Reportaż
Zdjęcie ilustracyjne (Tomasz Wiech / Agencja Wyborcza.pl)
Zdjęcie ilustracyjne (Tomasz Wiech / Agencja Wyborcza.pl)

Zapisuję się na kurs z podstaw mobbingu na Uniwersytecie Otwartym Uniwersytetu Warszawskiego. W grupie mam ponad dwadzieścia kobiet i jednego mężczyznę. Dwie kobiety mówią, że pracują w Human Resources i chcą podnieść kwalifikacje, pozostałe przyszły w celu samoobrony. Były mobbowane albo wciąż są. Mężczyzna nie zdradza motywacji. Kurs prowadzi Karolina Czapska-Małecka, prawniczka i psycholożka. Doktorantka UW specjalizująca się w prawie pracy oraz właścicielka firmy ProLaboria, która szkoli pracodawców i pracowników pod kątem tworzenia zdrowego miejsca pracy. Po zajęciach umawiamy się na rozmowę. Na początek proponuję quiz.*

Ja podam sytuację, której doświadczyłam, a pani powie, czy trafiłam w repertuar mobbera. Zgoda?

Spróbujmy.

Szefowa ostentacyjnie wkłada słuchawki w uszy i włącza muzykę w momencie, gdy do niej mówię.

Brak szacunku, niechęć, potrzeba zamanifestowania wyższości. Ale jeśli mówimy o pojedynczej sytuacji, to za mało, żeby nazwać ją mobbingiem.

Było ich więcej.

To mogą być pierwsze symptomy, które powinny wzmagać czujność.

Na pytanie, jak mam wykonywać swoją pracę, skoro nie dostałam podstawowych informacji, słyszę: "To może za mało się starasz. Może powinnaś przyjść do nas i stanąć na stole?".

Popularny zabieg. W taki sposób przekazuje się pracownikowi, że jest niewiele wart. Mówi: "Staraj się bardziej", ale nie mówi już w jaki sposób. Na pierwszym etapie mobbingu pracownik chce być najlepszy w ocenie osoby, która go krytykuje, bardzo chce się wykazać. Sądzi, że to rozwiąże problem. Natomiast instrukcje, które dostaje, są uwłaczające. Co to znaczy "stań na stole"? To niczego nie wnosi do merytorycznej współpracy, ma jedynie na celu wskazanie miejsca w szeregu. Masz się słuchać, masz wykonywać nawet absurdalne polecenia. Ale znów, podkreślam: jeśli sytuacja jest jednostkowa, to za mało, żeby mówić o mobbingu. Mobbing, przemoc psychiczna, jest szeregiem zdarzeń.

Gdy pytam o wolne w Boże Narodzenie, odpowiedź brzmi: "Urlop w święta powinny brać raczej osoby z rodzinami, z dziećmi".

Niemal każdy klient, który się do mnie zgłasza, zwraca uwagę na problem z urlopami w firmie. Przez zarządzanie urlopami przełożony może świetnie zamanifestować swoją władzę, niechęć. To wspaniałe pole do popisu w stylu: to ja decyduję o twoim życiu. Spotkałam się z historią pracownicy, która wystąpiła z wnioskiem urlopowym na czas, podczas gdy nikt inny z takim wnioskiem nie wystąpił. Jej szefowa przechadzała się po firmie i pytała pracowników, celowo, przy niej: "Może chcielibyście wziąć sobie wolne w tym terminie?". Tylko po to, żeby jej dokuczyć. Wszystko jednak zależy od okoliczności. Być może w pani sytuacji inni złożyli wnioski wcześniej, a pracodawca chciał zwrócić uwagę, że osoby, które mają małe dzieci, potrzebują tego czasu bardziej?

Jest dyrektorem, a zdarza mu się wezwać fachowca do naprawy klimatyzacji (fot: Shutterstock.com) (Jest dyrektorem, a zdarza mu się wezwać fachowca do naprawy klimatyzacji (fot: Shutterstock.com))

Pozostanę jeszcze przy tych urlopach. Szefowa, ta od słuchawek w uszach, ściąga mnie z urlopu do pracy. Gdy przyjeżdżam do firmy, słyszę: "Nie pamiętam, o co chodziło".

