Wiem, co mówię, bo robię to od lat. Uwierzcie, nie widzieliście w życiu bardziej zawiedzionych wyrazów twarzy niż moich rodziców czy braci, którzy, rozrywając papier prezentowy, jeszcze przez krótką chwilę z nadzieję dopytują: "Może tym razem nie książka?!". Niestety: znowu, moi najdrożsi. Ale to były haniebne czyny w mikroskali, pora na ekspansję. Wasz książkowy Grinch powraca, by ponownie pognębić i unieszczęśliwić wszystkich Polaków.
Fundamentalna zasada Antyprezentownika Wysockiego pozostaje bez zmian: nieważne opakowanie, ważne, by było na opak! Dzieci koniecznie obdarowujemy książkami dla dorosłych, pełnoletnich - kolorowankami i bajkami. Prawaków uszczęśliwiamy lewacką propagandą w najlepszym wydaniu, lewaków - kanonem myśli konserwatywnej i chrześcijańskiej. Dla pisowskich wujów - heroiczne wspomnienia czołowych działaczy KOD-u, dla niereformowalnych libków - komuniści, pisowcy i/lub Rafał Woś. Seksistom - najnowsze i najbardziej radykalne dzieła feministycznych bojowniczek i pogromczyń patriarchatu, feministkom - (nie)świeże wyziewy tegoż patriarchatu, itd.
I jeszcze jedna uwaga porządkowa, zupełnie serio: perfidia Antyprezentownika perfidią, ale ponownie starałem się, by zdecydowana większość tytułów była pełnowartościowa, warta swojej ceny i lektury. Przynajmniej część trafiłaby spokojnie do mojego zestawiania najlepszych książek 2024 roku, część to książki starsze, a część wrzucam tu tylko i wyłącznie w ramach złośliwej zabawy tytułami. Mam nadzieję, że bezbłędnie rozróżnicie które są które (czasami łopatologicznie wam w tym pomogę) i - przede wszystkim - że unieszczęśliwicie wszystkich obdarowanych!
Dla Tuska: o bobrach, alkoholu i gniewie
Zaczynamy oczywiście od prezentów dla osób z ADHD, bo najbardziej niecierpliwi i nie wytrzymają wręczania podarunków wszystkim innym przed nimi, tj. chciałem oczywiście powiedzieć: przed nami. Żartowałem, oczywiście. To przecież parszywy antyprezentownik, a kolejka jest sroga, więc osoby z ADHD trochę muszą sobie poczekać…
Natomiast od razu obdarowujemy tych, którzy lubią sobie beztrosko dowcipkować, że "wszyscy dzisiaj mają to całe ADHD" oraz że to generalnie beka i ściema. Akurat mamy prawdziwy wysyp pozycji, więc szanowni ignoranci nie odejdą z pustymi rękami: "Radio w mojej głowie. Opowieści o ADHD" Anety Korycińskiej (Wyd. Prószyński), "ADHD u dorosłych" Sabine Bernau i "Miłość z ADHD" Anity Robertson (obie z Mando), "ADHD. Mózg łowcy i inne supermoce" Kristin Leer oraz "Potęga ADHD" Andersa Hansena (obie Znak).
Nie wiemy, jaki odsetek rodzimych polityków to osoby z ADHD (czy znamy w ogóle posłów czy posłanki, którzy poczynili takie wyznanie?), ale jest już tradycją, że w antyprezentowniku zawsze hojnie obdarowuję waszych ulubieńców, czyli właśnie polityków. By żaden z nich nie czuł się poszkodowany (czytaj: by wszyscy mogli zostać poszkodowani książką), zapraszam tym razem aż do dwóch osobnych bloków politycznych.
