: dziś reporterzy i reporterki właściwie nie mają etatów w mediach, rzadko dostają temat zlecony, raczej muszą proponować własne, i to proponować w taki sposób, by przekonać redakcję, że to ważna sprawa.

Dlatego kiedy sama proponuję temat, staram się zwrócić uwagę na szczegół: chcę opisać, dlaczego jedna trzecia dzieci z powiatu oleckiego wybiera nie tę szkołę średnią, o której marzy, tylko tę, do której może dojechać.

Mamy więc tematy zróżnicowane gatunkowo i geograficznie. Jest wśród nich taki, który był pewniakiem dla każdej z nas, sto zielonych kropek, ale nie zdradzę, który to.

Bo właśnie zaczynamy pracę z autorkami i autorami. We wrześniu będą mogli Państwo zapoznać się z jej efektami.

Olga Gitkiewicz – reporterka, redaktorka prasowa i książkowa, felietonistka miesięcznika „Znak". Współpracuje z Instytutem Reportażu. Jej książka „Nie hańbi" (wyd. Dowody na Istnienie, 2017) o polskim rynku pracy była nominowana do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki, Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej. „Nie zdążę" (wyd. Dowody na Istnienie, 2019), reportaż o transporcie publicznym w Polsce, zostało nagrodzone tytułem Reporterskiej Książki Roku Grand Press. W 2021 roku opublikowała esej biograficzny „Krahelska. Krahelskie", w tej chwili kończy pracę nad reporterską książką poświęconą przestrzeniom wspólnym i osobnym. W kwietniu 2022 roku została nominowana do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy za „Krahelska. Krahelskie".

Weekend.gazeta.pl

Weekend.gazeta.pl Magazyn istnieje od ośmiu lat. Publikujemy w nim reportaże, pogłębione wywiady, sylwetki. Niezależnie od rodzaju tekstu najważniejsza jest dla nas dobra, wciągająca historia. Nasze artykuły doceniane są w prestiżowych konkursach. Siedem materiałów dziennikarskich opublikowanych w Weekend.gazeta.pl znalazło się wśród nominowanych i/lub w ścisłym finale Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej, dwa artykuły zauważono w konkursie Uzależnienia XXI wieku prowadzonym przez Fundację Inspiratornia. Dziennikarze zostali docenieni także w takich konkursach, jak Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska im. Tadeusza Mazowieckiego, Festiwal Wrażliwy i Kryształowe Pióra.

WYRÓŻNIONE ARTYKUŁY WEEKEND.GAZETA.PL