Podróże
Wieża Eiffla, Łuk Triumfalny, Moulin Rouge. Opowieść o Paryżu zaczyna się poza 'kultowymi' zabytkami (Fot. Catarina Belova/Shutterstock)
Wieża Eiffla, Łuk Triumfalny, Moulin Rouge. Opowieść o Paryżu zaczyna się poza 'kultowymi' zabytkami (Fot. Catarina Belova/Shutterstock)

W cyklu "Miasto na weekend" prezentujemy miejsca warte odwiedzenia z nieoczywistej, subiektywnej perspektywy naszych autorek i autorów oraz osób ze świata sztuki, kultury i sportu. Teksty będą się ukazywały w każdy piątek. O Paryżu opowiada miłośnik francuskości Radosław Korzycki.

Są w Paryżu miejsca obowiązkowe, szczególnie dla tych, którzy trafiają tu po raz pierwszy. Przede wszystkim – wieża Eiffla. Żelazna dama, zbudowana na Wystawę Światową w 1889 roku, miała zostać rozebrana po 20 latach. Jedynym powodem jej ocalenia była późniejsza przydatność jako… antena radiowa. Guy de Maupassant mawiał, że jada obiady w restauracji na wieży, bo to jedyne miejsce w Paryżu, skąd nie widać tej ohydy. A jednak przylgnęła do miasta jak kokarda do pudełka – nieznośna, ale konieczna.

Byłem na Polach Elizejskich – eleganckich, zatłoczonych, pełnych sklepów z luksusowymi markami, w których bardziej niż paryżan widać grupy turystów z całego świata. Na końcu alei stoi Łuk Triumfalny. Przeszedłem obok Moulin Rouge, symbolu dawnej kabaretowej wolności, dziś raczej atrakcji dla zagranicznych gości niż artystycznego serca miasta. Wszedłem też na Montmartre – do dawnej dzielnicy bohemy, dziś wypełnioną ulicznymi malarzami i straganami z karykaturami. Nad wszystkim góruje Sacré-Cœur – piękna, monumentalna, ale przede wszystkim sfotografowana na milion sposobów. W centrum mijam Luwr – kolejka do "Mona Lizy" nie zachęca – i patrzę na odrestaurowaną katedrę Notre Dame, którą po pięciu latach prac konserwatorskich rzeczywiście warto będzie zobaczyć w środku.

Prawdziwa opowieść o Paryżu zaczyna się jednak poza tymi "kultowymi" zabytkami.

Musée d'Orsay mieści największą na świecie kolekcję dzieł impresjonistów i postimpresjonistów (Fot. Johan Mouchet/Unsplash) , Spacer po wyspie La Grande Jatte to propozycja dla tych, którzy szukają spokoju z dala od paryskiego zgiełku (Fot. Radek Korzycki) , Najsłynniejszy obraz i Georges'a Seurata - 'Niedzielne popołudnie na wyspie La Grande Jatte' (Fot. Georges Seurat/Wikipedia Commons)

Miasto w przebudowie

Obecny kształt Paryża narodził się w XIX wieku, gdy cesarz Napoleon III powierzył baronowi Georges’owi-Eugène’owi Haussmannowi zadanie przekształcenia zatłoczonego średniowiecznego miasta w nowoczesną metropolię. Wyburzono wtedy około 20 tys. budynków, co stanowiło niemal połowę ówczesnej zabudowy. Dzięki temu Haussmann wytyczył szerokie, proste bulwary, które nie tylko poprawiły komunikację, ale także utrudniły budowę barykad podczas częstych wówczas rewolucji. Dotąd bowiem wystarczyło wyrzucić przez okno komodę i fortepian na wąską uliczkę, by zablokować przejście. Nowe arterie miały temu zapobiec.

