Rozkręciłeś profil, który ma dzisiaj 128 tys. obserwujących na Instagramie i 262 tys. na TikToku. Wiedziałeś, co robisz?
Coś ty! W kwestii algorytmów, statystyk byłem całkiem zielony, to był dla mnie nieodkryty ląd. Ale wjechał pierwszy film, drugi, moje produkcje zaczęły zdobywać wyświetlenia, dochodzili obserwujący, Ciotka z czasem zaczynała żyć własnym życiem.
To TikTok dał kopa Ciotce – kiedy tam pojawiła się po raz pierwszy, dostała wiatru w żagle. Potem dodałem ją na Instagramie i wyświetlenia też nagle zaczęły rosnąć. Instagram daje możliwość współdzielenia postów, z której skorzystałem, nagrywając z Adą Fijał czy Karoliną Stylizacje. Te działania dały Ciotce wsparcie i dzięki nim część obserwujących większe konta przyszła i do mnie.
Do tej pory, jak widzę, że zaczyna mnie obserwować czy polubi mój filmik znana osoba, to bardzo się cieszę. Taki Michał Szpak albo Magda Gessler.
Mam zrzuty ekranu pierwszych filmów, kiedy miałem 50 obserwujących. Ale się wtedy tym cieszyłem. Jak statystyki pokazały 1500 osób, to byłem wniebowzięty, gdy stuknęło 100 tys. obserwujących, to było mistrzostwo świata i coś niesamowitego. Kiedy nagrywałem rok temu pierwszy filmik, w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że tak to pójdzie.
Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>>
Jak oglądam te filmiki, to jakbym słyszała prawdziwe osoby. Moja teściowa na przykład całkiem jak Ciotka co roku mówi, że: Na Wielkanoc to jajka jednak smakują inaczej. Z kogo ulepiłeś Ciotkę?
Większość życia mieszkałem w Częstochowie i w rodzinie od strony ojca były siostry mojej babci i siostry mojego dziadka. Od małego nasiąkałem ich powiedzonkami, zachowaniami. Do tej kreacji dorzuciłem trochę babci i mamy, ale podstawa, esencja tej postaci to są moje bliższe i dalsze ciotki.
Ciocia z Częstochowy była niezamężna, dużo gadała, często przyjeżdżała w gości, wpraszała się nawet trochę, ale też rozpieszczała – zawsze coś wyciągała dla dzieci z torebki. To właśnie po niej mówię 'Proszę ja ciebie'.
Ciocia z Podlasia to jest twarda babka, żywicielka lubiąca gotować. Moja babcia to z kolei typowa nestorka rodu – trzyma wszystko w garści, jest naszą jaśnie panującą królową. Zabawne są w interakcjach między sobą. Jak jedna dzwoni kolejny raz tego samego dnia, to babcia narzeka: O matko, po co ona dzwoni? A jak jest cisza, to się martwi: Co to się dzieje, że nie dzwoniła jeszcze?
Ciotka jest singielką?
O nie! Ciotka jest wdową. Miała męża, Staśka!
Przegapiłam!
Przy okazji Wszystkich Świętych można było to wyłapać, że Ciotka miała męża, ale na stare lata zamieszkała z Beatą – tą, do której mówi: Bożeee, Beata! Kim jest z kolei Beata, pozostaje niewyjaśnione. Czy to jest siostra, kuzynka, sąsiadka. Niektórzy obserwujący sugerują, że to jest partnerka Ciotki, inni, że wymyślona przyjaciółka, a moja ulubiona – podpowiadana przez widzów – sugestia, to że Beata jest... kotem.
Nie wyjaśniam, każdy ma pole do interpretacji. Ta Jedna Ciotka nie ma także imienia, każdy może ją nazwać wedle uznania. Jak ma na imię twoja teściowa?
Bożena.
Dla ciebie może być Bożenką! Ładnie. A komuś innemu kojarzyć się będzie z ciocią Wiesią, bo ma taką w rodzinie.
W uniwersum Ciotki są jeszcze inne osoby – postacie, do których Ciotka mówi albo o których mówi.
Jest Teresa – pokrewieństwo z Ciotką nie jest znane – oraz syn Teresy Kubuś. Sąsiadka – Maślakowa – nielubiana i krytykowana.
Ubraniem być może kreujesz panią 70 plus, ale ze względu na twoją twarz, figurę spod tej kreacji przebija młodość. Ciotka nie jest starszą panią.
