-
"Maluchem" do raju, czyli jak Polacy wypoczywali w PRL-u
Gdyby Merkury, bóg handlu, któremu w 495 r. p.n.e. wzniesiono w Rzymie świątynię, sprawdził walizkę polskiego turysty wyjeżdżającego i przyjeżdżającego z zagranicy w okresie PRL, to byłby w najwyższym stopniu zdumiony. Poza przyborami toaletowymi i piżamą zawierała ona bowiem kompletnie inne rzeczy niż w dniu wyjazdu. Lub była pusta. Co więcej, bez pudła można by było stwierdzić, skąd wracał. O specyfice podróżowania tamtych lat opowiada Jan Głuchowski w książce "Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL".