Polskie społeczeństwo się starzeje. Czy jednak osoby 50+ faktycznie wchodzą jesień życia? A może to powinna być jednak druga młodość?
Skąd pomysł, by zapytać Polki i Polaków, co wypada osobom 50 plus?
Dorota Peretiatkowicz: Impulsem do zadania tego dość przewrotnego pytania była fala nienawistnych komentarzy w internecie pod adresem pani Beaty Kozidrak, która wykonała erotyczny taniec podczas koncertu.
Katarzyna Krzywicka-Zdunek: Same jesteśmy 50 plus. Stwierdziłyśmy, że zrobimy to badanie również dla siebie.
Z jednej strony jest społeczne oczekiwanie, by jak najdłużej zachować aktywność – i osoby po pięćdziesiątce faktycznie często wcale nie myślą o emeryturze i odejściu w cień – ale z drugiej strony nie mogą się seksownie ubierać, bo zostaną wyśmiane. "Dzidzia piernik!"
Spośród przebadanych przez was osób 47 proc. odpowiedziało, że wypada ubierać się seksownie kobietom 50 plus. Mężczyznom prawo to przyznało 42 proc. A zgodnie z trendami? Odpowiednio 75 i 70 proc.
Katarzyna: Nie wypada też chodzić na randki z młodszymi osobami. Kto to widział!
W tym przypadku akurat na więcej mogą sobie pozwolić panowie: 59 proc. odpowiedziało, że im wypada. W przypadku kobiet – 54 proc.
Dorota: Można jednak popatrzeć na wyniki naszego badania i wysnuć inny wniosek niż Kasia: połowa osób uważa, że osobom 50 plus wciąż wolno! Ja widzę szklankę do połowy pełną.
Katarzyna: Podróżować i prowadzić samochód – to wolno!
Tutaj zezwolenie społeczne jest na poziomie 90 proc., niezależnie od płci.
Dorota: Szukać nowej pracy też wypada – tak twierdzi trzy czwarte przebadanych przez nas osób. A czy mówienie o potrzebach seksualnych jest OK? Założenie nowej rodziny? Ponad 60 proc. odpowiedziało: wypada!
Stereotyp nie jest zabetonowany, tylko w trakcie przebudowy. Prawie połowa społeczeństwa zrozumiała, że seksualność nie kończy się w momencie, kiedy przestajemy się rozmnażać. To jest ogromna zmiana!
Katarzyna: To prawda. A kiedy porównamy, co wolno kobietom, a co mężczyznom 50 plus, okazuje się, że mężczyznom wypada mniej.
Stawianie swoich potrzeb na pierwszym miejscu? 65 do 58 proc. na korzyść kobiet. Mówienie o potrzebach seksualnych – tak samo: 68 do 65 proc. Skąd taka tendencja?
Katarzyna: Moim zdaniem to jest związane z bezpieczeństwem materialnym, które w dwóch trzecich polskich rodzin opiera się przecież na facetach…
Którzy dostają przecież wyższe pensje, a następnie wyższe emerytury…
Dorota: Wobec czego dzieci i wnuki nie do końca dają przyzwolenie na to, żeby ojciec się zajął swoimi sprawami i np. założył nową rodzinę, bo przecież wtedy ta jego nowa rodzina będzie przez niego finansowana.
To jest zwykły lęk o to, co by się stało z naszą mamą albo kto by nam pomagał się utrzymać na studiach.
Przemysław Wiśniewski, dyrektor fundacji Zaczyn, opowiadał mi, że kiedy rozmawia z seniorami i seniorkami, to oni w ogóle nie myślą o swoich mieszkaniach, domach jako o swoim majątku, który można by np. zastawić w ramach odwróconej hipoteki i mieć z tego dodatkowe pieniądze na emeryturze. Nie! To się należy dzieciom czy wnukom!
Dorota: Dokładnie tak jest!
