Rozmowa
Kraków, nowa aranżacja placu Wolnica. Zdjęcie ilustracyjne (Fot. Sylwia Penc/ Agencja Wyborcza.pl)
Kraków, nowa aranżacja placu Wolnica. Zdjęcie ilustracyjne (Fot. Sylwia Penc/ Agencja Wyborcza.pl)

Znów usłyszałam ostatnio, że ludziom brakuje wyobraźni. Można by pomyśleć, że to jakiś ekskluzywny dar dla wybranych. 

Wyobraźnia to nie jakaś supermoc zarezerwowana dla nielicznych szczęśliwców. Każdy z nas ją ma, tak jak każdy ma pamięć czy umiejętność skupienia uwagi. Różnica polega na tym, jak często i intensywnie jej używamy.  

To trochę jak z bieganiem – niektórzy są sprinterami, inni maratończykami, a jeszcze inni wolą spokojny jogging albo tylko spacer. Ale wszyscy zdrowi ludzie potrafią się poruszać. Podobnie jest z wyobraźnią. U jednych działa ciszej, wolniej, ale wciąż jest obecna i gotowa do użycia. U innych pracuje na pełnych obrotach, tworząc co chwila szalone pomysły. 

To ta słynna bujna wyobraźnia? 

Dokładnie. Mówiąc o bujnej wyobraźni, mamy na myśli osoby, których zdolność do wyobrażania sobie rzeczy jest wyjątkowo rozwinięta. 

Termin "bujny" kojarzy się zwykle z włosami, prawda? W przypadku wyobraźni przychodzą mi na myśl podobne skojarzenia: obfitość, piękno, może lekkie splątanie. To coś wyjątkowego i trochę zagmatwanego, ale w pozytywny, twórczy sposób. 

Ta bujność odnosi się też do różnorodności wyobrażeń. Bo nasza wyobraźnia nie tylko odzwierciedla rzeczywistość, ale pozwala też wybiegać myślami w przyszłość. Łączy nasze doświadczenia, myśli i to, co uważamy za słuszne czy ciekawe, przetwarzając to wszystko przez filtr naszych emocji i przekonań. 

Po co nam wyobraźnia? (Fot. Shuttertock.com)

Często jednak bujanie w obłokach nie jest mile widziane u dorosłych. 

Czy aby na pewno? Jako specjalistka od procesów twórczych zawsze cieszę się, gdy na moich warsztatach spotykam osoby z bujną wyobraźnią. Można z nimi pracować, rozwijać ich potencjał, inspirować się ich pomysłami. W takim kontrolowanym środowisku, często oddzielonym od codziennych obowiązków, bujna wyobraźnia jest bardzo pożądana. 

Warto pamiętać, że mówimy tu o kluczowej funkcji naszego umysłu. Choć bujanie w obłokach może mieć negatywne konotacje w świecie dorosłych, jest to naturalna i istotna część naszego myślenia. Błądzenie myślami, chwilowe odpłynięcie, gapienie się przez okno czy wewnętrzny dialog – to wszystko zaspokaja naszą potrzebę oderwania się od rzeczywistości. Badania pokazują, że takie "odpływanie" zajmuje nam około 60 proc. czasu. Potrzebujemy tych chwil poza codziennymi obowiązkami, by się zregenerować. 

Jednak są zawody i sytuacje, w których trudno pozwolić sobie na myślenie o niebieskich migdałach.  

To prawda. Kontroler lotów, strażnik graniczny czy policjantka muszą skupiać się na konkretach. W ich zawodach bujna wyobraźnia może być mniej ceniona niż w profesjach artystycznych, ale myślę, że nie warto generalizować.  

W wielu branżach znajdziemy osoby, które potrafią świetnie wykorzystać swoją wyobraźnię, jak i takie, którym może ona przeszkadzać. Niedawno mieliśmy zakończenie roku, więc weźmy np. szkołę. Niektórzy nauczyciele zachwycą się kreatywnymi uczniami, którym czasem trudno usiedzieć w miejscu. Inni preferują ścisłe trzymanie się programu i tradycyjne metody nauczania. 

To, jak postrzegamy i wykorzystujemy wyobraźnię, zależy od wielu czynników: naszego zawodu, wieku, środowiska, a także od tego, na ile sami sobie na nią pozwalamy. Czasem karzemy siebie za niestandardowe myślenie, a czasem właśnie to może być naszym największym atutem.  

Choć bujanie w obłokach może mieć negatywne konotacje w świecie dorosłych, jest to naturalna i istotna część naszego myślenia (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl)

A jednak łatwiej nam cenić wyobraźnię u dzieci.  

To prawda, dorosłe życie często wymaga od nas większego skupienia na codziennych obowiązkach. Jak zauważył Kahneman, mamy ograniczony "worek uwagi" – gdy wyczerpujemy go na praktyczne sprawy, może brakować energii na bardziej twórcze działania. 

Jednak to nie oznacza, że dorośli muszą rezygnować z wyobraźni. Można wybierać zawody, które pozwalają wykorzystać kreatywność – w sztuce, projektowaniu czy innowacjach. Z drugiej strony możemy wybrać bardziej konwencjonalną ścieżkę kariery, która niekoniecznie angażuje naszą wyobraźnię w pracy, i szukać ujścia dla naszej kreatywności w hobby czy działaniach pozazawodowych. 

Ważne jest jednak, by pamiętać, że nasze podstawowe cechy osobowości i temperament są dość trwałe. Badania pokazują, że próby radykalnej zmiany naszej natury mogą mieć druzgocący wpływ zarówno na nas samych, jak i na nasze relacje z otoczeniem. Ludzie mają wyjątkową zdolność wyczuwania, kiedy ktoś nie jest sobą. Udawanie kogoś, kim nie jesteśmy, czy tłumienie naszych naturalnych cech i emocji często odbija się negatywnie na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Dlatego tak ważne jest znalezienie równowagi. Chodzi o to, by umiejętnie wykorzystywać nasze wrodzone talenty i predyspozycje, jednocześnie dostosowując się do wymagań codziennego życia i pracy. Zamiast próbować całkowicie zmienić swoją naturę, lepiej skupić się na rozwijaniu i wykorzystywaniu naszych mocnych stron w sposób, który pasuje do naszego życia i otoczenia.  

Zdarza się, że korzystamy z wyobraźni, nawet o tym nie wiedząc? 

Właściwie cały czas! To jest bardzo naturalna funkcja naszego organizmu. Bez niej bylibyśmy przeciążeni informacjami, bo jako ludzie jesteśmy "skąpcami poznawczymi". Zbieramy pewne elementy rzeczywistości, a potem dopowiadamy i uzupełniamy luki w danych właśnie za pomocą wyobraźni.  

Można zaryzykować stwierdzenie, że bez wyobraźni nie bylibyśmy ludźmi. Jest ona jednym z procesów poznawczych, podobnie jak pamięć czy inteligencja.  

Do czego jeszcze wyobraźnia nam się przydaje? 

Jedną z kluczowych funkcji wyobraźni jest odwzorowywanie rzeczywistości, często bardzo dokładne. Możemy przywołać dźwięki, obrazy, smaki. Ludzie potrafią przywołać w pamięci niezwykle precyzyjne wspomnienia, takie jak dotyk ukochanej osoby czy zapach kogoś, kto odszedł. Szczególnie w okresach życiowych podsumowań często wracamy myślami do przeszłości. Te wspomnienia stanowią esencję naszej tożsamości. 

To funkcja wyobraźni, o której rzadko myślimy, a jest kluczowa w procesie stawania się sobą. Pozwala nam określić, kim jesteśmy, kim byliśmy i kim chcemy być. Wyobraźnia umożliwia nam więc zachowanie ciągłości tożsamości. 

Wyobraźnia pełni też bardzo ważną funkcję twórczą. To, czym operujemy poznawczo w naszej głowie, łączenie różnych elementów świata, przewidywanie przyszłości – wszystko to opiera się na wyobraźni. Jest ona kluczowa w komunikacji międzyludzkiej, pozwalając nam zrozumieć sens słów innych osób i konstruować nowe opowieści. 

Wyobraźnią posługują się nie tylko artyści tworzący niesamowite światy, ale także reżyserzy, marketingowcy, PR-owcy. W zasadzie każda osoba, która chce się rozwijać, wyobraża sobie lepszą wersję siebie. 

Wyobraźnia pełni też bardzo ważną funkcję twórczą. To, czym operujemy poznawczo w naszej głowie, łączenie różnych elementów świata, przewidywanie przyszłości - wszystko to opiera się na wyobraźni (Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Wyborcza.pl)

A co o wyobraźni mówią najnowsze badania? 

Ciekawe są badania analizujące zależności między wyobraźnią a inteligencją. Naukowcy odkryli intrygującą prawidłowość: korelacja między zdolnościami wyobrażeniowymi a inteligencją jest wyraźna, ale tylko do pewnego punktu. Do IQ 120 obserwujemy, że im wyższy intelekt, tym większe zdolności wyobrażeniowe. Jednak powyżej tej granicy zależność przestaje być tak jednoznaczna. Oznacza to, że osoba z IQ 140 niekoniecznie będzie miała lepszą wyobraźnię niż ktoś z IQ 125. 

