Sztuka i design 
Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl)
Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl)

Budynek Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, który od początku budzi wiele kontrowersji, doczekał się pierwszej nagrody architektonicznej – Property Design Awards. Nagrodę przyznano w kategorii "Obiekt publiczny". Muzeum doceniono za m.in. wyjątkowe połączenie funkcjonalności, nowoczesnej estetyki i szacunku dla kontekstu miasta. Muzeum zajęło także pierwsze miejsce na liście nowych muzeów, które trzeba odwiedzić, stworzonej przez serwis Lonely Planet.

Nagrodami oczywiście trzeba się chwalić, ale jako przedstawiciel biura architektonicznego bardzo ostrożnie podchodzę do startowania w konkursach – w niektórych przypadkach mam duże wątpliwości, czy jury, które w nich zasiada, kieruje się na pewno obiektywnością w swoich ocenach. To ważne dla mnie, aby wiedzieć, że osoby, które dokonują ocen, są autorytetami w swoich dziedzinach. Co oczywiście nie oznacza, że muzeum nie jest wartościowym obiektem i nie warto go odwiedzić.

A jest?

Zawsze z dużym szacunkiem podchodzę do projektów innych architektów. To jednak oczywiste, że pojawiają się pytania co do niektórych decyzji podjętych na etapie tworzenia projektu.

Jakie?

Na przykład co do materiału, który został wykorzystany, czyli betonu. W mojej ocenie takie rozwiązanie założeń konstrukcyjnych bardzo masywnej elewacji nie jest ekonomiczne. Można by się zastanowić, czy biały beton był najlepszym wyborem. Czy podejmując taką decyzję, brano pod uwagę wpływ warunków atmosferycznych, na przykład smogu, na elewację. 

A trzeba by to zrobić?

Przy projektowaniu obiektów użyteczności publicznej, które buduje się na dziesięciolecia, należy brać pod uwagę to, jak będą się starzeć, chociażby właśnie pod wpływem działania warunków atmosferycznych. Nie może być tak, że materiał, z którego wykonano obiekt, ulega stosunkowo szybkiej degradacji i co dziesięć lat konieczny jest gruntowny remont. Nie są to rozwiązania ekonomiczne.

Budynki użyteczności publicznej mają mieć możliwość zakorzenienia się w miejscu, w którym się znajdują, zintegrowania się z otoczeniem. Nie buduje się ich z założeniem, żeby je za chwilę wyburzyć albo przekształcić w coś innego. Warto wykorzystywać materiały naturalne, które wchodzą w interakcję z otoczeniem, stają się integralną jego częścią. Są trwałe i ponadczasowe, dostosowane do idei, funkcji i założeń merytorycznych.

Dużo głosów krytyki dotyczyło tego, że gmach MSN jest po prostu nijaki. Że nie takie powinno być muzeum sztuki nowoczesnej, a kontrowersje powinna budzić raczej jego nietypowość, oryginalność, estetyczny rozmach, jak w przypadku Muzeum Guggenheima w Bilbao czy Centre Pompidou w Paryżu, które pod względem architektonicznym wyprzedziły swoje czasy.

Projekt Franka Gehry’ego [Muzeum Guggenheima – przyp. red.] emanuje oryginalnością, spektakularnością. Takie było jego założenie. Nikt się nie spodziewał, że aż tak zmieni oblicze miasta, które przed otwarciem muzeum w 1997 roku było w głębokim kryzysie. Budynek stał się katalizatorem zmian, inspirując inwestycje w infrastrukturę, turystykę i kulturę.

Muzeum Guggenheima w Bilbao (Wikimedia Commons - CC BY-SA 4.0)

Byłem tam jednak niedawno i o ile sam gmach wciąż robi ogromne wrażenie, o tyle wnętrza nie do końca pełnią swoją funkcję.

To znaczy?

Jest tam wiele niewykorzystanych przestrzeni, nieodpowiadających wszystkim potrzebom na poziomie wystawienniczym i użytkowym, a to generuje problemy ekonomiczne.

W tym konkretnym przypadku ekspresyjna forma obiektu przyćmiła funkcjonalność. Muzeum sztuki powinno być projektowane przede wszystkim z myślą o sztuce bardzo różnorodnej, której ma służyć, jego przestrzenie powinny być multifunkcjonalne.

Obecnie odchodzi się także od tworzenia spektakularnych budynków, które mają zachwycać przede wszystkim formą albo które mają być wyrazem technologicznego i cywilizacyjnego postępu, zaawansowanej inżynierii, jak na przykład realizacje Zahy Hadid. Dziś stawia się raczej na energooszczędność, umiar, przyjazność środowisku, szacunek do otoczenia, ludzi. Architekt powinien powściągnąć swoje wizjonerskie ambicje, skupić się na tym, aby projektować dojrzale, kierować się wartościami kolektywistycznymi, myśleć przyszłościowo.

