materiał promocyjny
Gra w gry uczy także radzenia sobie z emocjami. (Materiały prasowe)
Gra w gry uczy także radzenia sobie z emocjami. (Materiały prasowe)

Weekend.gazeta.pl wspólnie z Polską Akcją Humanitarną uruchomiły akcję "Pomocnik". W jej ramach przygotowaliśmy darmowy e-book dla rodziców i opiekunów dzieci i nastolatków, które przechodzą trudny czas, zmagają się z kryzysem psychicznym.

Macie w ofercie na rynek polski ponad 150 gier. Która jest pani ulubioną?

Trudno mi wymienić tylko jedną, bo mam wiele ulubionych. Ogólnie bardzo lubię gry i dużo gram z rodziną i przyjaciółmi. Są takie tytuły, w które gram z dziećmi, jak "Boom Boom", "Mistakos" i "Zig Zap". Do moich faworytów na pewno należy "5 sekund", nasz sztandarowy produkt. Ta gra nie zajmuje dużo miejsca: można zabrać same karty, klepsydrę i grać w podróży, w różnym towarzystwie. Z naszych najnowszych produktów chętnie sięgam po "Księgę smoków", "Santiago", "Tajemnicze podziemia", czyli gry rodzinne 10+. 

Jakie gry pamięta pani ze swojego dzieciństwa? I czy w ogóle gry to coś, co można odkryć w dorosłym wieku, jeśli wcześniej nie było tradycji grania?

Jako dziecko grałam bardzo dużo w gry karciane: tysiąca, remika, 2-4-7 lub 3-5-8, canastę, kierki, planowanie, jedenastki i wiele innych. Z gier planszowych pamiętam klasykę: chińczyka, węże i drabiny, młynek, warcaby i tryktraka. W latach 80. i 90. rynek gier w Polsce wyglądał zupełnie inaczej. Teraz dzieci mają zdecydowanie większy wybór produktów.

Dzieci uwielbiają gry z motywem zwierząt. (Marco Mugnai Photography) , Dzieci mają swoje ulubione gry, w które mogłyby grać cały czas. (Materiały prasowe)

Jeśli ktoś nie grał w gry jako dziecko, to nie znaczy, że nie może zacząć teraz. Do grona graczy można dołączyć niezależnie od wieku. Na rynku jest wiele gier dla dorosłych z bardzo prostymi zasadami. Stopniowo wchodząc w świat gier, orientujemy się, co nam się podoba, i wybieramy najodpowiedniejszy dla nas typ gry.

Jakie cechy musi mieć gra, żeby stać się hitem?

Myślę, że na to pytanie chcieliby znać odpowiedź wszyscy producenci gier planszowych. Klucz nie jest jednak taki prosty. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi ani gotowej recepty na sukces. Czasami o popularności tytułu decyduje przypadek, a czasami dobra mechanika. Innym razem jest to piękna grafika i wykonanie gry. Niektóre pozycje winduje znana licencja.

Moim zdaniem hit growy musi być przede wszystkim prosty, z krótką rozgrywką, tak by wiele osób miało przyjemność z grania.

Czy w grach też są trendy i mody?

Tak jak na każdym rynku również w grach obserwujemy mody na konkretny typ gry. Trendy lubią się także powtarzać. Kilka lat temu byliśmy świadkami mody na gry roll & write, gdzie głównym elementem gry są notesy, ołówki i kości lub karty. Ostatni duży trend to gry detektywistyczne. Zawsze modne są dobre gry przygodowe i gry towarzyskie, które także Trefl posiada w swojej ofercie.

Czy rynek polski ma swoją specyfikę? Wiadomo na przykład, że jakaś gra z Azji się u nas nie przyjmie?

Tak, oczywiście. Każdy rynek ma swoją specyfikę i innych klientów. Stąd też inne gry sprawdzają się w Stanach Zjednoczonych, a inne w Europie. Bardzo popularny u nas chińczyk – zwany w innych krajach europejskich "Ludo" lub "Człowieku, nie irytuj się" – w Chinach nie jest w ogóle znany.

Tablety, komórki z grami – czy one nie stały się poważnym konkurentem dla gier planszowych?