Władcą Polski jest obecnie Donald Tusk, więc niejako z automatu, ale także za konkretne "zasługi" należy mu się sporych rozmiarów lekturowy stosik. Wiele stoczonych (zwycięskich) bitew równa się licznym podarunkom. I tak: za "bohaterską" walkę z bobrami odpowiedzialnymi za powódź na południu kraju - "Pałace na wodzie. Tropem polskich bobrów" Adama Robińskiego (Czarne). Za "bohaterską" walkę z Ostatnim Pokoleniem - adekwatny pakiet lektur uświadamiających, m.in. "Książka o klimacie" Grety Thunberg (Agora), "Jak zmienić wszystko. Młodzi na ratunek planecie" Naomi Klein czy monumentalna "Nauka o klimacie" Popkiewicza, Kardaś i Malinowskiego (Post Factum). Za "bohaterską" walkę z alkotubkami - "Pić czy nie pić. Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie" (Krytyka Polityczna) Davida Nutta.
Jedną z polityczno-medialnych fraz roku było "Donald Tusk (znów) się wściekł". Nie rozstrzygniemy tu, ile w tego typu doniesieniach prawdy, ale jeśli choć odrobina, to szczodrze dorzucamy premierowi pod choinkę kolejne tytuły: "Gniew" Tomasza S. Markiewki (Czarne) i "Ku*wa, kur*a, kur*a" Linn Strømsborg (ArtRage, nomen omen). A co dla najbliższych współpracowników premiera? Hmm, może na początek „Kiedy złość rani" oraz "Jak radzić sobie z gniewem innych" Ryana Martina (Rebis), nazywanego "profesorem od gniewu"?
Ach, zapomniałbym! Do Donalda Tuska wędruje również brawurowy i prowokacyjny "Klucz do Kaczyńskiego" Roberta Krasowskiego (Czerwone i Czarne), dzięki któremu premier ma nie tylko szansę lepiej poznać swego głównego wroga, ale też upewnić co do własnych sądów na temat rodzimej inteligencji (nie są to podobno sądy zbyt pochlebne).
A skoro już o Prezesie mowa, to co dla Jarosława Kaczyńskiego? Po pierwsze, wiadomo, "Szczerze" Donalda Tuska (Agora). Po drugie, być może tu też konieczne jest wręczenie czegoś z zestawu anger menagement dla Tuska (patrz: sytuacja z uderzeniem aktywisty i niszczeniem wieńców pod pomnikiem smoleńskim).
W normalnym prezentowniku zalecałbym oczywiście też coś o kotach, np. świetną "Kocią filozofię" Johna Graya (Kultura Liberalna) bądź pięknie wydane "Koty. Historia, zwyczaje, obserwacje, anegdoty" Julesa Champfleury (Terytoria), ale nie z nami takie numery. Do Prezesa wędrują więc: "Lepszy gatunek. Psio-ludzkie historie" Marcina Wilka (WAB) oraz "Hau. Psy w baśniach, mitach i wierzeniach ludowych z całego świata" (Marginesy).
Paczka książek dla Palikota
Co tam u Palikota? Przedłużono mu areszt, więc zdaje się, że ma sporo wolnego czasu. Na pewno wysyłamy mu więc paczkę z literaturą antyalko - oprócz "Pić czy nie pić" mogą się tam znaleźć np. "Informacja zwrotna" Jakuba Żulczyka (Świat Książki), "Polska na odwyku" Marka Sekielskiego (Prószyński), "Nie pij dziś!" Łukasza Tchórzewskiego (Newhomers) czy "Mistrzynie kamuflażu. Jak piją Polki" Magdy Omilianowicz (Mova).
No dobrze, ale skoro Palikot już i tak siedzi, to nie chcę mu dokładać razów, tylko książek. A że nadmiar wolnego czasu to idealna okazja do lektury ksiąg najgrubszych, to wybieram wyłącznie dzieła opasłe a świetne: dwutomowy postmodernistyczny klasyk zmarłego w tym roku Johna Bartha, czyli "Bakunowy faktor", do tego "Lód" Jacka Dukaja oraz piękne wznowienie "Życia i myśli JW Pana Tristama Shandy" Laurence’a Sterne’a (PIW), z którym to Tristamem lecimy także obowiązkowo do wszystkich czytelników kochających fabuły linearne, uporządkowane i pozbawione dygresji w dygresjach. To samo dotyczy zresztą "Domu z liści" Marka Z. Danielewskiego, świeżo upieczonego klasyka, wznowionego przez Znak. Jeśli areszt jeszcze się przedłuży, dołożę Januszowi "Ulissesa" Joyce'a w przekładzie Macieja Świerkockiego i wszystkie tomy "W poszukiwaniu utraconego czasu" Prousta (nowe przekłady z Officyny) oraz wymagające biografie: "Ciszo, przemów. Szukając W.G. Sebalda" Carole Angier (Znak) oraz trzytomową biografię Kafki autorstwa Reinera Stacha (PIW).