Budynek CCTV Rema Koolhasa w Pekinie (Shutterstock.com) , Opus - hotel wzniesiony w sąsiedztwie słynnego drapacza chmur Burdż Chalifa w Dubaju. Projekt Zaha Hadid Architecture (Luciano Santandreu / Shutterstock)

To chyba bardzo trudne, nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co przyniesie przyszłość.

Oczywiście, że wszystkiego nie da się przewidzieć, ale dużo jednak wiemy. Na przykład to, że zmiany klimatyczne postępują bardzo szybko. Coraz ważniejsze staje się projektowanie budynków, które będą w stanie sprostać wyższym temperaturom, intensywniejszym wiatrom, powodziom czy silniejszym trzęsieniom ziemi.

Sytuacja geopolityczna również ma znaczenie w tym, jak projektuje się obiekty na lata. Żyjemy w niepewnych czasach, pytanie, czy obiekt użyteczności publicznej nie powinien również odgrywać roli chroniącej społeczność.

Pełnić funkcję schronu?

Na przykład. Obecnie myśl projektowa to myśl zbiorowa, a nie indywidualna.

Tak prestiżowe biura architektoniczne jak te stworzone przez Zahę Hadid czy Rema Koolhaasa oczywiście tworzą spektakularne projekty pod względem estetycznym. W większości przypadków jednak ich realizacje powstają w Chinach czy Arabii Saudyjskiej, które dysponują ogromnymi budżetami, w związku z tym budowane są z wielkim rozmachem.

Dlaczego akurat tam?

Bo tam kreowana jest nowa przyszłość. Na Starym Kontynencie dziś stawiamy raczej na skromność, zrównoważenie, ekonomię, proekologiczne podejście, bezpieczeństwo.

Skromnie nie musi oznaczać nieoryginalnie i bez polotu.

Oczywiście i uważam, że budynek Muzeum Sztuki Nowoczesnej spełnia te wymogi. Jest minimalistyczny, ale to nic złego. Ja bardzo lubię minimalizm, czy to w architekturze, czy chociażby w modzie. Jakbym miał projektować takie muzeum, to podobnie jak Thomas Phifer poszedłbym w tym właśnie kierunku.

Minimalistyczną formę można również ożywić wieloma ciekawymi elementami: zielenią, tarasami, balkonami, wykuszami, miejscami kawiarnianymi. Minimalistyczny język projektowania może być metaforyczny, abstrakcyjny, zawierać głęboką symbolikę.

Budynek użyteczności publicznej taki jak muzeum powinien zapraszać do siebie. Gmach MSN na ten moment jest dla mnie trochę zbyt niedostępny. Nie mam pewności, czy umieszczenie go przy samej ulicy było dobrym pomysłem – wchodzi się do niego jak do umieszczonych po drugiej stronie Marszałkowskiej domów. Odsunąłbym go nieco od ulicy, wtopiłbym w zieleń.

Ale dajmy mu szansę. Nie jesteśmy w stanie ocenić nieukończonego projektu.

Nieukończonego?

A mieliśmy okazję sprawdzić, jak prezentuje się w nim sztuka? Nie. Przed nami dopiero pierwsza wystawa. Jestem bardzo ciekawy, czy ta pusta biała przestrzeń w środku, w której dominującym elementem są geometryczne schody, będzie sprzyjać odbiorowi sztuki, będzie jej służyć.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl) , Muzeum Sztuki Nowoczesnej po otwarciu (Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl)

W przypadku muzeum sztuki to bardzo ważne, aby przestrzeń można było modelować i dostosowywać do aktualnych potrzeb związanych z organizacją wystaw, prezentacji sztuki o różnej formie, w różnych rozmiarach.

Kolejna rzecz – MSN jest częścią większego kompleksu, którego duża część jeszcze nie powstała. Mam tu na myśli nie tylko plac Centralny, gdzie mają być zasadzone drzewa, powstać miejsca odpoczynku, gdzie obecnie wszystko jest rozkopane, ale także budynek Teatru Rozmaitości, który jest nieodłącznym elementem projektu. Jego budowa dopiero się rozpoczęła. Może się okazać, że cały kompleks będzie wspaniale współgrał z otoczeniem i będzie odpowiadał na potrzeby zarówno mieszkańców, jak i przyjezdnych, ale tego wciąż nie wiemy. Projekt zagospodarowania przestrzeni wokół MSN jest naprawdę bardzo dobry.

