Społeczeństwo
Anna H. Niemczynow (Fot. Materiały prasowe wydawnictwa Luna)
Anna H. Niemczynow (Fot. Materiały prasowe wydawnictwa Luna)

- Nie stworzyłam persony "Anna H. Niemczynow". Wszystko, co robię, wykonuję najlepiej, jak potrafię. Z serca. Wiem, że są ludzie, którzy dostrzegą w mojej pracy wartość artystyczną. Mam więc dla kogo pisać i jestem za to wdzięczna – mówi Anna H. Niemczynow.

Praktykowanie wdzięczności, szczerość, życiowe doświadczenie i misja czynienia dobra stały się jej "znakami towarowymi".

Ma 42 lata, wydała do tej pory 16 książek (m.in. "W maratonie życia", "Bluszcz", "Ciche cuda. Z zachwytu nad życiem") i sześć opowiadań. To może nie jest spektakularny skok na rynek w stylu Remigiusza Mroza czy grona reprezentantek young adult, ale Anna H. Niemczynow ma swoje miejsce w obszarze literatury obyczajowej. Na targach kolejka po autograf (i odciśnięte czerwone usta) wije się kilometrami, pod postami w social mediach przeważają pozytywne komentarze, do popularnych kanałów internetowych zapraszana jest głównie w roli mentorki, która w przeszłości doświadczona życiowo, dzięki mozolnej pracy, ale też wierze, potrafiła odmienić swoje życie, a teraz chce dzielić się wiedzą z tymi, którzy pragną zmiany. Jej umiejętność barwnego snucia opowieści połączona z ujmującym sposobem bycia czarują słuchacza i widza, zapewne też czytelników jej książek – jak można wywnioskować z komentarzy pod nagraniami.

Jadąc na targi, kupuje szminkę specjalnie, zamiast pieczątki. 'Skoro komuś sprawia to przyjemność'. (Fot. Materiał prasowy Wydawnictwa Luna)

- Tak, mam poczucie misji i potrzebę niesienia dobra człowiekowi. Nie oznacza to schlebiania. Historie, które opowiadam, często są trudne, nawet jeśli bywają zabawne. Zawsze jest w nich jakieś drugie dno. Mam mądrych czytelników, którzy je wyłapują i piszą do mnie, że zmieniłam ich życie. Dla mnie to jest największa nagroda, choć wiem, że to nie ja zmieniłam ich życie. Oni sami je zmieniają pod wpływem mocy słowa – przekonuje Anna H. Niemczynow w rozmowie z Weekend.gazeta.pl. 

– W literaturze wysokiej tzw. misyjność wymaga szczególnych predyspozycji, bo czytelnik się przed nią odruchowo cofa, natomiast w popularnym obszarze ludzie biorą ją za dobrą monetę, gdy osoba "poświęciła się" literaturze – tłumaczy popularność tej formy literaturoznawczyni z Uniwersytetu Warszawskiego dr Eliza Kącka.

Ekspertka od życia

Dorastała w małej miejscowości Wolin w rodzinie, która nie była idealna. Wrażliwa nastolatka nie dostała w domu należytego wsparcia i poczucia bezpieczeństwa, do tego w tle pojawiały się alkohol i narkotyki. Wyjazd do Szczecina do szkoły średniej z internatem był szansą. Skończyła szkołę muzyczną, potem trzy kierunki studiów: nauki polityczne, prawo administracyjne i pedagogikę. Pracowała jako urzędniczka w urzędzie miasta oraz jako trenerka fitnessu, a po drodze imała się jeszcze kilku zajęć. Po latach przyznała, że poszukiwania wymarzonej, idealnej rodziny oraz akceptacji doprowadziły ją do całkowitego wyczerpania. Rozsypało się jej małżeństwo, samotnie wychowywała syna, aż przepracowana i wyczerpana, w poczuciu kompletnej porażki swojej wizji dorosłego życia, trafiła na krótko na oddział psychiatryczny. Kiedy poznała obecnego męża, rzuciła wszystko i zaczęła pisać książki. A w tych książkach zaszywała te i inne swoje doświadczenia. Także złego dotyku w dzieciństwie, uzależnienia od sportu, romansu z nieodpowiednim człowiekiem. "Doświadczyłam tych wszystkich rzeczy, aby stać się ekspertką od emocji, jakie człowiek przeżywa w trakcie tychże zdarzeń" – napisała w książce "Ciche cuda". "Bo niby kto lepiej opowie o anoreksji, bulimii, rozwodzie, przemocy seksualnej, przemocy fizycznej, przemocy słownej, narkomanii, alkoholizmie, jeśli nie ja, która się z tym wszystkim zetknęłam".

