Społeczeństwo
Jill Weatherwax została zamordowana 21 lat temu (fot. Shutterstock)
Jill Weatherwax została zamordowana 21 lat temu (fot. Shutterstock)

Wiosna 1998 roku, obrzeża miasta Fresno, w Kalifornii. Pijany trzydziestoparolatek wzywa z budki telefonicznej policję, a potem się rozłącza. Na dzikim parkingu mają leżeć zwłoki młodej kobiety. Następna tragedia, która nie dziwi w okolicy, gdzie interesy od lat robią dealerzy i prostytutki uzależnione od metamfetaminy i heroiny.

"Myśleliśmy, że to kolejny przypadek przedawkowania. Ale ona nie wyglądała na narkomankę ani prostytutkę" - wspomina Al Marietta, detektyw z Fresno, który jako jeden z pierwszych przybył na miejsce. Policyjną ekipę zdziwił idealny stan uzębienia ofiary. Funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że doszło do morderstwa. "Kobiecie zadano kilkadziesiąt ran kłutych ostrym narzędziem. Została też zgwałcona, ale sprawca użył prezerwatywy, tak więc nie można było pobrać próbki DNA".

Ofiara nie ma przy sobie dokumentów. Nie jest znana miejscowym prostytutkom ani dealerom. Kiedy śledczy prześledzą ostatnie zgłoszenia zaginięć, okaże się, że nikt nie szukał kobiety w jej wieku, czyli 20-30 lat.

 

Marzenia do spełnienia

Fenton w stanie Michigan, 26 października 1970 roku. Na świat przychodzi wyczekana córka państwa Weatherwax. Wychowywana wraz ze starszym rodzeństwem, od początku traktowana jest jak gwiazda.

Jill już w wieku pięciu lat lubi się wyróżniać. Przebiera się w ciuchy mamy i starszej siostry, pozuje przed lustrem i paraduje przed rodziną w za dużych szpilkach. Uwielbia tańczyć, śpiewać, kocha sport. Jest wulkanem energii. Łapie się wszystkiego. Wszystkiego chce spróbować. I zawsze być najlepsza. Udziela się jako cheerleaderka, startuje w maratonach. Uwielbia śpiewać razem z ojcem. Oboje mają smykałkę do muzyki, chociaż ojciec zarabia na rodzinę, pracując w koncernie General Motors.

W wieku 12 lat Jill Weatherwax po raz pierwszy pojawia się na zdjęciu w gazecie i zostaje zgłoszona do lokalnej agencji modelek. Tam uczy się profesjonalnie pozować i chodzić po wybiegu. Jeszcze przed ukończeniem szkoły bierze udział w pokazach mody i konkursach piękności. Pierwszy tytuł miss zdobywa w wieku 16 lat. Od tamtej pory nie wyobraża sobie, że będzie prowadzić szare, nudne życie w Fenton. Chce być sławna i wyrwać się z prowincji.

W 1988 roku kończy Fenton High School i w wieku niespełna 18 lat pakuje torbę i wyjeżdża do oddalonego o blisko 400 kilometrów Chicago. Miasta dużych możliwości, agencji aktorskich i modelek. W Chicago mieszka kilku krewnych rodziny Weatherwax, którzy mają służyć Jill wsparciem. Być może także dlatego nikt jej nie powstrzymuje. Potrafi też przekonać rodziców, że jest samodzielna i wie, co robi. A im wcześniej zacznie brać udział w profesjonalnych castingach, tym łatwiej będzie jej osiągnąć to, o czym marzy.

Jill przyszła na świat w niewielkim miasteczku Fenton (fot. Wikimedia Commons)

Weszła i zaproponowała swoją twarz

To właśnie w Chicago w nocnym klubie poznaje niejakiego Steve'a McGueyera, który przedstawia się jako agent największych gwiazd. Pokazuje jej zdjęcia z aktorami, domy, w których mieszka w Kalifornii. Kiedy Jill dzwoni do przyjaciółek z dawnej szkoły i opowiada o Stevie, jest zdziwiona, że nie kojarzą jego nazwiska.

Po ledwie kilkunastu dniach Steve namawia Jill na wyjazd do Kalifornii. Bliscy odradzają jej podróż z nieznajomym, ale dziewczyna nie chce słuchać ostrzeżeń. Steve mami ją obietnicami oraz zdjęciami luksusowych willi piosenkarek. Jak twierdzi - jego wychowanek.

