Społeczeństwo
Rodzinne zdjęcie rodziny książęcej z okazji ich 40. urodzin. Od lewej: Ingrid Alexandra, Mette-Marit, Sverre Magnus, Haakon Magnus, Marius. (Lise Aserud / NTB scanpix / The Royal Court)
Rodzinne zdjęcie rodziny książęcej z okazji ich 40. urodzin. Od lewej: Ingrid Alexandra, Mette-Marit, Sverre Magnus, Haakon Magnus, Marius. (Lise Aserud / NTB scanpix / The Royal Court)

Gdy we wrześniu 2022 roku żegnano Elżbietę II, w opactwie westminsterskim tuż obok nowego brytyjskiego władcy Karola siedział Harald V, król Norwegii. Nic dziwnego – Glucksburgowie z Oslo to panująca europejska rodzina królewska najbliżej dziś spokrewniona z Windsorami.

Babcia Haralda V, królowa Maud, była córką Edwarda VII, pradziadka Elżbiety II. W wieku  27 lat poślubiła o trzy lata młodszego duńskiego księcia Christiana Fryderyka. Para nie miała większych szans na koronę, bo pierwszeństwo na drodze do kopenhaskiego tronu miał jego starszy brat Christian Carl. Jednak dziewięć lat później norweski parlament zerwał unię ze Sztokholmem i pozbawił tronu Oskara II Bernadotte. Jednocześnie zaproponował przybycie do dzisiejszego Oslo, a ówczesnej Christianii, duńskiej parze książęcej. W ten sposób w 1905 roku, pierwszy raz od 800 lat, Norwegia miała własnego władcę, który tuż po objęciu tronu w swojej nowej ojczyźnie zmienił imię na Haakon. To samo, które nosił syn pierwszego historycznego władcy Norwegii Haralda Pięknowłosego.

Od handlu łososiem po europejskich krezusów

Norwegowie pokochali królewską parę. Prasa publikowała relacje z codziennego życia panujących. Poddani mogli nawet śledzić, jak król i królowa, nieprzyzwyczajeni do śniegu, uczą się biegać na nartach. Norweg rodzi się przecież z nartami na nogach. Jedną z legend założycielskich młodego wciąż kraju była postawa Haakona w kwietniu 1940 roku, gdy dopiero po kilkutygodniowej hitlerowskiej pogoni przez góry i lasy schronił się ostatecznie w Wielkiej Brytanii. Przez pięć lat robił wszystko, by podtrzymać ducha oporu i zmyć hańbę zdrajców i kolaborantów z Vidkunem Quislingiem na czele. Powrócił do swoich poddanych już w czerwcu 1945 roku. Dwa lata później w podziękowaniu Norwegowie ufundowali mu cumujący do dziś na Aker Brygge jacht królewski Norge.

Król Haakon VII i królowa Maud na nartach. 1906 (Źródło: Biblioteka Narodowa Norwegii)

Olaf V objął tron po śmierci ojca w 1957 roku. Jego kraj jeszcze nie należał do najbogatszych na świecie. Gospodarka nadal opierała się na dorszu, łososiu, drewnie i tysiącach pływających pod norweską banderą statków handlowych. Każde tąpnięcie światowej gospodarki dotykało Norwegię bardzo mocno. Urodzony jeszcze w Danii władca starał się dzielić codzienne uciążliwości ze swoimi poddanymi. Do historii przeszło zdjęcie, na którym Olaf V podczas kryzysu paliwowego w 1973 roku jedzie tramwajem i podaje konduktorowi skasowany bilet. To za panowania Olafa V rozpoczął się "norweski sen", gdy na Morzu Północnym, a potem Norweskim odkryto pierwsze złoża gazu i ropy, a jego poddani niemal z dnia na dzień ze skromnych i często ubogich mieszkańców dalekiej Północy stali się europejskimi krezusami. To wtedy, gdy zasiadał na tronie w Oslo, nieznane nikomu miasteczko Lillehammer zostało wybrane na gospodarza zimowych igrzysk olimpijskich, pokonując pewnego zwycięstwa sąsiada, szwedzki Østersund.

To również za Olafa V dom panujący jeszcze bardziej zaczął przypominać zwykłą norweską rodzinę, choć nie obyło się bez konstytucyjnego kryzysu. Nominalny następca tronu Harald zakochał się w pochodzącej ze zwykłego, mieszczańskiego domu Sonji Haraldsen. Dopiero po dziewięciu latach ukrywanego randkowania, gdy Harald zagroził zrzeczeniem się praw do tronu i opuszczeniem Norwegii, ojciec zgodził się na ślub zakochanych.