Zadebiutowała w 2017 roku powieścią "W maratonie życia". Potem rocznie wychodziły dwie–trzy jej książki. Trafiały w gusta czytelnicze. W konkursie i plebiscycie organizowanym przez redakcję serwisu Granice.pl kilkukrotnie została doceniona: Książka Roku 2022 w kategorii proza polska ("Uśpione namiętności"), Książka Roku 2023 w kategorii literatura obyczajowa ("Maleńka"), Książka Roku 2023 w kategorii literatura faktu "Ciche cuda. Z zachwytu nad życiem". W Empiku kolejne tytuły pojawiały się w różnych rankingach w pierwszej trzydziestce najchętniej czytanych.

Jej powieści osadzone są wokół tematów bliskich ludziom: nieudane małżeństwo, rozwód, walka o dzieci, chęć zmiany, kompleksy, romans, fałszywi przyjaciele… Wnikliwy czytelnik szybko orientuje się, że historie będące kanwą fabuły mają swoje źródło w faktycznych zdarzeniach, które były udziałem autorki.

'Moja przyjaciółka Pokora przyszła do mnie i spytała: Dziewczyno, czy ty piszesz dla forsy, czy dla ludzi? Bo jak dla forsy, to rzuć to w kąt'. (Fot. Materiał prasowy Wydawnictwa Luna)

- Niemczynow - a za jej nazwiskiem w mojej głowie stoi wiele nazwisk, o których słyszę, ale nie są moim interiorem - nie musi udowadniać jakiejkolwiek oryginalności wypowiedzi; udowadnianie mogłoby jej nawet zaszkodzić, bo ludzie wyczuliby jakąś formę nieautentyczności. Tymczasem mamy tu fabuły, w których trochę pobiera się z siebie, nieco ze świata, doświadczenia są dość typowe – i trzeba zrobić z tego walutę. Tak powstają fabuły autentycznościowe, sformatowane pod czytelnika i jego wyczucie prawdziwości – ocenia dr Eliza Kącka.

Szukam jej powieści w bibliotece. W odpowiedzi na pytanie o książki Anny H. Niemczynow słyszę: "Te czytadła? A skąd! Zapisy. Wszystkie wypożyczone".

W drugiej podobnie.

- Historie bohaterów, z którymi można się utożsamić, opowiedziane prostym językiem są najważniejsze dla odbiorcy tego typu literatury. Niedogodności stylistyczno-składniowe nie mają większego znaczenia. Fascynujące jest, że te książki pisze się bardzo szybko, korzystając ze schematu - postaci, intryga, kontekst społeczny, który taką produkcję umożliwia. Niemczynow pisze o życiu, o tym, co może spotykać każdego z nas, nie krytykowałabym czytelnika, któremu to się podoba – ocenia dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł, psycholożka Uniwersytetu SWPS, która zajmuje się m.in. psychologią twórczości.

Anna H. Niemczynow. (Fot. Materiały prasowe)

Rytuał pisania

"Pierwszą godzinę po przebudzeniu poświęcam Bogu. Czytam Pismo Święte, modlę się i praktykuję wdzięczność, pisząc odręcznie dziennik" – można przeczytać na blogu Anny H. Niemczynow. "Pisanie było moim marzeniem od zawsze. Wstydziłam się do tego marzenia przyznać. […] Wszystko wskazuje na to, że jestem powołana do pisania książek".  

