Wkrótce zasiądziemy przy wigilijnym stole. Choć niechętnie się do tego przyznajemy, po świątecznej kolacji w wielu domach zaczną się plotki i ploteczki.
Plotka towarzyszy nam od zarania dziejów i chyba będzie towarzyszyć już zawsze. Angielskie gossip odsyła nas do staroangielskiego godsibb, czyli "opiekun, przyjaciel rodziny". Możemy więc uznać, że plotkowanie miało tylko pierwotnie pozytywne konotacje. Odnosiło się do bliskich relacji i miało chronić rodzinę. Podobnie jak dzisiaj wskazywano, komu można zaufać, i ostrzegano, na kogo należy uważać. Gdybyśmy chcieli szukać źródłosłowu w języku polskim, to sprawa jest bardziej skomplikowana. Trzeba się cofnąć do XV wieku i odnaleźć słowa "plotę", "splatać", "wyplatać". I to w wielu znaczeniach, bo to mogło być zarówno plecenie snopa siana, jak i plecenie warkoczy. Dlaczego o tym mówię? Bo później pojawia się antonim "rozplotkować", który mówi o tym, że coś rozplatamy, rozsiewamy, roznosimy.
To nie brzmi specjalnie pozytywnie.
Plotka, gdy już powstanie, jest przekazywana z ust do ust. A to sprzyja różnym modyfikacjom, bo nie zawsze dokładnie pamiętamy, co wcześniej usłyszeliśmy. Dopowiadamy więc sobie szczegóły, bo gdy ludzki mózg czegoś nie wie, szuka wyjaśnienia w swojej dotychczasowej wiedzy. Ale nie oznacza to od razu, że plotka musi być czymś, co ma kogoś urazić albo zniesławić! Mimo kiepskiej reputacji pełni wiele funkcji, dzięki którym możemy zaspokajać nasze ludzkie potrzeby.
Na przykład jakie?
Człowiek to istota społeczna, a poczta pantoflowa to przede wszystkim podstawowy sposób budowania życia społecznego i poczucia wspólnoty. Zgodnie z definicją plotka to po prostu wymiana informacji o osobach nieobecnych dzielona w gronie bliskich osób, które darzą się wzajemnym zaufaniem. Zatem jej podstawową funkcją jest funkcja informacyjna. Rodzina zasiadająca przy świątecznym stole będzie tu dobrym przykładem, bo zwykle plotkujemy o osobach dla nas ważnych albo funkcjonujących w naszym kręgu. Podczas wigilii możemy powiedzieć: "Ta nasza Marysia nie przyjechała w tym roku na święta, bo pojechała do Tunezji", i to będzie właśnie funkcja informacyjna.
Plotkowanie rzadko kończy się na tym etapie.
Owszem, bo plotka ma zwykle charakter ocenny. W ten sposób sprawdzamy, czy inni ludzie oceniają sytuację podobnie do nas. Można więc powiedzieć: "Ta nasza Marysia nie przyjechała na tegoroczne świąteczne spotkanie, bo postanowiła spędzić ten czas zgodnie ze sobą. Uwielbia słońce, więc wybrała się do Tunezji". Jeśli podamy informację w ten sposób, plotka będzie miała pozytywne zabarwienie.
Ta ocena może być też mniej pozytywna…
Tak, można też powiedzieć: "Ta nasza Marysia pojechała sobie na plażę do Tunezji, zamiast pojawić się na rodzinnym spotkaniu. A przecież to podstawowa wartość, że rodzina spędza święta razem!". W tym przypadku plotka nie tylko przekazuje informację i ocenę, lecz także spełnia trzecią funkcję: potwierdza wspólne wartości wyznawane przez grupę i je ugruntowuje. Tak sformułowana plotka pokazuje, co jest ważne dla naszej rodziny. Gdy mówimy o zachowaniu osoby nieobecnej, upewniamy się, że reszta rodziny widzi sytuację podobnie. Jeśli nikt nie protestuje, to utwierdzamy się we własnym przekonaniu. A wspólne przekonania i wartości wzmacniają poczucie przynależności do grupy. Głównym celem takiego plotkowania, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, jest budowanie poczucia wspólnoty i wzmacnianie więzi. Podobnie może to wyglądać w grupie przyjaciół.
Do czego jeszcze służą nam plotki?
Mogą pełnić funkcję mitologizacji. Pamięta pani plotki dotyczące Anny Jantar? Po tragicznej śmierci artystki w wypadku lotniczym zaczęła krążyć opowieść, jakoby piosenkarka nadal żyła, porwana do haremu. Taki przekaz w pewnym sensie idealizował i gloryfikował Annę Jantar. Sugerował, że była tak piękna i wyjątkowa, że ktoś pragnął mieć ją na własność. Mitologizacja najczęściej dotyczy osób publicznych, ale może funkcjonować też w rodzinnym gronie.
W jaki sposób?
Obserwując powtarzalne zachowania poszczególnych członków rodziny, zaczynamy budować mity wokół ich postaci. Kuzyn, który na każde święta pojawia się z inną partnerką, staje się wiecznym podrywaczem. Trochę nieporadny, ale poczciwy wujek zostaje rodzinnym safandułą. A w przypadku ciotki, która jest zawsze gotowa do krytycznych komentarzy, tworzy się mit rodzinnej hetery. Tworzenie takich mitów buduje wspólną opowieść dla wszystkich członków rodziny. Dzięki temu mogą oni dzielić historie, co znów służy wzmacnianiu bliskości i więzi. Ale plotka może też służyć temu, aby dowartościować samego siebie.
Jak to? Plotkowanie cieszy się przecież złą sławą.
Osoba, która jest źródłem plotki, wyróżnia się i zyskuje uznanie, bo posiada walutę społeczną, którą jest informacja. Staje się ceniona w grupie, bo ma dostęp do tajemnic niedostępnych dla całej reszty. Powiedzmy, że siostra nieobecnej podczas wigilii Marysi wyjawi, że ta za chwilę obejmie stanowisko dyrektorki generalnej w korporacji. Wówczas cała rodzina będzie słuchać jej z zaciekawieniem i dopytywać o szczegóły. Ten fenomen doskonale można obserwować w środowisku zawodowym. Osoba, która rozsiewa plotki dotyczące zmian w firmie czy nadchodzących awansów, uzyskuje miano posiadacza kluczowych informacji, nawet jeśli ostatecznie okazuje się, że plotka była nieprawdziwa. Przyznaje się jej status osoby, która ma bezpośredni dostęp do źródła wiedzy. A to z kolei sugeruje, że ma bliskie relacje z tymi, którzy mają władzę, co ostatecznie przekłada się na wysoką pozycję w firmowej hierarchii.
A rozpuszczanie plotek o innych, żeby lepiej wypaść na ich tle?
Psychologowie nazywają to funkcją oczyszczającą plotki. Gdy sami borykamy się z jakimś problemem, na przykład ze zdradą w małżeństwie, plotkujemy, że ktoś z naszego bliskiego kręgu dopuścił się podobnego czynu. Taka plotka działa na podstawie znanego nam z psychologii przeniesienia. W ten sposób przesuwamy winę na kogoś innego, żeby móc sobie emocjonalnie poradzić z własnym zachowaniem.
Choć obecnie chyba najczęściej dokonujemy takiego przeniesienia w sytuacji, gdy brakuje nam ugruntowanej wiedzy na jakiś temat. Swój brak przenosimy na kogoś innego. Podkreślamy, że sami znamy się na rzeczy. Plotki dotyczące cudzej niekompetencji pozwalają nam zachować pozory pewności siebie, która w dzisiejszym świecie bywa bardzo krucha.
Czy jednym plotkowanie idzie lepiej, a innym gorzej?
Faktycznie plotka może mieć różną jakość i być opowiadana w sposób bardziej lub mniej fabularny.
Znaczy być bardziej albo mniej zmyślona?
Powiedziałabym ubarwiona, ma bowiem narracyjny charakter. Im większe kompetencje językowe posiada osoba rozpowszechniająca plotkę, tym fabularyzowanie może być większe. W wyniku badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Michigan pokazała się ciekawa tendencja: im ktoś jest mniej wykształcony, tym bardziej skłonny do przedstawiania plotek w sposób bardziej zgodny z tym, co nazywamy prawdą. A to dlatego, że osoba o mniejszym zasobie wiedzy będzie miała trudności w stworzeniu spójnej, fabularyzowanej opowieści. Innymi słowy, osoba mniej wykształcona może mieć tendencję do bardziej bezpośredniego opowiadania. Paradoksalnie to fabularyzacja sprawia, że plotki stają się bardziej wiarygodne. Nie ma dowodów na to, że coś zaistniało, ale nie ma też dowodów, że nie zaistniało.