Od 1991 Harald V i królowa Sonja są gospodarzami królewskiego zamku.

Następca tronu i współczesny Kopciuszek

Następca tronu, książę Haakon, poszedł w ślady ojca. Zakochał się bez pamięci w dziewczynie z ludu. Historia Mette-Marit wobec przykładnego życia, jakie wiodła rodzina jej przyszłego męża, przypomina momentami tragiczny dramat kryminalny z przemocowymi związkami, podejrzanymi znajomościami i wielokrotnymi interwencjami policji. Mette-Marit pochodziła z tradycyjnie konserwatywnego Kristiansand, ale od urodzenia miała kontakt z przestępcami. Jednym z nich był jej ojciec, alkoholik, co najmniej dwukrotnie skazywany za pobicia. Mette-Marit trafiła do środowiska handlarzy narkotyków i pospolitych gangsterów. W aktach policji w Lillestrøm nadal można znaleźć liczne raporty z akcji, gdy funkcjonariusze próbowali obronić przed kolejnymi partnerami uciekającą w samym szlafroku przez ulice miasta przyszłą księżniczkę. Z jednego z takich związków Mette-Marit ma syna Mariusa, który po ojcu nosi nazwisko Borg, a po matce Høiby.

Samotna matka niczym współczesny Kopciuszek poznała księcia na koncercie. Zaczęli się spotykać. Gdy ich romans wyszedł na jaw, Norwegowie byli w szoku. Poddanym nie mieściło się w głowie, że następca tronu może wziąć sobie za żonę kobietę bez wykształcenia, z nieślubnym dzieckiem i długą listą kryminalnych znajomości. Brukowa prasa zdawała się tylko czekać na kolejną pikantną historię z przeszłości książęcej wybranki. Dostarczał ich, pobierając za to regularną pensję, sam ojciec Mette-Marit oraz liczni dawni znajomi. Haakon postawił jednak na swoim. Wbrew opinii publicznej wziął ślub z Mette-Marit w 2001 roku.

– Monarchia wyszła z tamtego chaosu – mówi Øystein Pedersen Dahlen, specjalista ds. wizerunku i zarządzania kryzysowego, profesor Kristiania University College w Oslo. – Jedna konferencja wystarczyła, by skutecznie uciąć rozlewające się sensacyjne informacje. Haakon i Mette-Marit spotkali się z dziennikarzami, przyznali, że jej historia była właśnie taka, że było w niej wiele złego, ale teraz, gdy ma zostać żoną przyszłego króla, jej historia wraz z wejściem do rodziny królewskiej zaczyna się na nowo. Norwegowie zrozumieli to i uszanowali. Uszanowały to również media – dodaje.

Zobacz wideo Pieniądze szczęścia nie dają. A może jednak...? Rozmawiamy z dr. Tomaszem Stawiszyńskim

Rodzina (nie)idealna

W 2004 roku Mette-Marit i Haakonowi urodziła się córka Ingrid Alexandra. Rok później na świat przyszedł syn Sverre Magnus. Z przyrodnim rodzeństwem przez cały czas wychowywał się Marius, pierwsze dziecko księżnej. Formalnie nie został członkiem domu panującego, ale ani na jotę nie był traktowany inaczej niż jego młodsza o siedem lat siostra i o osiem lat młodszy brat. Cała piątka mieszkała w książęcej wiejskiej rezydencji w oddalonym o 20 km od Oslo Skaugum. Razem spędzali wakacje, robili wspólnie zakupy, pojawiali się publicznie. W mediach można było zobaczyć, jak przyszły król z synem swojej żony chodzi na lody i bawi się na świeżym powietrzu. Typowa dla Norwegii patchworkowa rodzina.

Ingrid Alexandra wyrasta na wzorową córkę następcy tronu. Jako zwykła poborowa służy w armii, obsługuje armatę czołgową, daje sobie robić zdjęcia w tradycyjnym norweskim stroju – bunadzie. Sverre Magnus, uroczy urwis, często wygłupiający się w trakcie oficjalnych uroczystości, w których z dziadkami i rodzicami brał udział, przedstawił ostatnio dziadkom swoją dziewczynę. Natomiast Marius stał się celebrytą.

