Podróże
Supraśl (Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)
Supraśl (Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)

Najpierw pandemia, potem kryzys uchodźczy i wojna w Ukrainie. Jak w takiej sytuacji prowadzić biznes turystyczny?

Kiedy w związku z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej w 2021 roku wprowadzono stan wyjątkowy, biznesy turystyczne, aby przetrwać, musiały zredukować liczbę pracowników lub przekształcić profil działalności. Trudności zaczęły się właśnie wtedy. I do dziś odczuwamy konsekwencje tych decyzji. Część osób nadal ma obawy przed przyjazdem do województwa podlaskiego. Zdarza się, że ktoś – mimo rezerwacji z wykorzystaniem Podlaskiego Bonu Turystycznego – dopytuje, czy na pewno jest u nas bezpiecznie. Ludzie mówią: "Od 40 lat marzę, żeby was odwiedzić, ale boję się, że jak będę przy granicy, ktoś włamie się do mojego telefonu". Im dalej na wschód, tym większe są wątpliwości.

Trudno się jednak temu dziwić. Sytuacja geopolityczna ma ogromny wpływ na decyzje turystów. Nie tylko w Polsce.

Mur na granicy polsko-białoruskiej (Grzegorz Dąbrowski / Agencja Wyborcza.pl)

A u was jest niebezpiecznie czy nie jest?

Mogę bez wahania powiedzieć, że w Podlaskiem jest bezpiecznie. Nie odczuwamy na co dzień niebezpieczeństwa i nie mamy poczucia, że jesteśmy na terenie zagrożonym wojną.

Chcemy też do tego przekonać turystów i zachęcić, by do nas przyjeżdżali. 

Stąd pomysł na bon.

I nie tylko. Zależy nam, żeby pokazać też, jak nasz region jest różnorodny. Województwo podlaskie w dalszym ciągu przez wielu turystów, szczególnie zagranicznych, kojarzone jest głównie z Puszczą Białowieską i żubrami. Tymczasem to także malownicze wzgórza Suwalskiego Parku Krajobrazowego, Augustów z zabytkowym Kanałem Augustowskim, meczet w Kruszynianach, Tykocin czy Dolina Bugu. Można tu spacerować po bagnach, ale i odkrywać historię czy eksplorować szlaki religijne, a przede wszystkim doświadczyć podlaskiej gościnności wielokulturowej społeczności. To świetne miejsce na wypady w stylu slow life, jest tu bardzo dużo pięknie położonych na odludziu agroturystyk. I takich w stylu wiejskiej chaty, i nowoczesnej stodoły, gdzie gospodyni przynosi z rana wiejskie jajka na śniadanie.

Podlaski bon turystyczny wypromował się sam (Waldemar Gorlewski / Agencja Wyborcza.pl) , Podlaskie kojarzone jest przede wszystkim z żubrami. A to nie wszystko (Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)

Niestety, odpowiednia promocja regionu wymaga pracy i skoordynowanych działań.

Wizerunek Podlaskiego nie jest zbyt pozytywny.

Bo przez lata w mediach funkcjonowaliśmy głównie jako miejsce, gdzie dzieje się coś złego: giną ludzie, trwa kryzys, panuje marazm i przygnębienie. Taki przekaz utrwalił się w świadomości wielu osób. Na szczęście to się zmienia. Coraz częściej mówi się o Podlaskiem w zupełnie innym kontekście – jako o miejscu autentycznym i z cudną naturą. Pojawiają się artykuły, reportaże, a nawet produkcje filmowe, które pokazują nasze piękno i potencjał. Zaczynamy być zauważani. Ludzie, którzy tu przyjeżdżają, wracają zachwyceni – a to najlepsza promocja, jaką można sobie wyobrazić. Jeszcze kilka lat temu wielu wybierało Mazury czy morze, dziś coraz częściej kierują się właśnie na Podlasie i Suwalszczyznę, co nas ogromnie cieszy.

Duże jest zainteresowanie bonem turystycznym?

Powiem tak: w pierwszej turze, czyli w momencie jego uruchomienia w kwietniu, mieliśmy aż 113 tys. użytkowników na stronie. To bardzo dużo. Były momenty, że strona nie działała, bo była przeciążona. Musieliśmy ją wzmocnić, aby taka sytuacja się nie powtórzyła.

Z kolei w drugiej turze – wakacyjnej, na czerwiec, lipiec, sierpień – pula bonów, którą uruchomiliśmy 1 czerwca i która opiewała na kwotę 1,5 mln zł, wyczerpała się w ciągu dwóch i pół minuty. To oznacza, że w tym czasie blisko 25 tys. osób chciało skorzystać z bonu, z czego 4418 osobom udało się go uzyskać. Jedynie niespełna jedna piąta osób zainteresowanych odwiedzeniem Podlaskiego była w stanie z bonu skorzystać. Bardzo byśmy chcieli, żeby ta liczba była wyższa, bo widać, jak ogromne jest zainteresowanie naszym regionem i samym programem – i to bardzo cieszy.