- Zostałam pisarką. Bardzo długo nie potrafiłam tak o sobie mówić, ale w końcu dałam sobie prawo do używania tego słowa – opowiada mi Niemczynow. – Odkąd piszę książki, zawsze na początku pracy stawiam sobie pytanie, jakie emocje chcę wywołać w czytelniku, jaką refleksję wzbudzić. Dopiero potem dobieram historię, bohaterów, ich charaktery. Chciałabym, żeby książka poruszyła wrażliwość odbiorcy. Moja ostatnia powieść "Należy do mnie" powstała z obserwacji zjawiska nie tylko dużej liczby rozwodów w Polsce, ale też towarzyszących im sytuacji manipulacji dziećmi – mówi. – Jestem osobą o wysoko rozwiniętej wrażliwości, kieruje mną chęć pomagania ludziom; może skłonię kogoś do refleksji, że nie warto ferować wyroków pochopnie i za szybko skreślać drugiego człowieka. Od moich czytelników wiem, że moja ostatnia książka łamie serca, ale myślę sobie, że właśnie takie skruszone serce jest zdolne do przemiany i odbudowywania się. Zawsze zastanawiam się, co powinnam opowiedzieć ludziom, co jest im potrzebne w konkretnym momencie, jak mogę pomóc w naprawianiu problemów. Kiedy opowiadam historię, czytelnik nawet nie wie, że właśnie daje się wciągnąć w ten proces zmiany – przekonuje Anna H. Niemczynow.

Dr Kącka wyjaśnia, że to założenie wpisuje się w potrzebę umiejętności wczucia się w drugiego człowieka i uświadomienia sobie, że przeważnie nie jest on przez nas zobaczony odpowiednio. – Może mieć jakieś zasoby tajemnic, traum, a jego los prawdopodobnie jest inny, niż się spodziewamy. Oczywiście ta "inność losu" w przypadku literatury, o której mówimy, też jest formatem – dodaje.

Anna H. Niemczynow, opowiadając o sobie, podkreśla, że odmiana jej życia zaczęła się od momentu poddania się woli Boga. Czy w takim razie jej książki to treści z tezą, i to ustawioną pod określonego czytelnika?

– Mam kontakt z najróżniejszymi osobami, do których przemawia to, co piszę, niezależnie od płci, wieku, wyznania, orientacji. Nie zakładam profilu czytelnika, do którego chcę docierać. Nie dzielę ludzi na katolików i niekatolików. W "Cichych cudach" czy "Słowach wdzięczności" (poradnik wydany w 2024 roku – przyp. red.) pokazuję, jak żyję, czym się w życiu kieruję, ale do niczego nie nakłaniam – przekonuje. I dodaje, że np. "Słowa wdzięczności" to książka uduchowiona, ale nie katolicka. – Jestem osobą wierzącą, ale nie religijną. Nie patrzę na katolicyzm jako na jedyną słuszną prawdę. Szanuję poglądy innych ludzi – zaznacza.

'Czytający dobrze się przy niej czują i wchłaniają książki z całym ich walorem poradnikowym. Jak widać, jest to społecznie potrzebne. Jako antyporadnikowiec zawsze się temu dziwię' - mówi dr Eliza Kącka, literaturoznawczyni. (Fot. Materiały prasowe)

Jak tłumaczy literaturoznawczyni Eliza Kącka: – Dla czytających literaturę obyczajową cenne jest poczucie "świadectwa jednej/jednego z nas". Niemczynow najpewniej spełnia ten wymóg. Zagadnięta, zaglądam na jej stronę: z jednej strony jest jakoś fascynująca, ma w sobie dużo energii, jest witalna, bardzo ładna, a z drugiej jest osobą po przejściach. Szukała swojej ścieżki, a teraz skromnie pisze książki, w których zawiera swój patent na relacje międzyludzkie i los człowieczy w pogłębieniu, w zawirowaniach. Mam wrażenie, że czytelnicy szukają tego pisarstwa nie dla waloru literackiego – stylistycznie to jest trudna do zniesienia konwencja – ale dla potoczyście snutej fabuły – mówi dr Kącka. I kontynuuje: – Autorka ma wybitną inteligencję emocjonalną. I choć literacko te książki są zupełnie sztampowe, to czytelnik, jak widać, wierzy w historie, w których zawiera się dobrze wyreżyserowana "mądrość życiowa". Jest w ogóle bardzo dobrze funkcjonujący kod w literaturze popularnej, w której odbija się zdecydowanie więcej instynktów społecznych niż w wysublimowanej literaturze wysokiej. Nie każdy potrafi dobrze "sprzedać" autentyczność i doświadczenie, a Niemczynow tak, bo ma umiejętność przekonywającego opowiadania. Czytający dobrze się przy niej czują i wchłaniają książki z całym ich walorem poradnikowym. Jak widać, jest to społecznie potrzebne. Jako antyporadnikowiec zawsze się temu dziwię - podsumowuje. 