Katarzyna: Ale tu nie chodzi tylko o pieniądze. Jeśli na rodzicach opiera się rodzina i nagle zostaje to przełamane, to oznacza wyjście ze schematu. Szok i niedowierzanie! Opór młodych niekoniecznie wynika z tego, że oczekują, że "starzy" będą ich ciągle utrzymywali, tylko z niechęci pożegnania się ze światem, w którym czują się bezpiecznie.
Seksuolożka Magdalena Niewęgłowska zwraca uwagę na to, w jaki sposób dorosłe dzieci często wręcz kpią z seniorów i seniorek nawiązujących romanse w sanatoriach. Czemu się z tego nabijają, zamiast się cieszyć, że mama wdowa, tata wdowiec mogliby przeżyć przygodę, znaleźć szczęście, a może i miłość?.
Katarzyna: Jak jesteś dzieckiem, to w ogóle sobie nie wyobrażasz, że twoi rodzice mogą uprawiać seks. To jest tabu! Nie dopuszczasz myśli, że oni są ludźmi, a nie tylko twoją matką i twoim ojcem. I jak widać, dorosłe dzieci wciąż pozostają w społecznej roli dziecka.
Dorota: Z kolei my przez całe nasze życie generalnie przedstawiamy się dzieciom wyłącznie w jednej roli – rodzica. Dlatego kiedy nagle się okazuje, że prócz tego tato 50 plus jest mężczyzną, osobą spełniającą się zawodowo albo kimś jeszcze innym, to jest rewolucja.
Jeśli matka, która za chwilę zostanie babcią, nagle oświadcza, że ona wcale nie zamierza iść na emeryturę, ale że "życie zaczyna się po sześćdziesiątce", nie rozumiemy, co tu się dzieje!
Nie chce kolejny raz w swoim życiu bawić dzieci, tylko pracować, zarabiać, a może i podróżować, randkować. Żyć sama dla siebie.
Dorota: To jest szok, ponieważ w rodzinnym domu nigdy się o potrzebach matki nie mówiło. A ojca tym bardziej!
Bo jednak to kobiety coraz częściej i głośniej mówią o swoich potrzebach emocjonalnych, samorozwoju, samostanowienia. Ta narracja od dawna jest też mocno obecna w mediach. Według mnie to m.in. dlatego młode osoby mają trochę więcej zrozumienia dla kobiety, która jest po pięćdziesiątce i chce jeszcze coś zrobić ze swoim życiem, niż dla mężczyzny. Oczywiście jak już odchowa dzieci! Wtedy kobieta może jeszcze ewentualnie poszukać swojego szczęścia. Bardzo ważne jest to, że kobiety potrafią otwarcie rozmawiać z dziećmi o uczuciach. Mężczyźni raczej nie.
Katarzyna: To jest również kwestia autorytetów. Z naszych – i nie tylko naszych – badań wynika, że żyjemy w erze ich upadku. Na szczycie jest matka, potem ojciec i długo, długo nic. Jeśli młodzi tylko z tych dwóch figur czerpią oparcie, biorą przykład i nagle taki autorytet robi coś innego, niż oni sobie wyobrażają, że powinien, to chwieje się porządek świata.
Dorota: A co z prawem do buntu? Przecież jak świat światem to był przywilej młodości. A teraz się okazuje, że starsi ludzie również mają prawo odrzucać tradycję. Mogą np. chcieć spędzać święta Bożego Narodzenia…
Katarzyna: …na Bali!
Dorota: Albo po prostu zamknąć się w chałupie i oglądać głupie filmy!
Jak ja się mogę buntować przeciwko tradycji, skoro nikt w rodzinie nie chce tej tradycji podtrzymywać? Jak matka nie zrobi świąt, to ja nawet nie mam wobec czego się postawić i oświadczyć, że ja na te święta nie przyjadę!
Wielu młodych powraca do tradycji, bo nagle się okazuje, że jak nie oni, to kto? Starsi "powariowali", karpia nie chcą tłuc przed kolacją wigilijną, a przecież święta powinny być świętami! Młode pokolenie ma mniejsze przyzwolenie na zmiany, niż mogłoby się wydawać. Młodzi chcą, żeby porządek świata został zachowany.