W zamierzeniu miała być seniorką, na dodatek mentalnie – osobą starej daty. Gust ma w każdym razie babciny.
Całkiem jak moja babcia – lubi sobie połączyć w nieoczywisty sposób mocne kolory, dopracować stylizację, żeby błysnąć na osiedlu przed sąsiadkami.
Ciotkę rysujesz z humorem, ale subtelnie. Czy masz doświadczenie aktorskie?
Nie, nie jestem aktorem. Może w czasach podstawówki i gimnazjum miałem marzenia, żeby występować, ale zaspokoiłem te pragnienia na deskach teatru szkolnego. Byłem dzieckiem, którego wszędzie było pełno, na każdej akademii szkolnej obstawiałem konferansjerkę.
Ciotka balansuje między dwoma sposobami ogrywania "chłopów w sukience" – jak sam tę kreację określasz. Z jednej strony mamy bardzo karykaturalne odgrywanie kobiet przez mężczyzn w kabaretach, a z drugiej wyraźnie przerysowane i z pietyzmem dopracowane wizualnie wizerunki w wersji drag queen. Do której interpretacji ci bliżej?
Z początku nie chciałem się znaleźć z szufladce "drag", bo moja metamorfoza w kobietę jest dość niedbała. Spod różu widać zarost, peruka jest ciągle ta sama, mam włosy na rękach i klatce piersiowej. Nie ma we mnie potrzeby przerysowanej kreacji, za dużo jest przy tym pracy. Chociaż – mam nadzieję – przeskok i rozwój w kwestii charakteryzacji widać.
Makijaż z czasem wychodzi mi lepszy, peruka jest mniej poczochrana, czasami maluję paznokcie, pojawia się w kadrze biżuteria: naszyjnik, klipsy, bransoletki. Patrzę na szczegół, dopracowuję go w miarę możliwości – słyszę słowa, że podchodzę tym pod drag. Wejście w ten świat jest jednak delikatne i na moich zasadach. Występowałem zresztą z zaprzyjaźnionymi didżejami na scenie jako Tina Turner czy Britney Spears i bawiłem się świetnie. Na moim profilu wcieliłem się także w Violettę Villas i księżnę Dianę.
Ikon dla drag queens jest wiele, ale wcielanie się w nie nie jest niczym oryginalnym. A Ciotka jest oryginalna w swojej prostocie. Obserwuję na Instagramie mężczyznę o indyjskich korzeniach wcielającego się w stereotypową matkę Hinduskę. On także ma zarost, krótkie włosy, a za przebranie za matkę służą mu jedynie kwiecista chusta i okulary. Wszystko ogrywa akcentem i tym, co mówi. Jest zabawny, uroczy i czuły w swojej kreacji. I tak jest z Ciotką. Ona też dzięki temu "siadła".
Bo ja bardziej naśladuję, niż parodiuję. Ciotka jest religijna, chodzi do kościoła, nie brakuje filmików o tej tematyce, ale wierzący mnie nie krytykują. Msza święta mszą świętą, ale obgadać sąsiadkę przy okazji można. Przecież to jest sama prawda – nie chcę nikogo obrażać, szczypać.
Nikt się w komentarzach nie oburza?
Na Instagramie i TikToku jest naprawdę ciepło, miło i spokojnie. Raz na nie wiem jaki czas spotykam się tam z negatywną opinią, natomiast na Facebooku bywa różnie. Tam widać jest znacznie więcej osób, które reagują negatywnie, nie mają dystansu. Ja będę się jednak bronił, bo mam poczucie, że nie obrażam, nie jestem wulgarny.
Jak wymyślasz scenki?
Kontekstowo, w czym pomaga mi rok kalendarzowy i święta – według nich chyba w ogóle żyje pokolenie ciotek.
Wiadomo, przed Wszystkimi Świętymi są trzy wycieczki na groby, bo trzeba wszystko wcześniej posprzątać, przygotować i dopiero 1 listopada pojechać na galowo.
Tak. A Wielkanoc to sprzątanie, zakupy, gotowanie, biesiadowanie, zachwalanie swoich wyrobów, narzekanie, że święta tak szybko minęły.
Wiedząc, co będzie się działo, siadam i wymyślam scenki z wyprzedzeniem. Ale bywa też tak, że moja babcia coś powie i od razu nagrywam film, w którym wykorzystuję te słowa. Czasami jest tak, że nawet nie spisuję tekstów, tylko lecę z nimi z głowy. Mam wrażenie, że dobrze mi wychodzi improwizowanie. Bardzo pomaga udawana dialogowość scen – mówienie do innych, a tak naprawdę do firanki czy krzesła.