Dlaczego tak się dzieje? To wyjaśnia dr Osowiecka-Szczygieł: – W przypadku literatury obyczajowej wchodzi w grę nasza naturalna ciekawość innych ludzi; bardzo lubimy kontaktować się z tym, co przeżywają inni. Dodatkowym smaczkiem w książkach Niemczynow może być właśnie informacja, że fikcja ma podłoże realne. Nawet więc brak artystycznych walorów nie przeszkadza pewnej grupie czytelniczek i czytelników, bo nie tego oczekują. Ważniejsze jest, że można podejrzeć życie innej osoby, porównać się z nią, patrząc jak w lustro, w którym odbijają się nasze niedoskonałości – mówi psycholożka.

'Nawet więc brak artystycznych walorów nie przeszkadza pewnej grupie czytelników, bo nie tego oczekują. Ważniejsze jest, że można podejrzeć życie innej osoby, porównać się z nią' - mówi Małgorzata Osowiecka-Szczygieł. (Fot. Materiały prasowe)

Obyczajówka "na pudle"

W 2023 roku lekturę co najmniej jednej książki w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie zlecone Biblioteki Narodowej zadeklarowało 43 proc. badanych. To dziewięć punktów procentowych więcej niż w dwóch ostatnich latach, najwięcej od 10 lat. Odsetek osób, które czytały siedem lub więcej książek w ciągu roku, nie zmienił się znacząco i wynosi 8 proc.

Wynika z niego, że najpoczytniejsze typy książek w 2023 roku to: literatura kryminalna (28 proc.), literatura obyczajowa, romanse, powieść erotyczna (22 proc.). Znacznie dalej, z 11 proc., plasuje się literatura non-fiction (reportaże, literatura podróżnicza). Najczęstszymi odbiorczyniami literatury obyczajowej są kobiety w wieku 40–59 lat.

"Literatura obyczajowo-romansowa jest wyraźnie definiowana przez gatunkowe reguły i towarzyszące im oczekiwania czytelnicze* – czytamy w raporcie. Chodzi głównie o "narracyjne przyjemności" – jak nazywała je Tania Modleski, której wyniki prac przywołano – które czytelniczki potrafią z nich czerpać. "Spełnienie takich oczekiwań i towarzysząca temu satysfakcja, jaką dostarcza lektura, sprzyja potrzebie sięgnięcia po kolejną, podobną. Schematy narracyjne stosowane do konstrukcji fabuły mają wywołać emocje, wzruszenie, a nawet płacz u odbiorcy**.

– Wzrost czytelnictwa literatury obyczajowej jest według mnie absolutnie zrozumiały. W czasach wielu przemian – przez to dość niepewnych – szukamy kogoś podobnego do nas oraz czegoś, co jest znajome, bezpieczne. Literatura obyczajowa właśnie te oczekiwania spełnia. Jest dość prosta, konwencjonalna, zgodna ze schematem – mówi Małgorzata Osowiecka-Szczygieł. – Wolałabym oczywiście otrzymać raport, z którego wynika, że częściej czytamy poezję, no, ale jesteśmy tylko ludźmi, szukamy tego, co sprawia, że jest nam po prostu przyjemnie – dodaje psycholożka.

Jak twierdzi, we wzroście czytelnictwa literatury obyczajowej nie ma nic złego. – Mogę powołać się na badania prowadzone m.in. przez Jennifer M. Jenkins i Keith Oatley, z których wynika, że czytanie literatury fikcyjnej, np. obyczajowej, wpływa na zmniejszenie domknięcia poznawczego, czyli mówiąc prościej, pozwala otrzymać natychmiastową odpowiedź na nasze pytania (wcale nie zawsze prawdziwą!) i zmniejszyć niepewność. W odróżnieniu choćby od reportaży, czyli materiałów opartych na faktach, pozwala też trenować wyobraźnię. Angażuje ją niezależnie od tego, jaką wartość artystyczną przedstawia czytana literatura obyczajowa. Zazwyczaj jednak – nie oszukujmy się – nie są to wysokie wartości – zaznacza Osowiecka-Szczygieł.

