Kwestionariusz Wysockiego (odc. 27). Narzekanie to jeden z naszych sportów narodowych. A gdyby tak spróbować NIE TYLKO narzekać i krytykować? Skoro wszyscy wiemy, że w Polsce jest źle i niedobrze, to może warto się zastanowić, co zrobić, by było dobrze i wspaniale? To dlatego pytam moich rozmówców o Polskę marzeń. Wszyscy mówią we własnym imieniu, prezentują swoje opinie, które często nie są zbieżne ze stanowiskiem redakcji. A żebyśmy jednak nie zapomnieli, że TU JEST POLSKA, pada także pytanie o to, co ich najbardziej rozwściecza. W tym tygodniu o Polsce swoich marzeń opowiada mi Jakub Żulczyk. Wszystkie rozmowy z serii można przeczytać TUTAJ.
1. Co cię w dzisiejszej Polsce i w Polakach najbardziej rozwściecza/wkurza/irytuje? Co cię najbardziej wyprowadza z równowagi, czego nie możesz znieść?
Jakub Żulczyk: Zdecydowanie muszę zacząć tutaj od pewnej deklaracji. Jest mi potwornie obce myślenie, że wszyscy Polacy są tacy albo śmacy, że każdy pojedynczy egzemplarz Polaka ma jakąś negatywną i wspólną dla wszystkich cechę. Bo gdy takie myślenie lekko rozebrać, to okazuje się, że jest to zwyczajny faszyzm. Wolę chyba mówić o czymś, co od biedy mogę nazwać jakąś zbiorową podświadomością.
Skoro już to uzgodniliśmy, to Polacy mnie nie rozwścieczają, raczej z różnych powodów im współczuję. Po pierwsze zgadzam się z panem Robertem Rutkowskim, psychoterapeutą uzależnień, gdy mówi, że jesteśmy społeczeństwem wciąż straumatyzowanym wojną, że to cierpienie i lęk są w nas zupełnie nieprzepracowane i to implikuje różne rzeczy. Na przykład elementarny brak zaufania do jakichkolwiek instytucji publicznych (zasłużony, te instytucje nigdy nie funkcjonowały dobrze, dopiero teraz bardzo powoli jakoś zaczynają i to oczywiście tylko niektóre) oraz jakieś zaburzone pojęcie dobra wspólnego.
W Polsce nie dba się o dobro wspólne - drogi, chodniki, zieleń, instytucje etc. - bo to dobro wspólne może w każdym momencie przestać istnieć, w każdej chwili może tu wejść jakiś wróg i to wszystko zniszczyć, zresztą my jesteśmy tym katastrofizmem i apokaliptycznością indoktrynowani od dzieciństwa w szkole. Polak nie ma co myśleć o jakimś lepszym jutrze, bo go tu nie będzie. Polak ma być bezustannie w trybie gotowości i w razie godziny W ma dwa wyjścia - to heroiczne, iść oddać życie za Ojczyznę albo pragmatyczne, brać zaskórniaki, dzieci pod pachę i sp*eprzać. Jesteśmy społeczeństwem strasznie cierpiącym, pełnym napięcia, co widać codziennie w najprostszych sytuacjach, w sklepie, na autostradzie. Politycy podświadomie, a niektórzy i świadomie, czują to napięcie, grają nim politycznie.
2. A co ci się w Polsce (i w Polakach) najbardziej podoba, co doceniasz, co cenisz, co zmienia się na lepsze (może za szybko, może za wolno, ale na lepsze)?
Paradoksalnie, właśnie teraz, gdy mamy wojnę za najbliższą granicą i Rosja znowu stała się agresorem, gdy to co nam tłuczono od dzieciństwa w szkole znów przybrało na jakiejś tam realności, czuję w przestrzeni publicznej, że dużo ludzi, zwłaszcza w moim pokoleniu, zaczyna myśleć kategoriami jutra, rozwoju, przyszłości. Że mają dosyć tej politycznej rąbaniny, nieustannego boksu, teatru rozliczania i wojny polsko-polskiej.