Święta to oczywiście doskonały czas na prezenty dla wąsatych wujów (tak, może to być wąs mentalny), którzy występują w nadmiarze w każdej szanującej się polskiej rodzinie. Dla wuja seksisty, który najgłośniej rechocze z żartów o feministkach - "Kilka uwag o emancypacji" Susan Sontag (Karakter) i "Kobieta. Opowieść o niewidzialności od prehistorii do dziś" Marylène Patou-Mathis (WAB). Dla wuja, który wszędzie wokół dostrzega komunizm, neomarksizm i bolszewię - "Rewolucja nie ma końca", nowe monumentalne dzieło Artura Domosławskiego (WL). Dla wuja homofoba i transfoba - "Gorset, wstyd i kocie uszka. O transkobiecości" J. Szpilki (Czarne). Dla wuja rasisty - inspirujący "Brutalizm" Achille’a Mbembego oraz kolejne tomy dzieł Jamesa Baldwina (wszystko Karakter), jak również "Jak biały człowiek" Oliwii Bosomtwe (WAB). Dla wuja antyszczepionkowca i foliarza - poruszające, a przegapione u nas (bo kogo jeszcze obchodzi covid, prawda?) "Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhanu" Muronga Xuecuna (Czarne).
Dla cnotliwej cioci, która brzydzi się wulgaryzmami i generalnym upadkiem obyczajów - pakiet lektur z soczystymi tytułami. A że obrodziło nimi w ostatnim czasie dziko, to oprócz wspomnianej wyżej powieści "K*rwa, k*rwa, k*rwa", w papier prezentowy owijamy dla ukochanej cioci: absolutnie wspaniałe "Kurewny" Camili Sosy Villady (Filtry), "Wszyscy mieli w dupie, co stało się z Carlottą" Jamesa Hannahama (Cyranka), "Wściekłe suki" de la Cerdy (Filtry), "Niech żyją ku*wy!" Aleksandry Kluczyk (WAB) i jeszcze "Wyrzygnąć" Przemysława Dakowicza (PIW), by cały zestaw okrasić solidną dawką wierszy i poematów metafizycznych ("No ale co się ciocia oburza, skoro to tytuł nawiązujący do samego Mickiewicza?!").
Przyspieszamy, bo miejsca brak, a potrzebujących wielu. Dla Marcina Matczaka - "Cześć pracy. O kulturze zap***dolu" Zofii Smełki-Leszczyńskiej (KP) i "Masz się łasić. Mobbing w Polsce" Katarzyny Bednarczykówny (Czarne). Dla księży, biskupów i osób z jakichś powodów wciąż chodzących do kościoła - 800-stronicowe (!) "Pastwisko. Jak przeszłość, strach i bezwład rządzą polskim Kościołem" Ignacego Dudkiewicza (Agora). Dla najbardziej samczych samców, którzy swoją męskość wciąż budują na siłce, na motorze oraz w lesie, z siekierą w łapie - "Po męstwie" Wojciecha Śmiei, przełomową historię polskiej męskości w XX wieku (Czarne).
Rok temu wręczałem Leszkowi Balcerowiczowi "Dochód podstawowy" Guya Standinga (mam nadzieję, że przeczytał!), ale chciałbym go uszczęśliwić i tym razem. Wędrują do niego "Mit deficytu. Nowoczesna teoria monetarna i gospodarka zaspokajania potrzeb" Stephanie Kelton (Heterodox) oraz - jakżeby inaczej - "Dług jest dobry" Rafała Wosia (Ha!art). Oczywiście książkę Wosia elegancko zapakowujemy także wszystkim, którzy go nienawidzą i znieść nie mogą, a tych przecież legion.