W ostatnim czasie zauważyliśmy sytuację odwrotną. Chcąc zaproponować naszym dzieciom inną, niezwiązaną z komputerem rozrywkę, sięgamy z przyjemnością po planszówki. Powiedziałabym, że mamy renesans gier planszowych. Obserwujemy też coraz więcej graczy na różnych grupach fanów planszówek i w klubach. Rynek gier w Polsce i ogólnie na świecie rośnie, z czego bardzo się cieszymy. Widać, że gry planszowe rozwijają dzieci, pomagają rodzinom w integracji. Teraz zdecydowanie jest czas na planszówki. Gry można dopasować do wieku, zainteresowań i poziomu zaawansowania graczy. Nie mam wątpliwości, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Gra 5 sekund to prawdziwy hit. Jest także w wersji rodzinnej - dla młodszych graczy. (Materiały prasowe)

Jakie cechy, umiejętności u dzieci rozwijają gry? Dlaczego warto z dziećmi grać?

Nieocenioną cechą niemal każdej gry jest interakcja z drugą osobą. Gry wykorzystują elementy współzawodnictwa lub kooperacji. Uczymy się, jak radzić sobie z różnymi emocjami, na przykład związanymi z wygraną lub porażką. Ćwiczymy analityczne myślenie, poszerzamy nasze słownictwo i rozwijamy wyobraźnię. Wiele gier dziecięcych uczy kolorów, cyferek czy alfabetu. Gra może też być wspaniałym materiałem do ćwiczenia małej motoryki. Jednak przede wszystkim gra to wspólnie spędzony czas na dobrej zabawie.

W czasie ferii graliśmy na wyjeździe w grę "Serio", w której jeden gracz układa karty określające go, a pozostali zgadują, które są najbliższe temu, jak się definiuje. Bawiliśmy się świetnie. Zdziwiłam się, jak bardzo było to integrujące i wciągające zajęcie.

Podczas gry w "Serio" ze znajomymi można się bawić doskonale. Zwłaszcza jeśli wydaje nam się, że wszyscy znamy się jak łyse konie. A potem dowiadujemy się zupełnie nowych rzeczy. Gra pomaga także sprawdzić, jak nas samych odbierają inni, jak jesteśmy postrzegani. Daje to także pretekst do wspominania, opowiadania o sobie i poznawania się. Może być to także doskonała rozrywka międzypokoleniowa.

Do takiej integracji między pokoleniami polecam również naszą najnowszą grę towarzyską "Po prostu P". Do tej gry może usiąść cała rodzina i świetnie się bawić. To gra słowna, w której należy przekazać innym graczom hasło, ale posługując się jedynie słowami na literę P. Takich słów jest w języku polskim najwięcej. Nagrodą są żetony-pierogi, które dostaje się za odgadnięte słowo. Na początku może nie być łatwo, ale po jednej rundzie okazuje się, że znamy naprawdę bardzo dużo słów na tę spółgłoskę i jesteśmy w stanie przekazać w ten sposób niemal wszystko.

Gry towarzyskie pozwalają się lepiej poznać i zintegrować (Shutterstock)

Jak od kuchni wygląda proces powstawania gry? Macie swoją komórkę, która wymyśla całkiem nowe gry?

To wbrew pozorom bardzo ciężka praca. Nie jest to tylko przyjemne granie, choć oczywiście gramy bardzo dużo. Inaczej jednak gra się dla przyjemności w domu, a inaczej, jeśli trzeba sprawdzić mechanikę. Często gramy kilka lub kilkanaście razy w tę samą grę, by sprawdzić różne czynniki, które wpływają na rozgrywkę. Oprócz samego grania jest dużo pracy projektowej: analiz rynku, wyceniania produktów, szukania optymalnych materiałów, pracy przy projekcie graficznym z grafikami, a na koniec sam proces wdrożenia produktu na produkcję.

W naszym dziale gier mamy trzy zespoły: jest grupa osób odpowiedzialna za gry z własnymi mechanikami. Tam pracownicy wymyślają nowe gry planszowe. Drugi zespół to gry klasyczne i edukacyjne, a trzeci to gry wydawnicze, gdzie pracownicy pozyskują mechaniki od innych licencjodawców. 

Czy któryś z waszych własnych pomysłów wyszedł poza Polskę i podbił inne kraje?

Tak! Takimi grami są gry wchodzące w skład brandu "Mistakos", gra "Boom Boom" czy "Sprytna ośmiornica". Sprzedawane są z powodzeniem w Europie i poza nią.

Czy wiadomo, że Polacy czegoś w grach nie lubią? Czy są tematy, mechaniki, pomysły, których komórka kreatywna w ogóle nie rusza, bo wiadomo, że to się u nas nie sprawdzi?

Tak. W świecie gier nie są popularne tematy związane z polityką czy z religią.

Z drugiej strony są też pewniaki – dzieci kochają gry ze zwierzątkami. Taka gra, w jakiejkolwiek postaci byśmy ją zrobili, zawsze będzie hitem. Ostatnio wydaliśmy gry "Kotki" i "Good Boy" – grę o psach – oraz "Księgę smoków". To dobre, sprawdzone tematy dla dzieci w wieku szkolnym. 