Dużo go było w mediach społecznościowych. Obiektywy paparazzich coraz częściej śledziły jego spotkania i podróże, a on od prasy brukowej nie stronił. Kolejne jego partnerki były albo dziedziczkami wielkich fortun, albo równie popularnymi jak on celebrytkami i influencerkami. Wyjechał do USA na studia, by szybko wrócić do Europy i spróbować swoich sił jako redaktor i model w prasie modowej w Wielkiej Brytanii. Po roku znalazł się z powrotem w Norwegii, by zamieszkać ze swoją kolejną partnerką, aktorką Juliane Snekkestad. Po rozstaniu z nią wrócił do domu matki i ojczyma w Skaugum.

Książe Haakon Magnus i księżna Mette-Marit (Dusan Reljin / The Royal Court) , Księżniczka Ingrid Alexandra (Źródło: The Royal Court) , Książę Sverre Magnus (Źródło: The Royal Court)

Pierwszy raz policja znalazła u Mariusa narkotyki w 2017 roku. Ubrani po cywilnemu funkcjonariusze złapali go na gorącym uczynku, gdy zażywał kokainę na festiwalu Palmesus. Tym samym, na którym kilkanaście lat wcześniej poznali się Mette-Marit i Haakon. Otrzymał mandat, ale sprawa została skutecznie wyciszona. Wyszła na jaw dopiero po siedmiu latach. Media zaczęły donosić o kolejnych wybrykach Mariusa. Gazeta, w której pracował w Londynie, tytułowała go "księciem Norwegii", od czego on sam się nie odciął. Dopiero dwór królewski w Oslo musiał wyraźnie zareagować. Sam Marius nie widział w tym określeniu niczego niewłaściwego. Na aukcjach internetowych zaczęły pojawiać się elementy luksusowej zastawy stołowej z kolekcji królewskiej, a sprzedający jako adres odbioru podawał książęcą rezydencję w Skaugum. Plotkowano, że dwór królewski musiał incognito wykupić część z utraconych sprzętów z galerii i antykwariatów. Do tego media donosiły o kolejnych partnerkach i imprezach, w których syn księżniczki brał udział.

Ciąg oskarżeń

Gdy Norwegowie na początku sierpnia 2024 roku szykowali się do powrotu z wakacji, norweskie media obiegła wiadomość o zatrzymaniu 27-letniego Mariusa przez policję. Funkcjonariusze, którzy interweniowali w związku ze zgłoszeniem przez kobietę pobicia i zniszczenia mienia, odkryli, że sprawcą jest kompletnie pijany i zamroczony od narkotyków syn księżnej. Zabrali go na komisariat. Spisali raport, skierowali wniosek do sądu. Po kilku godzinach Marius wrócił do domu. Tak przynajmniej ta noc miała wyglądać według pierwszych relacji.

Po kilku tygodniach "VG", największy dziennik w Norwegii, dotarł do informacji, zgodnie z którymi wydarzenia rozgrywające się z 3 na 4 sierpnia miały zupełnie inny przebieg. Według gazety pierwsza o planowanej interwencji miała dowiedzieć się od policji Mette-Marit. To ona przekazała synowi, który zdążył wrócić do domu, że policja planuje jego zatrzymanie. Zawiozła go na uzgodnione z policją miejsce, gdzie Marius został przejęty przez funkcjonariuszy, a następnie, czekając na policjantów mających przeszukać położone w kompleksie Skaugum mieszkanie Mariusa, dokładnie je posprzątała. Przy sprzątaniu przypadkowo – jak powiedziała funkcjonariuszom – zniszczyła jego telefon. Na prośbę o komentarz do przedstawionych informacji dwór królewski nie odpowiedział.

Na policję zgłosiły się kolejne kobiety oskarżające syna księżnej o przemoc, wśród nich celebrytka Nora Haukland i modelka Juliane Snekkestad, wcześniejsze partnerki Mariusa. Ostatecznie status pokrzywdzonych otrzymały trzy kobiety. Sąd wydał 27-latkowi zakaz zbliżania się do nich.

Marius Borg Høiby odniósł się do oskarżeń po 10 dniach. Przyznał wówczas, że nie radzi sobie z alkoholem i narkotykami, a od kilku lat zmaga się z problemami psychicznymi. Jego adwokat Øyvind Bratlien wzywał do zachowania umiaru w komentowaniu sprawy, przypominając o domniemaniu niewinności i prawie do prywatności swojego klienta.

Haakon Magnus, Mette-Marit i jej syn Marius podczas ślubu księcia i księżnej (Fot. Erlend Aas / Źródło: The Royal Court)

Książę Haakon, odnosząc się do oskarżeń wobec Mariusa, przyznał, że jeśli pojawiają się zarzuty karne, sprawa zawsze jest poważna. Podkreślał jednak, że nie będzie więcej tego tematu komentował, ponieważ jest to przedmiot postępowania prokuratorskiego. Jego żona w żaden sposób nie odniosła się do zarzutów wobec syna.

Odpowiedzialność? Nie, środkowy palec

– To pierwszy raz, gdy norweska monarchia musi stawić czoła takiemu skandalowi – ocenia Øystein Pedersen Dahlen. – Nigdy wcześniej osobie z nią związanej nie stawiano kryminalnych zarzutów. Sytuacja może przypominać trochę kryzys na dworze brytyjskim po śmierci księżnej Diany, jednak wtedy to ona była ofiarą przemocy. W tej sytuacji mowa jest o osobie z rodziny królewskiej, którą oskarża się o jej wyrządzanie.

Jeszcze w sierpniu, gdy prokuratura przedstawiała kolejne zgłoszenia pokrzywdzonych kobiet, Marius został sfilmowany w trakcie alkoholowej imprezy na rynku w Pizie. Jak się później okazało, choć oficjalnie nie należy do domu panującego, niespełna miesiąc po zatrzymaniu wyjechał do Włoch na wakacje, posługując się paszportem dyplomatycznym.

Kilka tygodni później uzbrojeni policjanci przerwali odbywające się w myśliwskim domku przyjęcie, kolejny raz zatrzymując 27-latka pod zarzutem naruszenia sądowego zakazu zbliżania się do pokrzywdzonych kobiet. Po kilkunastu godzinach ponownie został wypuszczony na wolność.

Główny kolorowy tygodnik w Norwegii "Se og Hør" przedstawiał kolejne wiadomości i fakty z życia Mariusa. Redaktor naczelny pisma Ulf André Andersen w jednym z artykułów wezwał książęcego syna do wzięcia odpowiedzialności i zmierzenia się z konsekwencjami swoich czynów. Ten odpowiedział mu, publikując zdjęcie, na którym w jednej ręce trzyma egzemplarz "Se og Hør", a środkowy palec drugiej ręki kieruje do obiektywu.

Ulf Andre Andersen, redaktor naczelny 'Se og H?r' (Fot. Agata Kukla)

– Pomyliliśmy się co do niego – przyznaje Andersen. – Ja popełniłem największy błąd. O jego problemach z narkotykami i alkoholem wiedzieliśmy już od 2017 roku. Wtedy uznaliśmy, że jest młody, że popełnia błędy, ale ostatecznie nie należy do dworu i stąd ma prawo do prywatności. Niczego przez ten czas się nie nauczył, niczego nie zrozumiał, niczego nie zmienił. To trochę moja wina.

18 listopada policjanci ponownie pojawili się w Skaugum. Tym razem o akcji rodzina królewska nie została poinformowana. Zakutego w kajdanki Mariusa przewieziono do Komendy Głównej Policji przy ulicy Egona Olsena, gdzie usłyszał najpoważniejszy z dotychczasowych zarzutów: syn księżnej miał zgwałcić nieprzytomną kobietę, a zdarzenie miało zostać zarejestrowane telefonem. Marius Høiby na tydzień trafił do tymczasowego aresztu bez możliwości kontaktowania się z rodziną. Może grozić mu nawet do 15 lat więzienia.

Problem konstytucyjny

Ponownie to książę Haakon jako jedyny odniósł się do sprawy, przyznając, że zarzuty wobec Mariusa są naprawdę poważne. Matka 27-latka ponownie nie udzieliła komentarza.

Możliwe jednak, że będzie musiała złożyć zeznania przed policją, a nawet usłyszy zarzut matactwa. Żąda tego reprezentujący pokrzywdzone Petter J. Grødem. Choć dla niego to oczywiste, że w trakcie śledztwa Mette-Marit będzie musiała zostać przesłuchana, wcale nie jest pewne, czy do tego dojdzie. Norweskie prawo nadaje panującemu monarsze i jego następcom pełny immunitet w sprawach karnych. Jest on zwolniony również z obowiązku składania zeznań. Król może również objąć immunitetem innych członków swojej rodziny. Tak już raz się stało, gdy król Harald zabronił udziału w postępowaniu starszej siostrze Haakona, Marcie, która miała zeznawać podczas sprawy rozwodowej swego partnera, obejmując ją ochroną swojej prerogatywy.

