Historia
Dostaje na biurko 'sprawy kobiece': modę, kronikę towarzyską, rady o prowadzeniu gospodarstwa domowego. Ona proponuje redakcji serię reportaży z samotnej podróży do Meksyku. Zdjęcie ilustracyjne. (Fot. Spatuletail / Agencja Wyborcza.pl)
Dostaje na biurko 'sprawy kobiece': modę, kronikę towarzyską, rady o prowadzeniu gospodarstwa domowego. Ona proponuje redakcji serię reportaży z samotnej podróży do Meksyku. Zdjęcie ilustracyjne. (Fot. Spatuletail / Agencja Wyborcza.pl)

"Nigdy nie napisałam żadnego słowa, które nie wypływałoby z mojego serca. I nigdy tego nie zrobię". Gdy Nellie Bly pisze te słowa w "Evening Journal", ma 58 lat i wieloletnie doświadczenie w pracy. W tym kilkaset tekstów śledczych o pracownicach fabryk, o pacjentkach zamkniętego ośrodka dla chorych psychicznie, o agencjach pracy, migrantach, chórach żeńskich, sierocińcach, uzdrowicielach i oszustach, szwindlach w pralni, agencjach towarzyskich i porwaniach niemowląt. Sześciomiesięczną podróż do Meksyku i samotną podróż dookoła świata, którą pobiła rekord Fileasa Fogga o osiem dni. Reportaże z I wojny światowej i całą historię zawodowych i osobistych strat.

Elisabeth Cochran przyszła na świat w 1864 roku w Cochrans Mills w zachodniej Pensylwanii. Nellie Bly – 18 lat później w Pittsburghu, gdy Elisabeth przyjęła pseudonim zawodowy po bohaterce popularnej piosenki. "Nelly Bly ma serce gorące jak kubek herbaty i słodsze niż słodkie ziemniaki", pisał autor tekstu Stephen Collins Foster w 1850 roku – i poza drobną różnicą w pisowni imienia (na którą zdecydowała się ostatecznie Nellie) nie pomylił się wcale.

Elisabeth

Pierwsze lata życia upływały jej sielsko. Urodziła się w kochającej i zamożnej rodzinie jako trzecie z piątki dzieci swoich rodziców. Po nagłej śmierci ojca warunki dorastania siedmioletniej Elisabeth drastycznie się zmieniły. Majątek po ojcu – kupcu i sędzi – został sprzedany, a pieniądze podzielone pomiędzy 18 spadkobierców (ojciec miał też dzieci z pierwszego małżeństwa). Mary Jane Cochran z Elisabeth i czworgiem jej rodzeństwa przeniosła się do skromnego gospodarstwa.

Pieniędzy brakowało im nieustannie. Z troski o rodzinę i bezpieczeństwo finansowe Mary Jane decyduje się ponownie wyjść za mąż, jednak to małżeństwo w niczym nie przypomina szczęśliwego życia z sędzią Cochranem. Jack Ford pije, znęca się nad żoną, nie jest w stanie utrzymać kolejnych załatwianych mu po znajomości posad. Po pięciu latach Mary Jane podejmuje decyzję o odejściu od przemocowego męża.

'Doświadczenie, osobowość i odkryty świeżo talent do wystąpień publicznych zjednują jej tłumy wielbicieli'. Zdjęcie ilustracyjne. (Fot. Fotoluminate LLC / Shutterstock)

Nigdy więcej!

Nicola Attadio, autor książki "Niezwykłe życie Nellie Bly", uważa, że w życiu Nellie reporterki kluczowe były dwa hasła: "gotowość" i "nigdy więcej!". Pierwsze z nich wiąże się z obrazem ojca, jaki mała Elisabeth zapamiętała. Człowiek czynu, mąż zaufania, którego przez życie prowadziła zawsze i wszędzie gotowość. Do pomocy, do akcji, do zmiany. Natomiast jako początek postawy "nigdy więcej", która będzie prowadzić przez życie i pracę Nellie, dziennikarz wskazuje rozprawę rozwodową matki, na której 14-latka wystąpiła w roli świadka. Zeznała wtedy, że ojczym stosował przemoc wobec matki, próbował ją nawet udusić. Nellie poprzysięgła sobie wtedy nigdy więcej nie być zależną od mężczyzny, pozbawioną własnych pieniędzy i możliwości decydowania o sobie. Widziała zbyt wiele cierpienia swojej matki, skazanej na łaskę i niełaskę złego człowieka, który miał prawo decydować za nią o ich wspólnym życiu tylko dlatego, że urodził się mężczyzną.