Dla Leszka Millera - zestaw książek o jego "szorstkim przyjacielu", czyli przede wszystkim świeżo wydana i wyczerpująca biografia polityczna Aleksandra Kwaśniewskiego autorstwa Michała Sutowskiego (KP), jak również wywiad rzeka z byłym prezydentem (Znak) oraz z jego małżonką, Jolantą (WAB). Dla Kwaśniewskiego - dwa wywiady rzeki z Leszkiem Millerem dostępne na rynku. Biografię Kwaśniewskiego dorzucam oczywiście Andrzejowi Dudzie, by mógł się przekonać, jak bardzo inaczej mogła wyglądać jego prezydentura (chyba że wcale nie?).
Dla tych, z którymi nie chcemy się spotykać - "Widzimy się w sierpniu" Gabriela Garcii Marqueza (Muza) i jeszcze, dla pewności, dorzucamy "Sierpień" Pawła Sołtysa (Czarne) oraz "Chipsy dla gości" Natalki Suszczyńskiej, by mogli się łudzić, że czeka ich u nas kulinarna uczta.
Dla Jacka Dehnela - tradycyjnie - nowy Szczepan Twardoch, czyli "Powiedzmy, że Piontek" (WL). Dla Twardocha - tradycyjnie - nowy Dehnel, czyli "Tajna Warszawa" (Agora), ale nie zapominajmy o niesłusznie przegapionych przez większość krytyki czy jurorów "Łabędziach", jak również o "Gdy leżę, konając" (Znak), czyli nowym przekładzie Faulknera.
Kącik patriotyczny. Dla wszystkich Polaków nienawidzących dzieci - "Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci" Michała R. Wiśniewskiego (Czarne). Dla wszystkich Polaków mających problem z nagością - "Nie tylko Chałupy. Naturyzm w PRL" (KP). Dla wszystkich Polaków nienawidzących kobiet - "Posag dla Polki" Manueli Gretkowskiej (Znak).
(Tymczasem osoby z ADHD dopytują: "Czy możemy się wreszcie dowiedzieć, co dla nas?". Nie, jeszcze nie, cierpliwości!)
Co dla Sikorskiego, Hołowni, Brauna?
Wracamy do polityków, bo - kto jak kto - ale akurat oni prezenty i nagrody cenią szalenie. Nie wiem, czy istnieje już pojęcie "łapówki książkowej", ale powinno.
Dla Radosława Sikorskiego - "Przedziwna sztuka porażki" Jacka Halberstama (KP) oraz "Fiasko" Stanisława Lema (WL). Dla Rafała Trzaskowskiego - jakżeby inaczej - zestaw książek o Łodzi, by zaczął się oswajać z myślą o przeniesieniu stolicy (nie udało się po wojnie, może uda się teraz). Proponuję: esencjonalną "Łódź. Ziemię wymyśloną" Błażeja Ciarkowskiego (WAB), dynamicznego "Deluksa" Marcina Andrzejewskiego, "Złą dzielnicę" Tomasza Włodkowskiego (Kusiński) i - to może być ostateczny argument książkowy za Łodzią! - "Łowców skór" Tomasza Patory (Otwarte).
Dla Mateusza Morawieckiego - "Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania" Bartosza Józefiaka (Znak) oraz wspomniany już "Dom z liści", bo to powieść z motywem domu większego w środku niż na zewnątrz (marzenie każdego dewelopera i właścicieli nieruchomości).
Dla Szymona Hołowni, Krzysztofa Bosaka i innych polityków, którym marzył się (a często też ziścił) dyplom Collegium Humanum - "Jak napisać pracę dyplomową" Umberto Eco oraz świeżo wydane "Życie codzienne nauczycieli w II Rzeczypospolitej" Piotra Gołdyna (PIW). Dla Barbary Nowackiej, reformującej/deformującej kanon lektur (odpowiednie skreślić) - dzieła zebrane Jarosława Marka Rymkiewicza i Jacka Dukaja.