Katarzyna: Z naszych badań wynika, że pokolenie Z nie jest jakoś specjalnie rockandrollowe, a tym bardziej nie jest otwarte na rewolucje. Poczucie bezpieczeństwa, utrzymanie status quo – to są dla nich wartości. Jak matka czy ojciec odpalają fajerwerki, jest niezadowolenie.
Pytanie zasadnicze: czy matka i ojciec chcą odpalać fajerwerki? Już wiem, co według młodszych wypada starszym. A jakie w rzeczywistości jest to pokolenie 50 plus?
Dorota: Dokładnie takie jak całe społeczeństwo – dzieli się na najróżniejsze grupy.
Przeprowadziłyśmy badania, na podstawie których określiłyśmy, na jakie segmenty dzieli się pokolenie dojrzałych Polek i Polaków, czyli po 60. roku życia. Mniej więcej 15–20 proc. jest wykluczonych społecznie. Są to przeważnie osoby o bardzo niskim dochodzie, które nie mają sieci powiązań społecznych. W miastach są to częściej faceci, na wsiach kobiety.
Dlaczego?
Dorota: W mieście istotna jest kwestia rozwodów – kobiety zostawiają mężczyzn. Z kolei na wsi mamy wykluczone społecznie wdowy. To są kobiety 60 plus, które poświęciły życie dla rodziny, ale ta rodzina "nie wyszła": one zostały porzucone…
…albo mąż czy dzieci się rozpiły…
Dorota: …albo dzieci wyjechały za granicę i nie interesują się matkami. Te kobiety zostały same i szukają wsparcia w Kościele. Z kolei faceci w mieście piją, oglądają telewizję i wyglądają przez okno.
Ponieważ mówimy o stereotypach, to mam wrażenie, że taki właśnie jest często medialny stereotyp seniorki i seniora. Powinnyśmy dodać jeszcze do tego choroby i geriatrię. Nie znam ani jednej osoby 60–70 plus, która chodziłaby do geriatry albo nie korzystała ze smartfona!
Dorota: Faktycznie jest taka grupa, która odpowiada stereotypowi, o którym mówisz, ale należy do niej najwyżej co piąta osoba 60 plus. Cała reszta nie ma z tym nic wspólnego! Segment "królowie życia" jest pokaźniejszy! (śmiech)
Wspaniale! Jaki to procent?
Dorota: 25. I znowu zaskoczenie: okazuje się, że na wsiach starość może być o wiele przyjemniejsza, niż nam, w miastach, się wydaje. I tu, i tu co czwarta osoba 60 plus żyje pełnią życia. W mieście chodzą po restauracjach, kinach, teatrach, ale na wsi również mają swoje rytuały i przyjemności: domy kultury, koła gospodyń wiejskich. To jest segment, do którego sama zamierzam za chwilę należeć. (śmiech)
To wspaniała sytuacja. Kwintesencja życia: kiedy już nie musisz siać, możesz tylko zbierać plony. Spotykasz się ze znajomymi, żyjesz tak, jak chcesz.
Nic nie musisz, wszystko możesz!
Dorota: Ale też wszystko do ciebie wraca! Cała ciężka praca, którą przez całe życie wkładałaś w relacje z rodziną, przyjaciółmi – to wszystko procentuje. Oni się z tobą spotykają nie dlatego, że muszą, że czegoś od ciebie chcą, ale dlatego, że cię kochają, cenią, jesteś im potrzebna. Macie prawdziwe, głębokie relacje.
Jakie jeszcze grupy wyróżniłyście wśród osób 60 plus?
Dorota: "Zubożałą inteligencję", która patrzy na to, co ją otacza, lekko sarkastycznie.
Loża szyderców?
Dorota: Wycofana loża szyderców, tak.
Katarzyna: Częściej to są faceci. Zdecydowana większość tych osób ma wyższe wykształcenie i mieszka w miastach.