Dzięki Bogu za te wszystkie pozwy

Elisabeth chciała kształcić się na nauczycielkę. Mimo że opiekun spadku po ojcu dał jej do zrozumienia, że pieniądze na to są, środków wystarczyło tylko na trzy miesiące nauki w Indiana Normal School (w późniejszych latach będzie jednak dodawać w swoim CV informację o jej ukończeniu). Do dziś nie wiadomo, czy to faktycznie była tylko pomyłka w obliczeniach, czy ktoś defraudował pieniądze dziewczyny. Elisabeth pozwie później nieuczciwego bankiera – tak jak wiele innych osób, które w przyszłości wejdą jej w drogę. Brooke Kroeger, autorka książki "Nellie Bly: Daredevil, Reporter, Feminist", powie o niej: "Dzięki Bogu za te wszystkie pozwy, które składała, bez nich nie miałabym dokumentacji do książki!".

"Głód czegoś, co sprawi, że zacznę żyć"

Zimą 1879 roku wraca więc do Pittsburgha, gdzie od rozwodu matki razem prowadzą dom. Opiekuje się rodzeństwem i podejmuje drobne prace jako korepetytorka i opiekunka. Monotonię życia dziewczyny przełamuje świeżo odkryta miłość do czytania, a zaraz potem do prasy. Odnajduje siebie w bohaterze opowiadania Rebeki Harding "Życie w żelaznych młynach", który "nie czuje głodu jedzenia, raczej głód czegoś, co sprawi, że zacznie żyć".

Codziennie kupuje nowe wydanie dziennika "Pittsburg Dispatch" (wówczas nazwę miasta Pittsburgh zapisywano jeszcze bez litery "h" na końcu). Szczególną uwagą darzyła teksty Bessie Bramble (pseudonim Elisabeth Wilkinson Wade), jedynej kobiety w redakcji. Czyta też kolumnę lokalnej gwiazdy Erasmusa Wilsona (pseudonim QO – Quiet Observer). Dziennikarz pisze w tamtym czasie wiele seksistowskich tekstów, forsując radykalne poglądy o "całkowitej bezużyteczności" dziewcząt w społeczeństwie, radząc kobietom, aby trzymały się z daleka od pracy. Szukające zatrudnienia młode dziewczyny nazywa "potwornością". Zapytany w liście od stroskanego czytelnika o to, co też może począć mężczyzna, który ma w domu aż pięć córek, Erasmus odpowiada na łamach dziennika, że "miejsce kobiety jest w domu, a jej jedyną słuszną aspiracją troska o domowe ognisko". Nie przepuszcza też okazji, by wspomnieć, że w Chinach noworodki płci żeńskiej bywają zabijane zaraz po urodzeniu, więc "może ten kraj też powinien pomyśleć o takim rozwiązaniu?" – pyta retorycznie, choć prowokacyjnie.

Nellie jest wściekła. To był ten impuls, którego potrzebowała, by zabrać głos.

Girl Puzzle

"Co zrobimy z naszymi dziewczynami? (...) Tymi bez talentu, bez urody, bez pieniędzy. Co z nimi zrobimy? (...) Czy ci, którzy mają wszystkie dobra tego świata, mogą sobie uświadomić, co to znaczy być biedną pracującą kobietą mieszkającą w jednym lub dwóch pustych pokojach?"

