Rozmowa
76 proc. młodych z pokolenia Z zadeklarowało, że Polska to dobry kraj do życia. (Fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Wyborcza.pl)
76 proc. młodych z pokolenia Z zadeklarowało, że Polska to dobry kraj do życia. (Fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Wyborcza.pl)

Czy pokolenie Z to generacja pesymistów?

Tak się o nas mówi – jako o pokoleniu negatywnie nastawionym do rzeczywistości, patrzącym w przyszłość z obawą. Co więcej, my sami też mieliśmy przekonanie, że to cechy, które nas, jako grupę, charakteryzują. Bo ile słyszmy o tym, że awans społeczny jest dla nas z różnych przyczyn niedostępny, że czynniki społeczno-polityczne – katastrofa klimatyczna, toczące się wojny, niestabilna sytuacja polityczna, zwrot ku radykalnym wartościom – stawiają nas w dużo słabszej pozycji niż poprzednie generacje? Kiedy pochyliliśmy się nad tymi zagadnieniami w badaniu "Stan młodych"*, które przeprowadziliśmy w ramach fundacji Ważne Sprawy, wyniki nas zaskoczyły.

Czemu?

Bo okazuje się, że młodzi między 18. a 29. rokiem życia myślą o rzeczywistości w sposób pozytywny, z optymizmem patrzą w przyszłość, mają przekonanie, że sobie poradzą w życiu, postrzegają młodość jako czas wielu perspektyw i możliwości. Jeżeli mają obawy, to najczęściej dotyczą one dalekiej przyszłości, np. kwestii emerytur, i związane jest to najpewniej ze słabym – w postrzeganiu młodych – działaniem państwa. Ale ten optymizm jest widoczny również w innych aspektach – 90 proc. z nich wierzy, że będą żyć na równym lub wyższym poziomie niż ich rodzice, a 51 proc. ocenia swoją sytuację finansową jako stabilną. 76 proc. ankietowanych zadeklarowało, że Polska to dobry kraj do życia. To naprawdę dużo!

Z czego to może wynikać?

Zastanawialiśmy się nad korelacją tego optymizmu z rządami Prawa i Sprawiedliwości.

Pokolenie Z całe lub niemal całe swoje dorosłe życie spędziło pod rządami tej partii.

Dokładnie. I pomimo że ma ona wśród młodych znikome poparcie – z naszego badania wynika, że około 8,5 proc. – i to niezależnie od płci, to narracja, która była przez lata przez PiS tworzona: mówienie o silnym i bezpiecznym państwie opiekuńczym, dobrobytu, transferach społecznych, niwelowaniu różnic społecznych – to wszystko, nawet na podświadomym poziomie, mogło mieć wpływ na to, jak pokolenie Z postrzega Polskę. Wydaje nam się, że ten iluzoryczny kokon bezpieczeństwa, mimo jednoczesnej silnej polaryzacji czy straszenia poszczególnymi grupami społecznymi, np. imigrantami, mógł wykształcić u wielu młodych rodzaj poczucia stabilności i komfortowe warunki do myślenia o przyszłości, zwłaszcza tej mniej odległej.

Jest w tym pewna sprzeczność, bo z jednej strony młodzi uważają, że żyje im się w Polsce dobrze, i czują się z nią mocno związani (82 proc.), a z drugiej nie ufają państwu, bo aż 65 proc. uważa, że w sytuacji kryzysu nie mogą liczyć na instytucje państwowe. Twierdzą też, że system ich nie wspiera.

Z naszych doświadczeń z młodymi ludźmi, które zdobywamy nie tylko podczas badań, ale także spotkań z nimi na żywo, wynika, że oni rozgraniczają dwa pojęcia – Polskę jako miejsce do życia, wspólnotę i Polskę jako twór państwowy oparty na instytucjach. Tę pierwszą tworzą ludzie, tradycja, tożsamość kulturowa – i te wartości są zgodne z pokoleniem Z. A jednocześnie ta druga Polska ich zawodzi – aż 80 proc. uważa, że politycy nie dbają o nich tak jak o starsze pokolenia. I na tym poziomie rodzi się napięcie.

Na pokolenie Z często mówi się 'pokolenie katastrofy klimatycznej' (Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl)

I tak, jest w tym pewna sprzeczność. Ale wydaje mi się, że jest to związane po prostu z… młodością i specyficznym momentem w życiu, w którym się znajdujemy. Wychodzimy z domu rodzinnego, zmieniają się nasze warunki życiowe, a nawet jeśli nadal mieszkamy z rodzicami, a tak jest często w przypadku grupy wiekowej 18–24 lata, to nadal nasza tożsamość ewoluuje, poszukujemy naszego "ja". Jesteśmy nastawieni na podejmowanie decyzji, które z jednej strony wydają nam się pociągające, a z drugiej wywołują stres i poczucie niepokoju. Może to brzmi jak wyświechtany frazes, ale młodość ma swoje prawa – i poczucie zagubienia jest jednym z nich. 