Wielu ludzi zaczyna interesować, kiedy będzie Centralny Port Komunikacyjny, elektrownia atomowa, inwestycje kluczowe dla przyszłości i bezpieczeństwa państwa. Ludzie zaczynają myśleć - kurczę, my naprawdę możemy być jedną z ważniejszych gospodarek świata. Brednie, że jesteśmy jakimś nieważnym kraikiem, petem do zgaszenia w popielniczce, które niedawno prezentował w rozmowie z tobą chociażby niejaki Mościcki, przestają ich przekonywać.
Mechanizmy, o których powiedziałem wcześniej (zbiorowa trauma), wytworzyły też w naszym społeczeństwie pewne cechy, które są bardzo pozytywne. My jesteśmy bardzo szybcy, bardzo zaradni, bardzo kreatywni. Polski biznes, i ten mniejszy, i większy, bardzo szybko reaguje na trendy. Jesteśmy strasznie do przodu technologicznie, informatycznie. Powiedz Niemcowi czy Francuzowi co to jest Blik albo że PIT można rozliczyć w Polsce przez internet kliknięciem myszki, to nie będzie rozumiał, co do niego mówisz.
3. Jak wyglądałaby Polska twoich marzeń? Jaka powinna być? I jeszcze: jacy politycy ci się marzą? Jacy rządzący, jaka opozycja?
Nie będę ci opowiadał bredni, że Polska moich marzeń to Polska, w której ludzie się nie biją, nie używają brzydkich wyrazów, kochają cały świat i czytają co wieczór na głos "Księgi Jakubowe". Uważam, że kluczowe w Polsce są inwestycje w energetykę i w szkolnictwo. To pierwsze jest konieczne nie tylko ze względów klimatyczno-emisyjnych, ale też dlatego, że zaraz będzie potężna dziura w systemie energii, musimy wygasić elektrownię w Bełchatowie i będzie po prostu za mało prądu.
To drugie - to banał, ale nowoczesne szkolnictwo, zwłaszcza wyższe, oznacza po prostu postęp technologiczny i cywilizacyjny, to są ludzie, talenty i kadry. Polska moich marzeń to Polska, w której jest kilka elektrowni atomowych oraz uczelnie, do których chcą przyjechać studiować ludzie z całej Europy. No i oczywiście działania ekologiczne. Wydaje mi się że w Polsce najważniejsze są działania przeciwdziałające suszy. Naprawdę kwestia małej retencji to paląca kwestia bezpieczeństwa narodowego.
A jeśli chodzi o wymarzonych polityków? Marzą mi się tacy, którzy nie będą myśleć w perspektywie kadencyjnej i którzy rozumieją że następne, dajmy na to, 20 lat to dla Polski być albo nie być, ogromna cywilizacyjna szansa, którą trzeba wykorzystać, a nie walić wszystkie siły w teatr polityczny. Oraz tacy, którzy rozumieją pewne większe trendy w społeczeństwach Zachodu, że one jednak się np. liberalizują i laicyzują i nie będą hamować tego piętą, tracąc energię w imię jakiegoś, znowu, kampanijnego teatrzyku, który przy okazji krzywdzi ludzi.
Czy wierzę, że tacy politycy się pojawią? Myślę, że już są takie pojedyncze egzemplarze, tylko pytanie, na ile ich zdekapitują systemy wodzowskie w polskich partiach politycznych.
4. I jeszcze jedno ćwiczenie z wyobraźni. Wyobraźmy sobie, że przejmujesz władzę w Polsce i rządzisz. Zostajesz prezydentem lub premierem. Co robisz? Co chcesz zmienić od razu, a co trochę później? Jakie są twoje pierwsze decyzje/zmiany/reformy? Jaka byłaby "piątka" Jakuba Żulczyka?