W psychologii najczęściej jednak badamy wyobraźnię w kontekście twórczości. Poszukujemy cech predysponujących do kreatywności, a tym samym do efektywnego wykorzystania wyobraźni. Sprawdzamy, jak zdolności wyobrażeniowe przekładają się na generowanie oryginalnych pomysłów. Często stosujemy zadania typu "wyobraź sobie". Na przykład: Wyobraź sobie, że Ziemię spowiła gęsta mgła i widać tylko ludzkie stopy. Jak zmieniłoby się życie? Takie ćwiczenia pozwalają nam badać elastyczność i oryginalność myślenia. 

Brzmi dość kosmicznie! 

Dla osoby z zewnątrz faktycznie może wydawać się nietypowe, ale to popularna metoda diagnozowania i rozwijania twórczości. Zadanie z mgłą nie jest moim autorskim pomysłem, zaczerpnęłam je z literatury. To świetne narzędzie! 

Każdy może wymyślić podobne zadanie, na przykład: Wyobraź sobie, że jesteś kosmitą lądującym na innej planecie. Jak wyglądają tamtejsze istoty? Jakie kolory i dźwięki tam występują? Co ciekawe, w takich badaniach, mimo możliwości stworzenia całkowicie fikcyjnego świata, ludzie często wyobrażają sobie obce istoty jako humanoidalne – z wyprostowaną postawą, dwiema rękami, nogami i głową. Mogą mieć inny kolor, ale zazwyczaj zachowują pewne podobieństwo do ludzi. 

Trudno nam całkowicie oderwać się od znanych schematów. 

Przypomina mi się reakcja pewnego nauczyciela na to zadanie z mgłą i stopami podczas treningu twórczości. Stwierdził, że gdyby ta wielka mgła się pojawiła, "to w końcu nie widziałby tych ich wrednych gąb" – prawdopodobnie odnosząc się do uczniów lub współpracowników. 

Podczas gdy inni uczestnicy warsztatów wyobrażali sobie fantastyczne urządzenia odmglające czy nowe sposoby komunikacji stopami, pan skupił się na osobistym, emocjonalnym aspekcie sytuacji.  

A czy wyobraźnia łączy się jakoś z empatią? 

Intuicyjnie wydaje się, że wyobraźnia powinna wspierać empatię – w końcu aby zrozumieć czyjąś sytuację, musimy sobie ją wyobrazić. Natomiast w przypadku wybitnych zdolności twórczych sytuacja może być bardziej złożona.  

W moich własnych badaniach zauważyłam, że wysoka twórczość mierzona testami wyobrażeniowymi może czasem iść w parze z niższą empatią. Może to wynikać z trudności, jakie napotykają osoby bardzo twórcze w komunikacji swoich pomysłów. Czują się niezrozumiane, a to może prowadzić do pewnego rodzaju izolacji lub nonkonformizmu. Realizowanie nietypowych pomysłów wymaga wyjścia poza schematy, więc można przypuszczać, że ta niższa empatia pomaga to osiągnąć. 

Z drugiej strony istnieje pojęcie "fantazji" w badaniach nad empatią, wprowadzone przez Davisa. To zdolność do wyobrażania sobie sytuacji postaci fikcyjnych. Ta zdolność jest pozytywnie skorelowana z twórczością. Więc może to nie tyle empatia wobec realnych osób, ile zdolność do empatyzowania z fikcyjnymi postaciami jest związana z twórczą wyobraźnią.  

Wyobraźnia pełni też bardzo ważną funkcję twórczą. To, czym operujemy poznawczo w naszej głowie, łączenie różnych elementów świata, przewidywanie przyszłości - wszystko to opiera się na wyobraźni (Fot. Shuttertock.com)

A wydawałoby się, że osoby twórcze to wrażliwcy z ponadprzeciętną empatią. 

Rzeczywiście, potoczne rozumienie wrażliwości i empatii często różni się od tego w psychologii. Empatia to złożony konstrukt, obejmujący różne aspekty. Wyróżniamy empatię poznawczą, polegającą na wyobrażaniu sobie położenia innej osoby, oraz empatię emocjonalną (afektywną), która polega na współodczuwaniu emocji innych. Istnieje też autoempatia – umiejętność współodczuwania i okazywania współczucia wobec siebie. W psychologii czy psychiatrii najbardziej pożądana jest empatia poznawcza, pozwalająca zrozumieć sytuację drugiej osoby bez nadmiernego emocjonalnego zaangażowania. 

Natomiast wysoka wrażliwość i twórczość nie zawsze idą w parze z wysoką empatią wobec innych. Osoby o ponadprzeciętnie rozwiniętej wyobraźni mogą mieć głęboką wrażliwość i rozumienie ludzkiej natury, które wykorzystują w swojej pracy, ale niekoniecznie przejawia się to w ich osobistych relacjach czy zachowaniach. Ich umiejętność tworzenia złożonych, emocjonalnych światów może wynikać bardziej z głębokiego zrozumienia ludzkiej psychiki niż z osobistej empatii w codziennych interakcjach. 