Co się najbardziej spodobało?
Chyba najlepiej oglądały się do tej pory filmik z kościoła, gdzie Ciotka obgaduje, jak się sąsiadka ubrała, oraz ten z listą zakupów wielkanocnych, bo święta na cztery osoby, a towarów, jakby świat się kończył.
Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>>
A klapy się zdarzają?
Są filmiki poniżej 100 tys. wyświetleń, z których byłem zadowolony, a nie poszły. Rozczarowałem się, bo myślałem, że są śmieszne. Czasami jest tak, że nagrywam filmik kompletnie bez przygotowania i on się wybija. A czasami są filmiki, przy których się bardzo staram, przygotowuję, myślę, że to będzie perełka, i nie chwyta.
Nie ma wzoru na sukces, to jest nieprzewidywalne. Na początku bardzo przejmowałem się statystykami, przeżywałem każde polubienie. Teraz, kiedy coś ewidentnie nie pójdzie, nie będzie miało wielu odtworzeń, to wystarczy mi jeden komentarz, że ktoś się ubawił i mu to humor poprawiło. Stąd też czerpię satysfakcję, a nie z liczb.
Pokazujesz wspólny mianownik grupy kobiet w pewnym wieku, czyli ciągłą narrację i potok wypowiadanych słów. Ile można o żurku mówić?
Owszem, jak mi się babcia rozgada – z sensem i bez sensu – to jakby rozprawkę wygłaszała, leje wodę na potęgę. Wystarczy w warzywniaku posłuchać, co seniorki opowiadają, w aptece, w autobusie. Te teksty same wpadają w ucho.
A kiedy rozmawiają przez komórki, to zaczynają zdanie od powtórzenia informacji, którą usłyszały w słuchawce: Aha, Jadwiga z Jackiem cię odwiedzili. Dzięki temu można mieć pełen wgląd w sytuację, o której rozmawiają.
"Zygmunta to żeśmy chowali przed Andrzejem?". Uwielbiam te rozmowy. Jak się im przysłuchuję, to trudno mi się od śmiechu powstrzymać.
Kiedy sprzątam w domu, to się specjalnie dla dzieci wcielam w postać pani Olgi i im o sprzątaniu gadam, o życie sercowe pytam. W tej kreacji mój mąż jest wdowcem. Dzieci uwielbiają panią Olgę. Kiedyś opowiadały o niej mojej teściowej i ta chciała nawet numer do Olgi, żeby i do niej na sprzątanie przyszła. Panią Olgą umilam sobie porządki, rozładowuję napięcie. A dla ciebie kim jest Ciotka?
Mam poczucie, że ta postać na mnie czekała, ja w nią naturalnie wszedłem, świetnie się w niej czuję, daje mi radochę, dobrze się z nią bawię, cieszę się, jak jest przyjmowana, mam poczucie, że dobrze mi wychodzi. No i stała się dla mnie pracą na cały etat. Od kilku miesięcy Ciotka jest dla mnie jedynym źródłem dochodów. Długo się zastanawiałem, czy warto zaryzykować, przymierzałem. Ale nie żałuję.
I tak jak w pracy spędzasz osiem godzin dziennie jako ta postać?
Więcej! To jest robota od rana do wieczora. Dzień upływa na wymyślaniu, na dobieraniu garderoby, na szukaniu inspiracji, przebieraniu się, nagrywaniu, montażu. Wszystko robię sam: nagrywam, montuję, wrzucam. Staram się też na bieżąco odpisywać na komentarze, wiadomości prywatne, mejle zawodowe.
Teraz mam komfort i możliwości, żeby jeżeli chcę z kimś nagrać filmik w Warszawie, to móc pojechać, spotkać się, nakręcić. To mnie rozwija, uczy, daje znajomości. Ale to praca, w której jest się cały czas.
A co robiłeś wcześniej?
Mam 25 lat, wcześniej studiowałem dziennikarstwo. Chciałem być drugim Prokopem albo Ibiszem – prezenterem, konferansjerem. Czułem jednak, że nie jestem gotowy, żeby pójść w tym kierunku. Przeniosłem się z Warszawy do mojego rodzinnego miasta – Gdyni. Bezpośrednio przed Ciotką pracowałem jako kelner w restauracji. Nie wiedziałem, co ze sobą mam zrobić, szukałem pomysłu na siebie.