Zobacz wideo Wywiad z reżyserem Janem Holoubkiem. "Bohaterowie mają swoje strefy szarości"

Sukces książek Anny H. Niemczynow

Niemczynow przyznaje, że choć dużo pisała, sukcesy pojawiały się sinusoidalnie: wzrost, upadek, wzrost, upadek. Ale tu znowu z pomocą przychodzi wiara. – Był moment, kiedy myślałam, że chciałabym na pisaniu zarabiać pieniądze, wtedy jednak moje książki się nie sprzedawały, a pieniądze w ogóle nie przychodziły – wspomina. – W końcu pomyślałam, że jeżeli mam pisać książki i żyć z tego, to tak się stanie, ale możliwe, że będę musiała zająć się czymś innym. W porozumieniu z siłą wyższą zaakceptowałam to. Powiedziałam: Masz na mnie inne plany, dobrze, ja się nie upieram, ale muszę z czegoś żyć. Pomóż mi. Nie muszę być numerem jeden, nie muszę zmiatać wszystkich topek świata. Pragnę, aby wystarczało mi na dobre życie, gdyż uczciwie pracuję. Teraz tak jest. Żyję z pisania. Mam dach nad głową, fajną czteroosobową rodzinę i dwa psy. Cieszę się tym, co jest – opowiada pisarka.

Przełomem symbolicznym – jak mówi – była jej zmiana nastawienia do wykonywanej pracy. – Moja przyjaciółka Pokora przyszła do mnie i spytała: Dziewczyno, czy ty piszesz dla forsy, czy dla ludzi? Bo jak dla forsy, to rzuć to w kąt i zajmij się np. produkcją świeczek, bo większy biznes zrobisz. Z takim nastawieniem walczyłam o książkę "Ciche cuda", która z kolei może być przełomem namacalnym. Uznawano ją za niesprzedawalną. Nawet moje wydawnictwo ją odrzuciło. Wysłałam więc ofertę do innych, a następnego dnia miałam propozycje, które zwaliły mnie z nóg. Pomyślałam: kurczę, to jednak nie jest taka zła książka. A potem to ona przez kilkanaście tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów – mówi Niemczynow.

Sukces autobiografii „Ciche cuda" i poradnika „Słowa wdzięczności" (zachęcającego do praktykowania wdzięczności, która ułatwia zmianę w życiu – "Spulchnimy ziemię w ogrodach naszych serc i zasiejemy tam ziarna, które wydadzą obfite plony szczęścia" – tamże, str. 15) spowodował boom na jej wcześniejsze powieści.

"Nakłady książek Anny H. Niemczynow zwiększyły się około czterokrotnie. Nadal sukcesywnie robimy dodruki właściwie wszystkich tytułów wydanych nakładem naszego wydawnictwa i każda nowa powieść powoduje, że wzrasta sprzedaż również poprzednich książek. W topce powieści, poza najnowszą "Należy do mnie", którą od razu wydrukowaliśmy w nakładzie kilkunastu tysięcy i już zlecamy dodruki (nowość z 15 maja 2024), znajdują się również powieści "Maleńka", "Uśpione namiętności", a nawet wznowienia "Bluszczu" czy "Dziewczyny z warkoczami". Mamy też książki non-fiction, jak "Ciche cuda", absolutny bestseller, utrzymujący się na topkach przez kilkanaście tygodni, który sprzedał się w nakładzie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy, oraz "Słowa wdzięczności" – ich sprzedaż również jest już pięciocyfrowa" – informuje Weekend.gazeta.pl Wydawnictwo Luna, wydawca książek Niemczynow.

Konkretnych liczb tu brak, ale jak mówią znający rynek wydawniczy, sukcesem jest, jeśli pierwsze wydanie wychodzi w nakładzie pięciu tysięcy egzemplarzy – to może oznaczać, że książka rokuje. Większość wydawana jest w nakładzie trzech tysięcy. 

Nakład pięciocyfrowy "Cichych cudów" to sukces pisarki. I wydawnictwa. Trudno się też dziwić zainteresowaniu wcześniejszymi powieściami, ponieważ "Ciche cuda" wielokrotnie odwołują się do historii opisywanych w nich. Czytelnik, którego autobiograficzna opowieść Niemczynow porwała (przypomnijmy – nakład kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy) niemal na pewno sięgnie po te tytuły, jeśli wcześniej nie wiedział o ich istnieniu.