Zdecydowane przekroczenie praw pracodawcy. Tak jak poprzednie przykłady ma podkreślić niższość, zależność, uwłaczać godności pracowniczej.

A krzyk, wulgaryzmy? Zawsze są mobbingiem?

Tak nam się mobbing najczęściej kojarzy. Wrzask nie świadczy o dobrym stylu zarządzania, ale jeśli pracodawca krzyczy, należy zastanowić się, czy jest to sytuacja jednorazowa, w dużych emocjach, czy może coś stałego i adresowanego tylko do jednej osoby w zespole. Badania wskazują, że mobber działa w sposób dyskretny, bardzo przemyślany. A gdy ktoś się wydziera, istnieje ryzyko, że cały zespół, inne osoby z firmy to usłyszą. Odkryją, że jest furiatem, nie panuje nad emocjami. Krzyk może być charakterystyczny dla mobbera, który nie jest jeszcze wprawiony w mobberskich taktykach. Bo dojrzały mobbing przejawia się przede wszystkim w wysublimowanych formach. Na przykład w manipulacji.

Zobacz wideo Czy w pozytywnym myśleniu jest coś złego? Dr Tomasz Stawiszyński w "Rozmowach na lepsze jutro"

Porozmawiajmy o gaslightingu, czyli mobbingu najbardziej przerażającym, jeśli wgryźć się w jego psychologiczny mechanizm.

Termin "gaslighting" pochodzi z filmu Gasnący płomień (Gaslight) George’a Cukora z 1944 roku. Mąż próbuje zataić przed żoną zabójstwo, którego dokonał. Ona coś podejrzewa, więc on chce jej wmówić, że to z nią jest coś nie tak. Nie krzyczy. Używa tak wyrafinowanych technik manipulacyjnych, że ostatecznie żona zapomina o podejrzeniach i zaczyna wierzyć w swoją chorobę psychiczną. Tak działa mobber w białych rękawiczkach. Cicho, etapami, z łagodnym uśmiechem. Krok po kroku chce zrobić z pracownika osobę zaburzoną, zbyt emocjonalną, niepoczytalną, która nie ma prawa do swoich racji, własnego zdania. To przemyślana taktyka wymagająca wielkiego wyrachowania, najokrutniejsza forma przemocy w pracy i najtrudniejsza do udowodnienia przed sądem. Świetnie w roli mobbera odnajdą się w niej osoby psychopatyczne. Pracownik, który doświadcza gaslightingu, ufa pracodawcy, wszystko bierze na siebie. I nie ma się co dziwić, do pracy idziemy przecież z pewną dozą zaufania. Liczymy, że poznamy fajnych ludzi, będziemy się rozwijać. Raczej nie zakładamy, że spotka nas wysublimowana przemoc. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy mieli wokół siebie życzliwe osoby, z którymi możemy otwarcie porozmawiać. One nas w razie czego otrzeźwią.

Jak bardzo różni się nasze potoczne myślenie o mobbingu, od tego, czym mobbing naprawdę jest?

Mobbing jest przede wszystkim poważnym problemem. Choć z drugiej strony problemem jest to, że my nadużywamy słowa mobbing. Pojedyncza kłótnia w pracy – mobbing. Pamiętam sytuację z mojej praktyki, gdy szefowa uniosła się wobec pracownika, bo nie zrobił czegoś ważnego. Przestraszyła się, że firma straci duże pieniądze. Po jakimś czasie go przeprosiła, miała wyrzuty sumienia. Ważne są intencje. Gdy pracodawca nie czuje satysfakcji z tego, że upokorzył pracownika, gdy pojawiają się szczere przeprosiny – nie mamy do czynienia z mobbingiem. Pamiętajmy, że mobbing jest uporczywy, jego natężenie systematycznie wzrasta. Jeżeli widzimy zachowanie, które nam nie odpowiada, to potraktujmy je poważnie, jako symptom innych, groźniejszych zachowań. Bądźmy asertywni, ale nie wpadajmy w drugą pułapkę, że na pewno "już mam w pracy mobbing".