Teraz działasz wedle planu?
Tak, chociaż to są moje zasady. Jest grono fanów, którzy uważają, że dzień bez Ciotki jest dniem straconym, dlatego od momentu, kiedy pojawił się pierwszy filmik, wrzucam codziennie nowy. Czasami wena jest większa i udaje się nagrać pięć–sześć filmików jednego dnia, z przebierankami – daje to zapas na dni, kiedy mam mniej czasu na kreację.
Nie są to długie produkcje.
Najwięcej roboty jest przy dłuższych filmikach typu śniadanie wielkanocne czy współprace reklamowe. Na montażu też długo się schodzi – trzeba powycinać, dodać inne ujęcie, nałożyć animacje.
Nagrywasz w mieszkaniu. Co, gdyby w czasie nagrania zadzwonił kurier albo listonosz?
Czy bym w stroju Ciotki otworzył, czy nie? Wczoraj nagrywaliśmy filmiki w Warszawie, na Nowym Świecie. Szedłem sobie jako Ciotka w pełnym rynsztunku i nie miałem z tym żadnego problemu.
W domu to co innego. U mnie w bloku mieszka dużo seniorek i nie chciałbym ich szokować. Chociaż wydaje mi się, że gdybym im powiedział, co robię, i pokazał filmiki, to na pewno by Ciotkę pokochały, bo wydają się fajnymi babkami.
Bardziej się zastanawiam, co sobie myślą sąsiedzi z góry i z dołu. Słyszę, jak oni się kłócą, więc oni muszą słyszeć mnie. Chłopaka, który co chwila wykrzykuje: Boże, Beata! Albo po sześć razy powtarza z emfazą to samo zdanie.
Jak się mijacie, patrzą na ciebie podejrzliwie?
Nie, ale zastanawiam się, co też sobie wyobrażają.
Gdyby cię zobaczyli, na pewno byliby pod wrażeniem elegancji Ciotki.
Prawda?! Miałem ciocię w Częstochowie i ona była tak właśnie "zrobiona" – policzki aż brązowe od różu, klipsy w uszach, włoski zaczesane. Miała styl, który najbardziej odzwierciedla Ciotkę.
Pierwszy sweterek do nagrań był mój, a klipsy pamiątkowe, po babci. Perukę miałem po imprezie przebierańców, której tematem był bal seniorów. Potem pojawiły się bluzki babci, a później wybrałem się poszerzyć garderobę do lumpeksu. Na promocji za 50 zł kupiłem całą torbę ubrań.
Byłem jedynym facetem w damskim dziale: brałem wszystko, co duże, bo jestem żyrafą, i co pstrokate: grochy, paski, kwiatki. Dostałem też pakę biżuterii z drugiej ręki, od fanów, i to w niej ciotka bryluje ostatnio. Garderoba Ciotki jest już całkiem spora. A klucz jest prosty – ma być pięknie i kolorowo.
Nie jesteś starym wyjadaczem social mediów. Czy twoja świeżość i naiwność – o ile ją masz – bywa nadużywana? Pytam pod kątem reklam i współprac.
Jeśli nawet tak jest, to ja tego nie czuję. Jestem zadowolony, że propozycje spływają, i mądrze wybieram.
Grasz rolę menedżera?
Tak, kiedy siadam do laptopa, do mejli, to stawiam na swoim. Musiałem się tego nauczyć. Nie przyjmuję wszystkich propozycji, bo część do Ciotki zwyczajnie nie pasuje, na przykład hot dog na stacji benzynowej. Niby wiem, że potrafiłbym tę wyprawę ubrać w anegdotę, ale to się przy tej postaci nie broni. Albo propozycja depilacji bikini.
Ciotka jest przekonująca, ale nie zapominajmy, że ja jestem jednak mężczyzną, mam owłosione ciało, męskie narządy. Chociaż jakiś czas temu robiłem współpracę z firmą pończoszaną i wyszło przekomicznie.
Przy współpracach sam wymyślasz koncepcję, klienci ingerują w pomysły?
Sam piszę scenariusze i nie miałem do tej pory uwag. Ewentualnie, żeby gdzieś coś skrócić. Mam wrażenie, że czasami moi obserwujący nawet nie zauważają, że to współpraca, nie jest to więc chamskie lokowanie. A jak dostaję wiadomość: Ha, ha, ha! To powinni puszczać w telewizji zamiast normalnych reklam, to myślę, że robię dobrą robotę i nie męczę widzów.
