Dlaczego bachata wzbudziła w Polakach tak dużo emocji?
Bo tańczy ją Anna Lewandowska i to o nią w tych wzbudzonych emocjach chodzi. Cokolwiek ona robi, zamieniane jest w gorący i chętnie komentowany temat. Bachata nie stała się popularna dopiero wtedy, kiedy zaczęła ją tańczyć Ania. Była w Polsce tańczona już kilkanaście lat temu, mamy instruktorów i tancerzy świetnych w tym gatunku. Ale mniej się o tym tańcu mówiło i rzeczywiście to właśnie Anna Lewandowska go spopularyzowała.
I powinniśmy być jej za tę reklamę wdzięczni. Bo ludzie dowiedzieli się o istnieniu bachaty, a część poszła na kursy i zajęcia – liczba kursów i obłożenie grafiku instruktorów może świadczyć o tym, że to całkiem spora grupa ludzi.
Gdyby tańczyła tango, które jest oparte na innych emocjach – na smutku, złości i żalu – a nie bachatę, która jest czystą zmysłowością, to też by się o tym mówiło?
Tak, jestem tego pewna. A my rozmawiałybyśmy teraz o tangu, a nie o bachacie. Moje kursantki na zajęciach proszą mnie: Pani Iwono, a zrobimy bachatę, tę, co ją Ania tańczy? Wszystko, co robi Anna Lewandowska, rezonuje.
A może emocje wokół tańca Anny Lewandowskiej wynikają z tego, że w sensualnym tańcu partneruje jej obcy, przystojny, młody i witalny mężczyzna, który jest jej trenerem?
W ten sposób myślą ludzie, którzy nie znają i nie rozumieją tańca. Bachata pochodzi z Dominikany, ale jej najbardziej zmysłowa wersja wykształciła się w Hiszpanii. Ania, mieszkając w Barcelonie, tańczy tę właśnie wersję.
Jeśli widz ma wrażenie namiętności między partnerami, to świetnie, bo oznacza to, że taniec był naprawdę dobry. Taka powinna być bachata – sugerująca, że partnerzy dali się ponieść swoim ciałom, zmysłom i muzyce.
Widziałam tańce Anny Lewandowskiej i proszę mi wierzyć, one są naprawdę bardzo delikatne, ostrożne, nieprzekraczające granic, zatańczone z klasą. Ania jest w tańcu zachowawcza i grzeczna.
Jeśli zaś chodzi o partnera, zastanawiam się, z kim ma niby tańczyć? Z mężem, który pewnie nie ma czasu? Skoro taniec stał się jej pasją, hobby, w którym chce się doskonalić, to z kim ma tańczyć? A gdyby Robert grał w tenisa z trenerem, a nie z żoną, to też byłyby takie kontrowersje? On miałby partnera do tenisa, ona ma do tańca. Nie chcę martwić oburzonych, ale może być gorzej, bo partnerzy w tańcu będą się zmieniać, bo są szkolenia, kursy, campy, wyjścia do klubów. A że Hiszpanie bywają przystojni, to chyba tylko sytuacja na plus.
Tak na serio, to Robert Lewandowski może być spokojny o żonę i może być z niej dumny. Bachatę można bowiem zatańczyć tak, że partnerzy dosłownie przylegają do siebie ciałami, a w tańcu jedna noga partnera znajduje się pomiędzy udami kobiety i odwrotnie, utrzymują też kontakt wzrokowy. I tak ma być, taki to jest właśnie taniec.
Złości mnie, że tak tego biednego Roberta nakręcają. Ale myślę, że on zna swoją wartość, wie, o co w tańcu chodzi, i w żaden sposób takie kontrowersje na niego nie wpływają.
W wywiadzie udzielonym Monice Olejnik powiedział, że w Polsce brakuje nam tanecznego obycia. Czyli nie wiemy, że w Hiszpanii takie sesje taneczne są na porządku dziennym.
I ma rację! Jakieś 30 lat temu po turnieju tańca we Włoszech organizator zaprosił nas, uczestników konkursu, na dyskotekę merengue pod gołym niebem. Stałam sobie z boku i patrzyłam na tańczących ludzi, gdy nagle podbiegł do mnie chłopak, złapał mnie za ręce i porwał do tańca. Tak mnie mocno przycisnął, że ledwo oddech łapałam.