Myślę, że powiedziałem o tym wyżej. Ale dobra: energetyka jądrowa, CPK, kompleksowe działania przeciwko suszy, reforma szkolnictwa (na początek rekonstrukcja programu, podniesienie płac, dofinansowanie programów badawczych, kierunków inżynieryjnych i ścisłych). Z rzeczy może bardziej kosmicznych: powiedzenie Amerykanom, że skoro już jest tak super fajnie i jesteśmy takimi partnerami, to u nas też może stanąć taka fabryka półprzewodników jak na Tajwanie. Zresztą rozpoczyna się proces wyprowadzania tych fabryk z Tajwanu, Amerykanie budują nowe u siebie i bodajże w Japonii, no bo jeśli Chiny rzeczywiście tam wjadą z butami, to stanie cała światowa gospodarka i nagle mamy niewyobrażalny kryzys. Ze spraw obyczajowych: zerwanie konkordatu, równość małżeńska i liberalizacja przepisów aborcyjnych. Zrobiło się siedem, niech będzie.
Pytasz, czy wyobrażam sobie bycie politykiem? Absolutnie nie. Ja po pierwsze, nie mam do polityki cierpliwości, nie umiem wykonywać pracy funkcyjno-administracyjnej, czułbym się w tym zupełnie pogubiony. Poza tym nie pasjonuje mnie to, nie miałbym na nią pomysłu. Ledwo ogarniam siebie samego i moją rodzinę, a tu nagle miałbym ogarniać jakiś departament czy państwo w ogóle, daj spokój. Po drugie, jednak jestem człowiekiem w głębi ducha jakoś tam naiwnym, mam jakieś swoje psychologiczne słabe strony typu czasami odzywająca się potrzeba bycia lubianym, które - jestem przekonany - w tym zawodzie kompletnie dyskwalifikują albo robią z ciebie klowna.
5. Czy jesteś patriotą? I jak w ogóle rozumiesz patriotyzm? Jaki patriotyzm jest ci bliski, a jaki kompletnie obcy?
Dla mnie patriotyzm to przede wszystkim uczciwe płacenie podatków, podniesienie śmiecia z ziemi i wrzucenie go do kosza albo bycie miłym dla obcych ludzi. Nie mam potrzeby manifestowania tego przez insygnia, ale szanuję, gdy ktoś ma taką potrzebę.
6. Czy dopadło cię w ostatnich latach zniechęcenie i zmęczenie polityką? Czy masz polityki dość? Czy przestałeś ją śledzić? Albo: nie chcesz śledzić, ale wciąż to robisz? Jak sobie z tym ewentualnym zniechęceniem radzisz?
Bardzo lubię czytać o najnowszej historii Polskiej polityki, ostatnio nałogowo czytam np. wszystkie książki Roberta Krasowskiego. Dużo ciekawsze jest dla mnie patrzenie na pewne wydarzenia z dystansu i odległości, bo to co dzieje się teraz, jest w dużej mierze szumem.
Czy sam go śledzę? Staram się jak najmniej. Od mediów i przestrzeni publicznej można zwariować i mówię to w sensie dosłownym - skrajna polaryzacja co wrażliwszych ludzi po prostu demoluje psychicznie.
Poza tym większość mediów jest ekstremalnie nieobiektywna. Nic dziwnego, że gdy pojawia się np. taki Kanał Zero, który obiektywny być jakoś tam próbuje, chociaż z wyraźnym centroprawicowo-liberalnym skrętem, to ludzie nagle przysysają się do takiego medium jak zgubiony na pustyni do nagle znalezionego jeziorka. Z drugiej strony, medium, które próbuje ustawiać debaty z różnych stron politycznego okopu ludziom zdemolowanym emocjonalnie przez polaryzację zwyczajnie nie mieści się w głowie, i zarzucają mu jakąś kryptowspółpracę np. z PiS-em, bo są przyzwyczajeni, że większość mediów z taką czy inną partią współpracuje po prostu jawnie.
7. Gdybyś miał być Nostradamusem i przewidywać przyszłość: kto wygra najbliższe wybory prezydenckie? Jak ci się wydaje i czy masz w związku z tym jakieś przemyślenia, uwagi, obawy?
Ne mam pojęcia, chociażby z tego powodu, że PiS nie wystawił jeszcze kandydata. Nic mi się nie wydaje, mówiąc szczerze. Jeśli myślę o jakichś nadchodzących wyborach, to o tych w USA. Ale tutaj też nie mam pojęcia, kto wygra. Najlepiej byłoby gdyby obaj starsi panowie usunęli się z pola bitwy. Ze wszystkich nazwisk, które były do tej pory w grze, najlepszą prezydentką z perspektywy Polski byłaby chyba Nikki Haley. Te jej fanatycznie proizraelskie emocje, podpisywanie bomb, sesje pod ścianą płaczu wydają mi się co najmniej upiorne, ale jeśli chodzi o politykę antyputinowską, pro-NATO, wydawała się najbardziej godna zaufania.
8. Konkretnie: na kogo głosowałeś w wyborach 15 X, a następnie w samorządowych i teraz w europejskich?
Głosowałem na Trzecią Drogę do Sejmu i KO do Senatu, do czego przyznałem się publicznie i co po tym, gdy znowu uwalono kwestię aborcji, zaczęli mi wypominać różni ultralewaccy kosmonauci. Czy jestem trochę rozczarowany tym co zrobili? Ogólnie mam jak na razie w sobie mnóstwo rozczarowania, był to głos bardziej przeciwko PiS niż głos za tą koalicją demokratyczną. Ale było dla mnie jasne, że PiS jest skompromitowany, skończony, niewydolny i trzeba już chyba przerwać ten festiwal rozkradania państwa, nad którym nawet sam Kaczyński zdawał się już tracić kontrolę.
Na kogo głosowałem teraz w wyborach europejskich? Tak samo. Hołownia zapunktował na ostatniej prostej opowiadając się za CPK i przeciwko kredytowi zero procent. Mimo wszystko całą tę szopkę miałem za dość bezwstydną niezależnie od partii, bo to było rozdawanie nagród za dobrze wypełnione zadania. Zasłużeni jadą sobie odpocząć w cieple i zgarniać pół bańki podstawy rocznie. Oczywiście najbardziej obrzydliwi byli w tym antyunijni Konfederaci - nie ma to jak uważać Unię za śmiertelnego wroga dla polskiej państwowości, a potem iść tam zarobić milion dolarów (bo tyle im wychodzi w trakcie kadencji, jak się dobrze zakręcą). Mam do tego bardzo mocny dystans, delikatnie mówiąc. W UE jest mnóstwo do zrobienia, i w tych rzeczach Polska powinna być partnerem, a polski premier osobą, do której np. kanclerz Niemiec dzwoni przed podjęciem jakiejś ogólnoeuropejskiej decyzji.
9. A na kogo na pewno NIE będziesz głosować? Na kogo nie zagłosowałbyś nigdy w życiu? I dlaczego?
Na ultraliberalną prawicę typu Konfederacja, bo skrajny liberalizm i likwidacja różnych zabezpieczeń socjalnych uwstecznia państwo, psuje gospodarkę, niszczy społeczeństwo. To są groźni ludzie, bo wierzą w idee, które super brzmią na papierze i łatwo docierają do ludzi (nikt przecież nie lubi płacić podatków), natomiast kompletnie kapitulują w zderzeniu z rzeczywistością.
Nie głosowałbym też nigdy na kogokolwiek, kto chciałby wyjąć Polskę ze struktur Zachodu, Unii, NATO itd. Niestety, ale my w polityce międzynarodowej z racji geografii mamy tylko dwie opcje do wyboru.
10. Czy to już - jak chętnie wieszczą niektórzy politycy i komentatorzy - koniec Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u?
A skąd mam wiedzieć? Jarosław Kaczyński starzeje się i zbliża się do grobu, jak każdy z nas. Co stanie się potem, trudno powiedzieć. Mam intuicję, że to wszystko się rozpadnie, bo nie ma tam nikogo kto rzeczywiście mógłby przejąć jego rolę, zdobyć sobie posłuch tych wszystkich ludzi. PiS to prywatna partia Kaczyńskiego, więc gdy Kaczyński w końcu odejdzie, w ten czy inny sposób to walnie, oczywiście, że tak.
11. Czy masz jakiś pomysł na zreformowanie/zrewolucjonizowanie mediów publicznych, TVP, Polskiego Radia itd.? Czy podoba Ci się, w jaki sposób nowa władza przejęła media publiczne? I szerzej: Jakie media publiczne Ci się marzą? Jakie media publiczne chętnie byś oglądał, do jakich chętnie byś chodził etc.?
Marzą mi się media publiczne, które nie są komercyjnym podmiotem zaszytym w spółkę skarbu państwa, tylko medium typu BBC, które produkuje wartościowy, niekomercyjny, edukujący kontent bez patrzenia na słupki i szmal z reklam. Medium, które pełni rolę rzeczywiście pokazującą ludziom coś, czego nie pokażą mu podmioty komercyjne i które miałoby jakieś rzeczywiste marzenie pokazywania ludziom kultury i świata.
A co do chodzenia, nie chodzę do telewizji, bo uważam że nie ma to najmniejszego sensu, to jakaś strata czasu… Od tych, nazwijmy to, wartościowych programów większą oglądalność ma naprawdę pierwszy lepszy podcast na Youtube, a taka telewizja śniadaniowa to w ogóle jakaś arena kretynizmu. Równie dobrze mógłbym wystąpić w Fame MMA…
12. Czy po 15 X czujesz się zwycięzcą? Czy po 15 X żyjemy w nowej wspaniałej Polsce czy nic z tych rzeczy? Czy kibicujesz nowym rządom i jak bardzo (bądź jak bardzo nie)? I czy ci się te nowe rządy generalnie podobają czy też jesteś mocno sceptyczny/krytyczny?
Już chyba powiedziałem dużo na ten temat. Nie czuję się zwycięzcą. Głosowanie to mój obowiązek obywatelski, a nie sposób na zarządzanie poczuciem własnej wartości.
Jakub Żulczyk. Urodzony w 1983. Prozaik i scenarzysta. Autor bestsellerowej powieści "Ślepnąc od świateł" (wydanej również w Wielkiej Brytanii), która w Polsce sprzedała się w ponad 350 tysiącach egzemplarzy, i współscenarzysta serialu HBO na jej podstawie. Zadebiutował w 2006 roku powieścią "Zrób mi jakąś krzywdę". Pomysłodawca, współautor i współscenarzysta serialu "Belfer" (Canal Plus) oraz scenarzysta serialu "Warszawianka" (Sky Showtime). W 2017 roku ukazała się jego książka "Wzgórze psów", za którą otrzymał Warszawską Nagrodę Literacką oraz Wawrzyn Warmii i Mazur. Powieść "Czarne słońce" (2019) wzbudziła ogromne kontrowersje wśród krytyków i czytelników. W 2021 roku ukazała się powieść "Informacja zwrotna", swoisty antykryminał. Serial nakręcony na jej podstawie miał premierę w drugiej połowie 2023 roku na platformie Netflix. W 2023 roku ukazała się najnowsza powieść pisarza, "Dawno temu w Warszawie", kontynuacja "Ślepnąc od świateł". Tłumaczony na niemiecki, angielski, czeski i francuski, w Polsce sprzedał blisko milion egzemplarzy swoich książek. Razem z Juliuszem Strachotą prowadzi popularny podcast o tematyce uzależnień "Co ćpać po odwyku".