Tę sprzeczność widać też w poglądach dotyczących gospodarki.

Z jednej strony młodzi ludzie uważają, że różnice pomiędzy bogatymi i biednymi wpływają negatywnie na społeczeństwo, więc należy je niwelować. Z drugiej strony według nich państwo nakłada zbyt wysokie podatki na tych, którzy osiągnęli sukces.

Ale tu znów, na podstawie naszych spotkań z młodymi, podczas których rozmawiamy m.in. o gospodarce, możemy powiedzieć, że słowo "podatki" jest dla nich swego rodzaju straszakiem. Sami ich jeszcze w większości prawdopodobnie nie płacą, ale narracja wokół tej kwestii jest taka, że odbierają ją bardzo indywidualnie i rozpatrują na poziomie mikro – widzą podatki jako coś, na czym tracą, bo ich pensja jest przez nie niższa. Nie myślą o szerszej perspektywie – że działanie systemu państwowego, instytucji publicznych, ale też niwelowanie różnic społecznych, na czym im zależy, związane jest z wysokością podatków.

Co oprócz sprawiedliwości społecznej jest dla pokolenia Z wartością?

Poczucie sensu i sfera prywatna. Ponad 60 proc. osób wolałoby mieć pracę z niższym wynagrodzeniem, ale dającą wspomniane poczucie sensu – to dla nas siła napędowa do pracy. Mamy jednak refleksję, że to poszukiwanie sensu może też być wykorzystywane przez pracodawców, którzy wiedząc, że naszemu pokoleniu tak bardzo na nim zależy, będą sztucznie generować wartość płynącą z pracy, by zachęcić do jej podejmowania. Dodatkowo, paradoksalnie, chęć poszukiwania sensu w pracy, gdy już go znajdziemy, może utrudniać nam oddzielenie jej od życia prywatnego, a to drugi aspekt, na którym nam zależy. Z badania wynika, że dla 76 proc. z nas godzenie życia prywatnego z zawodowym jest ważniejsze niż wysokość pensji.

Jednocześnie zaledwie 13 proc. ankietowanych nigdy nie odczuło samotności – większość doświadcza tego uczucia nawet w towarzystwie innych osób. Samotność jest więc immanentną cechą naszego pokolenia. Zdaje ono sobie jednak sprawę, że żeby nie być samotnym, trzeba otaczać się ludźmi i podejmować działania, które pozwolą się rozwijać i w jakiś sposób nadadzą życiu sens – co widać w ich podejściu do pracy.

W tym kontekście warto się zastanowić nad hasłem indywidualizmu w pokoleniu Z, które często jest postrzegane jako skupione na sobie, może nawet egoistyczne. 

I roszczeniowe. Tak się często mówi o naszym pokoleniu. Według mnie to po prostu świadoma decyzja, że praca nie jest w życiu najważniejsza. Nie chcemy się czuć po pracy wykończeni, jak pokolenie naszych rodziców, chcemy móc realizować się w innych dziedzinach, bo nie jesteśmy tylko pracownikami, ale pełnimy też inne funkcje społeczne. I chcemy mieć na to przestrzeń.

Czy w tej sferze prywatnej, na którą chcecie mieć czas i przestrzeń, jest miejsce na rodzinę?

Oczywiście. Z naszego badania wynika, że to dla młodych bardzo ważny aspekt. Rodzina, ta tradycyjna i z wyboru, czyli przyjaciele, którymi się otaczamy, stanowi dla nas często autorytet i punkt odniesienia, zwracamy się do niej po wsparcie w chwili kryzysu szybciej niż do państwa. 75 proc. z nas albo planuje założenie rodziny i posiadanie dzieci – i to najczęściej w modelu 2+2 lub 2+3 – albo już taką założyło.

A jednak 18 proc. z was nie chce mieć dzieci. Ten wynik pokrywa się mniej więcej z badaniami CBOS z 2022 roku, zgodnie z którymi 21 proc. osób w wieku 18–24 lata nie chce mieć dzieci. To dużo.

Jako główny powód młodzi wskazywali po prostu niechęć do dzieci. Takiej odpowiedzi udzieliło 39 proc. ankietowanych z tych, którzy nie chcą mieć potomstwa. Niemal równie dużo – bo 38 proc. – spośród tych, którzy nie chcieliby decydować się na potomstwo, nie chce zmieniać swojego stylu życia.