"Jestem ceniona za autentyzm" – podkreśla Niemczynow na blogu. A dr Eliza Kącka ocenia: – Sytuuje swoją literaturę w "biorącym" miejscu. Myślę, że właśnie za tak sprokurowaną autentyczność, choć nie za szczerość (też problematyczną), ludzie lubią takie książki. Nie znam się na nich: książkach, nie czytelnikach. Trochę w tym reżyserii, ale przede wszystkim kapitalnego wyczucia tendencji. Ta literatura jest socjologicznie ciekawym zjawiskiem, bo okazuje się, że w nastrojonym na "autentyczność" dyskursie mało kto podejrzewa formę gry. Zdecydowana większość jego abonentów uważa, że to jest "szczyra" prawda – co mnie troszeczkę przeraża. Być może autorka jest geniuszem transmisji wszystkiego, co teraz jest cool. Nie wiem, na ile robi to świadomie. I się nie dowiem, za daleko stoimy – dodaje Kącka.

Obieg książki

W przywołanym badaniu stanu czytelnictwa w 2023 roku po raz pierwszy uwzględniono dodatkowe sposoby pozyskiwania informacji o książkach, które są związane z internetowymi ogniwami społecznego obiegu książki. Są to: multimedialne podcasty, vlogi, krótkie filmy, wpisy influencerów rekomendujące książki i czytanie na platformach takich jak TikTok, gdzie obecna jest społeczność BookTok, na BookTube na YouTube czy też na Instagramie.

Anna H. Niemczynow zapraszana jest też coraz częściej do popularnych kanałów: Małgorzaty Ohme (dwukrotnie: 34 i 28 tys. wyświetleń na YouTube), dziennikarki Anny Wendzikowskiej (24 tys. wyświetleń), Żurnalisty (66 tys. wyświetleń i bardzo pochlebne recenzje), Pauliny Koziejowskiej i Macieja Orłosia (17 tys. wyświetleń) i wielu innych***.

Prowadzący nie kryją zachwytu. Choćby Małgorzata Ohme, psycholożka, pyta retorycznie: "Jak mogłam nie znać Ani książek?". 

"Każdy rozdział jest poradnikiem psychologicznym, jest inspiracyjny, jest psychologią z duchowością" […] Właściwie każdy rozdział jest rozdziałem psychologicznym" – mówiła o książce „Ciche cuda".

Rozmowy z Anną H. Niemczynow krążą przede wszystkim wokół doświadczenia i mądrości życiowej autorki. O formie się raczej nie rozprawia. – To jest symptomatyczne nie tylko dla obyczajówki. Uznano, że w gruncie rzeczy na szeroko pojętą atrakcyjność literatury ma wpływ przede wszystkim problem egzystencjalny, który ona podejmuje. Media robią więc wszystko, by nie przesłaniać go ludziom formą. Ponieważ Niemczynow sama wzmocniła prospekt bycia "doświadczoną kobietą piszącą", to dla niej jest to korzystne – tłumaczy Eliza Kącka.

Social media to osobny rozdział. Pisarka zaznacza, że nie ma ludzi od "społecznościówek". – Nigdy nie startowałam w nich z jakimś pomysłem na siebie. Prowadzę je sama i są okresy, kiedy mnie tam nie ma. Ostatnio faktycznie był spory skok z 14 tys. obserwujących na Facebooku do 60 tys., ale nie kupiłam ani jednego lajka! Mam to szczęście, że moja prawda się sama broni. Pokazuję, jaka jestem, nie zależy mi na kreowaniu wizerunku, mówię otwarcie o swoich problemach. Nie oszukuję, że prowadzę święte życie, za to dzielę się doświadczeniem i udowadniam, że zawsze coś można zmienić. Matka nie chce mieć z tobą kontaktu, siostra cię wygoniła z domu, to przykre, ale nie możesz na nich zrzucać całej odpowiedzialności za swoje nieszczęście. Przyjrzyj się, co możesz zrobić tu i teraz. To, co tam widać, to ułamek z chwil mojego życia. Jedni chcą pokazać w SM swoje ciało, a ja np., że się modlę. Gdyby nie moje modlitwy, nie stałabym dziś w pionie, nie byłabym tu, gdzie jestem – mówi Niemczynow.