To fragment listu, który Elisabeth wysyła do redakcji "Pittsburg Dispatch" wzburzona artykułem Wilsona. Zapewnia, że nie ma nic potwornego w szukaniu przez młodą dziewczynę pracy. Potwornością jest za to wypisywanie takich nienawistnych bzdur w gazecie. W swojej odpowiedzi wypunktowuje różnice w dostępie do edukacji chłopców i dziewczyn, różnicę płac kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach, beznadziejną sytuację sierot i tych, które nie miały szczęścia urodzić się w zamożnej rodzinie. Pokazuje, jak niewiele wiedzą uprzywilejowane warstwy społeczne o prawdziwej codzienności młodych kobiet bez szans na wykształcenie i bez szans na godny zarobek. Wiadomość podpisuje: Lonely Orphan Girl. Kilka dni później w gazecie ukazuje się ogłoszenie, w którym redaktor naczelny "Dispatcha", który był pod wrażeniem tekstu i jego autorki, oferuje dziewczynie opublikowanie listu i stałą współpracę, "jeśli autorka wiadomości zechce łaskawie przesłać niniejszej redakcji swoje imię i nazwisko".

25 stycznia 1885 roku w gazecie opublikowano jej pierwszy tekst, "Girl Puzzle". Elisabeth zostaje dziennikarką i przyjmuje zawodowy pseudonim.

Choć teraz wydaje się to bardziej niż niemożliwe, Erasmus Wilson i Nellie Bly zostaną z czasem przyjaciółmi. Będą dla siebie wsparciem w sprawach zawodowych i osobistych. Do końca życia pozostaną w kontakcie. Oboje umrą w styczniu 1922 roku, w odstępie 13 dni.

'Dzięki swojej pracy stała się dla wielu symbolem tej wolności. A amerykański wolny rynek zrobił z tym symbolem to, co umie najlepiej: zawłaszczył i zmonetyzował'. Zdjęcie ilustracyjne. (Fot. Autumn Sky Photography / Shutterstock)

"Dispatch"

Jako reporterka pittsburghskiego dziennika Nellie podejmuje tematy, które są i do końca życia pozostaną bliskie jej "gorącemu jak kubek herbaty" sercu. Pisze o nieudanych małżeństwach, o rodzinach, w których kobiety są jedynymi żywicielkami, o dzieciach pracujących w kopalniach i fabrykach. Z czasem dostrzega, że o ile przy tematach obyczajowych jest w stanie wzbudzić zaufanie w rozmówcach i poznać prawdę o ich życiu, o tyle w kwestiach społecznych i instytucjonalnych jest jako dziennikarka częstowana półprawdami, fałszywymi danymi i "oficjalną" wersją rzeczywistości.

Wtedy przychodzi pomysł, by – jak pisze Attadio – zacząć "maskować się, by demaskować innych". Nellie rozumie, że są takie miejsca, do których trzeba wejść nieoficjalnie, aby dowiedzieć się prawdy. Zatrudnia się więc w fabryce produkującej miedziane kable i tam zbiera materiał do swojego pierwszego reportażu wcieleniowego. Tekst podoba się redakcji i wzbudza zainteresowanie. Nellie idzie za ciosem i publikuje tym razem reportaż undercover z pobytu w hostelu chrześcijańskim dla dziewczyn pracujących w fabryce. Obnaża beznadziejne warunki i brak jakiegokolwiek wsparcia instytucjonalnego dla lokatorek, które z braku alternatywy popadają w alkoholizm i uciekają w przypadkowe znajomości z mężczyznami, którzy zwodzą je obietnicami wybawienia z kłopotów. Publikacja wzbudza sensację i protesty środowisk religijnych. Nellie jest zachwycona.

Meksyk

Zaciera ręce i proponuje kolejne tematy. Ale redakcja (podobno z obawy przed skandalami, jakie wywołują jej teksty) ociąga się z delegowaniem jej do kolejnych ambitnych społecznych tematów. Reporterka dostaje na biurko "sprawy kobiece": modę, kronikę towarzyską, rady o prowadzeniu gospodarstwa domowego. Sfrustrowana stawia wszystko na jedną kartę i proponuje redakcji serię reportaży z samotnej podróży do Meksyku. Pomysł budzi kontrowersje, ale ostatecznie po negocjacjach (ze względów bezpieczeństwa Nellie nie wyrusza sama, ale w towarzystwie matki) "Pittsburg Dispatch" zamawia u Nellie teksty.