Na drugi dzień po przyjeździe do Hollywood Steve bierze od Jill wszystkie pieniądze jako zaliczkę na portfolio, po czym rozpływa się w powietrzu. Jill zostaje sama, w opłaconym jeszcze tylko przez kilka godzin pokoju. Bez grosza przy duszy. Nie stać ją na bilet powrotny do domu, nie wspominając o wynajęciu najtańszego motelu w okolicy. Czy gdyby wtedy zadzwoniła do rodziców albo do starszej siostry i poprosiła o pomoc, wszystko potoczyłoby się inaczej? Z jakiegoś powodu Jill nie dzwoni do domu. Jest jej wstyd, że dała się oszukać. Postanawia za wszelką cenę dać sobie radę i poszukać możliwości zarobku.

Spaceruje po Hollywood Boulevard. Tam wpada jej w oko witryna agencji talentów Victora Kruglova. "Po prostu weszła prosto z ulicy i dość bezpardonowo zaproponowała 'swoją twarz'. Jak na tak młodą osobę była bardzo pewna siebie" -  wspomina Kruglov . Historia Jill chwyta go za serce. Postanawia jej pomóc. Imponuje mu, że dziewczyna nie chce pożyczki, tylko pracy. Kruglov jeździ z nią więc z castingu na casting. Uczy ją, że większość jego klientek łączy modeling z aktorstwem lub śpiewaniem. Jednak Jill potrzebuje więcej czasu niż inne modelki, żeby odnaleźć się w najsłynniejszym mieście Ameryki.

W wieku 18 lat Jill wyjechała z rodzinnego Fentonu i po przystanku w Chicago znalazła się w wymarzonym Hollywood (fot. Shutterstock)

Włoski dla początkujących

Podczas jednego z castingów poznaje Joe De Carlo, emerytowanego managera gwiazd. Mężczyzna jest przejęty losem dziewczyny, wrażenie na nim robi jej upór. Chce pomóc, więc proponuje jej pokój w swoim domu. "Była bardzo spokojna, uporządkowana. Nie piła, nie paliła, chciała tylko śpiewać" - wspomina Joe .

Ale mija rok i Jill nadal jest w tym samym miejscu co po przyjeździe do Hollywood. Bez sukcesu, bez pieniędzy. Gdyby nie Joe, byłaby bezdomna. Latem 1990 roku manager zabiera ją do znanej w Hollywood restauracji Ciro's Pizza Pomodoro. Jej właściciel, Ciro Orsini, zauroczony głosem i urodą Jill, proponuje jej występy na żywo w swoim lokalu.

Kilka tygodni później między Jill a blisko 50-letnim Ciro wybucha romans. Znajomi Ciro powiedzą później, że on był zdecydowanie bardziej zaangażowany uczuciowo niż ona. Paru miesiącach Jill wyprowadza się jednak od Joego i zaczyna wspólne życie z Orsinim, który namawia ją na ponowny start w konkursach piękności. Upór i pieniądze Orsiniego sprawiają, że w 1991 roku 21-letnia Jill zdobywa tytuł Miss Hollywood, a zainteresowanie nią w końcu rośnie. W wywiadzie udzielonym w "Tri-County Times" opisuje swój głos jako mieszankę możliwości wokalnych Janis Joplin i Whitney Houston.

Wydaje się, że nic już nie dzieli jej od sukcesu. I wtedy problemem staje się jej uzależnienie od Orsiniego.

Stracone złudzenia

Biznesmen wpada w tarapaty i postanawia zamknąć restaurację w Hollywood. Jill daje mu się namówić na wyjazd do Europy. Z jakiegoś powodu boi się, że bez Orsiniego nie uda jej się pociągnąć kariery. To dzięki niemu wystartowała przecież w konkursie i to on promuje ją wśród znanych ludzi. W tym momencie nie chodzi już o wsparcie finansowe. Jest w stanie sama się utrzymać. Dlaczego więc rzuca wszystko, o czym kiedykolwiek marzyła, i stawia na Orisiniego? Wierzy, że Londyn też przyniesie jej szczęście.

Ale zamiast nagrywać płytę, znów śpiewa do kotleta, tyle że w londyńskiej wersji Ciro's Pizza Pomodoro. Kiedy Orsini spełnia jej marzenie i pomaga wydać dwa single, okazuje się, że przechodzą bez większego echa. Jill jest sfrustrowana. Zaczyna szastać pieniędzmi Ciro. Kupuje najdroższe kreacje na jednorazowe wyjście do klubu. Potrafi imprezować przez kilka dni bez przerwy, nie dając znaku życia. Jakby to Orsiniego chciała ukarać za wszystkie swoje niepowodzenia. A Ciro ma dosyć niańczenia.

Podczas jednej ze służbowych podróży dostaje wiadomość, że Jill spodziewa się dziecka. I że jest z nią źle. Zmienia plany i wraca do Londynu. Okazuje się, że Jill jest w fatalnym stanie psychicznym, przerażona ciążą i wizją, jak chore może być ich dziecko z powodu nadużywania przez nią alkoholu i narkotyków. W końcu oboje z Orsinim zgadzają się, że aborcja będzie mniejszym złem. W styczniu 1993 roku Jill przerywa ciążę. Zapewnia, że czuje ulgę, ale ma wahania nastroju. Potrafi w ciągu kilku minut zmienić się z radosnej w agresywną i pełną złości.