Mamy na razie jeden biały kubik, który bierze na siebie cały ciężar krytyki. Choć to, że budzi emocje, również te negatywne, jest akurat czymś bardzo dobrym. Gorzej by było, jakby nie budził żadnych.

Czy powinno tak być, że do użytku oddawane są poszczególne części całego projektu?

(Mirosław Nizio lekko wzrusza ramionami)

Zasada jest taka: przynajmniej kilka lat potrzeba, aby budynek dojrzał, czyli aby dał wyraz funkcji, jaką miał pełnić. Aby ludzie mogli się z nim oswoić, wejść z nim w interakcję. Aby ocenić, jaki wpływ wywarł na otoczenie, na przestrzeń wokół, na miasto.

Ale kilka lat liczone od zakończenia całego projektu.

Człowiek zawsze jest w szoku, gdy nagle w jego oswojonej już przestrzeni pojawia się nowy, nietypowy element. Doskonale pamiętam, jak długo oswajałem się z obrazem Pawła Płóciennika, który kupiłem jakiś czas temu. To duży tryptyk przedstawiający trzy mistyczne, tajemnicze persony. Byłem nim zachwycony. Ale gdy już zawisł u mnie w mieszkaniu, to nie mogłem z nim obcować, bo budził we mnie duży niepokój, choć jednocześnie zachwycał zamysłem ideowym i poziomem warsztatu. Zderzyłem się ze sztuką, która mówiła do mnie językiem emocji trudnych, niepokojących. Spełniła swoją funkcję, ale jednocześnie potrzebowałem czasu, żeby osiągnąć równowagę emocjonalną.

A architektura to też sztuka.

Chyba największe kontrowersje budził budynek Centre Georges Pompidou, który obecnie uznawany jest za jedno z największych osiągnięć architektury użyteczności publicznej.

Centre Georges Pompidou (Shutterstock.com) , Centre Georges Pompidou - jeden z najbardziej udanych budynków użyteczności publicznej (Shutterstock.com)

Byłem tam wiele lat temu, ponownie odwiedziłem centrum rok temu i muszę przyznać, że ten budynek równie dobrze mógłby być wybudowany dzisiaj. Jest niesamowicie ponadczasowy i uniwersalny, spełnia absolutnie wszystkie kryteria udanego budynku użyteczności publicznej – przestrzenie wystawiennicze można dostosowywać do sztuki, a sama bryła jest oryginalna i innowacyjna. A minęło już 48 lat od jego powstania. I przede wszystkim Centre Pompidou zmieniło oblicze tej części Paryża – dzielnica, w której się mieści, stała się jednym z najżywszych punktów Paryża, na placu przy centrum odbywają się pokazy ulicznych artystów, happeningi, ludzie przychodzą odpocząć. Czy podobnie stanie się z placem Centralnym? Czas pokaże.

Które budynki w Polsce są pana zdaniem wyjątkowo udane i dobrze pełnią swoją funkcję?

Bardzo podoba mi się Centrum Kongresowe w Katowicach i budynek Muzeum Narodowego - Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie.

Dopiero też po czasie jesteśmy w stanie zobaczyć, czy dany element się sprawdził, czy może nie do końca odpowiada na potrzeby czy to ludzi, czy ekspozycji. Na szczęście w niektórych przypadkach jesteśmy w stanie to zmienić.

Centrum Dialogu Przełomy (Łukasz Wądołowski / Agencja Wyborcza.pl) , Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach (Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl)

Jakiś przykład?

Muzeum POLIN. A dokładnie wystawa stała, za której projekt i realizację odpowiada moja pracownia. Nasz zespół składał się z wielu projektantów, kuratorów, rzemieślników i artystów. To było ogromne wyzwanie, aby stworzyć przestrzeń narracyjną, która byłaby w stanie przekazać w sposób pełny, ale i możliwie łatwy do przyswojenia całą historię polskich Żydów. Po otwarciu muzeum okazało się, że treści i materiałów edukacyjnych jest po prostu za dużo. Na szczęście mieliśmy możliwość wprowadzenia zmian i dostosowania ekspozycji do potrzeb odbiorców.

Projektowanie budynków użyteczności publicznej to skomplikowany proces wymagający współpracy ze specjalistami z różnych dziedzin: teatru, sztuki, akustyki, muzyki. Wymaga głębokiej wrażliwości i dojrzałości.

Co ma pan na myśli, używając słowa "dojrzały" w kontekście projektowania?

Dojrzałe projektowanie ma przede wszystkim służyć społeczności, a nie stanowić wizytówkę architekta.