Można rozwijać wyobraźnię, nie mając talentu i umiejętności wielkich twórców? 

Zdecydowanie tak. Każdy z nas ma potencjał rozwijania swojej wyobraźni. U niektórych osób może ona być bardziej aktywna i widoczna, u innych nieco uśpiona, ale z pewnością obecna i gotowa do rozkwitu w odpowiednich warunkach. 

Pytam, bo obserwuję coraz większą popularność treningów twórczości i wyobraźni. Skąd ten trend? 

Od razu przychodzi mi na myśl badanie z 2012 roku, który opisano w artykule "Creativity in the Wild: Improving Creative Reasoning through Immersion in Natural Settings", który został opublikowany w czasopiśmie "PLOS One". 

Często omawiałam je ze studentami na zajęciach z psychologii poznawczej. W tym eksperymencie jedna grupa uczestników spędzała około trzech tygodni na treningu w naturze, bez dostępu do technologii i telefonów komórkowych. Skupiali się na integracji, rozmowach i grach towarzyskich. Była też grupa kontrolna, która nie przechodziła takiego treningu. Wyniki były naprawdę spektakularne. Grupa, która uczestniczyła w treningu w naturze, wykazała się znacznie wyższą kreatywnością. 

To badanie wpisuje się w szerszy trend. Coraz więcej mówi się o podejściach wykraczających poza utarte schematy zarówno w nauce, jak i w życiu codziennym. Zaczynamy dostrzegać wartość różnorodności i niestandardowego myślenia. 

Te zmiany wynikają z naturalnych przemian społecznych i psychologicznych. To, co było faux pas jeszcze 10 lat temu, dziś jest akceptowane. Kiedyś szukaliśmy podobieństw, dziś coraz częściej wychodzimy poza schemat. Ludzie odważniej się wyrażają, nie wstydzą się swoich odmienności czy to seksualnych, czy światopoglądowych. 

Ta różnorodność staje się coraz bardziej widoczna i inni też chcą tego doświadczyć. Pojawia się pytanie, jak to zrobić? Treningi twórczości czy wyobraźni są jedną z odpowiedzi. Rosnąca liczba takich warsztatów to sygnał, że społeczeństwo tego potrzebuje, jest na to gotowe i chce tego więcej. Widać to po tym, jak szybko takie warsztaty się wyprzedają. Na treningach, które prowadzę, miejsca zawsze są wyprzedane.  

Dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł (Fot. Archiwum prywatne)

W czasach późnego kapitalizmu, w świecie, gdzie wszystko jest skomercjalizowane, twórczość może być przestrzenią, która karmi nas wewnętrznie, albo kolejnym sposobem na wyciąganie od ludzi kasy. 

Samo słowo "create" mówi nam o wytwarzaniu nowej jakości. Angażując się w grupy twórcze, zyskujemy możliwość ekspresji siebie, ale też jednoczenia się z innymi. Czy to przy florystyce, majsterkowaniu, origami, pisaniu wierszy albo warsztatach twórczych – wszędzie tam powstają społeczności połączone wspólnym celem i zainteresowaniami. To może być szczególnie wartościowe dla osób zagubionych czy samotnych, szukających sposobu na samorealizację. 

Jednocześnie warto zachować czujność. Nie wszystko, co nazywa się treningiem wyobraźni, rzeczywiście ją rozwija. Istnieją grupy czy trenerzy, niekoniecznie przygotowani psychologicznie, którzy wykorzystują ludzką potrzebę bliskości i poszukiwania tożsamości jako prosty sposób na zarobek. Trzeba być ostrożnym i krytycznym wobec takich ofert. 

Twórczość może być cenną przestrzenią rozwoju, ale też nie każdemu odpowiadać. Takie warsztaty mogą nam się zwyczajnie nie spodobać i to też jest okej. Wtedy warto dalej szukać czegoś, co da nam możliwość działania dla czystej przyjemności. 

Małgorzata Osowiecka-Szczygieł. Poetka, psycholożka i wykładowczyni, doktorka nauk społecznych. Pracuje na Uniwersytecie SWPS w Sopocie. Naukowo zajmuje się wpływem odbioru poezji na myślenie twórcze. Wydała dwie książki poetyckie: "Plama na świecie" (Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie, 2023) oraz "Molochy i mola" (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Oddział w Łodzi, 2024). 

Maria Organ. Dziennikarka, redaktorka, trenerka storytellingu. Zanurzona w świecie milenialsów najczęściej pisze o swoim pokoleniu, psychologii i książkach. Prowadzi warsztaty z pisania historii osobistych i biznesowych, podczas których pomaga zmieniać codzienne doświadczenia w inspirujące opowieści. Kontakt do autorki i zapisy na warsztaty na www.mariaorgan.com.