W Meksyku spędzają sześć miesięcy, podczas których Nellie pisze o polityce, lokalnych zwyczajach, ciekawostkach, nierównościach społecznych i wszystkim, co wyda jej się interesujące. Brooke Kroeger zwraca uwagę, że dziennikarka, choć podejmowała tematy ważkie społecznie, to i tak pisała "głównie o sobie". Jej teksty były pełne osobistych zwierzeń, anegdotek, przypadkowych obserwacji, spontanicznych komentarzy, dygresji, a nawet żartów. 

Nellie ma dosyć

Wraca do Pittsburgha zadowolona i pewna, że jej pozycja jako dziennikarki do zadań specjalnych jest już w "Pittsburg Dispatch" niepodważalna. A jednak… Szefowie zdają się nie dostrzegać wagi jej sukcesów. Nellie otrzymuje wciąż te same zamówienia na artykuły o fryzurach, targach kwietnych i przepisach na słodkie ziemniaki. Ma dosyć. Wyrusza do Nowego Jorku.

Jak znaleźć pracę w Nowym Jorku, gdy jesteś młodą, rozwijającą się reporterką, która właśnie uciekła spod topora stereotypowej prasy kobiecej i o której poza Pittsburghiem nikt nie słyszał? Według Nellie Bly – trzeba pukać do wszystkich drzwi wszystkich redakcji, które przyjdą ci do głowy. Niestety, pomimo wielu prób plan zawodzi i żaden tytuł nie chce zatrudnić nowej autorki, nie udaje jej się nawet doprowadzić do spotkania z żadnym redaktorem. Nellie wdraża więc plan B – pomysł, o którym Brooke Kroeger mówi, że jest "very Nellie" (bardzo w jej stylu).

Postanawia przeprowadzić wywiad ze wszystkimi wydawcami prasy w Nowym Jorku po kolei i zadać im to samo pytanie: "Jakie perspektywy mają kobiety we współczesnym dziennikarstwie?". A z braku zainteresowania ze strony tytułów na miejscu sprzedaje tę serię rozmów do "Pittsburg Dispatch". W ten sposób osobiście dotrze do wszystkich ludzi w tym mieście, którzy mogą zaoferować jej pracę – i jeszcze na tym zarobi.

Dziesięć dni

Jednym z rozmówców jest John Cockerill, redaktor naczelny "New York World". Nellie korzysta z okazji i proponuje mu reportaż wcieleniowy z Blackwell's Island, ośrodka dla kobiet chorych psychicznie, w którym wedle plotek dochodzi do nadużyć i aktów przemocy ze strony pracowników. Cockerill zamawia tekst, a Nellie wynajmuje pokój na stancji dla dziewcząt, gdzie zaczyna odgrywać niepokojące, agresywne, zagrażające innym lokatorkom zachowania. Stamtąd trafia pod opiekę psychiatry, który zgodnie z wcześniejszymi przeciekami po ledwie pobieżnym badaniu i krótkiej rozmowie kieruje pacjentkę prosto do ośrodka zamkniętego na Blackwell’s Island (dzisiejsza Roosevelt Island).

Phileas Fogg, bohater powieści 'W osiemdziesiąt dni dokoła świata'. To z tą postacią książkową ścigała się Nellie, gdy Pulitzer wpadł na pomysł pobicia rekordu Fogga w rzeczywistości. (Fot. Alphonse de Neuville / Domena publiczna via Wikimedia Commons)

Nellie spędza w zakładzie 10 dni, podczas których zbiera dowody na potwierdzenie najgorszych pogłosek. Pacjentki są przetrzymywane w ośrodku siłą, traktowane w sposób opresyjny, żyją w warunkach uwłaczających ich godności. Wśród nich są m.in. cudzoziemki skazane na pobyt w zamknięciu tylko dlatego, że nie znają w wystarczającym stopniu angielskiego. Dla "zwykłych" podopiecznych wyjście na wolność jest właściwie niemożliwe, dlatego po Nellie ostatniego dnia zostaje wysłana delegacja z "Worlda". Prawnik i ilustrator przedstawiają konieczne dokumenty i eskortują Nellie na ląd.