A kiedy rusza trzecia tura?

1 września. Będzie wtedy możliwość wygenerowania bonów do wykorzystania we wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu. Szczegóły udziału podane będą wkrótce na naszej stronie internetowej www.podlaskibonturystyczny.pl.

Zainteresowanie bonem przerosło nasze oczekiwania, tym bardziej że nie wykonaliśmy żadnych działań promocyjnych. Otrzymaliśmy środki wyłącznie na obsługę programu. Jak się okazało, środki na promocję nie były potrzebne.

Jak to?

Bon wypromował się sam. Pamiętam, że niektórzy influencerzy proponowali nam, że umieszczą post o bonie na swoim profilu, i podawali naprawdę wysokie kwoty za tę usługę, a potem kilka dni później robili to za darmo, bo bon budził tak duże zainteresowanie, a posty na jego temat robiły ogromne zasięgi. To pokazuje, że temat naprawdę trafił do ludzi – i to pozytywnie.

Suwałki (Arkadiusz Cichocki / Agencja Wyborcza.pl) , Tykocin (Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)

Wystarczy powiedzieć ludziom, że dostaną pieniądze albo coś za darmo?

Jest to na pewno duża zachęta i ludzie chętnie korzystają z takich "okazji". Ale nie bez znaczenia jest też fakt, że bon dotyczy właśnie Podlaskiego – regionu, który coraz więcej osób chce poznać.

Czym ten bon różni się od poprzednich? Sama idea nie jest przecież nowa.

Takiego programu jak nasz jeszcze w Polsce nie było.

Bon podlaski często jest mylony z rządowym Polskim Bonem Turystycznym, który można było realizować na każde dziecko. Żeby go otrzymać, trzeba było złożyć wniosek przez ePUAP. Program zakończył się 31 marca 2023 roku i nie był wznawiany.

Nasz bon różni się tym, że finansowany jest ze środków Samorządu Województwa Podlaskiego i mogą się o niego ubiegać osoby pełnoletnie. Czyli jest on dla każdego dorosłego, nieważne, czy ma dzieci, czy nie. Chcieliśmy, by mogły z niego skorzystać zarówno rodziny, pary, jak i single. Młodzi czy seniorzy.

Były jakieś problemy z otrzymaniem bonu?

Zdarzało się, że ludzie najpierw dokonywali rezerwacji w danym obiekcie, a dopiero potem generowali kod. I jeśli nie udało się go wygenerować, niestety nie mogli skorzystać z dofinansowania. Byli rozczarowani. Dlatego zachęcaliśmy, aby najpierw przejrzeć obiekty, które ich interesują, wybrać ten, w którym chcieliby się zatrzymać, złożyć wniosek o bon i dopiero po upewnieniu się, że go otrzymają, dokonać rezerwacji.

Mamy w planach pewne modyfikacje dotyczące kwot. Nie jest to jeszcze informacja oficjalna, warto więc śledzić naszą stronę, aby zapoznać się ze wszystkimi ewentualnymi zmianami.

Dofinansowanie jest w trzech kwotach: 200, 300 i 400 zł. Dlaczego tak?

Każda kwota odpowiada standardowi danego obiektu. Hotele trzygwiazdkowe i wyżej są najdroższe, więc i kwota dofinansowania jest najwyższa i wynosi 400 zł. Kwota 200 zł dofinansowuje nocleg w obiektach typu agroturystyka czy kemping. Pensjonaty, obiekty jedno-i dwugwiazdkowe – 300 zł. Na poziomie wypełniania wniosku w formularzu trzeba także określić miesiąc, w którym chce się podróżować.

Ważna informacja – jeżeli już zdecydujemy się na wybór najdroższej opcji, musimy wybrać obiekt odpowiadający tej kategorii. Zdarzało się, że ludzie wybierali opcję 400 zł i żałowali, że nie wybrali bonu o niższej wartości, ponieważ chcieli skorzystać z domku na wyłączność lub agroturystyki.

Jak to?

Zachęciła ich wysoka wartość bonu, ale zapominali o tym, że wybierając tę opcję, decydują się na droższy obiekt, więc ostateczna kwota, jaką musieli dopłacić, mimo dofinansowania okazywała się dla nich zbyt wysoka. Warunek jest taki, że aby skorzystać z bonu, trzeba zarezerwować pobyt przynajmniej na dwie doby. W obiekcie otrzymujemy rachunek obniżony o kwotę bonu.

Jak obiekty noclegowe, które zdecydowały się wziąć udział w programie, oceniają program do tej pory?