Dla Włodzimierza Czarzastego, który zaniepokojony jest wielce, czy Hołownia dotrzyma słowa i odda mu w przyszłym roku obiecany fotel marszałkowski - "Nie dajmy się podzielić", czyli wywiad rzeka z Szymonem Hołownią (Znak). Hołownię wciskamy oczywiście także wszystkim tym, którzy uważają, że już dawno jesteśmy podzieleni, czyli generalnie jest to prezent z gatunku "uniwersalny".
Dla posłanek i posłów porzucających Razem bądź dla posłanek i posłów porzucających Lewicę - "Czy muszę odchodzić" Yiyun Li (Pauza).
Dla Sławomira Mentzena, Bosaka i licznych innych panów wrogich legalizacji aborcji bądź kobietom w ogóle - "Aborcja i demokracja. Przeciw-historia Polski 1956-1993" Marcina Kościelniaka (KP).
Dla Grzegorza Brauna, strażaka-antysemity, na bogato, czyli coroczny pakiet lektur uświadamiająco-reedukacyjnych. Tym razem proponuję: "Przez ruiny i zgliszcza" Mordechaja Canina (Nisza), "Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości" Michała Bilewicza (Mando), "Marzec a Zagłada. Płaszczyzny spotkania" Sławomira Buryły (ŻIH) oraz wstrząsającą trylogię autobiograficzną Primo Leviego (Czarne). Brauna zapewne niezdrowo zaintrygują też takie tytuły jak "Źli Żydzi" Emily Tamkin (Czarne) czy przezabawny "Żal po napletku" Auslandera (Filtry), więc tym bardziej powinno się mu je wręczyć, choć wielkiego sukcesu edukacyjnego bym się i w tym przypadku nie spodziewał.
Pędzimy dalej, prezenty same się nie wręczą. Dla singli - "Dziennik życia we dwoje" Stefana Chwina (Tytuł) oraz "Wszystkie szczęśliwe rodziny Le Telliera (Filtry). Dla minimalistów - "Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy" Kory Kowalskiej (Karakter). Dla daltonistów - "Przebierańcy w nicości" Piotra Pazińskiego (Nisza) i "Wczoraj byłaś zła na zielono" Elizy Kąckiej (Karakter). Dla mizofoników - "Hałas" Małgorzaty Halber (Cyranka). Dla warszawiaków - "Kraków. Miasto zero" Rafała Matyi (Karakter). Dla osób bez poczucia humoru - awanturniczy "Sowizdrzał Babukić i jego czasy" Miljenki Jergovicia (Sedno).
Dla tych, którzy cenią sobie przede wszystkim książki świetnie wydane, na dobrym papierze, w twardej oprawie, a zarazem tanie - "Rozdroże kruków" Andrzeja Sapkowkiego (tak jest, to wydanie woła o pomstę do nieba, papier - cytując mojego przyjaciela - "nadaje się do kibla", do tego oprawa miękka i cena okładkowa 65,90 zł za niecałe 300 stron tekstu).
Dla mięsożerców - "Wegetarianka" Han Kang, tegorocznej noblistki (WAB). Dla wegan - proszę o skupienie, bo będzie mocno suchy żart, a jego ofiarą padnie świetna powieść - "Mleczarz" Anny Burns (ArtRage). Wiem jedno: spróbowałem, by nie rzec "skosztowałem" trzech powieści Kang i gdybym tylko miał taką możliwość, odebrałbym jej Nobla i za samego "Mleczarza" podarował go Burns, pozdrawiam Akademię Szwedzką! (A za to, żeście nie zdążyli dać Nobla Barthowi, będziecie się smażyć w piekle, co już wkrótce potwierdzi nawet Palikot, któremu podarowałem "Bakunowy faktor").