Po bardzo zmysłowym i gorącym tańcu ukłonił się, podziękował i pobiegł zatańczyć z inną kobietą. W Polsce taki taniec oznaczałby chyba konieczność natychmiastowego zamążpójścia.
Przyznaję, że byłam wtedy w szoku, ale tam wszyscy tak tańczyli i romansów z tego nie było. Taki to był po prostu taniec. Może tak jak ja wtedy na uliczne merengue, tak teraz Polacy reagują na bachatę?
Co wyróżnia ten konkretny taniec?
Wszystkie tańce latynoskie, w tym bachata, są sensualne, o lekko erotycznym podtekście, chociaż rumba jest w tym zestawieniu bardziej romantyczna i erotyczna. Bachata ma wiele różnych stylów tanecznych i łatwo w niej znaleźć swój ulubiony. Ona może być wesoła, energetyczna, zabawna, frywolna, ale także zmysłowa i namiętna czy elegancka i z klasą. Są szybsze wersje, wolniejsze – tancerz sam wybiera, w którą stronę chce iść.
W tym tańcu wybija się także muzyka – jak ją słyszę, to od razu pojawia mi się uśmiech na twarzy, bo jest w niej lekkość i dosłownie czuć słońce.
Na tle innych tańców wersja początkowa bachaty nie jest trudna do opanowania. Kroku podstawowego nauczyłabym cię w 30 sekund. Co ważne, wystarczą dwa–trzy kroki i już można się tym tańcem cieszyć.
Szukam jeszcze źródła kontrowersji innego niż postać Lewandowskiej. Może w bachacie symbolicznie zamyka się niemile widziana przez bardziej konserwatywne grona emancypacja kobiet i podążanie za potrzebami, chęcią rozwoju? Mój dawny znajomy, streszczając swoje życie, powiedział, że wydawało mu się, że ma dobry związek, a potem żona zaproponowała kurs bachaty, on odmówił i... się rozwiedli.
Ta potrzeba kobiet jest realizowana nie tylko w bachacie, ale też w kursach latino solo, gdzie kobieta tańczy własny układ, i w tańcu w ogóle. Kobiety chcą tańczyć, wyzwolić się spod podporządkowania i uwiązania. Zwłaszcza pokolenie kobiet, które w dzieciństwie i młodości były strofowane, żeby prosto siedzieć, nóżki trzymać razem i się uśmiechać.
Kultura latynoska jest swobodniejsza, taniec pozwala nam ją poczuć. Daje swobodę, uśmiech, kontakt z ciałem. Wiele kobiet mówi mi, że w tańcu odnajdują swoją kobiecość.
Polska pod względem położenia geograficznego nie sprzyja kręceniu biodrami w spódnicach z rozcięciem w klubach pod gołym niebem, ale trochę słońca możemy sobie zafundować, właśnie ucząc się tańca i później tańcząc.
Jak w takim razie w Polsce wypada tańczyć?
Z doświadczenia z kursów wiem, że nie ma zbyt wielu mężczyzn, którzy "pozwalają", by ich partnerki chodziły na tańce z innymi partnerami. U panów są obawy, że w parze zaiskrzy. Ale na kajakach też może zaiskrzyć, nie trzeba tańczyć, wystarczy wiosłować. (śmiech)
Mężczyźni się boją, że kobieta się zauroczy tancerzem, że on wypadnie na tle innych słabiej, a przecież dopiero uczy się tańca. Może z zazdrości i lęku nie chcą puścić kobiety na kurs. Ci odważniejsi idą z partnerką i z nią tańczą.
Uważam, że w Polsce wstydzimy się tańczyć, a jak już ruszamy na parkiet, to po kilku głębszych. Tylko wtedy już koordynacja robi się gorsza, pojawiają się popisy. W Polsce tańczą ręce, a w ciepłych krajach biodra.
Nawet jak ludzie tańczą w dyskotekach, to w kręgu, przestępując z nogi na nogę i ruszając ramionami. Przekłada się to na taniec usia-siusia w parze, który polega na szarpaniu partnerki na boki. Sprzyja mu muzyka disco polo, w rytmie 1/2, w której nie ma ruchu całym ciałem, tylko nogami.
Ale widzę też ogromną zmianę – dzięki od lat funkcjonującym programom tanecznym w telewizji powstała rzesza osób, które myślą zarówno o tańcu, jak i o kulturze tanecznej, które chodzą na kursy, inaczej traktują tę aktywność. Inicjatorkami takiego podejścia są często kobiety, ale to wynika z tego, że kobiety w ogóle się ruszyły i zaczęły żyć.
