Społeczeństwo
Cmentarz przy ul. Lipowej w Lublinie (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl)
Cmentarz przy ul. Lipowej w Lublinie (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl)

*Przypominamy najchętniej czytane teksty z naszego archiwum*

Do znajomych i nieznajomych z całego świata rozesłałam pytania o to, na czym polega w ich krajach pochówek zmarłych, jak wyglądają cmentarze i same nagrobki. Najbardziej interesowały mnie napisy na nich umieszczone. Czy daje się tylko imię, nazwisko i datę śmierci? A może fragmenty modlitw? I czy jeszcze pisze się epitafia - krótkie teksty, które sprawiają, że nawet przypadkowy przechodzień może się czegoś dowiedzieć o spoczywającej tu osobie? 

"U nas kremujemy zmarłych. Nie ma grobów, nie ma napisów. Szczątki zmarłego wrzucamy do wody" - odpowiedział mi Yash z Indii. Rzecznik klasztoru Kopan w Katmandu stwierdził krótko: "W buddyjskiej tradycji nie ma cmentarzy ani tablic" .

"Na grobie są głównie nazwiska i daty. Po śmierci bliskich tworzymy w domu małe ołtarze" - tę wiadomość dostałam od Gerardo z Meksyku.

Cindy z plemienia Navaho napisała mi: "Bardzo tradycyjni Indianie nie uznają grobów, nie odwiedzają cmentarzy, nie wypowiadają też imion zmarłych. Dawniej, gdy ktoś umierał, robiono otwór w północnej ścianie domu, by duch mógł ulecieć. Dziś coraz więcej Indian chowanych jest zgodnie z amerykańską tradycją" .

Dzień zmarłych w Meksyku (fot. Shutterstock)

- Nie mamy grobów rodzinnych. Każdy chowany jest osobno. Jeden dół, jedno ciało, jeden pomnik. Tablica przy grobie stawiana jest już następnego dnia albo jeszcze w nocy po pogrzebie - mówi Al z Syrii.

Odezwało się też kilkoro Europejczyków. Anders z Norwegii uznał, że najważniejsze, co chce powiedzieć o tamtejszych cmentarzach to to, że są jak parki. "Dużo drzew, rzeźb i ścieżek spacerowych" - opisuje.

Elena z Rosji donosi: "Na grobach mamy nazwiska, daty i zdjęcia lub wizerunki zmarłych. Rzadziej religijne teksty czy filozoficzne cytaty, na przykład perskiego mędrca Omara Chajjama lub Sokratesa" .

Bogdan z Rumunii pisze, że wprawdzie w jego regionie na nagrobkach pojawiają się głównie daty i nazwiska, bez sentencji, ale na północy kraju znajduje się "Wesoły Cmentarz" i tam są groby z obrazami oraz zabawnymi epitafiami.

Fergus, właściciel firmy kamieniarskiej z Anglii, zachęca do wychodzenia poza schemat. "Ale ze smakiem i zgodnie z wykładnią Kościoła anglikańskiego" - zastrzega. "Niektórzy piszą na kartkach zabawne bądź osobiste wiadomości dla zmarłych bliskich i umieszczają je przy tablicy pod ziemią" .

100 gotowców, czcionka: Times New Roman

- Nie ma co za dużo pisać. Głównie daty. Kiedy pojawiamy się na tym świecie i kiedy odchodzimy. Ot i cała nasza filozofia - wyjaśnia Joanna, właścicielka krakowskiego zakładu kamieniarskiego.

Największą uwagę, tłumaczy, ludzie kierują na kamień. - Płyta - jej kształt, wzór i trwałość są najważniejsze. Dopiero na końcu jest napis - dodaje. Przez lata niewiele się on zmienił. Jeśli prócz dat i nazwiska pojawia się epitafium, większość osób trzyma się tradycyjnej frazy.

- "Co państwo proponują?" - pytają klienci, a ja odpowiadam: "Ave Maria", "Jezu ufam Tobie", "Spoczywaj w pokoju", bo to najpopularniejsze inskrypcje. Wyryte prostą czcionką - najczęściej Times New Roman. Ewentualnie odsyłam do naszej strony, gdzie proponujemy 100 gotowych sentencji - opowiada Tomasz z dużego centrum usług kamieniarskich w Żarach. Według niego 80 proc. klientów korzysta z gotowych inskrypcji pisanych frazą podniosłą, pełną powagi, szacunku wobec zmarłych i patosu.