Reportaż jest wielkim sukcesem. Nie tylko sprzedażowym i wizerunkowym (ogromnym!), lecz także obywatelskim. Po tekście Bly na Blackwell’s Island rozpoczyna się kontrola z Rady Miasta, a po kilku miesiącach warunki w ośrodku się poprawiają. Zapiski Nellie uzupełnione o fragmenty niepublikowane w gazecie zostaną wydane w formie książki "Ten Days In Mad-House".

72 dni, 6 godzin i 11 minut

W 1883 roku redaktorem naczelnym "New York World" zostaje Joseph Pulitzer. Ma apetyt na wielkie zmiany i wielkie dziennikarskie śledztwa. Właśnie minęło 10 lat od wydania bestsellera Juliusa Verne’a "W osiemdziesiąt dni dookoła świata", a Pulitzer ze zdziwieniem stwierdza, że nikt jeszcze nie podjął wyzwania pobicia rekordu Fileasa Fogga w rzeczywistości. W takim razie sprawa jest oczywista: trzeba wysłać w tę podróż któregoś z reporterów "Worlda". Reporterów, to jasne, bo jak w tak długą podróż można wysłać kobietę? Ze wszystkimi jej kuframi, sukniami i kapeluszami? Właśnie taki argument słyszy Nellie, gdy zgłasza Pulitzerowi swoją kandydaturę. Mężczyzna stoi twardo przy swoich poglądach, zgadza się dopiero wtedy, gdy Nellie ogłasza, że i tak to zrobi. Jeśli nie dla "Worlda", to dla konkurencji.

Ma 30 godzin, żeby się spakować. Zamawia u krawca suknię i płaszcz z materiałów, które pozwolą jej nosić je codziennie przez dwa miesiące z hakiem. Na pokład statku wchodzi jedynie z podróżnym kuferkiem. O czym nie wie? Że kilka dni po jej wypłynięciu "Cosmopolitan" wysyła w taką samą podróż swoją dziennikarkę Elisabeth Bisland. Ta rywalizacja podsyca jeszcze ekscytację czytelników, którzy wyczekują w kolejnych wydaniach każdej wzmianki o podróży Nellie. Wydawcy "Worlda" chcą wykorzystać ten szał do podkręcenia sprzedaży. Tylko jak to zrobić, skoro depesze i listy od Bly przychodzą co kilka lub kilkanaście dni, nieregularnie, gdy plan podróży pozwala jej na ich nadanie? W dzienniku zaczynają pojawiać się więc różnego typu "zaślepki", które mają podsycać zainteresowanie w dniach, gdy od Nellie nie ma nowych wieści. Są to krzyżówki, quizy, wypowiedzi innych osób na temat Bly. Podczas gdy Nellie spokojnie płynie od portu do portu, zapisując w dzienniku podróży, że "nie ściga się z nikim poza czasem", w Nowym Jorku jest już sławna.

Podróżuje statkami parowymi i koleją. Dociera do Europy (odwiedza Anglię, Francję i Włochy), stamtąd Kanałem Sueskim przez Egipt, Singapur, Malezję, Hongkong do Japonii, gdzie wsiada na statek powrotny do San Francisco. Jak wcześniej w Meksyku zapisuje wszystko, co wyda jej się interesujące. Od ocen na temat obsługi statku, przez obyczaje w Wielkiej Brytanii i zachwyty nad architekturą oraz męczące upały w Egipcie, aż po wizytę w chińskiej kolonii trędowatych.

