Rozmowa
Anna Lewandowska do tego stopnia zakochała się w bachacie, że planuje postawić na niej nogę biznesowo (Christian Bertrand / Shutterstock)
Anna Lewandowska do tego stopnia zakochała się w bachacie, że planuje postawić na niej nogę biznesowo (Christian Bertrand / Shutterstock)

Dlaczego bachata wzbudziła w Polakach tak dużo emocji?

Bo tańczy ją Anna Lewandowska i to o nią w tych wzbudzonych emocjach chodzi. Cokolwiek ona robi, zamieniane jest w gorący i chętnie komentowany temat. Bachata nie stała się popularna dopiero wtedy, kiedy zaczęła ją tańczyć Ania. Była w Polsce tańczona już kilkanaście lat temu, mamy instruktorów i tancerzy świetnych w tym gatunku. Ale mniej się o tym tańcu mówiło i rzeczywiście to właśnie Anna Lewandowska go spopularyzowała.

I powinniśmy być jej za tę reklamę wdzięczni. Bo ludzie dowiedzieli się o istnieniu bachaty, a część poszła na kursy i zajęcia – liczba kursów i obłożenie grafiku instruktorów może świadczyć o tym, że to całkiem spora grupa ludzi.

Gdyby tańczyła tango, które jest oparte na innych emocjach – na smutku, złości i żalu – a nie bachatę, która jest czystą zmysłowością, to też by się o tym mówiło?

Tak, jestem tego pewna. A my rozmawiałybyśmy teraz o tangu, a nie o bachacie. Moje kursantki na zajęciach proszą mnie: Pani Iwono, a zrobimy bachatę, tę, co ją Ania tańczy? Wszystko, co robi Anna Lewandowska, rezonuje. 

Anna Lewandowska wzbudza kontrowersje - cokolwiek robi (Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl)

A może emocje wokół tańca Anny Lewandowskiej wynikają z tego, że w sensualnym tańcu partneruje jej obcy, przystojny, młody i witalny mężczyzna, który jest jej trenerem?

W ten sposób myślą ludzie, którzy nie znają i nie rozumieją tańca. Bachata pochodzi z Dominikany, ale jej najbardziej zmysłowa wersja wykształciła się w Hiszpanii. Ania, mieszkając w Barcelonie, tańczy tę właśnie wersję.

Jeśli widz ma wrażenie namiętności między partnerami, to świetnie, bo oznacza to, że taniec był naprawdę dobry. Taka powinna być bachata – sugerująca, że partnerzy dali się ponieść swoim ciałom, zmysłom i muzyce.

Widziałam tańce Anny Lewandowskiej i proszę mi wierzyć, one są naprawdę bardzo delikatne, ostrożne, nieprzekraczające granic, zatańczone z klasą. Ania jest w tańcu zachowawcza i grzeczna.

Jeśli zaś chodzi o partnera, zastanawiam się, z kim ma niby tańczyć? Z mężem, który pewnie nie ma czasu? Skoro taniec stał się jej pasją, hobby, w którym chce się doskonalić, to z kim ma tańczyć? A gdyby Robert grał w tenisa z trenerem, a nie z żoną, to też byłyby takie kontrowersje? On miałby partnera do tenisa, ona ma do tańca. Nie chcę martwić oburzonych, ale może być gorzej, bo partnerzy w tańcu będą się zmieniać, bo są szkolenia, kursy, campy, wyjścia do klubów. A że Hiszpanie bywają przystojni, to chyba tylko sytuacja na plus. 

Sesje bachaty tańczone pod gołym niebem w Barcelonie (Rajek/Shutterstock)

Tak na serio, to Robert Lewandowski może być spokojny o żonę i może być z niej dumny. Bachatę można bowiem zatańczyć tak, że partnerzy dosłownie przylegają do siebie ciałami, a w tańcu jedna noga partnera znajduje się pomiędzy udami kobiety i odwrotnie, utrzymują też kontakt wzrokowy. I tak ma być, taki to jest właśnie taniec. 

Złości mnie, że tak tego biednego Roberta nakręcają. Ale myślę, że on zna swoją wartość, wie, o co w tańcu chodzi, i w żaden sposób takie kontrowersje na niego nie wpływają.
Robert Lewandowski zapewnia, że także lub tańczyć i na zajęciach bachaty bywał (Christian Bertrand/Shutterstock)

W wywiadzie udzielonym Monice Olejnik powiedział, że w Polsce brakuje nam tanecznego obycia. Czyli nie wiemy, że w Hiszpanii takie sesje taneczne są na porządku dziennym. 

I ma rację! Jakieś 30 lat temu po turnieju tańca we Włoszech organizator zaprosił nas, uczestników konkursu, na dyskotekę merengue pod gołym niebem. Stałam sobie z boku i patrzyłam na tańczących ludzi, gdy nagle podbiegł do mnie chłopak, złapał mnie za ręce i porwał do tańca. Tak mnie mocno przycisnął, że ledwo oddech łapałam.