Cmentarz w Kielcach (Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta)

Choć w klasycznym ujęciu epitafium mogło być żartobliwym utworem opisującym zmarłego, na humor na cmentarzu raczej miejsca nie ma. Ale zdarzają się wyjątki. - Gdy klient przyszedł i poprosił o napis: "Tu spoczywa chłop ubogi, wykonał plan i wyciągnął nogi", zacząłem się śmiać, bo myślałem, że to żart. Kiedy powiedział, że nie, stwierdziłem, że syn chce zmarłemu ojcu zrobić na złość. Okazało się, że oni to wcześniej uzgodnili! - mówi właściciel z zakładu kamieniarskiego w Żarach.

- Najbardziej utkwiło mi w głowie zamówienie złożone przed walentynkami z datą 14.02 i napisem: "W pierwszą rocznicę ślubu." - wspomina Przemysław, właściciel zakładu grawerskiego w Gniewkowie. Jego zdaniem napisy nagrobne w naszej tradycji zbytnio się od siebie nie różnią. Podobnie jak dekoracyjne grafiki, które od lat mają postać kwiatów lub krzyża. - Ale z roku na rok przybywa nam klientów zamawiających grawer wizerunku twarzy zmarłego zamiast tradycyjnego zdjęcia. Grawer jest symbolem trwałości, nie zamazuje się, nie blaknie. Rodzina chce, by pamięć o zmarłym była równie trwała - tłumaczy.

EPITAFIA ZNANYCH OSÓB:
Wisława Szymborska:
Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
(fragment wiersza "Nagrobek", który można znaleźć w tomiku, ale nie na grobie poetki)
Frank Sinatra:
Najlepsze dopiero nadejdzie
(ang. "The best is yet to come" - napis na płycie nagrobnej, a także tytuł jednego z ostatnich utworów, który piosenkarz zaśpiewał publicznie)
Spike Milligan:
Mówiłem, że jestem chory (ang. "I told you I was sick")
(ojciec chrzestny brytyjskiej alternatywnej komedii zmarł z powodu niewydolności wątroby. Na żądanie Kościoła tekst na nagrobku został zapisany po irlandzku: "Duirt mé leat go raibh mé breoite")
Cmentarz przy ul. Lipowej w Lublinie (Fot. Jakub Orzechowski / AG)

"Prościej się skremować"

Do polskich kamieniarzy z przygranicznych miejscowości przyjeżdżają też klienci z Czech. Powód? U fachowców z Polski zostawią mniej pieniędzy niż u rodzimych. - Czech przejedzie sto parę kilometrów i jest, w przeliczeniu na złotówki, do przodu 1,5 lub 2 tysiące - mówi jeden z kamieniarzy. Dziwi go czeski brak dbałości o wygląd cmentarzy i nagrobków. - Jak byliśmy na cmentarzu w Pradze, to przecieraliśmy oczy ze zdumienia, że można zamontować coś takiego i nikt tego nie poprawia ani nie reklamuje. Jakiś cement, krzaki wokół rosną, materiał niedoszlifowany, boki nierówne. U nas ludzie od razu by składali reklamacje albo szli do sądu. Nasi polscy klienci są coraz trudniejsi, oglądają seriale, tam się często powtarza: "spotkamy się w sądzie albo u adwokata". I ludzie mają coraz większą znajomość prawa .

Edyta z Trzyńca na Zaolziu, która związała się z Polakiem i na stałe osiedliła w Lubuskiem, tłumaczy, że Czesi w większości są ateistami. Nie wierzą w życie pozagrobowe i rzadziej niż Polacy odwiedzają groby. - Częściej niż wy wybieramy palenie zwłok i składanie prochów do urn aniżeli chowanie ich w ziemi. Tradycyjne nagrobki są wciąż obecne, ale na cmentarzach jest coraz mniej miejsca - jeśli rodziny chcą być razem pochowane, to prościej się skremować - dodaje.