Cesarz i jego prefekt zadbali również o zieleń. Haussmann chciał, by każdy mieszkaniec miał dostęp do parku w granicach 20 minut spacerem, powstało więc wiele parków i skwerów. Do miasta przyłączono również Lasek Buloński na zachodzie i Lasek Vincennes na wschodzie, tworząc zielone płuca Paryża.

Nowa era dla sztuki

Kiedy miasto przechodziło rewolucję, rozpoczęła się również rewolucja w sztuce. Wiosną 1863 roku grupa młodych artystów odrzuconych przez konserwatywne jury oficjalnego Salonu zorganizowała własną wystawę – Salon Odrzuconych. Inicjatywa ta, wsparta przez Napoleona III, który chciał dać publiczności możliwość samodzielnej oceny kontrowersyjnych dzieł, odbyła się w Pałacu Przemysłu przy Champs-Élysées. Wśród prezentowanych prac znalazły się dzieła artystów takich jak Édouard Manet, Camille Pissarro i James Whistler. Choć początkowo spotkały się z kpinami, wystawa przyciągnęła tłumy i zapoczątkowała nową erę w sztuce, torując drogę dla impresjonizmu i niezależnych wystaw artystycznych.

Sto lat później, w latach 70. XX wieku, pojawiła się koncepcja stworzenia muzeum poświęconego sztuce z lat 1848–1914. Pomysłodawcą był prezydent Valéry Giscard d’Estaing. W trakcie poszukiwania siedziby wybór padł na dawną stację kolejową Gare d'Orsay, zbudowaną na potrzeby Wystawy Światowej w 1900 roku. Po latach zaniedbań budynek został przekształcony w muzeum, które uroczyście otwarto w 1986 roku. Dziś Musée d'Orsay mieści największą na świecie kolekcję dzieł impresjonistów i postimpresjonistów.

Obecny kształt Paryża narodził się w XIX wieku. Wyburzono wtedy około 20 tys. budynków, co pozwoliło m.in. wytyczyć szerokie, proste bulwary (Fot. Eric Isselee/Shutterstock) , Cesarz i jego prefekt zadbali również o zieleń. Każdy mieszkaniec Paryża miał mieć dostęp do parku w granicach 20 minut spacerem (Fot. Jan Kranendonk/Shutterstock) , Słynny francuski deser, czyli tarte Tatin - jabłka karmelizowane do złota, w cieście (Fot. Radek Korzycki)

Moim ulubionym i – jak sądzę – najbardziej paryskim malarzem jest Georges Seurat. Urodził się w 1859 roku i miał komfort tworzenia bez trosk materialnych. Malował z pasją i precyzją, wierząc w moc światła. Pracownię dzielił z Édmondem Aman-Jean, a ich dni upływały na mieszaniu farb, rozmowach o sztuce i wieczornych wizytach w salach tanecznych Montmartru. Wiosną pływali na wyspę La Grande Jatte, spokojne miejsce między naturą a miastem. To tam powstał jego najsłynniejszy obraz "Niedzielne popołudnie na wyspie La Grande Jatte", złożony z tysięcy kropek, które w oku widza układają się w poruszającą scenę.

Lubię spacerować po wyspie La Grande Jatte, kiedy szukam spokoju z dala od paryskiego zgiełku. Dotrzeć tam łatwo – metrem z centrum Paryża potrzeba niespełna 45 minut. Na miejscu czeka cicha aleja z widokiem na Sekwanę i ścieżka impresjonistów, którą niegdyś przemierzali Seurat, Monet czy van Gogh. To miejsce, gdzie natura spotyka sztukę, a rytm miasta zwalnia.

Przepych od 50 euro

Jeśli istnieje w Paryżu miejsce, gdzie majestat historii spotyka się z teatralnym przepychem, to bez wątpienia jest nim Opéra Garnier – arcydzieło II Cesarstwa, kaprys Napoleona III i triumf architektonicznej megalomanii. Fasada przy bulwarze des Capucines połyskuje w słońcu złotymi figurami mitologicznych muz, a wnętrze – z gigantyczną klatką schodową, większą niż sama scena – zdaje się zaprojektowane nie tyle dla melomanów, ile dla tych, którzy przyszli się pokazać.