Większość młodych ludzi uważa, że trudno w dzisiejszych czasach znaleźć odpowiednią partnerkę czy partnera (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl)

Najciekawsza jest jednak według nas trzecia najbardziej popularna odpowiedź – 27 proc. młodych uważa, że ciąża w Polsce może być czymś niebezpiecznym. W oczywisty sposób łączy się to z wydarzeniami ostatnich lat – wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego i zaostrzeniem prawa aborcyjnego, ale też doniesieniami medialnymi o kobietach, które stały się ofiarami tej sytuacji.

I o ile na dwa pierwsze czynniki władza nie ma aż takiego wpływu, bo mają one charakter bardziej kulturowy i indywidualny, o tyle w przypadku tego ostatniego jest na to przestrzeń. Młodzi dają sygnał, że politycy powinni się skupić na tym, żeby ciąża stała się bezpieczniejsza, a potencjalne mamy zaopiekowane.

A jak jest z relacjami romantycznymi?

Mniej więcej połowa młodych to single. Kobiety częściej niż mężczyźni deklarują, że są w relacjach romantycznych; w grupie wiekowej 25–29 lat ich odsetek jest dwukrotnie większy – to 44 proc. do 21 proc.

Jednocześnie 65 proc. młodych ludzi uważa, że trudno w dzisiejszych czasach znaleźć odpowiednią partnerkę czy partnera – poznają ich poprzez rodzinę i znajomych (24 proc.) lub za pośrednictwem internetu i aplikacji randkowych (23 proc.). A jak już znajdą, to niekoniecznie chcą związek formalizować. 55 proc. uważa, że nie trzeba być małżeństwem, żeby móc się nazywać rodziną. Ważne jest też, że aż 59 proc. młodych uważa, że tradycyjny podział ról to przeżytek.

Patrycja Wonatowska z fundacji Sexed.pl, która komentowała wyniki waszych badań, zwraca uwagę, że młodzi już nie szukają w relacji romantycznej stabilizacji, ale "autentyczności i przestrzeni na rozwój". Ale zaznacza też, że może to rodzić nowe dylematy.

Dokładnie. Bo żyjemy w świecie, który daje nam wiele możliwości, zewsząd słyszymy, że cały czas można więcej, mocniej, lepiej. Każdego dnia możemy tworzyć lepszą wersję siebie i świata. Z tyłu głowy, również w kontekście relacji romantycznych, młodzi mają, że gdzieś być może czeka na nich lepszy partner czy partnerka. To nie tylko daje potencjalne perspektywy, ale i zwiększa ryzyko bycia porzuconym.

Często mówi się o pokoleniu Z, jakby to była jakaś nasza fanaberia, a mnie się wydaje, że to ciągłe poszukiwanie to nasza strategia obronna. Widzimy, że dotychczasowe modele i podziały ról są przestarzałe, wiemy, że trzeba je stworzyć na nowo, a wręcz czasem czujemy, że się tego od nas oczekuje – ale wielokrotnie nie mamy się do czego odnieść, na czym wesprzeć, więc błądzimy po omacku.

W waszych badaniach moją uwagę zwróciły dane dotyczące kobiet. Pamiętam doskonale protesty kobiet po wyroku Trybunału Konstytucyjnego i tłumy na ulicach, a wśród nich bardzo wiele młodych dziewczyn. Pamiętam strajki klimatyczne, podczas których dziewczyny nosiły transparenty. Widzę kobiety z pokolenia Z jako te sprawcze, aktywne, zdeterminowane. A jednak z raportu wynika, że większość z nich nie śledzi tematów politycznych, a znaczna część nie ma zdania na tematy gospodarcze czy polityczne. Czy was to zaskoczyło?

W naszych początkowych założeniach młode kobiety też wydawały się nam tymi aktywnymi i zaangażowanymi. Być może było to zbyt optymistyczne podejście, a być może to efekt socjalizacji kobiet do roli "grzecznych" – trudno powiedzieć, czy te, które zadeklarowały, że na pewne tematy nie mają zdania, zrobiły to dlatego, że naprawdę nie mają wiedzy na jakiś temat, czy może dlatego, że mają przekonanie, że ich zdanie nie jest ważne, lub brak im pewności siebie.