Urny przechowywane są w specjalnie do tego wydzielonym miejscu, zwanym kolumbarium. Bliscy wkładają tam zdjęcia zmarłych, wianuszki z suchych kwiatów, drobne ozdoby. I małe tabliczki z nazwiskiem, ewentualnie z nagrobną sentencją. - W przypadku wierzących na tabliczce, oprócz nazwiska i dat, może być krótki napis: "Jeszcze spotkamy się u Boga". U ateistów zaś: "Wspominamy" lub "Ten, kto żyje w sercach żywych, nie jest zapomniany" bądź "Spoczywaj w pokoju". Ale Czesi podchodzą z humorem do wielu spraw, więc nie zdziwiłabym się, jakby napisali też coś zabawnego - mówi Edyta.

Czeskie zwyczaje związane z pochówkiem w materiale dla TVN24 omówił Artur Zakrzewski. Okazuje się, że państwo całkowicie zlikwidowało tam zasiłek pogrzebowy. Najtaniej jest skremować ciało; jeśli pożegnaniu zmarłego nie będzie towarzyszyć żadna ceremonia, koszt - to przykład z 93-tysięcznego miasta - wyniesie około 2 tys., w przeliczeniu na złotówki. Gdy rodziny nie stać na kremację zwłok, opłaca ją samorząd. Bliscy (po uiszczeniu opłaty) mogą odebrać prochy zmarłego i dysponować nimi w dowolny sposób. Ale bywa, że ich nie odbierają. Zdarza się więc, że niechciane spopielone szczątki zalegają na półkach zakładów pogrzebowych przez wiele lat. Co jakiś czas urny umieszcza się we wspólnej krypcie lub ich zawartość wysypuje na bezimiennej cmentarnej łące. Nie ma więc grobu, pomnika ani inskrypcji nagrobnej.

Cmentarz Grabiszyński we Wrocławiu (fot. Tomasz Pietrzyk / AG)
Robert Frost:
Miałem miłosną sprzeczkę ze światem
(ang."I had a lover's quarrel with the world" - fragment ostatniej zwrotki utworu "A Lesson for Today" napisanego przez poetę w 1941 roku)
Ludolf van Ceulen:
3,14159265358979323846264338327950288...
(napis na grobie holenderskiego matematyka, który obliczył liczbę Pi do 35 znaków po przecinku)

Jałmużna w intencji zmarłego       

- Kiedy muzułmanin umiera, zalecane jest jak najszybsze pochowanie jego ciała. Obmywa się je, perfumuje, a następnie owija w biały całun. W naszej tradycji kremacja nie jest dozwolona - wyjaśnia imam Youssef Chadid, dyrektor Muzułmańskiego Centrum Kulturalno-Oświatowego w Poznaniu.

Najbardziej ortodoksyjne islamskie grupy religijne uznają nagrobki za zakazane, ale większość muzułmańskich uczonych na nie pozwala. Przy grobie znajduje się tablica z imieniem i nazwiskiem zmarłego, datą jego urodzin i śmierci, obok niej wyznanie wiary, czasem wybrane wersety z Koranu, na przykład: "Każda dusza zakosztuje śmierci" albo "O ty duszo uspokojona powróć do twego Pana zadowolona." .

Zgodnie z tradycją w dniu pogrzebu imam odmawia krótką modlitwę, następnie organizowana jest uroczysta kolacja. Rodzinę zachęca się do karmienia ubogich i dawania jałmużny w intencji tych, którzy odeszli. - W krajach muzułmańskich nie odbywają się pogrzeby świeckie. Każdy człowiek urodzony w rodzinie muzułmańskiej po śmierci zostaje pochowany według zasad islamu - mówi dyrektor muzułmańskiego centrum.

Martin Luther King:
Nareszcie Wolny, nareszcie Wolny, dzięki Bogu Wszechmogącemu, nareszcie jestem Wolny (ang. "Free at last, Free at last, Thank God Almighty, I'm Free At Last" - napis nagrobny i fragment słynnej mowy: "I have a dream" z 1963 roku)
Stanisław Lem:
Zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej
(łac. "Feci, quod potui, faciant meliora potentes" - sentencja łacińska umieszczona na grobie pisarza)
Cmentarz muzułmański (fot. Shutterstock)

"Wieniec życia wiecznego" i przepis na sernik

"Tu pochowana niewiasta szanowna i zacna, wszystkie jej czyny były uczciwe; pani Ewa, córka naszego nauczyciela pana Samuela, błogosławionej pamięci. Dusza jej czysta wyszła 18 adar roku 482 według małego rachunku. Niech dusza jej będzie w węzełku życia związana" - brzmiała standardowa inskrypcja na nagrobku żydowskim; na stronie kirkuty.xip.pl, poświęconej żydowskim cmentarzom w Polsce, cytuje ją Krzysztof Bielawski. - Dziś epitafia są nieco bardziej skondensowane - mówi Tomasz, przewodnik opiekujący się polskimi turystami w Izraelu.

Zobacz wideo Wiktor Koperski, 28-letni trumniarz: 'Wychowałem się na tyłach zakładu'

Żydowskie płyty nagrobne, zwane macewami, nadal mogą mieć kształt zaokrąglonej bramy, przez którą zmarły symbolicznie przechodzi z życia ziemskiego do innego świata. - W świeckich kręgach tablice są prostokątnymi bądź kwadratowymi płytami, leżącymi na podmurowanym cokole, kształtem przypominają te w Polsce - dodaje Tomasz.

Przed laty zmarłych chowano bez trumny, by ciało miało kontakt z ziemią, owijając je jedynie w prześcieradło. Teraz nie pozwalają na to względy sanitarne. Żydów chowa się więc skromnie - w drewnianej, prostej, nieheblowanej trumnie, w której wycina się czasem otwór, mający zapewnić zmarłemu kontakt z ziemią w myśl biblijnej zasady: "Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz".

Pozbawione dziś zdjęć i podobizn zmarłych tablice miały w przeszłości, jak podaje Jewish Historical Institute, znacznie bogatszą ornamentykę. Motywy animalistyczne w postaci lwów, gołębi, owiec łączyły się z płaskorzeźbami przedstawiającymi księgi, świece, drzewa czy dłonie i nawiązywały do cech zmarłego bądź zawodu, który wykonywał. Dziś na nagrobkach symboliki jest mniej. Ale nagrobny napis ma niezmienny od lat układ. U góry płyty widnieją hebrajskie litery PN, oznaczające "tu pochowany/a", poniżej nazwisko zmarłego i epitet określający jego cechę, bądź relacja w rodzinie, następnie data śmierci zapisana zgodnie z kalendarzem żydowskim (od września 2019 Żydzi obchodzą rok 5780).

Cmentarz żydowski w Łodzi (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Zgodnie ze słowami Bielawskiego na starszych macewach nie ma nazwisk, jedynie imiona zmarłych i ich ojców - przez setki lat Żydzi wyrażali tożsamość właśnie tymi imionami. Na samym dole inskrypcji nagrobnej umieszcza się litery TNCBH, stanowiące abrewiaturę hebrajskiego zwrotu: "niech dusza jego będzie włączona w wieniec życia wiecznego".

- W judaizmie wspominamy zmarłych, ale na cmentarzach nie ma tłumów. W środowiskach ortodoksyjnych nadmierna dbałość o grób może spotkać się nawet z niechęcią. Skoro zmarły został oddany pod opiekę Boga, cokolwiek dzieje się z nim, bądź miejscem jego spoczynku, taka jest wola Boża. Człowiek nie ma prawa w nią ingerować - mówi Tomasz pochodzący z rodziny żydowskiej.

Turyści są ciekawi zwyczajów związanych z pochówkiem w tradycji judaistycznej. A on lubi opowiadać anegdotę o właścicielce piekarni w kibucu na północy kraju. - Klienci ubóstwiali jej sernik, ale nie chciała zdradzić przepisu. Być może chcąc zachęcić innych do odwiedzin swojego grobu, kazała po śmierci wygrawerować ten przepis na nagrobku. Do tej pory tam jest.

Korzystałam m.in. z informacji na stronie: Cmentarze Żydowskie w Polsce/www.kirkuty.xip.pl aut. K. Bielawskiego, wiadomości Jewish Historical Institute i blogu GenealogyBank aut. Mary Harrell-Sesniak

Dorota Salus . Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu, tłumaczka. Publikowała w Wysokich Obcasach i Polityce, tłumaczyła dla National Geographic. Biega i chce kiedyś ukończyć maraton.