Plotka głosi, że kobiety plotkują więcej niż mężczyźni, bo socjalizacja sprawiła, że są bardziej komunikatywne.
To akurat nieprawda. Z badań (ankiety firmy OnePoll) wynika, że panowie przeznaczają na plotkowanie 76 minut dziennie, a to 20 minut więcej niż panie.
Wiadomo, czego dotyczą te plotki?
Z badań prof. Robina Dunbara (Uniwersytet w Liverpoolu) oraz zespołu prof. Mariusza Jędrzejki wynika, że panowie szczególnie lubią plotkować o swoich przyjaciołach znanych ze skłonności do spożywania alkoholu. Dalej plasują się plotki informacyjne dotyczące miejsca pracy i zajęć zawodowych. Kiedy podczas rodzinnego spotkania przy stole powstają podgrupy, panowie najprawdopodobniej plotkują w nich o technologii i poruszają tematy dotyczące wspólnych znajomych. Dalej na liście tematów męskich plotek znajdują się koleżanki z pracy, za nimi seksowne koleżanki z pracy, a później relacje dotyczące seksu. Na końcu listy, przynajmniej zgodnie z deklaracjami padającymi w badaniach, znajdują się zarobki i szefowie.
A o czym najchętniej plotkują kobiety?
Podobnie jak mężczyźni, gdy kobiety inicjują plotki, zaczynają od rozmów o innych kobietach z własnego środowiska. Kolejno plasują się plotki informacyjne, ale w przypadku kobiet zwykle dotyczą tego, jak prowadzić dom. Podczas rodzinnych spotkań następuje wymiana przepisów, rekomendacje najlepszych środków czystości i dzielenie się domowymi trikami. W dalszej kolejności tematem rozmów stają się problemy w związkach, ale nie własnych, tylko cudzych! Na przykład osób, które akurat nie uczestniczą w spotkaniu albo siedzą przy drugim końcu stołu i nie mogą usłyszeć tego, o czym akurat mówimy. Na końcu listy pojawiają się polecane seriale, dalej niestety nadwaga kobiet, a na końcu wątki teściów i sławnych osób.
Brzmi mocno stereotypowo. Sama najczęściej plotkuję chyba o tempie życia i pracy. W imieniu koleżanek się nie wypowiem, bo chyba wciąż niewiele osób przyznaje się do plotkowania.
Plotkujemy wszyscy, ponieważ to zaspokaja naszą potrzebę bycia poinformowanym. Według badań prowadzonych na Uniwersytecie Kalifornijskim aż 70 proc. naszych rozmów dotyczy osób nieobecnych, podczas gdy jedynie 14 proc. skupia się ściśle na temacie rozmowy. Nawet w sytuacjach formalnych, takich jak załatwianie spraw służbowych lub urzędowych, plotki stanowią istotną część dialogu. Prof. Robin Dunbar z Uniwersytetu w Liverpoolu udowodnił, że ograniczamy plotkowanie jedynie na spotkaniach biznesowych, podczas których jest ściśle określona agenda. W pozostałych przypadkach, nawet gdy temat rozmowy jest ustalony, często wkradają się drobne rozmowy towarzyskie. Wielu naukowców podkreśla, że jest to naturalne ludzkie zachowanie, z którym nie należy walczyć.
Jeśli robimy to wszyscy, to czy da się nauczyć dobrze plotkować? Są jakieś zasady, których należałoby przestrzegać?
Żeby dobrze plotkować, warto najpierw opanować sztukę budowania relacji, by ludzie chcieli z nami rozmawiać. Ważna będzie też łatwość opisywania świata, bo im większy zasób językowy, tym łatwiej rozmawiać. Natomiast jeśli chodzi o zasady, warto trzymać się etycznych standardów. To, czy plotka będzie niewinna, czy szkodliwa, zależy od intencji osoby, która ją rozpowszechnia. Jeżeli chcemy komuś zaszkodzić, celowo go skrzywdzić albo wprowadzić postronną osobę w błąd, i z tego powodu opowiadamy historie dalekie od faktów, to z mojej perspektywy będzie manipulacja bądź kłamstwo. Podobnie zresztą jest w przypadku, gdy mimo okoliczności chcemy przedstawić kogoś w znacznie korzystniejszym świetle.