Granie to dobry pretekst także do rozmawiania i integrowania się. (Materiały prasowe) , Gry można zabierać na wakacje, grać w czasie podróży. (Materiały prasowe)
Śledzimy trendy tematyczne, ale i trendy w ogóle. Po targach dobrze widać, jakie tematy są gorące, w którym kierunku warto pójść.

Co nas więc czeka w najbliższym czasie?

W tym miesiącu schodzą z magazynu dwie bardzo przyjemne pozycje dla dzieci na naszej rodzimej licencji Rodzina Treflików – gry "Spy guy" i "Cztery sery".

Pierwsza gra to gra kooperacyjna, gdzie na wielkiej, ponadmetrowej planszy szukamy wspólnie poszlak, różnych przedmiotów, które pomogą nam schwytać groźnego przestępcę. W grze liczy się współpraca z innymi graczami, szybkość i spostrzegawczość.

Druga pozycja, "Cztery sery", to gra przygodowa, w której wcielamy się w dostawców pizzy. Losujemy adres, pod który musimy jak najprędzej zawieźć pizzę. Po drodze mamy oczywiście mnóstwo przygód i zwrotów akcji. Gry przeznaczone są dla dzieci już od czwartego roku życia, ale zapewniam, że starsi będą się przy nich również świetnie bawili.

Współczesne gry pozwalają na dopasowanie ich do temperamentu i wieku graczy. (Marco Mugnai Photography) , Granie pozwala usiąść przy jednym stole i spędzić wspólnie czas. (Materiały prasowe)

W miesiącach wakacyjnych ukaże się kilka nowych propozycji gier towarzyskich: "Vabang", "Redraw", "Mafia. Miasto intryg", "Istny dom wariatów", "Pod przykrywką", "Zgrajmy się". Zapewniam, że każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie.

Będzie też pięć gier z nowej serii My First Game. To pozycje przygotowane z myślą o najmłodszych graczach, którzy rozpoczynają przygodę ze światem planszówek.

Czy branża gier ma swoją specyfikę? Czym się ta działka wyróżnia?

To branża otwarta, w której nic nas nie ogranicza. Jest tu jeszcze wiele do wymyślenia. Każda gra znajdzie swoją grupę odbiorców, chociaż zależy nam oczywiście, żeby trafić z grą do jak najszerszej grupy docelowej.   

Po prostu P to gra, w której ćwiczy się język polski. (Materiały prasowe)

Gry są modne, zaczynają więc wychodzić poza dom: zabieramy je na wakacje, w podróże, tworzą się typowo growe kluby, w których spotykają się gracze. To modny sposób na spędzenie czasu wśród młodych ludzi. Gry przestają być postrzegane jako zabawa tylko dla dzieci. Coraz więcej jest gier towarzyskich, przygodowych. Takich, po które mogą sięgnąć dorośli. Mamy więc grupy docelowe w każdym wieku – pierwsi gracze to dwu–dwuipółletnie dzieci. Szeroka grupa odbiorców to kolejny wyróżnik branży gier.

Czy pandemia miała na was wpływ?

Tak, oczywiście, ale bardzo pozytywny. W czasie lockdownu wiele osób, które wcześniej nie miały dużego kontaktu z grami, sięgnęło po planszówki. Poszerzyło się grono osób grających i szukających coraz to ciekawszych, trudniejszych pozycji.

Od czego zacząć? Zwłaszcza jeśli się jest dorosłą osobą, która wcześniej nie grała? Jakimi kryteriami ma się kierować laik?

Pierwszy krok to przefiltrowanie oferty pod kątem kategorii wiekowych – odpadną wszystkie gry skierowane do najmłodszych. Zostaną gry przygodowe i gry towarzyskie. Towarzyskie mają bawić, integrować, pozwalają miło spędzić czas. Gry przygodowe dają możliwość zatopienia się w grze, w mniejszym gronie przeżycia wspólnie przygody.

Gry planszowe bardzo integrują. Rodziny, znajomych, towarzystwo. Gra pozwala wspólnie usiąść do jednego stołu.
Agnieszka Walczak, Dyrektor Badań i Rozwoju Gier Trefl (Materiały prasowe) , Granie to także mała motoryka. (Materiały prasowe)

Przy okazji gier planszowych nie trzeba skupiać się tylko na przebiegu rozgrywki. Można rozmawiać o wszystkim innym, mamy właśnie czas poopowiadać, co u nas słychać, pobyć z rodziną, wzmocnić więź między przyjaciółmi. A to jest nam wszystkim bardzo potrzebne.