Do Nowego Jorku powraca w 72. dniu podróży. Pięć dni wcześniej niż Elisabeth Bisland, osiem dni wcześniej niż Fileas Fogg. 

Powrót

Po powrocie Nellie odkrywa paradoks swoich osiągnięć. Wszystko, czego chciała dla siebie i innych kobiet, to wolność i niezależność. Dzięki swojej pracy stała się dla wielu symbolem tej wolności. A amerykański wolny rynek zrobił z tym symbolem to, co umie najlepiej: zawłaszczył i zmonetyzował. Nellie widzi w witrynach salonów kapelusze, suknie i fryzury "à la Bly", w sklepach puszki z konserwami, opakowania płatków śniadaniowych, kosmetyki i reklamy – ze swoją twarzą i nazwiskiem. Orientuje się, ilu ludzi zarabia na jej fenomenie i wykorzystuje walkę o równość i sprawiedliwość, by sprzedawać więcej produktów i usług, głównie kobietom, dla których Nellie jest idolką. Paradoks jest jeszcze boleśniejszy, gdy okazuje się, że szefowie "Worlda" przypisują sobie jej sukces i osiągają spektakularne wyniki sprzedażowe i marketingowe, ale nie oferują samej Nellie nic w zamian. Powracająca z podróży dookoła świata dziennikarka, o której mówi się wszędzie, nie otrzymuje wówczas ani podwyżki, ani udziału w zyskach z imponującej sprzedaży, ani żadnej formy awansu w redakcyjnej hierarchii. Rozczarowana i wściekła powtarza ruch sprzed kilku lat – rzuca redakcję w diabły!

Wszyscy kochają Nellie Bly

"Może da się wieść dobre życie bez konieczności wymyślania co tydzień oszałamiających zadań, bez szalonych przebieranek i bez odgrywania roli dziennikarki z pierwszej linii frontu?" (N. Attadio).

Jej pozycja zawodowa jest już wtedy na tyle silna, że brak stałego zatrudnienia nie oznacza ryzyka ani tym bardziej problemów finansowych. Mówiąc wprost: wszyscy kochają Nellie Bly. Początkowo przyjmuje zaproszenie na cykl spotkań z czytelnikami i fanami. Doświadczenie, osobowość i odkryty świeżo talent do wystąpień publicznych zjednują jej tłumy wielbicieli.

Po tournée wystąpień o talent Nellie upomina się Leslie Munro z "The New York Family Story Paper", tygodnika publikującego powieści w odcinkach. Nellie jest zachwycona, otrzymuje pensję wyższą niż pensja naczelnego "Worlda" i kupuje posiadłość na wsi. Ale szybko okazuje się, że nie umie pisać prozy. Sfrustrowana nieudanymi próbami wymyślania historii z głowy poddaje się po kilku pierwszych publikacjach. Co teraz?

Zmiana planów

Nellie Bly wychodzi za mąż. Chwilę wcześniej pisze w liście do Erasmusa Wilsona, że jest o krok od "najbardziej przerażającej depresji, jaka może zwalić się na człowieka". Jest znudzona i zmęczona życiem, potrzebuje zmian. Odkąd stała się sławna, nie ma już szans na pracę dziennikarską incognito. Szuka na siebie nowego pomysłu. Tym pomysłem okazuje się Robert Seaman, o 40 lat starszy od 30-letniej reporterki potentat stalowy, z którym Nellie bierze ślub w trzecim tygodniu ich znajomości. Jadą w podróż do Europy, podczas której Robert przepisuje cały swój majątek na żonę. Po powrocie Nellie angażuje się w działalność rodzinnej firmy. Jako zarządczyni fabryki produkującej towary ze stali zaczyna wprowadzać w życie ideały, o które dotąd walczyła piórem. W tym momencie jest jedyną kobietą w Stanach Zjednoczonych stojącą na czele liczącego 1500 osób przedsiębiorstwa.