Przejście z tańca usia-siusia do tańca na kursie wymaga chyba przełamania się?
O tak! Kiedy na kursach mówię mężczyznom, żeby poruszali bardziej bioderkami, dupcią, to są zawstydzeni. Kręcenie dupką jest niemęskie i trudno się im przełamać – w ciele i w głowie. Bioderka się rozluźniają z czasem, ale na początku łatwo rzeczywiście nie jest.
Chyba jedną z zalet tańca jest przeniesienie emocji z tańca na życie?
Jesteśmy spięci, zestresowani, pędzący. Mało cieszymy się i doceniamy chwilę, niewystarczająco rozkoszujemy się życiem. Tańczysz?
Nie, jeżdżę konno.
Też dobrze, bo pewnie sama tego doświadczasz, że kiedy mamy jakąś pasję, to czy tańcząc, czy galopując, czy grając w tenisa, sprawiamy, że świat wokół przestaje istnieć. Nie ma zmartwień, problemów, pracy, męża, dzieci. W tańcu jest partner (albo i nie) i muzyka. Taniec może być jak czynna, bo ruchowa, medytacja. Ważne jest odrywanie się od codzienności, bo mózg musi odpoczywać.
W tańcu pracują obie półkule mózgowe, bo jest i część artystyczna, związana z muzyką, i matematyczna – kontrolująca kroki i układ.
Zimą zdarza się, że kursanci mówią, jak im się nie chciało przyjść na zajęcia, bo zimno, ciemno, mokro i wieje, a kończą szczęśliwi, uśmiechnięci od ucha do ucha. Taniec się przekłada z ciała na głowę.
Ciekawe, my widzimy w tańcu sexy ruchy, a za nimi stoi przecież bardzo konkretny, wyćwiczony układ, wycyzelowany w najmniejszym detalu.
Tańczyłam kiedyś krótki układ z Rafałem Maserakiem w "Tańcu z gwiazdami", po którym wmawiano nam romans. Zanim jednak pokazaliśmy ten pełen zmysłowości i namiętności taniec, długo ćwiczyliśmy rozpisany krok po kroku układ, każdy krok, gest, ruch.
W tańcu czułam ogień między nami i w tej sekundzie ten romans był prawdą, a świat dla nas nie istniał. Rafał jest moim wychowankiem, młodszym ode mnie, świetnym mężczyzną, ale tylko partnerem w tańcu.
Ryzyko zakochania się jest.
Romanse w tańcu się zdarzają, zresztą z programu "Taniec z gwiazdami" wyszło kilka par. Ktoś, kto nie zna tańca od podszewki i wskakuje z biegu w przytulenie, bliskość, może ulec wrażeniu, że to jest prawdziwe. Jeśli podda się temu uczuciu, to rzeczywiście może się zakochać, ale w taniec trzeba wchodzić z emocjami, żeby poczuć coś więcej, wyjść z zajęć w euforii i mieć energię na dalsze życie.
Mądry partner pozwoli swojej drugiej połówce nakręcić się poza domem i być beneficjentem tej energii.
Jeden z uczestników tańczących w programie powiedział mi, że był oszołomiony, że oto na pierwsze zajęcia wchodzi piękna kobieta w obcisłym stroju i zarzuca mu nogę na ramię, mocno obejmuje. I on, dojrzały mężczyzna, musiał robić przerwy, żeby ochłonąć.
Dla obcych ludzi, którzy nie znają tematu, to może być intensywne i zaskakujące. Trzeba choć trochę poznać taniec od podszewki, żeby o nim rozmawiać.
Tancerze mają ciała, bliskość i dotyk oswojone, nie ma tu żadnych podtekstów. Romans między partnerką a partnerem trwa tylko tyle, ile trwa taniec i nie ma nic wspólnego z życiem.
Iwona Pavlović. Tancerka, międzynarodowa sędzia taneczna. Wielokrotna mistrzyni Polski w tańcu towarzyskim. Rozpoznawalność przyniosło jej sędziowanie w programach telewizyjnych: "Taniec z gwiazdami" oraz i "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami"
Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Ciekawią ją relacje między ludźmi, a zwłaszcza różnice międzypokoleniowe, lubi pisać o trendach, modach i zjawiskach. W wolnych chwilach trenuje jeździectwo.