Teatr zdobią liczne rzeźby – monumentalne kariatydy [rodzaj podpory architektonicznej w formie postaci kobiecej – przyp. red.], symbolizujące Tragedię i Komedię, które flankują loże cesarskie po obu stronach sceny. Kariatydy widziane z loży cesarzowej są ubrane, te dostrzegalne z loży cesarza – obnażone. Dziś fresk Marca Chagalla na suficie subtelnie przypomina, że historia tej opery – od baletów Lully’ego, przez upadek żyrandola w 1896 roku, aż po wizytę Adolfa Hitlera – nie zawsze była związana jedynie z muzyką.

W Bistro A l'Épi d'Or tatar podaje się z frytkami. Do tego wołowina nie jest mielona, ale delikatnie szarpana, jakby zdzierana z mięsa (Fot. Radek Korzycki) , Sklep z figurkami Les Drapeaux de France obok Comedie Francoise (Fot. Radek Korzycki) , Bistro Polidor. Według autora można tu zjeść najlepsze na świecie boeuf bourguignon (Fot. Radek Korzycki)

Obecnie w Opéra Garnier można podziwiać zarówno klasyczne opery Rossiniego czy Pucciniego, jak i współczesne balety. Bilety kosztują od 50 do 200 euro. Za niewielką opłatą można również zwiedzić ten wspaniały gmach z przewodnikiem.

Francuska klasyka i smaki dzieciństwa

Gdyby dziś Guy de Maupassant jadał na wieży Eiffla, miałby do wyboru dwa lokale. Pierwszy to Madame Brasserie – elegancki lokal na pierwszym piętrze, 58 m nad ziemią. Serwuje dania, które mają coś z lotu balonem – lekkie, starannie złożone, nieoczywiste. Przystawka? Pâté de Chartres i konfitura z cebuli. Danie główne? Udziec jagnięcy gotowany przez siedem godzin z purée z karczochów o zapachu wanilii. A na deser? Bretoński biszkopt z wanilią i rabarbarem. Wszystko za mniej więcej 100 euro – cena nie tylko za posiłek, ale i za spektakl ze światłem Paryża w tle.

Dla bardziej wymagających – lub bardziej fiskalnie odważnych – jest jeszcze Jules Verne, restauracja z gwiazdką Michelin. Homar, langustynki, smardze, turbot i jagnięcina komponowane w siedem dań nouvelle cuisine. Cena? 300 euro.

Ale jeśli ktoś preferuje klasykę – więcej śmietany i masła, więcej duszenia niż dekorowania – jeśli woli gęste sosy i przepisy przekazywane ustnie, to polecam dwie restauracje. Obie skromniejsze od Madame na wieży, a przy tym znacznie tańsze.

Pierwszym adresem wartym zapamiętania jest bistro À l'Épi d'Or przy 25 rue Jean-Jacques Rousseau. To miejsce z historią sięgającą lat 20. XX wieku, dziś prowadzone przez Élodie i Jean-François Piège’ów. Michelin je zauważa, choć gwiazdek skąpi. I słusznie – nie o gwiazdki bowiem tu chodzi, tylko o smak. Kuchnia jest tu prosta, uczciwa, rytmiczna jak zmieniające się pory roku. Ja wybrałem dwa klasyki: tatar z frytkami – wołowina nie mielona, ale delikatnie szarpana, jakby zdzierana z mięsa – oraz riz au lait, czyli ryż na mleku. Deser, który w moim przypadku wywołał wspomnienie przedszkolnych lat 80., tylko że tu wszystko podano z kunsztem, wedle starej francuskiej receptury i na porcelanie.