Projektując budynki użyteczności publicznej, trzeba spełnić mnóstwo kryteriów i zadowolić bardzo szeroką grupę odbiorców. Takie budynki są finansowane przez miasto, gminę czy państwo, więc muszą spełniać wszystkie najważniejsze kryteria – ideowe, architektoniczne, funkcjonalne, urbanistyczne, muszą brać pod uwagę przestrzeń, w której powstają, kontekst miejsca – historyczny, społeczny – szczególnie jeśli projektuje się miejsca pamięci, muzea martyrologii.

Zobacz wideo Maciej Stuhr, czyli aktor, nauczyciel, ojciec i dumny syn. "Czasami wystarczy być"

Muszą spełniać także kryteria ekonomiczne. Powinny być oryginalne, ale jednocześnie nie być zbyt krzykliwe, patetyczne.

To nie są prywatne inwestycje, w przypadku których priorytetem są potrzeby i widzimisię właściciela – czasem spotykamy w przestrzeni takie budynki, które w żaden sposób nie współgrają z otoczeniem.

Gdy wygrywamy jakiś konkurs, staram się zawsze spotkać z przedstawicielami miast i mieszkańcami, aby wytłumaczyć im, czym kierowałem się przy projektowaniu budynku, dlaczego użyłem takich, a nie innych środków, takiego, a nie innego języka projektowania. Większość osób niezwiązanych ze światem architektury i sztuki czy projektowania po prostu nie rozumie języka architektury i dlatego warto to tłumaczyć.

Proszę o przykład.

Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Wygraliśmy konkurs na jego budowę.

Mieszkańcom bardzo podobała się koncepcja muzeum jako chaty wiejskiej z drewna – tak wyglądał budynek Ulmów przed wojną. Większość architektów, którzy stanęli do konkursu, poszła właśnie w tę stronę i skupiła się na dość dosłownym odwzorowaniu tego domu. Nasze biuro zaproponowało także wizję chaty, ale w formie minimalistycznej, uproszczonej, która w tylnej części przechodzi w abstrakcyjny graniastosłup. Założeniem było zderzenie symbolicznej wizji domu, który kojarzy się z bezpieczeństwem, z formami wyrażającymi niepokój i zagrożenie.

Mirosław Nizio (materiały archiwalne) , Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej (materiały archiwalne)

Ogłoszono zwycięzcę konkursu. Kilka dni później dzwoni do mnie wójt: "Panie Mirku, mamy problem. Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego ten budynek tak ma wyglądać, mówią, że jest dziwny". Odpowiadam: "W porządku, proszę zorganizować spotkanie z mieszkańcami, przyjadę i zaprezentuję projekt, wszystko wytłumaczę".

I jak poszło?

Bardzo dobrze. Omówiłem wszystkie kwestie budzące kontrowersje. Mieszkańcy zrozumieli, jaki był nasz zamysł, i zaczęli doceniać projekt. Ale budynek powstał i pojawił się kolejny problem.

Jaki?

Został pokryty surową blachą, a w projekcie był w kolorze rdzy. Znowu dzwonią do mnie włodarze miasta i mówią: "Panie Mirku, jest afera, ludzie pytają, kiedy ktoś w końcu przyjedzie i pomaluje ten budynek".

Ponownie jadę do Markowej, żeby wytłumaczyć, że nic nie trzeba malować, bo blacha pod wpływem czasu i działania warunków atmosferycznych sama zacznie korodować i nabierze brązowego koloru. Moje założenie było takie, aby to był żywy budynek, który się zmienia.

Proces akceptacji jest skomplikowany i wymaga czasu. Pewne jest jedno: wszystkich nigdy się nie zadowoli.

21 lutego odbędzie się otwarcie pierwszej wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej pt. "Wystawa niestała. 4 × kolekcja". To pokaz ponad 150 prac ze zbiorów gromadzonych przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. 21 lutego Muzeum będzie czynne od godziny 14:00. Wstęp na otwarcie wystawy jest bezpłatny.

Mirosław Nizio. Architekt oraz mecenas kultury. Ekspert z wieloletnim doświadczeniem w dziedzinie projektowania przestrzeni publicznych: architektury, muzeów, ekspozycji historycznych, wystaw, pomników pamięci oraz kompleksowych koncepcji rewitalizacji terenów poprzemysłowych i przestrzeni miejskich.

Ewa Jankowska. Dziennikarka. Redaktorka. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. W mediach od 2011 roku. Słuchanie ludzi to, obok tańczenia, jej ulubiona aktywność. Wierzy, że każda historia jest wyjątkowa. To, co jednak w każdej opowieści najcenniejsze, to jej walor uniwersalny. Takie historie chce opowiadać.