Dla wszystkich, którzy w życiu nie mieli w ręku papierowej gazety, a jest to (niestety) rosnące z roku na rok grono - "The New Yorker. Biografia pisma, które zmieniło Amerykę" Michała Choińskiego (Znak). A skoro mowa o NY: komu by tu wręczyć solidną i pełną dzikości biografię Lou Reeda, czyli "Króla Nowego Jorku" Willa Hermesa (WAB)? Proponuję obdarować nią znajome Swifties, czyli fanki totalne Taylor Swift. Z kolei fanom Reeda nie dajemy - rzecz jasna - biografii Reeda (już ją sobie przecież kupili w dniu premiery), tylko wydaną przez tę samą oficynę "Erę Taylor Swift" Karoliny Sulej. Zresztą - z powodu tegorocznych koncertów Tay w Warszawie - można obecnie we wszystkich mniej szanujących się księgarniach wyposażyć w całą półkę książek, albumów i wydawnictw okolicznościowych poświęconych Tay. Kupujemy je wszystkie i wręczamy uroczyście osobom z dobrym gustem muzycznym bądź słuchem absolutnym.
Tymczasem witam wszystkie młode i ambitne osoby w naszym biurze pośrednictwa pracy. Oto literatura, która - mam nadzieję - zniechęci zainteresowanych do zostania tym bądź owym. Dla osób marzących o karierze medialnej - "Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?" (KP). Dla osób marzących o karierze politycznej - "Dudek o historii. Narodziny III RP" (WAB) oraz "Wielkie rozczarowanie" Marcina Zaremby (Znak). Dla osób marzących o karierze w Ostatnim Pokoleniu - "Wyznania otrzeźwiałego ekologa" Paula Kingsnortha (Ha!art). Dla osób marzących o karierze felietonisty - "Człowiek-Brzytwa" Piotra Sitkiewcza (Terytoria), który na przykładzie Antoniego Słonimskiego dowiedzie wam elegancko, że lepsi od was już byli i swoje napisali. Wreszcie: dla osób marzących o karierze sutenera - prowokacyjny, przełomowy i bestsellerowy (nie w Polsce) "Alfons" Iceberga Slima (Ha!art).
Osoby z ADHD zapewne już dawno sobie poszły i zajęły tysiącem innych spraw, ale to przecież nie znaczy, że o nich (o nas) zapomniałem. Proszę, kochani, to wszystko dla was: "Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć" Joanny Głogazy (Znak), "Szybciej" Jamesa Gleicka (Zysk), "Bez pośpiechu" Carla Honore (Wieża Babel) oraz "W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat" (Szczeliny).
No dobrze, ludzie kochani, ale co ze mną?! Co - z braku innych chętnych - wręczam sobie samemu? Oczywiście, że "Nienawiść do literatury" Williama Marxa (Terytoria) i "Potęgę milczenia. Jak ułatwić sobie życie w pracy, domu i między ludźmi" (Znak). Zamykam się i znikam.
PS. Dla nielubiących zbyt nagłych zakończeń gratis - zbiór esejów Itala Calvino: "I na tym koniec" (PIW).
Grzegorz Wysocki. Od grudnia 2022 w Gazeta.pl. Wcześniej m.in. dziennikarz i publicysta "Gazety Wyborczej", szef WP Opinie, wydawca strony głównej WP, redaktor WP Książki, felietonista "Dwutygodnika" i krytyk literacki. Autor wielu wywiadów (m.in. Makłowicz, Chwin, Wałęsa, Urban, Spurek, Gretkowska, Twardoch, Świetlicki), cyklu rozmów z wyborcami PiS-u czy pisanego od początku pandemii "Dziennika czasów zarazy". Dwukrotnie nominowany, laureat Grand Pressa za Wywiad w 2022 (rozmowa z Renatą Lis). Od 2023 w kapitule Łódzkiej Nagrody Literackiej im. Juliana Tuwima. Prezes klubu szpetnej książki Blade Krki (IG: bladekruki). Nałogowo czyta papierowe książki i gazety oraz ogląda seriale. Urodzony i wychowany na Kaszubach, wykształcony w Krakowie, ostatnio porzucił Warszawę na rzecz Łodzi. Profil na FB: https://www.facebook.com/grzes.wysocki/