Zdjęcie ilustracyjne (Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl)

Pierwszy sygnał, że mobbing się zaczyna?

Nie ma klucza. Sąd na przykład wyraźnie mówi, że krytyka nie jest mobbingiem. Pracownik musi się z nią liczyć, to naturalne w pracy. Ale gdy krytyka jest niemerytoryczna, gdy ma na celu poniżenie, może być początkiem mobbingu. Może też zacząć się od konfliktu. Jest sporo orzeczeń, które mówią, że mobbing i konflikt idą w parze. Konflikt jest czymś naturalnym dla człowieka. Żyjemy w konflikcie z innym ludźmi, musimy sobie z nim radzić i nieustannie go rozwiązywać. Natomiast dla mobbingu jest charakterystyczne to, że w konflikcie nie ma równości stron. Jeśli jedna osoba dominuje i jest w stanie drugą zrównać z ziemią, jeśli czujemy, że celem konfliktu jest zaniżenie naszej pewności siebie jako pracownika, możemy zacząć mówić o mobbingu. W parze z mobbingiem idzie też wywoływanie silnego poczucia winy. Z perspektywy osoby trzeciej, która słucha opowieści z zewnątrz, wydaje się wręcz nierealne to, że można mieć poczucie winy, gdy ewidentnie nam ktoś uwłacza. Niestety, gdy długo wysłuchujemy negatywnych, obraźliwych opinii na swój temat, gdy zespół się od nas odwraca, gdy słyszymy co i rusz, że jesteśmy beznadziejni – w takiej czy innej formie – zaczynamy w to wierzyć.

Każdy może zostać mobberem? Pani i ja też?

Istnieją pewne cechy charakteru, osobowości, które powodują, że niektórym osobom łatwiej jest być mobberem niż innym.

Jakie to cechy?

Na pewno niska ugodowość. Nie mamy ochoty słuchać innych, rozmawiać z nimi, chcemy zarządzać po swojemu. Neurotyzm, czyli ogólne napięcie nerwowe charakterystyczne dla mobbera, ale też chęć do rozpamiętywania wszystkiego w złym świetle. Łatwo jest takiej osobie podpaść. Mobberami mogą być też ludzie o osobowościach psychopatycznej czy narcystycznej, ale to wcale nie jest tak, że każdy mobber musi mieć konkretne zaburzenie. Osobowość psychopatyczna charakteryzuje zaledwie jeden procent społeczeństwa.

Jakie znaczenie ma tu przekazywanie przemocy? Prezes mobbuje kierowniczkę, więc ona mobbuje specjalistów pod sobą, a specjaliści pracowników najniżej. To jest aż tak proste?

Wyobraźmy sobie teoretycznie: doświadczamy wielu trudnych zachowań, nieustannej presji, wysłuchujemy, jak się nam uwłacza. Przecież te negatywne komentarze, emocje, które do nas idą, muszą gdzieś mieć swoje ujście. Nie każdy pracownik będzie w stanie pójść do domu, na rower, na siłownię i kolejnego dnia wrócić do pracy z uśmiechem. Jeśli tkwimy w sytuacji przemocowej zbyt długo, zaczynamy nią żyć i przekładać ją na innych. Tak, przemoc rodzi przemoc. Jeśli sami jej doświadczamy, istnieje duże ryzyko, że po pewnym czasie w podobny sposób zaczniemy zachowywać się wobec osób podległych. Żeby pokazać sobie i innym, że jeszcze coś znaczymy.

*Publikujemy fragment książki Katarzyny Bednarczykówny "Masz się łasić. Mobbing w Polsce" , która ukaże się 11 września 2024 roku nakładem Wydawnictwa Czarne.