– Możemy mieć prawdziwy problem konstytucyjny. Prawnicy nie są zgodni w tej sprawie. O ile bowiem Martha jest rodzoną córką obecnego władcy Norwegii, choć po aferach z mężem i szamanem wykluczono ją z dworu królewskiego, o tyle Mette-Marit jest w opinii wielu tylko synową króla, na dodatek o niejasnej roli w całej sprawie. To bardzo poważna kwestia – mówi szef "Se og Hør".

Księżna w tragicznym położeniu

Wielu Norwegów uznaje sytuację księżnej za tragiczną. Przeszła największą możliwą metamorfozę, jaką można sobie wyobrazić. Jest niczym połączenie Kopciuszka i Elizy Doolittle z "Pigmaliona" George’a Bernarda Shawa. Już jako żona następcy tronu ukończyła wyższe studia z zarządzania. W końcu jej rodacy zaakceptowali ją jako żonę przyszłego króla. Jej córka i młodszy syn są wzorowymi młodymi Norwegami. Do tego od kilku lat zmaga się z IPF, nieuleczalną chorobą układu oddechowego.

Księżna Mette-Marit w 2023 roku (Fot: Dusan Reljin / The Royal Court) , Księżna Mette-Marit w 2023 roku (Dusan Reljin / The Royal Court)

Z jednej strony jej poddani widzą w niej matkę, która stara się ochronić syna przed konsekwencjami, ale z drugiej strony Mette-Marit jest jednak przyszłą królową, żoną następcy tronu, synową króla, którego dziadek stawił czoła hitlerowskiej agresji, a którego ojciec doprowadził swój kraj do dobrobytu. Na pytanie, którą z ról powinna teraz wybrać, Øystein Pedersen Dahlen odpowiada niemal bez wahania: – Przyszłej królowej.

Pierwszy zbiór norweskich przepisów prawnych, który obchodzi w tym roku jubileusz 750-lecia ogłoszenia, zaczyna się od słów: "Państwo musi opierać się na prawie". Dlatego sprawa syna Mette-Marit uderzyć może również w wartości, według których Norwegia od lat buduje swój wizerunek: równouprawnienie, brak akceptacji dla przemocy, zwłaszcza wobec kobiet, absolutną równość wobec prawa, niezależność organów państwa, walkę z wszelkimi przejawami korupcji. A stąd już tylko krok do pytania o charakter norweskiej monarchii. W ciągu roku liczba popierających obecny ustrój spadła o dramatyczne 20 proc., a stowarzyszenie, które za cel stawia sobie uczynienie Norwegii republiką, w ostatnich miesiącach dwukrotnie zwiększyło liczbę członków.

– Jesteśmy krajem głębokich regionalizmów. Mówimy w ponad 300 dialektach. Polaryzacja wśród nas rośnie z każdą kolejną kampanią wyborczą. Monarchia jest jak najlepszy klej, który spaja Norwegów w jeden naród. Boję się, że bez niej się rozpadniemy. Robiąc swoją robotę, pisząc o jej problemach, odwołując się do zasad, na których od lat się ona opiera, wyłącznie ją wzmacniamy. Można powiedzieć, że ludzie mediów w Norwegii są dziś monarchistami – kończy Ulf Andre Andersen.

Mieszko Marek Czarnecki. Autor i dziennikarz od 2018 roku mieszkający w Norwegii. Z wykształcenia prawnik. Kiedyś radiowiec, wykładowca, doradca biznesowy, trener. Dziś perkusista, dziennikarz i bloger. Pamięta kolejki za papierem toaletowym, ale uwielbia muzykę dzisiejszych dwudziestolatków. Fascynuje go skandynawska kultura, zwłaszcza scena muzyczna Norwegii, Wysp Owczych i Islandii. Relacjonuje wydarzenia polityczne i społeczne znad fiordów jako współpracownik Polskiej Agencji Prasowej w Oslo. Publikuje również w portalu Gazeta.pl, "Gazecie Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i "Polityce". Spełniony tata, szczęśliwy mąż. Prowadzi blog poświęcony kulturalnym i społecznym wątkom życia w Norwegii - www.zdrugiejstronyfiordu.com.