Jeśli po prostu wymieniamy się informacjami i przy okazji dobrze bawimy, to najlepszy sygnał, że plotkowanie idzie nam dobrze. Plotka często pełni funkcję czysto rozrywkową i staje się inspiracją do powstawania zabawnych historii i memów. Plotki opowiadane przy rodzinnym stole też rzadko mają złośliwy charakter. Mogą być przesiąknięte elementami ironii, ale po to, by rozbawić całe towarzystwo, a nie kogoś urazić. Dlatego też czasem ubarwiamy swoje opowieści i sprawiamy, że nawet zwykłe wydarzenia stają się bardziej widowiskowe. Zagubienie bagażu podczas wakacji, perypetie związane z poszukiwaniami, a w końcu jego późniejsze odnalezienie – wszystko to opowiedziane w sensacyjny sposób może być fantastyczną rozrywką dla całej rodziny.
A jeśli nie mamy z kim plotkować, co wtedy?
Plotkowanie to świetny sposób na zwalczanie samotności. Czasami plotkujemy właśnie dlatego, że pozwala nam to nawiązać więzi i dołączyć do jakiejś grupy społecznej. Wychodzimy na klatkę schodową, spotykamy sąsiadkę i już można zagadać. Starsi ludzie często ucinają sobie pogaduszki w sklepie lub warzywniaku, bo to dla nich forma rozrywki. Dla osób pracujących w pojedynkę przez wiele godzin przy komputerze pogaduszki z innymi to świetny pretekst, by zrobić sobie przerwę. Kiedyś niemal w każdej firmie wychodziło się na papierosa, dziś kuchnia, kafeteria i inne przestrzenie wspólne to miejsca przecięcia się ciągów komunikacyjnych, w których spotykają się ludzie z różnych działów. My na uniwersytecie mamy fantastyczne miejsce spotkań dla wykładowców, gdzie świetnie się plotkuje.
O czym będziemy plotkować w tym roku przy świątecznym stole?
Jeśli założyć, że przy stole świątecznym będzie wielopokoleniowo, z pewnością będziemy rozmawiać o tej podstawowej wartości, jaką jest rodzina. Prawdopodobnie pojawią się klasyczne pytania: "kiedy ślub?","masz kogoś?". W zależności od miejsca zamieszkania i poziomu wykształcenia te rozmowy mogą nieco się różnić, ale nawet jeśli wspomniane pytania nie zostaną zadane otwarcie wobec wszystkich, prawdopodobnie pojawią się podczas plotek w mniejszych grupach. Pewnie będziemy również rozmawiać o pieniądzach, zwłaszcza w kontekście zakupu mieszkania czy nowego samochodu. Choć posiadanie auta jest powszechne w Polsce, to jednak marka i to, czy pojazd był zakupiony od dilera, czy używany, wciąż budzi sporo emocji. Możemy też krążyć wokół egzotycznych podróży, dalszej rodziny lub sąsiadów. Wątki związane z nowymi przepisami albo plotki o popularnych serialach również pewnie się pojawią. Wszyscy potrzebujemy więzi, więc niezależnie od tematu od plotki nie uciekniemy.
Dra Małgorzata Bulaszewska. Kulturoznawczyni, medioznawczyni, filmoznawczyni. Członkini Polskiego Towarzystwa Kulturoznawczego, Polskiego Towarzystwa Badań nad Filmem i Mediami oraz Komisji Medioznawczej Polskiej Akademii Umiejętności. Autorka m.in. "Wpływu kolorów na odbiór obrazu filmowego. Raport z badania" i publikacji "Płynność praktyk partycypacyjnych kultury".
Maria Organ. Dziennikarka, redaktorka, trenerka storytellingu. Zanurzona w świecie milenialsów najczęściej pisze o swoim pokoleniu, psychologii i książkach. Prowadzi warsztaty z pisania historii osobistych i biznesowych, podczas których pomaga zmieniać codzienne doświadczenia w inspirujące opowieści. Kontakt do autorki i zapisy na warsztaty na www.mariaorgan.com.