Po bardzo zmysłowym i gorącym tańcu ukłonił się, podziękował i pobiegł zatańczyć z inną kobietą. W Polsce taki taniec oznaczałby chyba konieczność natychmiastowego zamążpójścia.

Przyznaję, że byłam wtedy w szoku, ale tam wszyscy tak tańczyli i romansów z tego nie było. Taki to był po prostu taniec. Może tak jak ja wtedy na uliczne merengue, tak teraz Polacy reagują na bachatę?

Zobacz wideo Lewandowska: Taniec może niesamowicie zmienić sylwetkę

Co wyróżnia ten konkretny taniec?

Wszystkie tańce latynoskie, w tym bachata, są sensualne, o lekko erotycznym podtekście, chociaż rumba jest w tym zestawieniu bardziej romantyczna i erotyczna. Bachata ma wiele różnych stylów tanecznych i łatwo w niej znaleźć swój ulubiony. Ona może być wesoła, energetyczna, zabawna, frywolna, ale także zmysłowa i namiętna czy elegancka i z klasą. Są szybsze wersje, wolniejsze – tancerz sam wybiera, w którą stronę chce iść. 

Jeśli widać płomienie, to znaczy, że taniec nas przekonał, a nie, że parę łączy romans (Alex Goncharov/Shutterstock) , Kursy tańca, potańcówki, obozy taneczne, warsztaty - w ich czasie zmieniają się partnerzy (Mirko Macari/Shutterstock)

W tym tańcu wybija się także muzyka – jak ją słyszę, to od razu pojawia mi się uśmiech na twarzy, bo jest w niej lekkość i dosłownie czuć słońce. 

Na tle innych tańców wersja początkowa bachaty nie jest trudna do opanowania. Kroku podstawowego nauczyłabym cię w 30 sekund. Co ważne, wystarczą dwa–trzy kroki i już można się tym tańcem cieszyć. 

Szukam jeszcze źródła kontrowersji innego niż postać Lewandowskiej. Może w bachacie symbolicznie zamyka się niemile widziana przez bardziej konserwatywne grona emancypacja kobiet i podążanie za potrzebami, chęcią rozwoju? Mój dawny znajomy, streszczając swoje życie, powiedział, że wydawało mu się, że ma dobry związek, a potem żona zaproponowała kurs bachaty, on odmówił i... się rozwiedli.

Ta potrzeba kobiet jest realizowana nie tylko w bachacie, ale też w kursach latino solo, gdzie kobieta tańczy własny układ, i w tańcu w ogóle. Kobiety chcą tańczyć, wyzwolić się spod podporządkowania i uwiązania. Zwłaszcza pokolenie kobiet, które w dzieciństwie i młodości były strofowane, żeby prosto siedzieć, nóżki trzymać razem i się uśmiechać.

Bachata to taniec bardzo zmysłowy (Alex Goncharov/Shutterstock)

Kultura latynoska jest swobodniejsza, taniec pozwala nam ją poczuć. Daje swobodę, uśmiech, kontakt z ciałem. Wiele kobiet mówi mi, że w tańcu odnajdują swoją kobiecość. 

Polska pod względem położenia geograficznego nie sprzyja kręceniu biodrami w spódnicach z rozcięciem w klubach pod gołym niebem, ale trochę słońca możemy sobie zafundować, właśnie ucząc się tańca i później tańcząc.

 Jak w takim razie w Polsce wypada tańczyć?

 Z doświadczenia z kursów wiem, że nie ma zbyt wielu mężczyzn, którzy "pozwalają", by ich partnerki chodziły na tańce z innymi partnerami. U panów są obawy, że w parze zaiskrzy. Ale na kajakach też może zaiskrzyć, nie trzeba tańczyć, wystarczy wiosłować. (śmiech)

Mężczyźni się boją, że kobieta się zauroczy tancerzem, że on wypadnie na tle innych słabiej, a przecież dopiero uczy się tańca. Może z zazdrości i lęku nie chcą puścić kobiety na kurs. Ci odważniejsi idą z partnerką i z nią tańczą.

Ręce w górę! Taniec biodrami nie jest domeną Polaków (shulers/Shutterstock) , W naszej kulturze tańczymy raczej osobno, niż w parach (Fot. Grzegorz Bukała / Agencja Wyborcza.pl)

Uważam, że w Polsce wstydzimy się tańczyć, a jak już ruszamy na parkiet, to po kilku głębszych. Tylko wtedy już koordynacja robi się gorsza, pojawiają się popisy. W Polsce tańczą ręce, a w ciepłych krajach biodra.

Nawet jak ludzie tańczą w dyskotekach, to w kręgu, przestępując z nogi na nogę i ruszając ramionami. Przekłada się to na taniec usia-siusia w parze, który polega na szarpaniu partnerki na boki. Sprzyja mu muzyka disco polo, w rytmie 1/2, w której nie ma ruchu całym ciałem, tylko nogami. 