Zobacz wideo Smoleń-Starowieyska: Nie zawsze sobie uświadamiamy, że jesteśmy w szczęśliwym momencie

Likwiduje pracę na akord i wprowadza cotygodniową płacę. W fabryce działa pogotowie ratunkowe. Zatrudnieni mają dostęp do opieki medycznej na preferencyjnych warunkach. Na terenie fabryki pojawiają się prysznice dla pracowników z ręcznikami i mydłem. A także: siłownia, kręgielnia i biblioteka z pięcioma tysiącami książek. Co sobota odbywają się spotkania towarzyskie dla pracowników i ich rodzin. A do tego przedsiębiorstwo działa bez zarzutu i przynosi Nellie niebotyczne zyski.

Robert Seaman umiera dziewięć lat po ślubie. Niedługo później na jaw wychodzi zadłużenie fabryki. Nieuczciwy wspólnik latami wyprowadzał jej dochody, a księgowy ją okradał. Do firmy zgłasza się coraz więcej wierzycieli, Nellie odkrywa długi, o których nie miała pojęcia. Przedsiębiorstwo bankrutuje. Nellie Bly znowu zaczyna wszystko od nowa. Bez pieniędzy, bez fabryki i bez męża.

''Początkowa ekscytacja płynąca ze świadomości, że jest pierwszą kobietą reporterką, która dotarła na front, szybko ustępuje gorzkiemu zrozumieniu, że wojna to jedno wielkie oszustwo'. Na zdjęciu żołnierze w 1916 roku przekraczają Dunaj. (Fot. Domena publiczna / Wikimedia Commons)

Dopływa do Austro-Węgier na dwa dni przed wybuchem I wojny światowej. Plany na tę podróż miała inne, prywatne, ale w obliczu sytuacji w Europie decyduje się zostać na miejscu jako korespondentka wojenna. Jej relacje z frontu ukazują się od grudnia 1914 do lutego 1919 w "Evening Journal". "Początkowa ekscytacja płynąca ze świadomości, że jest pierwszą kobietą reporterką, która dotarła na front, szybko ustępuje gorzkiemu zrozumieniu, że wojna to jedno wielkie oszustwo" (Attadio).

"Zabierzcie mnie do Nellie Bly"

Nellie wraca do Nowego Jorku po tym, jak na własne oczy widziała wszystkie okropieństwa wojny. Jej postawa jako dziennikarki bardzo się zmienia. Chce nieść pomoc bezpośrednio, chce, by jej znane nazwisko służyło ludziom. Na ten ostatni akt swojej pracy dziennikarskiej Nellie wybiera credo: "Najpierw pomagać, potem dociekać".

Na łamach "Evening Journal" prowadzi rubrykę, w której udziela głosu potrzebującym. Jej misją jest łączenie osób w kryzysie z tymi, którzy mogliby je wesprzeć. Do redakcji napływają listy od matek, które nie są w stanie wykarmić dzieci, od dziewcząt szukających pracy, od pogrążonych w nędzy i samotności. Pod jej mieszkaniem i siedzibą gazety pojawiają się porzucone dzieci z przypiętą do ubrania karteczką: "Zabierzcie mnie do Nellie Bly".

Jedna z porzuconych pod drzwiami dziewczynek staje się jej wyjątkowo bliska. Spędzają razem święta, a Nellie rozważa nawet adopcję dziewczynki, bo widzi w tej więzi ratunek dla nich obu. Nie zdąży tego zrobić – na początku stycznia 1922 trafia do szpitala z zapaleniem płuc, z którego nie uda się jej wyleczyć.

Umiera 27 stycznia 1922 roku. 

Podczas pracy nad tekstem korzystałam z:
Nicola Attadio, "Niezwykłe życie Nellie Bly. Dziennikarka, która wyprzedziła epokę" (2024, tłum. Mateusz Kłodecki)
Brooke Kroeger, "Nellie Bly: Daredevil, Reporter, Feminist" (1994)
Cyfrowe archiwum Nellie Bly
Katarzyna Siekańska. Finalistka I edycji Polska Stories. Pisze o relacjach i codzienności.