Imponujący gmach Opéra Garnier w Paryżu (Fot. Alexander Hoernigk/Wikipedia Commons) , Wnętrze Opéra Garnier można zwiedzić za niewielką opłatą. Z kolei bilety na spektakl kosztują od 50 do 200 euro (Fot. Radek Korzycki) , Cmentarz Pere-Lachaise. Na grób tragicznie zmarłego Gasparda Ulliela ludzie przynoszą perfumy Chanel, których był twarzą (Fot. Radek Korzycki)

Drugie bistro to mój osobisty faworyt: Polidor, tuż obok placu Odéon, już na lewym brzegu, czyli – jak mawiają paryżanie – rive gauche. Polidor jest jak kapsuła czasu: skromne wnętrze Belle Époque, wspólny stół, musztarda w glinianym garnku i sól, którą podaje się sąsiadowi z końca stołu. Przystawki i desery do 10 euro, dania główne do 20. I wszystko, dosłownie wszystko warte grzechu. Od zupy cebulowej z tartym ementalerem, przez foie gras z konfiturą, po klasyczne boeuf bourguignon z purée – według mnie najlepsze na świecie. Choć… może nie całkiem – moja mama robi ten gulasz równie dobrze. Tyle że to właśnie w Polidorze się go nauczyła! A na deser klasyczna tarte Tatin – jabłka karmelizowane do złota, w cieście – albo clafoutis z malinami i migdałami, czyli naleśnikowe ciasto z owocami, które smakuje jak prowansalskie lato zamknięte w łyżce.

Restauracja karmi Paryż od ponad 175 lat, w tym André Gide’a, Hemingwaya, Joyce’a, Artauda, Gertrudę Stein, Verlaine’a i Rimbauda. W 2011 roku Polidor pojawił się w filmie "O północy w Paryżu" Woody’ego Allena.

Natura i kultura

Pięć minut spacerem od Polidora, wokół Pałacu Luksemburskiego – dzisiejszej siedziby Senatu – znajduje się Ogród Luksemburski, zielone serce lewego brzegu Sekwany. Na 23 ha rozciągają się żwirowe aleje, rzeźby francuskich królowych, korty tenisowe, teatr marionetek i słynna Fontanna Medyceuszy z mitologiczną sceną Polifema. W cieplejszych miesiącach dzieci puszczają żaglówki w ośmiokątnym basenie, a spacerowicze odpoczywają na zielonych krzesłach z logo Senatu.

Zobacz wideo Co łączy Kylie Minogue, Nicole Kidman i Margot Robbie?

A dosłownie obok wspomnianej restauracji znajduje się Odéon–Théâtre de l'Europe. To nie tylko zabytkowy teatr z XVIII wieku, ale przede wszystkim żywe laboratorium europejskiej sceny, gdzie klasyka spotyka się z radykalną nowoczesnością.

Słowa "Teatr Europy" w nazwie zobowiązują: dla widzów spoza Francji teatr oferuje przedstawienia z napisami w języku angielskim, a ceny biletów zaczynają się już od 20 euro.

Na koniec nostalgia. Mroczne katakumby, gdzie cisza ma zapach wilgoci i wapna, oraz cmentarz Père-Lachaise, gdzie spoczywają Balzac, Georges Seurat, Georges-Eugène Haussmann, Marcel Proust, Édith Piaf, Jim Morrison, Chopin i tysiące anonimowych paryżan. W ostatnich latach pochowano tam Pierre’a Bourdieu i tragicznie zmarłego Gasparda Ulliela. Na jego grób ludzie przynoszą perfumy Chanel, których był twarzą.

Radosław Korzycki. Dziennikarz, który zajmuje się polityką zagraniczną, głównie amerykańską oraz relacjami transatlantyckimi. Publikował m.in. w "Polityce", "Tygodniku Powszechnym", "Gazecie Wyborczej" i "Dwutygodniku". Regularnie komentuje tematy amerykańskie na antenie TOK FM. Autor korespondencji i reportaży z USA.