Wielu nie będzie mogło zrozumieć, dlaczego Orsini nie protestuje, kiedy postanawia jechać sama do Los Angeles. Na ostatnie 18 miesięcy swojego życia.

Kobietę znaleziono w kalifornijskim Fresno, słynącym z wysokiego poziomu przestępczości (fot. Shutterstock)

Trop urywa się w Villa W Ameryce. Jill mają zająć się jej dawni znajomi, ale ona podobno odrzuca wszelką pomoc. Zatrzymuje się w Oxnard, położonym niecałą godzinę jazdy od Los Angeles. Nie interesuje jej zwykłe życie. Ale też nie wierzy już w karierę piosenkarki. Uważa, że jej jedynym atutem jest jej ciało. Tańczy w klubach ze striptizem, pozuje topless na okładkach pism dla dorosłych. A potem wszystko, co zarabia, wydaje na alkohol i narkotyki. Przez jakiś czas mieszka z bratem, ale kiedy kolejny raz wraca nad ranem pijana i pod wpływem prochów, musi się wyprowadzić. Nocuje w pustostanach, co wyjdzie na jaw dużo później. "Gdzie byli wówczas jej najbliżsi, rodzice, siostra?" - będą zastanawiać się dawni znajomi Jill, z których wielu nie wiedziało nawet, że wróciła z Europy.

Tymczasem uzależniona była Miss Hollywood widywana jest w podrzędnych barach. Z podejrzanymi typami, którzy aż proszą się o kłopoty. Co najmniej dwa razy zostaje aresztowana za upijanie się w miejscach publicznych.

Wydaje się, że wszystko może się zmienić, gdy do Los Angeles przyjeżdża Orsini. Zaprasza Jill na imprezę. A ona zaczyna myśleć, że będzie jak dawniej. Że znów będą razem. I wtedy Orsini postanawia sam wrócić do Londynu. Jill ponownie trafia do aresztu. Tym razem za publiczne narkotyzowanie się. W policyjnych aktach znajdą się notatki, że w ostatnich dniach przed śmiercią była przerażona, powtarzała, że ktoś jej grozi, że ktoś ją zabije. Nikt jednak nie brał tego poważnie. Myślano, że to urojenia pod wpływem alkoholu i narkotyków.

 

Do dziś nie wiadomo, jak Jill trafiła z Los Angeles do oddalonego o ponad 200 mil Fresno. Czy pojechała tam sama? A może komuś zaufała? Jedna z kamer zarejestrowała ją w towarzystwie białego mężczyzny, ale nigdy nie udało się go odnaleźć. Co robiła w słynącym z narkotyków i prostytucji rejonie miasta, można się tylko domyślać.

Ostatnią osobą z rodziny, z którą Jill rozmawiała, był jej ojciec. Zadzwoniła do niego, płacząc i powtarzając, że się boi. Ojciec miał powiedzieć taksówkarzowi, żeby ją przywiózł do niego, do Michigan, ale ten odmówił i zostawił Jill pod motelem Villa. To właśnie w Villi ostatni raz była widziana żywa. Wsiadała do zielonego lub szarego forda tempo razem z trzema Latynosami.

Trzy dni później, 24 marca, jej ciało zostanie odkryte na dzikim parkingu, w pobliżu wysypiska odpadów. Tak jakby sprawca lub sprawcy wyrzucili ją na śmietnik.

Zostanie pochowana w rodzinnym Fenton, gdzie nie chciała przecież wrócić.

Pomimo upływu lat policja wciąż szuka sprawców zabójstwa Jill Weatherwax.

Zobacz wideo Kryminalne (i tragiczne) historie, które natchnęły reżyserów [Popkultura]

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Joanna Pasztelańska. Dziennikarka, reporterka. Jako jedna z pierwszych dotarła do Turcji po trzęsieniu ziemi w 1999 roku, relacjonowała wybory prezydenckie w Iranie, zajmowała się sprawą farmy niewolników pod Londynem i ukrytymi w rejonie Prypeci sierocińcami dla dzieci z wadami genetycznymi po wybuchu elektrowni w Czarnobylu. Od blisko dwudziestu lat jeździ po Polsce śledząc tematy trudne i niewyjaśnione m.in. dla "Życia Warszawy", "Tygodnika Kulisy" i magazynu "Dziennika Gazety Prawnej". W 2016 roku nakładem wydawnictwa Znak Horyzont ukazała się książka "Policjanci. Za cenę życia", którą napisała wraz z mężem. W 2018 roku ukazała się ich kolejna książka "Strażacy" (Znak Horyzont).