Dorota: Na pokolenie Z patrzy z politowaniem. Nadużywa sformułowania "za moich czasów". Ale jednocześnie jest to grupa bardzo nowoczesna! To są intelektualiści, mądrzy ludzie, którzy sobie poradzą z każdym wyzwaniem. Nowa aplikacja? Natychmiast ją zainstalują.
Elastyczność to jest zresztą cecha, którą ma zdecydowana większość przedstawicieli srebrnego pokolenia. Młodzi ludzie są znacznie mniej elastyczni, a także gorzej reagują na zmiany niż ich rodzice i dziadkowie. Dlaczego? Między innymi dlatego, że w ciągu ich życia wielkich zmian zbyt wiele nie było.
Nie poznali wiatru zmian. Urodzili się w Unii Europejskiej.
Dorota: A transformacja ustrojowa to była ostra gra! Kto się nie uelastyczniał, ten z niej wypadał. Nie było sentymentów.
Czy zakończyłyście już omawianie, na jakie grupy dzieli się srebrne pokolenie?
Dorota: Mamy jeszcze "strażników domowego ogniska". To są ci, dla których rodzina jest absolutnie najważniejsza, którzy się dla niej poświęcają.
Katarzyna: Obejmuje około 19 proc. osób. Odrobinę więcej mamy tu panów, ale generalnie są to po prostu małżeństwa żyjące dla dzieci i wnuków.
Idealni dziadkowie, którzy zawsze się wnukiem zajmą, na wakacje wezmą, przypilnują?
Dorota: I robią to z radością! Bez łaski! Pod to układają życie. W niedzielę zawsze jest u nich rosół z makaronem.
To jest właśnie grupa, do której odwołują się "młodzi". A zobacz: tak funkcjonuje tylko co piąta osoba 60 plus! U reszty ten rosół niekoniecznie w niedzielę wjeżdża na stół. "Królowie życia" zaserwują raczej np. krewetki w białym winie.
Albo po prostu zaproszą rodzinę do restauracji?
Dorota: Takiej, która będzie odpowiadała i im, i dzieciom. A jeśli zafundują całej rodzinie wakacje we Władysławowie, to najchętniej namówią na wyjazd również swoich przyjaciół z wnukami, żeby i dzieciaki miały się z kim bawić, ale i oni wieczorami mieli towarzystwo do brydża.
Z naszych badań wynika, że – szczególnie w przypadku kobiet – przełomem w życiu jest moment, kiedy dzieci wychodzą z domu. To jest czas dla nich, kiedy mogą wreszcie korzystać ze swojego czasu i swoich pieniędzy.
Katarzyna: Co wcale nie oznacza, że muszą uprawiać rockandrollowy styl życia. Jak mają kasę, mogą wszystko: pojechać na Bali, ale też leżeć na kanapie, zajadając czekoladki, a jeżeli chcą, mogą też bawić wnuki. Ważne, że to ma być dla nich przyjemność.
Dorota: Mają wybór. I to jest ta największa zmiana społeczna, która się dokonuje na naszych oczach. Osoby dojrzałe zaczynają mieć wybór, co chcą robić, i uważają, że ten ich wybór powinien być respektowany.
Kamień z serca! Kawał czasu jesteśmy w wieku senioralnym: GUS podaje, że kobiety w naszym kraju żyją średnio 82, a mężczyźni 74 lata. To by była wielka szkoda oddać te lata walkowerem.
Dorota: No jasne! Im nas, po pięćdziesiątce, jest więcej, tym nasza siła – również nabywcza – jest większa i jesteśmy bardziej interesujący dla marketingowców. A to oznacza, że tym mocniej będą kreować i promować figurę wyzwolonych 50-latków/50-latek. Sprzedawcy będą zwracać coraz większą uwagę na nasze potrzeby, tęsknoty, pragnienia i zaczną podbijać narrację, że w starszym wieku "można wszystko", po prostu dlatego, że będzie to generowało zwiększoną konsumpcję.
W kupie siła, dziewczyny! Jesteśmy dopiero na początku przemiany. W 2050 roku połowa Polek i Polaków to będą osoby 50 plus. To będzie największa siła nabywcza i trzeba będzie mówić językiem, który jej będzie odpowiadał. Jej, a nie wszystkim dookoła!
Nie będzie to wcale dyskryminowana mniejszość? Ze studiów politologicznych – a studiowałam 20 lat temu – pamiętam, jak się dziwiliśmy, kiedy wykładowcy wśród dyskryminowanych mniejszości wymieniali kobiety, mimo że bardzo często w społeczeństwach stanowimy większość.
Dorota: Myślę, że seniorzy sobie na to nie pozwolą. Jeszcze kilkanaście lat temu kobiety miały zdecydowanie mniejszą siłę nabywczą, niż za kilkanaście–kilkadziesiąt lat będą miały osoby 50 plus.
Czyli grupa "królowych życia" będzie się tylko powiększać?
Dorota: Zdecydowanie! Już dziś pierwszy nowy samochód, z salonu, kupujemy najczęściej właśnie w wieku 50 lat.
Mówiąc o osobach dojrzałych, mamy na myśli ludzi, którzy po prostu mają pieniądze. Koniec kropka. A jak ktoś ma pieniądze, to szacunek, akceptacja otoczenia pojawiają się błyskawicznie.
Bardzo przykra prawda, ale prawda.
Dorota: Za sprawą pieniędzy wzrasta też tolerancja.
Mam wrażenie, że to właśnie osoby 50 plus będą narzucały swoją narrację. Opowieść, którą już dziś otrzymujemy o zetkach – jako o tych leniwych, roszczeniowych – jest narzucana właśnie przez starsze pokolenie. Kiedyś młodzi rzucali inwektywy pod adresem "starych", np. "zramolały dziad". Teraz jest odwrotnie. To seniorzy mówią o zetkach, że im się "poprzewracało w głowach". Za chwilę może się okazać, że to młodym czegoś nie będzie wypadało, a nie osobom powyżej 50. roku życia!
Nic, tylko się starzeć. (śmiech) Osoby, które tak jak ja mają lat 40, mogą patrzeć w przyszłość z optymizmem!
Dorota: (śmiech) O, zdecydowanie! My, 50-latki, przetrzemy wam szlaki! Ja patrzę w przyszłość bardzo optymistycznie. Nie ma co! Trzeba żyć najlepiej, jak się potrafi, na każdym etapie życia.
Ale nie możemy zapominać o smugach cienia. Starzenie się ma to do siebie, że coraz częściej człowiek się zastanawia, ile mu czasu zostało, czy "potem" coś jeszcze jest. Lęk przed śmiercią będzie towarzyszył coraz większej liczbie ludzi. W związku z tym mam wrażenie, że bardzo będzie się rozwijała duchowość.
Jednak pewnie nie wszyscy wrócą do coniedzielnych mszy w Kościele.
Dorota Peretiatkowicz: Dlatego będą potrzebne nowe trendy. Zapewniam cię, że joga jest tylko przedsmakiem tego, co będzie się działo! Będziemy poszukiwać magii, sacrum i mam nadzieję, że znajdzie się też taka grupa, która zwróci się w kierunku filozofii, refleksji nad tym, jaki świat po sobie zostawimy.
Rozmowa pierwotnie ukazała się 30 października 2024 roku.
Dorota Peretiatkowicz i Katarzyna Krzywicka-Zdunek. Socjolożki, badaczki, mówczynie. Popularyzatorki wiedzy o społeczeństwie. Partnerki w firmie badawczej IRCenter. Strona internetowa: socjolozki.pl, Instagram: https://www.instagram.com/socjolozki.pl/
Anna Kalita. Fascynują ją ludzie i ich historie oraz praca, która pozwala jej te historie opowiadać. Kontakt do autorki: anna.kalita@agora.pl.