Ale widzę też ogromną zmianę – dzięki od lat funkcjonującym programom tanecznym w telewizji powstała rzesza osób, które myślą zarówno o tańcu, jak i o kulturze tanecznej, które chodzą na kursy, inaczej traktują tę aktywność. Inicjatorkami takiego podejścia są często kobiety, ale to wynika z tego, że kobiety w ogóle się ruszyły i zaczęły żyć.

Przejście z tańca usia-siusia do tańca na kursie wymaga chyba przełamania się?

 O tak! Kiedy na kursach mówię mężczyznom, żeby poruszali bardziej bioderkami, dupcią, to są zawstydzeni. Kręcenie dupką jest niemęskie i trudno się im przełamać – w ciele i w głowie. Bioderka się rozluźniają z czasem, ale na początku łatwo rzeczywiście nie jest.

 Chyba jedną z zalet tańca jest przeniesienie emocji z tańca na życie?

Jesteśmy spięci, zestresowani, pędzący. Mało cieszymy się i doceniamy chwilę, niewystarczająco rozkoszujemy się życiem. Tańczysz?

 Nie, jeżdżę konno.

Iwona Pavlović przekonuje, że taniec to aktywność dobra dla ciała i głowy (Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Wyborcza.pl)

Też dobrze, bo pewnie sama tego doświadczasz, że kiedy mamy jakąś pasję, to czy tańcząc, czy galopując, czy grając w tenisa, sprawiamy, że świat wokół przestaje istnieć. Nie ma zmartwień, problemów, pracy, męża, dzieci. W tańcu jest partner (albo i nie) i muzyka. Taniec może być jak czynna, bo ruchowa, medytacja. Ważne jest odrywanie się od codzienności, bo mózg musi odpoczywać.

W tańcu pracują obie półkule mózgowe, bo jest i część artystyczna, związana z muzyką, i matematyczna – kontrolująca kroki i układ. 

Zimą zdarza się, że kursanci mówią, jak im się nie chciało przyjść na zajęcia, bo zimno, ciemno, mokro i wieje, a kończą szczęśliwi, uśmiechnięci od ucha do ucha. Taniec się przekłada z ciała na głowę.

Ciekawe, my widzimy w tańcu sexy ruchy, a za nimi stoi przecież bardzo konkretny, wyćwiczony układ, wycyzelowany w najmniejszym detalu.

Tańczyłam kiedyś krótki układ z Rafałem Maserakiem w "Tańcu z gwiazdami", po którym wmawiano nam romans. Zanim jednak pokazaliśmy ten pełen zmysłowości i namiętności taniec, długo ćwiczyliśmy rozpisany krok po kroku układ, każdy krok, gest, ruch. 

 

W tańcu czułam ogień między nami i w tej sekundzie ten romans był prawdą, a świat dla nas nie istniał. Rafał jest moim wychowankiem, młodszym ode mnie, świetnym mężczyzną, ale tylko partnerem w tańcu. 

Ryzyko zakochania się jest.

Romanse w tańcu się zdarzają, zresztą z programu "Taniec z gwiazdami" wyszło kilka par. Ktoś, kto nie zna tańca od podszewki i wskakuje z biegu w przytulenie, bliskość, może ulec wrażeniu, że to jest prawdziwe. Jeśli podda się temu uczuciu, to rzeczywiście może się zakochać, ale w taniec trzeba wchodzić z emocjami, żeby poczuć coś więcej, wyjść z zajęć w euforii i mieć energię na dalsze życie.

Mądry partner pozwoli swojej drugiej połówce nakręcić się poza domem i być beneficjentem tej energii. 
Iwona Pavlović jest jurorką w programie 'Taniec z Gwiazdami' od początku jego emisji w Polsce (Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Wyborcza.pl)

Jeden z uczestników tańczących w programie powiedział mi, że był oszołomiony, że oto na pierwsze zajęcia wchodzi piękna kobieta w obcisłym stroju i zarzuca mu nogę na ramię, mocno obejmuje. I on, dojrzały mężczyzna, musiał robić przerwy, żeby ochłonąć.

Dla obcych ludzi, którzy nie znają tematu, to może być intensywne i zaskakujące. Trzeba choć trochę poznać taniec od podszewki, żeby o nim rozmawiać.

Tancerze mają ciała, bliskość i dotyk oswojone, nie ma tu żadnych podtekstów. Romans między partnerką a partnerem trwa tylko tyle, ile trwa taniec i nie ma nic wspólnego z życiem.

Iwona Pavlović. Tancerka, międzynarodowa sędzia taneczna. Wielokrotna mistrzyni Polski w tańcu towarzyskim. Rozpoznawalność przyniosło jej sędziowanie w programach telewizyjnych: "Taniec z gwiazdami" oraz i "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami"

Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Ciekawią ją relacje między ludźmi, a zwłaszcza różnice międzypokoleniowe, lubi pisać o trendach, modach i zjawiskach. W wolnych chwilach trenuje jeździectwo.