Więcej będziemy w stanie powiedzieć po zakończeniu drugiej tury – jakie było zainteresowanie pobytami, ile rezerwacji rzeczywiście zostało zrealizowanych. Na ten moment mogę powiedzieć, że zdecydowana większość osób, które wygenerowały bon, dokonały rezerwacji, już odwiedziła region. Co więcej, jest sporo osób, które mimo że nie otrzymały bonu – a wcześniej dokonały rezerwacji w danym obiekcie – zdecydowały się nie odwoływać swojego przyjazdu.

Jestem także w stałym kontakcie z obiektami noclegowymi, które dołączyły do programu, i ich właściciele mówią mi, że w tym roku jest zdecydowanie więcej turystów niż w poprzednich latach. Co szczególnie ciekawe, ponieważ słyszałam, że rok jest raczej słaby turystycznie – wiele obiektów, na przykład nad morzem, narzeka na małą liczbę turystów.

Od właściciela jednego z obiektów w Puszczy Białowieskiej usłyszałam ostatnio, że to pierwszy rok od pandemii, kiedy nie są pod kreską i pojawiło się światełko w tunelu, że wyjdą na prostą. I to jest naprawdę świetna wiadomość – nie tylko dla nich, ale też dla całego regionu.

Czy ważne jest dla was, aby ściągać do regionu również turystów zagranicznych?

Bon przeznaczony jest wyłącznie dla mieszkańców Polski – czy to Polaków, czy cudzoziemców mieszkających w naszym kraju. Nie mamy dokładnych danych na temat liczby turystów zagranicznych odwiedzających Podlaskie. Myślę, że na pewno mogłoby być ich więcej – część osób wciąż unika przyjeżdżania do wschodnich rejonów Polski.

50 proc. osób korzystających z bonu to mieszkańcy Mazowsza, którzy od dłuższego czasu są naszymi odwiedzającymi. Z Warszawy do stolicy województwa podlaskiego są dwie godziny drogi autem – to bardzo blisko. Jesteśmy także regionem, w którym można się całkowicie odciąć od nadmiaru bodźców i odpocząć. Ten rodzaj spokoju i bliskości przyrody zaczyna być dla wielu osób coraz bardziej atrakcyjny. Oczywiście zależy nam na większej liczbie turystów zagranicznych i będziemy na pewno robić wiele, by ich do nas ściągnąć. 

Czy program będzie kontynuowany po trzeciej turze?

Mamy nadzieję, że tak! Program cały czas ewoluuje, bo staramy się go doskonalić. Pod koniec ostatniej tury będziemy w stanie podsumować pierwszy sezon i zobaczymy, czy wyniki będą na tyle satysfakcjonujące, by władze zdecydowały się na kontynuację.

Bon na pewno budzi dużo emocji – zarówno wśród turystów, jak i włodarzy innych regionów Polski. Już wiemy, że Warmińsko-Mazurskie stworzy podobny program na kształt naszego. Słyszeliśmy zresztą głosy narzekania, że bon ściąga cały ruch do Podlaskiego!

Kruszyniany (Marcin Onufryjuk / Agencja Wyborcza.pl)

Dlaczego zaangażowała się pani w projekt promocji województwa?

Bo znam ten region od podszewki i wiem, jaki jest wspaniały. Przez 10 lat mieszkałam za granicą – w Antwerpii, gdzie się uczyłam i pracowałam – i naprawdę cieszę się, że wróciłam w swoje rodzinne strony. Polska jest przepięknym krajem i im więcej podróżuję po świecie, tym bardziej doceniam urok Podlaskiego.

Tylko pogoda nie dopisuje. Zwłaszcza w tym roku.

Bywa kapryśna. Warto spojrzeć na to z innej strony i przekuć niepogodę w atut. To świetna okazja, by wyciągnąć z szafy kalosze – na przykład stylowe huntery – i ruszyć na spacer po puszczy.

Chłodniejsze dni to też idealne warunki dla osób starszych! Podlaskie to region, który oferuje coś dla każdego, również dla rodzin z dziećmi i zwierzakami.

Na koniec dodam, że oprócz bonu uruchomiliśmy program "Turystyczna ósemka". To specjalna wakacyjna linia typu hop on – hop off kursująca po województwie. Autobus zatacza trasę wokół Białegostoku, odwiedzając miejscowości takie jak Tykocin, Kurowo, Choroszcz, Wasilków, Supraśl i Kopna Góra. Bilety są w cenie 8 zł za dzień, a autobus kursuje trzy razy dziennie, oferując możliwość wsiadania i wysiadania na dowolnych przystankach.

Ewa Jankowska. Dziennikarka. Redaktorka. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu, z wykształcenia psycholożka i kulturoznawczyni. W mediach od 2011 roku.