Nie boisz się, że przy tej intensywności działania szybko się wypalisz?
Żyję tu i teraz. Oczywiście jest ryzyko, że za pół roku Ciotka się przeje. Ale może jeśli jej gwiazda zgaśnie, pojawi się nowa postać. Mam wprawki w Elżbiecie Jaworowicz, Violetcie Villas, księżnej Dianie. Mogę pociągnąć postaci poboczne – Maślakową, Beatę. Nie zamartwiam się na zapas. Zobaczymy, jakie furtki się przede mną pootwierają.
Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>>
Jak na twoją kreację reaguje rodzina?
Mam ogromne wsparcie! Mama i babcia nie mają w telefonach Instagrama i TikToka, ale wysyłam im na bieżąco wszystko, co wrzucam. Babcia bywa oburzona, kiedy się spóźniam. Podrzucają mi obie pomysły. Dalsze ciocie oglądają – widzę po polubieniach pod filmikami. Bawi je to, dostrzegają siebie i swoje zachowania. Przyjaciele też mnie dopingują.
Ostatnio byłam z córką na bubble tea i zobaczyłam, że mi dziecko zamurowało na widok jakiejś długowłosej młodej kobiety. Kiedy się już odwiesiła, powiedziała, że w kolejce stoi tiktokerka Seraphina. Czy ludzie cię rozpoznają?
Zdarza się. I wciąż mnie to szokuje, bo jest mi najzwyczajniej miło. Głównie po głosie mnie rozpoznają.
Jak pracowałem jeszcze w restauracji, to zdarzyło się, że ktoś mi powiedział, że brzmię mu znajomo, ale nie wie, skąd mnie zna. Na co ja: Boże, Beata! I już wiedział.
Chciałbyś z Ciotką wyjść poza media społecznościowe?
Jak najbardziej, to już zresztą miało miejsce! Jak jest się pisarzem, to można zorganizować spotkanie z czytelnikami. A co może zrobić chłop przebrany za kobietę? Jak ma wyjść do ludzi, jak się spotkać? Z zaprzyjaźnionymi didżejami zrobiliśmy prywatkę z Ciotką w Gdyni. Były osoby z Warszawy, Poznania – specjalnie na tę okazję przyjechały. To była impreza w stylu lat 70. i 80. Tak mogę z Ciotką do ludzi wychodzić – jako imprezowy dodatek.
Udźwignąłbyś stand-up?
Nie wiem, jak miałbym to odgrywać? Czy miałbym na żywo sceny z filmików odtwarzać, czy miałoby to być coś osobnego, bardziej rozbudowanego, w stylu Igora Kwiatkowskiego, który robił kiedyś Gabryśkę i Mariolkę?
Ile ciebie jest w postaci Ciotki?
Mamy podobne podejście do życia, wspólny głos – bo ja go nie zmieniam, sam też mówię na co dzień "żem" i "toć". To nie jest aż taka maska, którą zakładam i zdejmuję. Mam dużo optymizmu, jestem osobą ciepłą, która lubi dużo gadać.
Ciotka z kolei dała mi więcej pewności siebie – nie boję się w przebraniu wyjść na ulicę, mniej się stresuję przed kamerą, bo cały czas mam do czynienia z aparatem. Stałem się jeszcze większą duszą towarzystwa. My się z Ciotką dopełniamy.
Ciotki, babcie, mama. Dość mocno wybija się tu brak mężczyzn.
We wspomnieniach i w tle się przecierają. Ciotkę można jak serial oglądać. Ma chrześnicę, która żyje na kocią łapę, Ciotka nie lubi jej konkubenta. Jest sąsiad Rysiek. Są spekulacje ze strony obserwujących, że może Ciotka na starość z tym panem się powiąże. Wiem, że dałbym radę zrobić wujka Janusza, ale taka postać już w sieci jest i ma się dobrze.
Świat kobiet był mi bliski od dziecka, nie mam superwzorców męskich postaci, bogactwo powiedzonek i zachowań to dla mnie zawsze była domena kobiet. To babcie i ciotki miały u mnie w rodzinie głos. Wujkowie się kręcili, ale na drugim planie.
Mateusz Glen. Wysoki jak wieża 25-latek. Studiował dziennikarstwo, kelnerował i szukał życiowej drogi. Jego codzienność o 180 stopni zmieniła Ta Jedna Ciotka - komediowa postać, którą spontanicznie stworzył na TikToku i Instagramie.
Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda.