Zobacz wideo Gonić za szczęściem czy jednak odpuścić? Pytamy ekspertkę

Wskazówką może być nasze doświadczenie z działań fundacji. Często zapraszamy na spotkania z młodymi różnego rodzaju osoby eksperckie. Ile razy proponujemy udział kobiecie, tyle razy słyszymy odmowę, a przynajmniej poważne wątpliwości, jeśli tylko kobieta ma poczucie, że temat, na który miałaby się wypowiedzieć, choćby odrobinę wykracza poza jej obszar zainteresowań czy specjalizację. Argumentuje, że nie czuje się kompetentna. W przypadku mężczyzn prawie nigdy się to nie zdarza, nawet jeśli naprawdę temat jest im odległy.

Co ciekawe, jeśli już uda nam się namówić taką kobietę do udziału w spotkaniu, ona zawsze jest doskonale przygotowana i wypada świetnie, najczęściej nawet lepiej niż mężczyźni. To nam pokazuje, że kobiety mają dużo mniej pewności siebie i dużo mniej ufają swojej wiedzy i doświadczeniu.

Już niedługo wybory prezydenckie. Na kogo zagłosują młodzi z pokolenia Z?

Przy okazji badań do raportu pytaliśmy ankietowanych o ich preferencje polityczne. Z naszego sondażu wynika, że na pierwszym miejscu jest Konfederacja z wynikiem 26 proc., na drugim Koalicja Obywatelska (15 proc.), a na trzecim ex aequo PiS i Polska 2050 z wynikiem 8,5 proc. Czwarta w kolejności jest Nowa Lewica (7,5 proc. poparcia). Konfederacja jest bardziej popularna wśród mężczyzn – poparłoby ją 38 proc. ankietowanych. U kobiet to 13 proc.; u nich na pierwszym miejscu jest KO. Na pozostałe ugrupowania głosy rozkładają się podobnie.

Młodzi nie traktują Konfederacji jako partii antysystemowej, 'dziwnej', ale jako realną opcję polityczną, na którą bez wstydu można zagłosować. (fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl)

Co ciekawe, więcej osób deklaruje poparcie dla Konfederacji w grupie 25–29 lat niż 18–24 lata. Wbrew temu, co się mówiło – że z korwinizmu się wyrasta – z poparcia dla Konfederacji chyba się nie wyrasta. Młodzi nie traktują jej jako partii antysystemowej, "dziwnej", ale jako realną opcję polityczną, na którą bez wstydu można zagłosować.

Jeśli więc pytasz o najbliższe wybory, zaryzykowałabym stwierdzenie, że wielu młodych wybierze Sławomira Mentzena.

Czym on do siebie przekonuje to pokolenie?

Konfederacja dosyć sprytnie wykorzystuje różnego rodzaju hasła, które odnoszą się do kluczowych dla młodego pokolenia kwestii, czyli krytyki instytucji publicznych, którym młodzi nie ufają, systemu podatkowego, którego się obawiają. Konfederaci to punktują i odpowiadają na pytania, które mamy w głowie. A jeżeli ja uważam, że instytucje publiczne działają źle, i sądzę, że edukacja w polskiej szkole nic mi nie dała – a taki pogląd ma znakomita część ankietowanych – a za chwilę słyszę, że Konfederacja w sumie mówi podobne rzeczy, to czuję, że jest mi z nimi po drodze. 

Przeprowadziliście badanie po to, żeby dowiedzieć się, jakie jest wasze pokolenie. Jak chcielibyście, żeby ta wiedza została wykorzystana?

Chciałabym, żeby skorzystał z niej ktoś z dobrymi intencjami – nie po to, żeby patrzeć na nas z wysoka czy nas pouczać, ale żeby spróbować nas zrozumieć i traktować bardziej podmiotowo, na równych zasadach.

*Badanie zostało wykonane metodą CATI/CAWI w dniach 4–11 listopada 2024 r. na reprezentatywnej próbie 1002 Polek i Polaków w wieku 18–29 lat.

Kaja Gagatek. Politolożka, studentka kulturoznawstwa na UW. Współzałożycielka fundacji Ważne Sprawy i współautorka raportu "Stan młodych 2025". Koordynatorka projektów krajowych i międzynarodowych aktywizujących osoby młode w fundacji. Warsztatowczyni, mentorka i moderatorka paneli – doświadczona w pracy z różnorodnymi grupami.

Lena Gontarek. Dziennikarka, redaktorka. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Pisze o tym, co ją porusza: dyskryminacji, wykluczeniu, relacjach międzyludzkich, a odkąd została mamą - również macierzyństwie i rodzicielstwie. Usłyszane historie najchętniej opowiada w formie reportaży i wywiadów. W życiu i pracy kieruje się zasadą szacunku dla każdego człowieka.