Na Facebooku pani Anna biega, piecze chleb, dzieli się radością z powodu zdanej przez syna matury (w niemieckim liceum zabrzmiał z tej okazji polski hymn), rozpakowuje książki, kredki, rower, idzie z pielgrzymką, odmawia różaniec. Dużo uśmiechu, zdrobnień, ciepła. "Przy okazji matury mam dla was cudną promocję". Z kolei w maju do wzięcia było kilka różańców z Medjugorie, które otrzymała w nadmiarze.

– Ponieważ jesteśmy pod określoną szerokością geograficzną, to przylgnięcie do ludzkiego losu oznacza też bardzo często na pewnym poziomie jakąś formę religijności czy duchowości – ocenia Kącka i dodaje, że ponieważ jest to jednak reprezentacja publiczna, a nie prywatna, to posiłkowanie się wiarą trzeba odczytywać jako część jakiejś strategii.

Strategia czy nie, na targach w kolejce czekają cierpliwie tłumy. A pani Anna nikogo nie odsyła z kwitkiem. Składa autografy, rozmawia, przytula, całuje książki. To – jak tłumaczy – czysty przypadek, który stał się obyczajem. Przed premierą "Uśpionych namiętności" postanowiła nagrać filmik pokazujący, jak bardzo się z nich cieszy, na którym w odruchu radości je pocałowała. Pobrudzoną szminką okładkę zaczęła czyścić. Ale kiedy wrzuciła nagranie do sieci, czytelniczki w komentarzach napisały, że właśnie taką książkę chciałyby dostać. Więc teraz, jadąc na targi, kupuje szminkę specjalnie, zamiast pieczątki. – Skoro komuś sprawia to przyjemność… – mówi.

Małgorzata Osowiecka-Szczygieł ma proste wyjaśnienie obecności tłumów w oczekiwaniu na książkę i spotkanie: – Gdy przeżywamy osobiste smutki i niepewności, czasami potrzebujemy właśnie kogoś takiego, zawsze uśmiechniętego, kto pogłaszcze i powie: Jesteś w porządku. Ale warto pamiętać, że te książki to jednak produkt, który chce się sprzedać i na nim zarobić, trzeba go więc promować. 

Osowiecka-Szczygieł zwraca uwagę, że autorka mówi wprost o tym, że chce być inspiracją dla ludzi. – Z moich obserwacji różnych działalności czy kursów publikowanych w sieci dotyczących tego, jak sobie radzić z życiem czy jak się zmotywować, wynika, że prowadzą je często ludzie, którzy nie mają wykształcenia psychologicznego czy pedagogicznego, ale mają… doświadczenie. Obserwujący, choć często zastrzegają, że nie lubią frazesów, doceniają jednak prosty przekaz, który pozwala uwierzyć, że im też się uda, że wszystko będzie dobrze. Przestrzegam jednak przed oczekiwaniem spektakularnych efektów, ponieważ pokonywanie słabości czy dokonywanie w sobie zmian często wymaga naprawdę długiej i ciężkiej pracy. Lektura prozy obyczajowej czy poradniczej nie jest ani długa, ani ciężka, ani wymagająca i jeśli nie podchodzimy do niej z dystansem, może prowadzić do błędnych wniosków – podkreśla psycholożka.

Zaznacza jednak, że życzliwość czy praktykowanie wdzięczności, które tak reklamuje Anna H. Niemczynow, wpływają na nasze samopoczucie. – Jeśli będziemy traktować je jako wstęp do dalszych poszukiwań, to czemu nie? Warto tylko pamiętać, że to beletrystyka, a nie publikacja naukowa. Jeżeli ta lektura komuś pomaga, wprawiając go w dobry nastrój, to nie odmawiam jej nikomu.

 *(J.A. Radway, "Reading the romance. Women, patriarchy, and popular culture", Chapel Hill–London 1991, s. 180–220)
**(G. Stachówna, "Niedole miłowania. Ideologia i perswazja w melodramatach filmowych", Kraków 2001)
***Dane z 1 lipca 2024 roku

Lidia Raś. Redaktorka, dziennikarka. Kiedyś m.in. w Dzienniku Gazecie Prawnej, obecnie w Weekend.gazeta.pl. Pasjonatka teatru i literatury, wielbicielka czeskiej Pragi i polskich gór. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim.